Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Dlaczego feministki nie bronią Marty Nawrockiej? Bo jest prawicowa i pochodzi z bloków

Dlaczego feministki nie bronią Marty Nawrockiej? Bo jest prawicowa i pochodzi z bloków źródło: https://www.youtube.com/watch?v=Hxn6ZvF1Psc

Burza wokół wywiadu Marty Nawrockiej dla TVN24 jest dowodem, że dla liberalno-lewicowego komentariatu prawicowa kobieta nie ma praw do zabierania głosu w sprawach publicznych.

Pierwsza dama pod ostrzałem

Szerokim echem odbił się wywiad, którego Marta Nawrocka udzieliła Joannie Kryńskiej dla stacji TVN24 w walentynkowy poranek. Występ pierwszej damy spotkał się z mieszanym odbiorem.

Krytycy – reprezentujący głównie media liberalno-lewicowe – zarzucają jej, że nie potrafiła odpowiedzieć na ważne dla kobiet pytania o aborcję czy finansowanie in vitro, a także że sprawiała wrażenie osoby zdenerwowanej i przytłoczonej obecnością w telewizji nieprzychylnej jej środowisku politycznemu.

Najgłośniejszy komentarz negatywny pod adresem prezydentowej wyszedł spod pióra Natalii Waloch, która napisała artykuł dla „Wysokich Obcasów” o wymownym tytule „Wywiad Nawrockiej w TVN24. Jako feministka rzadko radzę kobietom, by zamilkły. Dziś robię wyjątek”.

Duże wątpliwości budzi szczególnie fragment artykułu, w którym napisano, iż Marcie Nawrockiej „nie pozwolono (…) być sobą: dziewczyną z gdańskiego blokowiska, która zbiegiem okoliczności znalazła się na stanowisku, na które nie jest gotowa”.

Piotr Trudnowski: Nie mamy prawa oczekiwać czegokolwiek od pierwszej damy

W obronę Nawrockiej postanowił pójść Piotr Trudnowski w Poranku Radia TOK FM. Były prezes Klubu Jagiellońskiego zwrócił uwagę, że mediom liberalno-lewicowym brakuje konsekwencji w komentowaniu działalności żon Prezydentów RP.

– Widzimy tu dziwaczną hipokryzję. Przez 10 lat atakowano poprzednią panią prezydentową za to, że nie wypowiadała się publicznie, a teraz, kiedy nowa pierwsza dama wypowiedziała się publicznie w taki sposób, jaki zdecydowała, również spotkała się z bardzo ostrą krytyką, w tym hejtem – stwierdził publicysta KJ.

Trudnowski w gorzkich słowach skrytykował artykuł „Wysokich Obcasów”, jego zdaniem niesmaczny i zawierający bulwersujące sformułowania pod adresem rodziny Karola Nawrockiego i tym samym jego wyborców:

– Zdanie „Pałac Prezydencki to zbyt wysokie progi dla państwa Nawrockich” to nie obraza dla państwa Nawrockich. To obraza dla 10,5 mln Polaków, którzy uznali, że Karol Nawrocki jest dobrym prezydentem i że to są „odpowiednie nogi na te progi”.

Były prezes KJ przypomniał również, że Marta Nawrocka jako pierwsza dama de facto nie piastuje żadnego oficjalnego stanowiska, w związku z czym jej aktywność powinna być traktowana zupełnie inaczej od aktywności polityków pełniących funkcje publiczne.

– Nie mamy prawa czegokolwiek od pierwszej damy oczekiwać. Jej swobodnym, wolnym wyborem jest to, czy będzie występowała w mediach, czy nie; czy jak się zdecyduje na występ, to na wszystkie pytania będzie chciała odpowiadać, czy też nie będzie chciała. Ona nie jest politykiem ani urzędnikiem państwa polskiego, więc jeśli jakieś pytanie jej nie odpowiada, to ma święte prawo to powiedzieć.

Uważam również, że ze strony prezydentowej to duży objaw normalności, że jej pierwszy duży wywiad zdecydowała się udzielić stacji, w której nie spodziewano się specjalnie dużego entuzjazmu ze strony widzów. Potrzebujemy takich symbolicznych i odważnych momentów – puentuje publicysta KJ.

Fałszywy feminizm połączony z klasizmem

Czytając artykuły liberalnych feministek, w szczególności wspomnianej opinii red. Waloch dla „Wysokich Obcasów”, łatwo można odnieść wrażenie, że Marta Nawrocka jest przez nie traktowana w sposób protekcjonalny, jako słaba kobieta z niższych warstw społecznych, której szkodzi wielka polityka i która dla własnego dobra powinna trzymać się od niej z daleka.

