Rapowa Apokalipsa. Szad, Kękę i Tau – prorocy w postchrześcijańskim świecie
Żyjemy w świecie postchrześcijańskim. W świecie kryzysu religii instytucjonalnej, gdzie ciągle jest obecna symbolika i język kształtującego Europę przez ostatnie 2000 lat chrześcijaństwa. Jego ślady można dostrzec także w rapie, i to nie tylko wśród twórców jednoznacznie religijnych, np. TAU, ale także pozostałych, takich jak Szad Akrobata czy Kękę. Co więcej, używanie przez nich religijnego języka nie jest tylko zabawą formą. Na dnie tekstów znajduje się również poważna, duchowa treść.
Monoteizm pierwotnie był piosenką
W przełomowym dla krytyki biblijnej dziele Religion of Israel: from its Beginning to the Babylonian Exile Yehezkel Kaufmann, zopierając się o „najstarszą kreację literackiego kultu”, jaką była Księga Wojen Jahwe, stawia tezę, że u samego zarania wiara Izraelitów wyrażała się w piosence. Autor zwraca też uwagę na pokrewieństwo ducha prorockiego, tak jak rozumieli go Izraelici, a więc z szeroko pojętą liryką.
W rozdziale piętnastym Księgi Wyjścia Mojżesz, największy wśród proroków Izraela, razem z ludem śpiewa Bogu Abrahama, Izaaka i Jakuba pieśń dziękczynną. Najważniejszym wyrazem tych intuicji jest oczywiście Psałterz, którego autorstwo tradycja przypisuje Dawidowi, największemu z izraelickich poetów i królów. Jak pisze Kaufmann[KP1] , „czegóż to wierni nie wyczytywali z tych stu pięćdziesięciu pieśni”. Z Biblii możemy się również dowiedzieć, że muzyka była stałym elementem obrzędów, które odbywały się w świątyni.
Muzyka liturgiczna ze względu na swoją doniosłą funkcję musi być poddana ograniczeniom. W kręgu kultury katolickiej językiem sakralnym była łacina (na wzór pierwszych chrześcijan), co ograniczało możliwości uczestnictwa niewykształconych wiernych we wspólnym śpiewie. Wraz z zakorzenieniem się wiary na średniowiecznych polskich ziemiach zaczęły powstawać w klasztorach i na wsiach pieśni, dzięki którym także niewykształceni wierni mogli wyrażać cześć i szacunek wobec sacrum we własnym języku.
W XXI w. żyjemy już w zupełnie innym kontekście. Z jednej strony obecność muzyki w życiu współczesnego człowieka zmieniła swój charakter. W dobie mediów społecznościowych to powszechnie dostępna muzyka rozrywkowa, a nie ograniczona do danego regionu muzyka ludowa, łączy nas ze sobą.
Oddolny, wspólnotowy i właściwy danej kulturze charakter dawnych pieśni ustąpił przemysłowi, który z naukową precyzją produkuje hity słuchane na całym świecie. Poeci nie są już głosem ludu, o ile możemy posłużyć się takim romantycznym obrazem. Wachlarz dostępnych gatunków i dźwięków sprzyja raczej budowaniu osobnej tożsamości, a jeśli wspólnocie, to z tymi, którzy podzielają nasze gusta.
Z drugiej strony sama wiara nie jest już tak ważnym elementem życia codziennego, jakim była jeszcze w XIX w. Współczesnym Polakom muzyka w kontekście religii kojarzy się ze starszymi paniami śpiewającymi w kościołach, nabożnym śpiewem i najzwyklejszym kiczem.
Pokolenie 30-latków może kojarzyć Arkę Noego i płytę Abba Pater Jana Pawła II. W Stanach Zjednoczonych istnieje gałąź muzyki rozrywkowej, która łączy współczesne dźwięki z pobożnymi treściami. Ona również nie cieszy się szczególną estymą wśród świeckich. Nawet jeśli znajdziemy poszczególnych twórców, którzy mierzą się z tradycją pieśni religijnej, takich jak Stefan Wesołowski ze swoim świetnym Kompletą, są to wyjątki.
