Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Czarzasty prowokuje, a PiS daje się nabrać. Co nam mówi konflikt z ambasadorem USA?

Czarzasty prowokuje, a PiS daje się nabrać. Co nam mówi konflikt z ambasadorem USA? Włodzimierz Czarzasty; screen [z:] https://www.youtube.com/watch?v=zCgWHc2qSYE

Włodzimierz Czarzasty, chcąc zbudować się na tanim antyamerykanizmie, wpuścił polityków PiS-u w pułapkę. Przez kilka kolejnych dni będą oni grillowani jako zausznicy Trumpa i jego przedstawiciela, który zachował się jak gubernator zamorskiej kolonii. 

5 lutego ambasador USA w Polsce Thomas Rose ogłosił na X zerwanie kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym, motywując to „brakiem szacunku” wobec Donalda Trumpa po tym, jak druga osoba w państwie nie poparła  kandydatury prezydenta USA do Pokojowej Nagrody Nobla.

Jakkolwiek można narzekać na to, że awantura wywołana przez marszałka Sejmu faktycznie Polsce nie służy (z braku poparcia dla amerykańskiej głowy państwa nie trzeba było robić pokazówki na użytek wewnętrzny), to reakcja ambasadora USA wydaje się mocno przesadzona.

Za szczególnie kuriozalny uznać należy otwarty szantaż, jaki ambasador wystosował z prywatnego konta, na którym zapytał, czy Stany nie powinny czasem zabrać z Polski swoich żołnierzy i sprzętu.

Połajanki wobec Czarzastego w wykonaniu amerykańskiego dyplomaty spowodowały oczywiście reakcję w obozie Prawa i Sprawiedliwości. Sebastian Kaleta mówi o „potężnej kompromitacji koalicji 13 grudnia”, a Jacek Sasin straszy, że „druga osoba w państwie skłóca nas z najważniejszym sojusznikiem”. Były premier Mateusz Morawiecki pisze natomiast o „starym komuchu”, który „psuje relacje z USA” i „sabotuje bezpieczeństwo Polski”.

Problem w tym, że takie narracje coraz słabiej rezonują z Polakami. PiS zachowuje się tak, jakby w Polsce rządził Jaruzelski, a w Ameryce Reagan. Tak jakby dla Polaków było oczywiste, po której stronie leży moralna racja.

 Tymczasem ataki PiS-u na Czarzastego (abstrahując od słuszności) wywołują efekt odwrotny od zamierzonego. Lider Nowej Lewicy, który na co dzień nie budzi entuzjazmu poza własnym (choć i tu można mieć wątpliwości) elektoratem, którego przeszłość jest dla niego – i słusznie – politycznym obciążeniem, w tej sprawie staje się po prostu beneficjentem „efektu flagi”.

Ci którzy domyślnie nigdy nie poparliby Czarzastego, uznają, że akceptacja wobec dyktowania polskim władzom przez zagranicznego dyplomatę, komu wolno, a komu nie wolno okazywać sympatii politycznej,  jest przekroczeniem pewnej granicy.

Marszałek Sejmu i cała Koalicja 15 Października mają teraz paliwo, by przez następne parę dni opowiadać w mediach o tym, jak to suwerennościowa partia w konflikcie polskiego polityka z obcym ambasadorem staje po stronie tego drugiego.

Co więcej, ta strategia jest o tyle skuteczniejsza, że dziś Trump jest wyjątkowo słaby politycznie. Według „The Economist” jego net approval rating (bilans poparcia) na dzień 5 lutego wynosi -15%, 41% poparcia przy 56% niechęci. Z kolei w Teksasie, bastionie republikanów wygrał przed chwilą demokrata. Nie jest też wykluczone, że znacznie osłabiają go kolejne ujawniane wątki jego relacji ze stojącym na czele siatki pedofilów  Jeffreyem Epsteinem.

Amerykanie nie są w swojej ocenie odosobnieni. Chłód wobec Trumpa przenosi się też na Polskę. Jak podaje CBOS w badaniu „Prezydentura Donalda Trumpa w oczach Polaków” 60% badanych ocenia dotychczasową działalność administracji Trumpa źle, w tym 35 „zdecydowanie źle”. 60% deklaruje też, że jego prezydentura budzi w nich obawy (przy 16%, którzy widzą w niej nadzieję).

Nawet w elektoratach, które tradycyjnie były bardziej przychylne Trumpowi, pojawiają się pęknięcia: około jednej czwartej wyborców PiS ocenia jego prezydenturę negatywnie.

Dla PiS-u to o tyle problem, że w naszej debacie publicznej został sklejony z Trumpem (poniekąd na własne życzenie) i za każdym razem, gdy prezydent USA powie lub – co gorsza – zrobi coś nie po naszej myśli, politycy prawicy będą wzywani do tablicy. Czas pokaże, czy to błędne koło kiedyś się skończy.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.