Na tę kwestię zwróciła uwagę Maria Libura, ekspertka Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Jej zdaniem, niezależnie od sympatii czy antypatii dla pierwszej damy, należy przyznać, że z tekstów pokroju „Wysokich Obcasów” wypływa jawny klasizm.

„Kapitał kulturowy w PL decyduje o tym, kto w ogóle czuje się uprawniony do uczestnictwa w polityce. Dlaczego Was dziwi potem, że polityki publiczne projektowane są przez ludzi o ograniczonym doświadczeniu życia innych klas społecznych?

Dziwi Was, że ludzie z tych klas wątpią w demokrację? Przecież słyszą na każdym kroku od farbowanych demokratów, że »polityka nie jest dla takich jak wy«, tylko my mamo prawo urządzać wam świat”.

Już w lidzie WO [„Wysokich Obcasów” – przyp. wydawcy] rzuca się w oczy to pasywno-agresywne współczucie dla »dziewczyny z blokowiska« której »nie pozwolono być, kim jest«, czyli »osobą kompletnie nieprzygotowaną do funkcji« – pisze.

Oprócz klasizmu, liberalno-lewicowa krytyka pod adresem prezydentowej jak w soczewce skupia problem, który poruszył Cezary Boryszewski na naszych łamach. Otóż wiele współczesnych feministek nie uznaje za godnych wspierania wszystkich kobiet niezależnie od opcji politycznej, lecz jedynie tych, które posiadają poglądy progresywne, np. w sprawach aborcji.

Natomiast kobieta prawicowa jest kimś, kogo liberalno-lewicowy komentariat uznaje za oksymoron i pozbawia ją w ten sposób prawa do reprezentacji.

„Problem leży w tym, że robi to [narzuca swoją wizję kobiecości – przyp. wydawcy] rzekomo wolnościowy, tolerancyjny i pozwalający żyć każdemu, jak tylko chce, mainstream. Problem w tym, że robi to lewica, która tak dzielnie walczy z wykluczającymi i opresyjnymi stereotypami na temat płci po to, by »każdy mógł decydować o sobie«. Czyż w praktyce nie okazuje się, że ich poglądy nie są tak superwolnościowe?

Bo gdy pojawia się w zasięgu ich wzroku Inny – a prawicowa kobieta jest w moim przekonaniu dla mainstreamu Innym par excellence – to próbuje się go zdezawuować, unieważnić i ośmieszyć. Taki to liberalizm i emancypacja” – ironizował Boryszewski.

Czym jest, a czym powinien być feminizm?

Burza wokół Marty Nawrockiej prowokuje szerszą dyskusję nie tylko o roli, jaką w polskim społeczeństwie pełni pierwsza dama, lecz także o tym, do czego naprawdę powinien dążyć feminizm.

Jakiś czas temu Karolina Olejak napisała artykuł, w którym wyraziła opinię zbliżoną do tej, którą dziś wygłosił Piotr Trudnowski w TOK FM. Stwierdziła bowiem, że przymuszanie pierwszej damy do tego, by publicznie zabierała głos w każdej bieżącej sprawie politycznej, stoi w sprzeczności z założeniami feminizmu:

„Żeby lepiej zrozumieć problemy, z jakimi wiąże się pełnienie obowiązków pierwszej damy, warto wykonać pewne ćwiczenie. Jeśli na chwilę oderwiemy tę rolę od kontekstu politycznego i wyobrazimy sobie, że mamy do czynienia ze zwykłym małżeństwem, w którym kobieta tylko ze względu na zawarty związek musi poświęcać się tematom, którymi zawodowo zajmuje się jej mąż (…) sprawa przestaje być aż tak oczywista. Taka sytuacja budziłaby w większości z nas sprzeciw i poczucie niesprawiedliwości”.

„O ile przez setki lat kwestia kobiet stanowiła odrębną sprawę i wymagała specjalnego traktowania, o tyle dziś dzielenie polityk na te kobiece i te dla reszty społeczeństwa pogłębia tylko nierówności, z którymi większość pań chce walczyć.

Wydzielanie tematów »kobiecych« infantylizuje nasz udział w świecie polityki. Wiele z nas nie odnajduje się w tym podziale i chce być traktowana na równi jako pełnoprawne uczestniczki debaty” – pisała publicystka Klubu Jagiellońskiego i dziennikarka Polsat News.

Niech za puentę powyższych rozważań służy apel Olejak: „Prawdziwa troska o drugiego człowieka wymaga indywidualnego podejścia i zrozumienia konkretnej sytuacji. Tylko wówczas możemy myśleć o społeczeństwie natchnionym duchem chrześcijańskiego personalizmu”.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.