To część większego problemu, z którym mierzą się wierzący w różnych dziedzinach kultury, nie tylko w muzyce. Jak w czasach postchrześcijańskich wyrażać swoją wiarę? Potrzebny jest język, który będzie żywy, bliski współczesnemu człowiekowi. Równocześnie musi być w stanie płynnie przejść w wyższe rejestry oraz sprawnie wpleść akcenty i tony znane z Pisma Św., tak jak na swój sposób czyniła to kiedyś pieśń ludowa. Gdzie takiego języka szukać?
Raperzy współczesnymi trybunami ludu
Wiele tradycyjnych funkcji liryki przejął hip-hop, który w tym roku obchodzi 50-lecie swojego istnienia. To raperzy są często reprezentantami swoich lokalnych społeczności, wyrażają ich frustracje i aspiracje.
Jeszcze na początku lat 90. uczniowie w warszawskich liceach mogli cytować wiersze Marcina Świetlickiego. W latach 2000. młodzież w Poznaniu odnajdywała się w tekstach Pei, a w Warszawie – Molesty Ewenement.
To polski hip-hop wyrażał frustracje dorastającej w cieniu transformacji i terapii szokowej ulicy, gdy w życiu publicznym wciąż obowiązywała balcerowiczowska, liberalna ortodoksja. To polski hip-hop w dużej mierze kształtował wrażliwość i kulturę tysięcy polskich osiedli.
Od czasu pierwszych kaset magnetofonowych polski rap dojrzał, czego świadectwem jest jego ogromna różnorodność – poza klasycznym psychorapem i nurtem ulicznym istnieją podgatunki, np. new school, true school czy emo rap. Twórczość takich raperów, jak Łona czy Bisz można nazwać rapem inteligenckim, coraz mocniej na scenie swoją obecność zaznaczają też kobiety.
Wraz z rozkwitem popularności twórcy zaczęli podejmować w swoich utworach znacznie szerszy zakres tematów. Przykłady kawałków rapowych odnoszących się do wiary i symboli religijnych mogą posłużyć jako przykłady tego, jak operować tematyką religijną we współczesny, świeży sposób, a zarazem wobec jakich zagrożeń należy być czujnym. Skupię się na 3 kawałkach z ostatniej dekady (i nie tylko), w których raperzy korzystają z motywów religijnych. Potraktujmy je jako laboratorium innego języka około religijnego, ściśle związanego ze współczesnością, który zarazem stara się mówić o sprawach wiecznych.
Szad – prorok ekologicznej apokalipsy
Utwór Gniew Szada Akrobaty pochodzi z drugiej, solowej płyty artysty I niech szukają mnie kule. Została wydana w 2013 r. Szad to weteran polskiej sceny hiphopowej, współzałożyciel wałbrzyskiego Trzeciego Wymiaru, który święcił swoje największe tryumfy w latach 2000. Większość polskich 30-latków kojarzy Szada z niesławnym singlem Dla mnie masz stajla.
Szad 10 lat później podjął się znacznie poważniejszej tematyki. Gniew jest bardzo odważną i jednoznaczną próbą opisania problematyki ekologicznej językiem na wskroś religijnym. Utwór ukazał się 2 lata przed głośną encykliką Laudato si papieża Franciszka.
W dobie wzmożonych dyskusji na temat zielonego konserwatyzmu, gdy coraz mocniej zaznacza się potrzebę chrześcijańskiej odpowiedzi na wyzwania związane ze zmianami klimatycznymi i ochroną środowiska, Gniew można potraktować jako stosunkowo wczesne podjęcie się wyzwania wyprzedzającego o kilka lat dyskusje na ten temat w Kościele lub wśród konserwatywnych intelektualistów.
Już od samego początku Szad dość jednoznacznie i śmiało wyrażał ambicje przyświecające utworowi, niestety bez stosowania się do zaleceń z Listu do Kolosan. Tekst utworu jest następujący:
W***am się Panie Boże jak Mojżesz w Czerwone Morze.
