Młodzi głosują na Mentzena i Zandberga? To broń przeciwko dyktaturze emerytów
Badania mówią jasno: im starsza reprezentacja parlamentarna, tym gorzej mają młodzi. W Polsce również dyktatura emerytów ma się dobrze, a odpowiedzią na nią są wzrosty Konfederacji i Razem.
Emeryci dyktują warunki
W trwającej właśnie X kadencji Sejmu średni wiek posłów i posłanek wynosi około 51 lat, co plasuje polski parlament wśród najstarszych ciał ustawodawczych w Europie. Nie jest to jedynie statystyczna ciekawostka, lecz symptom głębszego problemu, który w dyskursie nazywany jest „starzejącą się demokracją”.
Obie główne partie – Prawo i Sprawiedliwość oraz Koalicja Obywatelska – podzieliły się niemal po równo poparciem grupy 50+. Jarosław Kaczyński i Donald Tusk potrafią obsługiwać tlące się jeszcze emocje emerytów, dla których konflikt tych dwóch polityków był – i pozostaje – pokoleniowym doświadczeniem. Osoby starsze głosują częściej (do niedawna – zdecydowanie częściej) niż młodsi, są bardziej lojalne i łatwiej mobilizowalne.
Taki stan rzeczy nie pozostaje jednak bez znaczenia dla kształtu polityk publicznych projektowanych przez oba hegemoniczne ugrupowania i odbywa się kosztem długofalowych interesów młodszych pokoleń, a więc przyszłości Polski.
Analizy prowadzone m.in. przez OECD oraz ekonomistów Międzynarodowego Funduszu Walutowego pokazują, że w krajach, w których parlamenty i rządy są wyraźnie starsze demograficznie, relatywnie słabiej finansowane są polityki adresowane do młodszych pokoleń – takie jak wsparcie dla młodych rodzin, inwestycje w edukację, aktywna polityka rynku pracy czy mieszkalnictwo.
Z kolei większy nacisk kładziony jest na transfery socjalne i ochronę dochodów grup starszych, co odpowiada strukturze elektoratu i decydentów.
Podobne wnioski płyną z badań nad tzw. gerontokracją legislacyjną, prowadzonych m.in. przez naukowców związanych z London School of Economics. Wskazują oni, że im wyższy średni wiek parlamentarzystów, tym mniejsza skłonność do długofalowych inwestycji w kapitał ludzki oraz polityki, których efekty pojawią się dopiero po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach.
Innymi słowy: starzejące się elity polityczne mają naturalną tendencję do preferowania krótkoterminowej stabilizacji kosztem przyszłego rozwoju.
Świadczenie kiełbasiane
Przykład w Polsce? Ostatnimi laty konsensem wśród polskich partii stał się program „emerytura plus”, który ni mniej, ni więcej polega na dosypywaniu seniorom gotówki. Wymyślono go – nic dziwnego – przed wyborami. Jakkolwiek ciężko podważyć trudną sytuację wielu emerytów, tak tego typu świadczenia nie są obliczone na trwałą pomoc.
W 2019 roku, gdy wprowadzano „emeryturę plus” Klub Jagielloński urządził happening, który miał obnażać populistyczny charakter projektu.
„W związku z faktem, iż jedynym przedstawionym przez Projektodawcę uzasadnieniem dla przyjęcia projektu jest chęć realizacji obietnicy przedstawionej na konwencji wyborczej oraz wpływ na wyniki głosowania do Parlamentu Europejskiego – a więc świadczenie ma charakter tzw. »kiełbasy wyborczej« – postulujemy o zmianę tytułu ustawy z »Ustawy o jednorazowym świadczeniu pieniężnym dla emerytów i rencistów w 2019« na »Ustawę o przedwyborczym świadczeniu kiełbasianym dla emerytów i rencistów w 2019 r.«” – pisaliśmy w stanowisku.
„Partie są w pewnym sensie zakładnikami tego, że emeryci są wielką grupą wyborców – stanowią około 20 proc. wszystkich głosujących. W perspektywie długofalowej grupa ta zwiększy się do około 40 proc. wyborców. Możemy więc stać się zakładnikami tego, że duża część beneficjentów będzie warunkować to, jak będzie wyglądać polityka całego państwa” – mówił Onetowi Bartosz Brzyski, ówczesny rzecznik KJ.
Żyjemy zatem w swoistej dyktaturze emerytów. Obie partie chętnie deklarują troskę o młodych (szczególnie, gdy akurat jest okazja, by ogrzać się w ich blasku), lecz w praktyce ich decyzje konsekwentnie faworyzują grupy, które są dla nich gwarantem politycznego bezpieczeństwa, na drugi plan odkładając jednocześnie interes ogółu.
Konfederacja i Razem jako pokoleniowa korekta
Młodzi ludzie czują się wobec tego coraz mocniej alienowani, skoro decyzje o ich przyszłości, zapadają w parlamencie zdominowanym przez osoby, które nie będą ponosić ich długofalowych konsekwencji. W tym sensie polska demokracja coraz słabiej spełnia kryteria międzypokoleniowej sprawiedliwości, a młodzi wyborcy zostają zepchnięci do politycznego marginesu.
Nie jest jednak tak, że nikt nie zagospodarowywuje tej frustracji. Podczas ostatnich wyborów prezydenckich szeroko komentowanym zjawiskiem był rozjazd dwóch Polsk: gdyby to młodzi decydowali o kształcie drugiej tury, to zmierzyliby się w niej Sławomir Mentzen i Adrian Zandberg.
W mediach głównonurtowych fakt ten komentowany był na dwa sposoby: albo z przerażeniem (w końcu to „radykałowie”!), albo z pobłażaniem, szczególnie gdy czytało się o możliwych przepływach pomiędzy tymi dwoma kandydatami – tak skrajnie różnymi ideowo.
Może jednak młodzi wyborcy wolą głosować na (relatywnie) młodych polityków, nawet jeśli nie podzielają ich własnych zapatrywań ideowych? Dla wielu z nich właśnie wiek i generacyjna tożsamość są symbolem zmiany w skostniałym systemie.
Liderzy Konfederacji i Razem osiągali największą popularność w grupie 18–29 lat właśnie przez głęboki kryzys reprezentacji młodego pokolenia w warunkach dyktatury emerytów. Mimo diametralnie różnych wizji państwa byli oni postrzegani jako wyraźna alternatywa dla politycznego establishmentu, który dba wyłącznie o swoją bazę wyborczą.
Zandberg i Mentzen podnosili sprawy, które definiują codzienność młodych ludzi. Przewodniczący Razem mówił o mieszkaniach, rynku pracy czy usługach publicznych. Lider Konfederacji z kolei oferował antysystemowy język buntu wobec państwa, które – w oczach wielu młodych – pobiera coraz więcej, oferując coraz mniej w zamian.
Różne diagnozy, ale wspólne poczucie, że obecny porządek polityczny jest zamknięty na potrzeby młodszych pokoleń.
To zjawisko jest wyraźnym sygnałem ostrzegawczym. Młodzi wyborcy zaczynają traktować wybory jako narzędzie korekty pokoleniowej. Jeśli ten trend się utrzyma, może on trwale podważyć stabilność obecnego duopolu PiS-KO. Nie dlatego, że młodzi masowo skręcą w jedną stronę ideologiczną, lecz dlatego, że będą konsekwentnie głosować przeciwko dyktaturze emerytów.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.