Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Tłumaczymy prawne ścieżki udzielania politykom dostępu do oklauzolowanych informacji  11 lutego 2026

Włodzimierz Czarzasty nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa. Co to oznacza?

Tłumaczymy prawne ścieżki udzielania politykom dostępu do oklauzolowanych informacji  11 lutego 2026
przeczytanie zajmie 5 min
Włodzimierz Czarzasty nie wypełnił ankiety bezpieczeństwa. Co to oznacza? Wybór Włodzimierza Czarzastego na Marszałka Sejmu. Źródło: commons.wikimedia.org

Sprawa „wschodnich kontaktów” marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego trafi na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Kontrowersje budzi brak wypełnionej ankiety bezpieczeństwa, która otwiera dostęp do ściśle tajnych informacji. Razem z dr. nauk prawnych Adamem Behanem wyjaśniamy m.in., kto musi ją składać i jakie uprawnienia mają najważniejsi politycy Rzeczypospolitej.

Kłopoty marszałka?

Prezydent Karol Nawrocki zaplanował na środę 11 lutego posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Przedmiotem obrad ma być m.in., jak napisał na portalu X rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, „podjęte przez organy państwa działania, mające na celu wyjaśnienie wszelkich okoliczności wschodnich kontaktów towarzysko-biznesowych marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego.

Jeszcze jako wicemarszałek Czarzasty nie wypełnił bowiem tzw. ankiety bezpieczeństwa, na mocy której wszczętoby postępowanie decydujące o przyznaniu dostępu do informacji ściśle tajnych. Jedna z rubryk w rzeczonej ankiecie dotyczy relacji z podmiotami zagranicznymi; poprzez „wschodnie kontakty” obóz prezydencki odnosi się do ustaleń „Gazety Polskiej” o prowadzenie przez marszałka interesów z Rosjanką powiązaną z podmiotami bliskimi kremlowskim władzom.

Ankieta bezpieczeństwa – co, jak i dlaczego

O komentarz w sprawie ankiety poprosiliśmy dr. Adama Behana, doktora nauk prawnych oraz pracownika Katedry Prawa Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego i Wydziału Informatyki, Elektroniki i Telekomunikacji Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

Jak tłumaczy, ankieta bezpieczeństwa osobowego to urzędowy formularz, którego wzór stanowi załącznik do ustawy o ochronie informacji niejawnych. Dotyczy ona osoby, wobec której ma być prowadzone postępowanie sprawdzające, ponieważ ankieta jest podstawowym źródłem danych do oceny, czy dana osoba daje rękojmię zachowania tajemnicy.

– Jej sens polega na identyfikacji ryzyk takich jak podatność na szantaż lub presję, werbunek, ukrywanie istotnych informacji, uzależnienia czy niewyjaśniona dysproporcja między dochodami a poziomem życia.

Zakres pytań jest bardzo szeroki: obejmuje dane identyfikacyjne i adresowe, przebieg edukacji i pracy, informacje o rodzinie i osobach wspólnie mieszkających, kontakty z cudzoziemcami, a także kwestie zdrowotne w zakresie chorób psychicznych, innych istotnych zaburzeń czynności psychicznych oraz używek – komentuje ekspert.

Jak wyjaśnia, konieczność wypełniania ankiety przez polityków jest z kolei uzależniona od klauzuli tajności:

– W praktyce poseł i senator nie muszą wypełniać ankiety, aby uzyskać dostęp do informacji krajowych do klauzuli TAJNE, gdyż dostęp taki mają z mocy ustawy o ochronie informacji niejawnych, natomiast gdy obowiązki wymagają dostępu do ŚCIŚLE TAJNE, ustawa przewiduje poszerzone postępowanie sprawdzające i wtedy ankieta staje się konieczna.

Marszałek zwolniony z postępowania

Zapytaliśmy naszego rozmówcę, dlaczego wspomniane postępowanie sprawdzające nie jest przeprowadzane wobec osób sprawujących najważniejsze funkcje w państwie, w tym marszałka Sejmu.

– To rozwiązanie ma charakter ustrojowy: dostęp do informacji niejawnych jest narzędziem wykonywania konstytucyjnych kompetencji tych organów i nie może być uzależniony od wyniku procedury prowadzonej przez służby.

Gdyby dopuszczenie do informacji zależało od poświadczenia, pojawiłoby się realne ryzyko blokowania działania organu powołanego w trybie demokratycznym, zwłaszcza że postępowanie sprawdzające ma ustawowe terminy liczone w miesiącach i niejednokrotnie rzeczywiście trwa wiele miesięcy – tłumaczy Behan.

Ekspert dodaje przy tym, że zwolnienie z postępowania sprawdzającego „nie oznacza całkowitego braku bezpieczników”, ponieważ nadal działa zasada udostępniania informacji tylko w zakresie niezbędnym, a prezydent, premier i obaj marszałkowie składają oświadczenie o znajomości przepisów ustawy, także w kontekście odpowiedzialności karnej za ujawnienie objętych tajemnicą informacji.