Proszę, spraw bym cało doszedł , bo jak Hobbit brzemię niosę.
Razem z całą gamą stworzeń, rozrzuceni w czwartorzęd
Mamy tylko jeden pewnik, że zamienimy się w proszek.
A my przecież mamy światy, małe światy, swoje światy,
Musicale i dramaty, kryminały, poematy,
Wady i zalety, tonę wiary w kilka rzeczy,
P***ny świat na kredyt, twoje dary i apetyt.
Warto zwrócić uwagę na sformułowania, jakich raper używa do nakreślenia dramatu opisywanego w Gniewie. Czwartorzęd, jako nazwa okresu ery kenozoicznej, odsyła do historii Ziemi jako takiej, znacznie dłuższej niż nasz skromny czas istnienia jako gatunku. Co więcej, istnienie ludzkości zostaje zrównane w swojej kondycji do istnienia innych stworzeń „rozrzuconych” w konkretnym czasie i miejscu.
Dopiero później mowa jest o „małych światach, swoich światach” – ograniczonej ludzkiej perspektywie, która tak bardzo jest sobą zaaferowana, że można ją opisać tylko językiem jej własnych wytworów. W ten sposób Szad ustala hierarchię, która przyświecać mu będzie przez resztę utworu, a którą można nazwać opozycją stworzenia, porządku, stworzonego przez Boga, którego równowaga została zaburzona, a światem (lub „światami”), wytworem ludzkich starań i „apetytu”, który tę równowagę zaburzył. Robi to w poniższych słowach:
Ryby duszą się pod wodą, spadają nam z nieba ptaki,
Tryby kruszą się pod sobą, ludzkość za coś zbiera plagi,
Gniew nad nami, ziemia krwawi. Czy to coś naprawi?
Patrzy z góry Twoje oko, szuka mądrych, nie ma takich.
Idę, słyszysz Panie? Odbiór! Zanim Ziemia stanie w ogniu.
Mów ludzi ma zamieść podmuch? Fukushima, stałeś w środku.
Wstaje potwór, Panie ogłuchł, idę, słyszysz mój głos Boże?
Człowiek mały jak roztocze, idę bym Cię panie odwiódł.
Zaburzenie równowagi z jednej strony jest opisywane przez skutki, jakie wywołała ona w stworzeniu – to cierpienie zwierząt, które nie są w stanie już żyć w naturalnym dla siebie środowisku. Z drugiej strony pojawia się język jednoznacznie religijny.
Negatywne skutki działań są plagami, gniewem nad ludzkością, co przywodzi na myśl starotestamentowe zapowiedzi kary. Postępująca degradacja środowiska naturalnego zyskuje wymiar moralny. Określenie „wstaje potwór” można odczytać jako nawiązanie do apokaliptycznej bestii („zanim Ziemia stanie w ogniu”).
Szad zdaje się jednoznacznie zrównywać współczesne zmiany klimatyczne, katastrofy naturalne i szóste wielkie wymieranie z obrazami z Apokalipsy św. Jana. Jest to gest, który wymaga zarówno dużej odwagi, jak i opiera się na poczuciu religijnego obowiązku.
Pierwsza zwrotka nakreśla tło „wołania na puszczy” w obliczu zbliżających się konsekwencji ludzkiego marnotrawstwa i chciwości. W drugiej zwrotce Szad następującymi słowami opisuje ich finał:
Nie pokochaliśmy Ziemi, choć daje bezcenny tlen nam.
Każdy kolejny wdech może być tylko snem nam.
Słyszałem, woda szemra, że ogień czeka by zwęglać,
Na wietrze który zaśpiewa, że ziemia jest ciemna.
Richter nie przewidział skali, przy której się świat zawali,
Branża atomowa fali, skutków, zniszczeń i awarii.
Dziś napromieniowali niewinnych nowotworami,
WMO nie przewidziało gigantycznych anomalii.
