Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Serwilizm prawicy kontra hipokryzja liberałów. Wiszenie u obcej klamki to wstyd

Serwilizm prawicy kontra hipokryzja liberałów. Wiszenie u obcej klamki to wstyd źródło: Aleksander Zieliński/Kancelaria Sejmu

Politycy PiS przestrzelili z reakcją na nieostrożne, ale dopuszczalne słowa Włodzimierza Czarzastego. Nie zapominajmy jednak, że postkolonialna mentalność nie ma barw partyjnych. Dobitnie świadczy o tym historia ze spotkania u Marka Brzezińskiego.

Czarzasty celowo prowokuje, a prawica przesadza

Nie milkną echa sporu Włodzimierza Czarzastego z ambasadorem USA Thomasem Rose’em. Trudno traktować słowa marszałka Sejmu jako wypadek przy pracy, zdania rzucone przypadkiem na konferencji prasowej.

Od niedawna widzimy bowiem, że rządowa część polskiej lewicy próbuje pozycjonować się jako ugrupowanie najmocniej antyprawicowe, obsługujące elektorat niechętny zarówno wobec Karola Nawrockiego, jak i Donalda Trumpa, który ma w Polsce coraz gorsze notowania. Według ostatnich badań CBOS 60 proc. Polaków ocenia jego prezydenturę źle; taki sam odsetek respondentów twierdzi, że polityka Trumpa budzi jego obawy.

Jednocześnie Donald Tusk wie, że nie może tej emocji zagospodarować. Mimo że prawica wypomina szefowi Koalicji Obywatelskiej i Radosławowi Sikorskiemu krytyczne wypowiedzi wobec Trumpa – głupie, dodajmy – to pochodzą one sprzed lat, gdy niewiele wskazywało, że obecna głowa państwa przejmie kontrolę nad Białym Domem.

Dziś premier zdaje sobie sprawę, że jako lider państwa w dzisiejszej sytuacji geopolitycznej musi utrzymywać poprawne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, choćby jego prywatne zdanie o obecnej głowie państwa amerykańskiego było jak najgorsze.

Czarzastemu i lewicy nie pozostaje zatem nic innego jak wjazd na białym koniu i wyrażenie tego, co sądzi duża część nieprawicowego elektoratu.

Czy Polska na tym traci? Z pewnością wtedy, gdy za szarżami nie idą konkrety. Weźmy przykład podatku cyfrowego. Wicepremier Krzysztof Gawkowski opowiada o tym projekcie, Anna Maria Żukowska pisze na X, że trzeba „dojechać Amerykanów”, ale wszyscy wiemy, że nic z tego nie będzie.

Nie jestem przeciwny opodatkowaniu Big Techów, ale tego tematu zasadniczo nie ma na agendzie, więc to, co dziś widzimy, to sygnalizowanie cnoty, bezcelowe zaognianie sytuacji.

Jednocześnie ambasador Rose zachował się tak, jakby Czarzasty użył wobec prezydenta USA co najmniej poważnych obelg. Marszałek Sejmu zachował się nieostrożnie z dyplomatycznego punktu widzenia, ale nie przekroczył żadnej czerwonej linii. A już wypowiedzi – skasowane – w których pan ambasador z prywatnego konta dywagował o tym, czy należałoby zabrać z Polski amerykańskich żołnierzy świadczą o sporym braku profesjonalizmu.

Przy tej okazji na grabie staje również Prawo i Sprawiedliwość, które aprobatą dla części – tych bardziej oficjalnych – słów Rose’a ugruntowuje i tak już zakorzeniony wizerunek partii serwilistycznej wobec administracji Donalda Trumpa.

To tylko wzmocni sytuację, w której po niekorzystnych dla Polski wypowiedziach lub – co gorsze – działaniach amerykańskiej administracji, politycy PiS będą wzywani do tablicy, a presja na to, by tłumaczyć się za prezydenta USA – wzrośnie.

Żenadę wzmocni ewentualna zapowiadana próba odwołania Czarzastego z fotela drugiej osoby w państwie. Jakikolwiek by lider lewicy nie był, to z góry skazana na klęskę chęć pozbawienia go stanowiska ze względu na napięcia w relacjach międzynarodowych, trzeba uznać za co najmniej niepoważną.

Fałszywa troska liberałów

Jednocześnie naprawdę trudno przejść obok krokodylich łez, które hektolitrami wylewa obecnie liberalny mainstream, zarzucając prawicy przedkładanie kontaktów z Trumpem ponad interes państwa i obronę POLSKICH polityków.

To oburzenie jest o tyle śmieszne, że pamiętam, co działo się, gdy Polską rządziła partia Jarosława Kaczyńskiego, a za oceanem – Joe Biden. Pomijam już teksty polskich (!) publicystów, którzy na łamach „New York Times” wzywali do odebrania Polsce amerykańskiej pomocy, gdyż łamana jest nad Wisłą praworządność.

Co gorsze, tego typu przekaz suflowano również w rozmowach półprywatnych. Przenieśmy się na moment do 2022 roku. Wybucha wojna na Ukrainie, do Polski w krótkim odstępie czasu przylatują najważniejsi amerykańscy oficjele, z prezydentem i jego zastępcą na czele. Na kanwie tych wydarzeń Mark Brzeziński, ówczesny ambasador USA w Warszawie, organizuje w swoim apartamencie spotkanie z polskimi think tankami.

Przejęty atmosferą przedstawiciel Stanów Zjednoczonych rzuca pytanie: co jeszcze możemy zrobić dla naszych relacji, skoro jesteście w centrum wydarzeń? Skoro Polska jest jedynym krajem na świecie, gdzie w ostatnich trzech miesiącach był prezydent, wiceprezydent, sekretarz obrony, sekretarz stanu?

Odpowiedź obecnych tam przedstawicieli liberalno-lewicowego mainstreamu brzmiała mniej więcej tak: Panie ambasadorze, proszę pamiętać, że za każdym razem, gdy najważniejsi ludzie zza Oceanu przylatują do Polski i ściskają się z Andrzejem Dudą, to jemu rośnie poparcie!

To się właściwie samo komentuje. Nieważne, że gwarancje bezpieczeństwa dla Polski były silniejsze, że na nas skupiona była uwaga świata, że przez moment staliśmy się graczem pierwszoligowym. To wszystko nieistotne. Liczy się, że słupki popularności nielubianego polityka mogą skoczyć.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.