Kto udziela dostępu?

Zapytany o to, kto decyduje o przyznaniu dostępu, ekspert wyjaśnia, że kluczowa jest klauzula tajności, która determinuje, kto nas sprawdza i jak głęboko:

– Dla klauzuli ZASTRZEŻONE wystarcza pisemne upoważnienie kierownika jednostki organizacyjnej oraz odbycie szkolenia z ochrony informacji niejawnych. Dla klauzuli POUFNE stosuje się zwykłe postępowanie sprawdzające prowadzone przez pełnomocnika ochrony na pisemne polecenie kierownika jednostki, a po pozytywnym wyniku poświadczenie bezpieczeństwa wydaje organ prowadzący postępowanie.

Dla klauzul TAJNE i ŚCIŚLE TAJNE prowadzi się poszerzone postępowanie sprawdzające, które przeprowadza ABW lub SKW na wniosek uprawnionego podmiotu. Służby prześwietlają kandydata, a decyzję o wydaniu certyfikatu podejmuje bezpośrednio Szef danej służby – opisuje ekspert.

Ekspert zaznacza, że w przypadku decyzji odmownej (negatywnej) obywatel nie jest bezbronny. Przysługuje mu odwołanie, a co istotne, w przypadku decyzji wydanej przez ABW, organem odwoławczym jest Prezes Rady Ministrów. Dopiero po wyczerpaniu tej ścieżki można złożyć skargę do sądu administracyjnego, który bada, czy procedura została przeprowadzona zgodnie z prawem.

Należy też pamiętać o żelaznej zasadzie „wiedzy koniecznej” (need to know). Samo posiadanie poświadczenia bezpieczeństwa nie jest biletem do zapoznania się z każdym materiałem niejawnym. Dostęp do konkretnego dokumentu otrzymuje się tylko wtedy, gdy jest to niezbędne do wykonania zadania.

W praktyce o realnym udostępnieniu konkretnego materiału rozstrzyga dysponent informacji w jednostce, działając w granicach prawa i procedur ochrony – komentuje.

Służby a demokracja

Powyższe rozważania w sposób naturalny prowadzą do fundamentalnego pytania, czy stopień ingerencji służb w kontrolę osób, które uzyskały mandat demokratyczny nie jest zbyt duży.

Jak tłumaczy Behan, opisywany system jest oparty na proporcjonalności: im wyższa klauzula, tym więcej czynności weryfikacyjnych, a jednocześnie ustawa precyzyjnie wskazuje, jakiego ryzyka szuka się w postępowaniu sprawdzającym.

– Ingerencja w prywatność jest niezaprzeczalna. Ankieta i procedura sprawdzająca prześwietlają sferę intymną, zdrowie psychiczne, uzależnienia, historię finansową czy kontakty zagraniczne. Ustawodawca stawia jednak sprawę jasno: w razie niedających się usunąć wątpliwości, to interes ochrony informacji niejawnych ma bezwzględne pierwszeństwo przed interesem osoby sprawdzanej (zgodnie z art. 24 ust. 3 ustawy) – tłumaczy ekspert.

Ekspert wspomina również o bezpiecznikach w postaci m.in. zgody osoby sprawdzanej, standardów bezstronności czy rzetelnego dokumentowania czynności.

Dodatkowo, wobec najwyższych organów konstytucyjnych ustawodawca ograniczył rolę służb w samym akcie dopuszczenia, przyznając dostęp do materiałów ściśle tajnych z mocy ustawy, co ma chronić niezależność organów wyłanianych w procedurach demokratycznych przed ewentualnym naciskiem służb specjalnych – wyjaśnia.

– To nie znosi wszystkich ograniczeń, bo nadal obowiązuje zasada niezbędności dostępu, a w części sytuacji ustawodawca przewidział mimo zwolnienia poszerzoną procedurę, na przykład przy dostępie do informacji niejawnych organizacji międzynarodowych – dodaje Behan.

Jak podsumowuje nasz rozmówca, spór o granice ingerencji służb sprowadza się w istocie do fundamentalnego wyboru między dwoma zagrożeniami. Musimy ocenić, które ryzyko jest dla państwa groźniejsze: czy potencjalny wpływ służb specjalnych na demokratycznie wybrane organy władzy, czy ryzyko infiltracji państwa i wycieku informacji na skutek dopuszczenia do tajemnic osób, które nie dają rękojmi ich zachowania.

Obecny model próbuje te ryzyka równoważyć przez precyzyjne przesłanki ustawowe, zasadę niezbędności oraz kontrolę odwoławczą i sądową, zamiast przez szeroką uznaniowość – konkluduje Behan.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.