Podmiot utworu nie wypisuje się z odpowiedzialności za stan przyrody, przyjmuje ją na równi z resztą ludzkości. Słowa „nie pokochaliśmy ziemi” oznaczają, że nie potrafiliśmy o nią zadbać. Powołanie Adama, by czynić „sobie ziemię poddaną”, poprzez jej eksploatację przeistacza się w zniszczenie.
Skutki tego zniszczenia to wyrok dla ludzkość. Żywioły w ujęciu Szada nie mogą się tego doczekać. Wyrok musi odpowiadać skali naszych przewin. Skali, która ma wymiar kosmiczny, przekracza nasze wyobrażenia i kategorie, jakimi opisujemy rzeczywistość.
Warto podkreślić, jak silne jest przekonanie o nieuchronności kar. Przywodzi na myśl mowy proroków starożytnego Izraela, którzy zapowiadali zagładę. Po 10 latach linijka mówiąca, że „WMO [Światowa Organizacja Meterologiczna – przyp. aut.] nie przewidziało gigantycznych anomalii”, budzi skojarzenia z pożarami na Rodos czy gwałtownym wzrostem temperatury oceanów tego lata. Trudno nie pomyśleć, że z perspektywy czasu prorocka retoryka zdała egzamin. Warto pochylić się także nad następującym tekstem:
Panie, ja reprezentuję tych co matkę pokochali,
Ale Ty i ja tu wiemy, że ludzie są obłąkani.
Pozwól nam się doskonalić, niech Słońce się wolno pali,
Rozwiń ścieżki pod nogami i niech drzewa rosną na nich.
Wiem, czasu było multum, człowiek to świnia z gruntu.
Podział kultur tworzy mur tu, wiele jest powodów buntu.
To nie chwila rozrachunku, łez, godzina pocałunków,
Póki się nie skończyła, ja gdzieś idę w Twym kierunku.
W obliczu nadchodzących katastrof Szad dzieli ludzkość na tych, którzy stworzenie pokochali, i na „obłąkanych” tkwiących zapewne w swoich „małych światach”. W imieniu obu społeczności raper wznosi modlitwę o odroczenie wyroku i w zgodzie z obraną poetyką błogosławieństwo przyjmuje postać drzew, to jest – życia.
Rozpoznaje przeszkody stojące na drodze i równocześnie wyraża nadzieję, że godzina jeszcze nie wybiła. Póki jeszcze jest czas, stara się zmierzać ku Bogu. W trzeciej zwrotce Szad łączy katastrofę klimatyczną ze skutkami w postaci niepokój i wojen, które mają nadejść. W ostatnich wersach pojawiają się znamienne słowa:
Władza, pieniądze, religia – tu powstała nowa biblia
Wybacz że dla mnie Watykan to słowa i insygnia.
Pan wysyła do nas sygnał, że tracimy oba skrzydła.
Idę Panie, bez znaczenia jest dla mnie czy żeś mnie wybrał.
Religijność rapera ma wymiar jednoznacznie antyinstytucjonalny – Kościół sprowadzony zostaje do zewnętrznych oznak, którym brakuje treści. Mezalians religii instytucjonalnej z ziemską potęgą delegitymizuje ją. Tak jak poprzednie zwrotki, także i ostatnia kończy się zdaniem o podążaniu ku Bogu, niezależnie od Jego zdania w tej kwestii. Obowiązku „wołania na puszczy” w obliczu tak nakreślonej sytuacji nie można się zrzec.
Gniew Szada Akrobaty jest utworem o tyle intrygującym, że bez żadnego wahania miesza rejestry uznawane za niskie, takie jak przekleństwa czy bezpośrednie nawiązania do kluczowych momentów XXI w., z rejestrem wysokim w postaci apostrof zwracających się ku Bogu. Te zawsze pojawiają się na końcu zwrotki. Szad robi to płynnie i bez żadnego wahania wchodzi w rolę proroka głoszącego nadchodzącą karę i pokutnika modlącego się o jej odroczenie.
W kontekście dyskusji na temat ekologii w chrześcijaństwie niezwykle cenna jest intuicja moralnego wymiaru niszczenia środowiska oraz wpisania go w logikę Apokalipsy. Dzięki temu zabiegowi wiara i stan środowiska naturalnego znajdują swoje – nomen omen – naturalne połączenie. Grzech w postaci nieopanowanej konsumpcji zawiera w sobie początki kary, jaką będzie pogarszający się stan ziemi prowadzący do wojen i niepokojów. Poprzez zniszczenie stworzenia skazujemy swoje małe światy na zagładę.
Chrześcijaństwo to nie tylko epickie, eschatologiczne wizje kary. To przede wszystkim zmaganie się z trudami i dylematami codzienności. Wraz z postępującą dechrystianizacją coraz rzadziej historie biblijne stanowią punkt odniesienia i przykład, jak radzić sobie z życiowymi wyzwaniami, chociażby z presją otoczenia w czasie dorastania.
Wierność sumieniu, wierność powołaniu
Samson Kękego nie jest utworem religijnym sensu stricte. Poprzez nienachalne odwołania do historii Samsona Kękę nie tylko odkurza raczej mało znaną współczesnej młodzieży historię biblijną, ale zawiera również niezwykle cenną dla swoich młodszych słuchaczy myśl o potrzebie zdrowej niezależności i szacunku do samego siebie.
Kękę jest przedstawicielem Polski średnich miast, a konkretnie Radomia. Pierwszą płytę w legendarnej wytwórni Prosto, kojarzonej głównie z warszawskim ulicznym rapem, wydał w 2013 r. Raper chętnie czerpie ze swoich doświadczeń, łącznie z uzależnieniem od alkoholu. Potwierdza to tekst słynnej Presji: „Jesteś trzeźwy więc omijasz balety/Prosisz nie dzwoń zrobiony nagle nie ma kolegi”. Samson pojawia się na czwartej płycie To Tu z 2018 r., gdy Kękę już na dobre zadomowił się na polskiej scenie po niezwykle cieple przyjętych Trzecich Rzeczach z 2015 r. Samson zaczyna się od następującego opisu Radomia czasów transformacji:
Jest Dziewięć Pięć, Dziewięć Sześć
Nie liczę tu nawet że znasz to
Ulice są szare jak z kronik
Każdy się zbroi
Pełno jest skinów i punków
Młody chłopak bez paktów
Trochę chłopak bez szans tu
Mimo to lecę swoje
W ciuchach z lumpeksu
I trampkach najtańszych z targu
Inny bardziej niż bardzo
W długich włosach jak Samson
Punktem stycznym życia Kękego i biblijnego sędziego stają się… włosy. W Księdze Sędziów czytamy, że anioł zapowiada, że Samson od samych swoich narodzin będzie nazirejczykiem – osobą oddaną służbie Bogu, którą obowiązywała ścisła abstynencja, zakaz zbliżania się do zwłok oraz strzyżenia włosów. W powszechnej świadomości najbardziej w pamięci zachował się ostatni zakaz – sam Samson zdradził Dalili, że „gdyby [go] ogolono, siła [jego] odejdzie, osłabn[ie] i stan[ie] się zwykłym człowiekiem”.
W Radomiu w latach 90. włosy stały się przyczynkiem kpin („Paru chciało mi dokuczać/Ścinaj to dzieciak”). Zestawienie tych 2 skrajnie różnych rzeczywistości nie jest jednak przypadkowe – długie włosy zarówno Samsona, jak i Kękego wyróżniają ich na tle społeczności.
W narracji biblijnej włosy Samsona były źródłem jego siły. W utworze rapera stały się symbolem odrębności i nieprzystosowania („inny bardziej niż bardzo”). Ta piętnowana w dzieciństwie odrębność została utożsamiona z siłą, co stanowiło podstawę całego pomysłu na utwór. Na początku jednak raper otwarcie przyznał się do porażki:
Potem chciałem być dokładnie taki jak ci których miałem tutaj tylko mijać
I nie rzucać się w oczy, nic nie odstawać to była moja Dalila
Konformizm wobec presji otoczenia zrównany z Dalilą, kochanką Samsona, która doprowadziła biblijnego sędziego do zguby, jest zabiegiem o tyle ciekawym, że sugeruje zdradę samego siebie. Siła, jaka płynie z niezależności i samoakceptacji, zostaje utracona na rzecz pozornej akceptacji innych. W utworze zostało to przedstawione następująco:
Błędnie czułem, że jest w grupie siła,
Dzisiaj widzę że
Siła jest tam gdzie i ja.
Opieranie poczucia własnej wartości na zdaniu innych okazuje się ślepą uliczką. Nie rozwiązuje to żadnych problemów, zubaża. Raper nazywa te starania zmarnowanymi latami, które odciągnęły go od „słuchania tego, co w środku”. W refrenie długie włosy tryumfalnie powracają – z symbolu odrębności stają się symbolem pewności siebie. Warto zwrócić uwagę na te słowa:
Znowu lecę przez miasto,
W długich włosach jak Samson,
Znowu czuję się silny,
Czuję się wolny,
Znowu nie dbam czy patrzą.
Samson jest utworem z prostym przesłaniem wpisującym się w dobrze znane w polskim hip-hopie tradycje przekazywania życiowej mądrości dzieciakom, które się w rapie zasłuchują. Rap lat 2000. raczej nie korzystał z motywów biblijnych, Kękę natomiast w kreatywny sposób wykorzystał opowieść o Samsonie, by uwypuklić wyrażaną przez siebie myśl. Zbudował w ten sposób zaskakującą symetrię między długimi włosami nazirejczyka i długimi włosami młodego Polaka na blokowisku.
Samson stanowi dowód, że twórczość traktująca o codziennych zmaganiach może inspirować się Pismem Św. i wykorzystywać nawiązania do historii w nim zawartych w sposób niebanalny i świeży. Wystarczą inne spojrzenie i odwaga.
Krzyż Chrystusa siłą artysty
Między bardzo ambitnym i bombastycznym Gniewem a skromnym, codziennym Samsonem z pewnością można znaleźć złoty środek. Przykładem jest Tekst życia Tau, wtedy jeszcze znanego jako Medium, z gościnnym udziałem legendy polskiego rapu – Ostrego.
W przeciwieństwie do 2 poprzednich twórców Tau otwarcie odwołuje się do wiary jako swojej inspiracji. Można go nazwać czołowym chrześcijańskim raperem w Polsce. Tekst życia pochodzi z płyty Graal wydanej w 2012 r. i dotyka problemu, który jest znany każdemu twórcy.
O czym mówi Tekst życia? O pisaniu. Sytuacji, gdy to po prostu nie idzie. W pierwszej zwrotce Tau zmaga się z blokadą twórczą. Zwrotka jest tak konstruowana, by uwaga słuchacza ściśle podążała za rozproszeniem podmiotu lirycznego. Tau sprawnie odwzorowuje poranne roztargnienie i chaos – ostatecznie wsypał płatki do pralki.
Cały czas coś odciąga uwagę rapera od pracy nad tekstem – ptak za oknem, sąsiad, który akurat tego dnia postanowił wiercić. Jego myśl zwraca się ku Adamowi, to jest Ostremu, niebu albo wspomnieniom z czasów szkolnych. Ostatecznie nie skupia się na zadaniu, a więc pisaniu tekstu. Zostało to podsumowane żołnierskim: „idę do kibla, gówno słychać”.
Ostry podejmuje ten sam temat, ale podchodzi do niego inaczej. Koszmarem Tau jest pusta kartka, a wrogami Ostrego słońce, pogoda, telefon, telewizor, konsola do gier, najzwyklejsza prokrastynacja. Zwrotka Tau jest pełna frustracji, a zwrotka Ostrego swobodna i luźna, nawet aż za bardzo. Ostry nie próbuje na sobie wymusić niczego, godzi się z faktem, że „nie zrobi wiele dziś”. Rozwiązanie dramatu artysty przychodzi w trzeciej zwrotce, w której Tau już nie ma problemów z inspiracją. Tekst jest następujący:
Tobie nie muszę przypominać, ale im…
Już nie wiem ile napisałem rymów w życiu,
W życiu nie napisałbym tylu gdyby nie Jezus Chrystus,
Jak nie chce Ci się żyć, to idź do hospicjum,
Połóż się wśród dzieci i obserwuj śmierć na krzyżu!
Po cichu wyjdź, padnij na kolana, błagaj,
Tysiące małych rączek żebrze o włączenie światła, wstawaj!
Nie goni mnie czas wydawcy, a czasy ostateczne,
Rozliczę się przed Panem, a nie skarbowym urzędem.
Powyższe słowa świadczą o tym, że Tau bezwzględnie i jednoznacznie stawia krzyż w centrum swoich wysiłków. Wszystkie jego zmagania z białą kartką ostatecznie sprowadzają się do służby Bogu i bledną w obliczu cierpienia, które domaga się odpowiedzi w postaci tejże właśnie służby.
Znów poszczególne części utworu wchodzą ze sobą w dialog. Ma to tym bardziej unaocznić priorytet rapera – krzyż. „Czas wydawcy” blednie w znaczeniu wobec czasów ostatecznych, a urząd skarbowy wobec sądu ostatecznego.
W następnych wersach Tau jednoznacznie odrzuca zastane status quo sceny oraz tematykę, jaką zazwyczaj podejmują raperzy. „Dupy, cycki, rewolwery, dragi, przemoc” zostają sprowadzone do zera. Najmocniej odrzucenie głównego nurtu i świeckiego rapu wybrzmiewa w tych nawijanych z wyraźną kpiną wersach:
Spytaj tych polskich raperków, o czym kurwa piszą,
A każdy z nich odpowie, że palą i piją, walą i biją,
Ćpają i hip-hop, i w ogóle melanż dziwko!
Ch*** nas obchodzi to Twoje życie które jest meliną,
Trzecia zwrotka stanowi manifest twórczy, który zasadniczo składa się z 2 skontrastowanych ze sobą elementów. Pierwszym z nich Jezus Chrystus i Jego krzyż, drugim – status quo sceny, takie, jakim je widzi Tau. Co ciekawe, raper nie ogranicza się tylko do wymiaru religijnego. Retorycznie pyta: „Czy zapomnieliście, jak długopisem rysować linie/Które od liter tworzą opinię młodych gniewnych ludzi?”.
Odrzucenie hedonistycznego pop-rapu łączy się nie tylko z odrzuceniem szkodliwych, hedonistycznych wzorców z tego gatunku płynących, ale także z odrzuceniem twórczości, która nie odnosi się do społeczeństwa i jego realiów. Manifest rapera znajduje swoje apogeum w nakreśleniu misji, jaka powinna przyświecać twórczości. Zostało to wyjaśnione w poniższych słowach:
Trzeba dawać miłość, jak polskie reggae,
Bo w Polsce biednie, to otępienie Was
Było błędem, co, stoisz biernie,
Bierz się za siebie, pisz o społeczeństwie,
By tak każdy Twój tekst był od dzisiaj tekstem życia.
Tekst życia to utwór, który poprzez opis barier na drodze do kreatywnej ekspresji przeobraża się w metakomentarz do motywacji twórczej. Jaki jest sens stawania w szranki z białą kartką? Co właściwie powinno popychać nas do odstawienia PlayStation? Obowiązek zmiany świata na lepsze, dawanie miłości. Nie ma czasu do stracenia.
Pośpiech, który w zwrotce Ostrego związany był z dotrzymywaniem terminów, przekształca się w wezwanie aktywnego udziału na rzecz swojej społeczności. Tekst życia początkowo mówi o życiowych problemach z pisaniem, a kończy się wezwaniem do pisanie tekstów służących życiu. To musi prowadzić do miłości jako celu nadrzędnego i Jezusa Chrystusa jako jej idealnemu wyrazowi.
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.
Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.
