Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Z Polski już się nie ucieka, a Zachód zaczyna nam zazdrościć

Z Polski już się nie ucieka, a Zachód zaczyna nam zazdrościć źródło: http://elements.envato.com/

Nic dziwnego, że wyjechali. Polska 20 lat temu była krajem dziurawych dróg, braku perspektyw i gangów osiedlowych złodziei. Nie zaskakuje więc to, że Polacy zaczynają wracać z emigracji; widzą że nie trzeba się już tułać po świecie, by zaznać dobrobytu. Z kilku powodów jest u nas po prostu lepiej niż na Zachodzie. Ten skok nie był równy dla wszystkich i nie oznacza braku problemów, zmienił się jednak punkt wyjścia całego społeczeństwa.

Polaku, jesteś bogaty

Jest pewna statystyka, która jednoznacznie potwierdza, że Polska to majętny kraj. I nie są to żadne słupki PKB czy wskaźniki płacy minimalnej. Marnujemy 5 mln ton żywności rocznie, co daje około 126 kg na osobę. Według niektórych wyliczeń, marnujemy 184 bochenki chleba na sekundę!

Wejście Polski do Unii Europejskiej kojarzy się z otwarciem wspólnego rynku i granic. Niewiele osób pamięta, że jednym z pierwszych elementów unijnej obecności w Polsce był PEAD – program pomocy żywnościowej skierowany do najuboższych.

W 2004 roku Polskę objęto unijnym programem „Dostarczania żywności dla najuboższej ludności Unii Europejskiej”, a w moich rodzinnych stronach podstawowe artykuły spożywcze rozdawano nie tylko w MOPS-ach, ale też w szkołach.

„Chcemy, by była to systematyczna, comiesięczna pomoc w okresie od października do kwietnia, dla najbardziej potrzebujących rodzin. Średnio co miesiąc przekażemy po 2 kg produktów na osobę” – pisano w relacjach opisujących dotarcie pierwszego transportu żywności z UE do Polski.

W ramach programu PEAD, działającego w latach 2004-2013, do Polski dostarczono 925 000 ton żywności, a z pomocy korzystało nawet 90% gmin w Polsce. Przykładowy kontyngent na każdą osobę w rodzinie wyglądał tak: 5 litrów mleka, 4 kg ryżu, 0,5 kg makaronu oraz 35 dag sera.

Najpopularniejszą kampanią społeczną była wtedy akcja „Podziel się posiłkiem”, a realnym wyzwaniem większości samorządów było zorganizowanie darmowych posiłków w szkołach, by walczyć ze zjawiskiem niedożywienia wśród dzieci. Tak opisywano wówczas tę akcję: „niedożywienie jest jednym z największych nierozwiązanych problemów społecznych w Polsce i dotyczy aż 170 tysięcy dzieci”.

Warto o tym przypomnieć, bo to właśnie z takiego kraju emigrowano na potęgę – z państwa realnej biedy. Dziś perspektywa tamtych lat bywa trudna do wyobrażenia. W ciągu jednego pokolenia przeszliśmy drogę od społeczeństwa, w którym w skrajnej biedzie żyło 12% Polaków, do kraju relatywnego dobrobytu, w którym problemem staje się raczej nadmiar i marnotrawstwo, a wskaźnik tzw. minimum egzestencji spadł o ponad połowę, zatrzymując się w 2024 r. na poziomie ok. 5% społeczeństwa.

Wiele rodzin nadal potrzebuje wsparcia, jak w każdym rozwiniętym społeczeństwie – lecz jej charakter i skala są dziś trudne do porównania z doświadczeniem sprzed 30 i 20 lat. To właśnie ten cywilizacyjny skok najczęściej dostrzegają przyjezdni.

Zachód już nie taki fajny

Żyjemy dziś w innym kraju i dlatego Polacy zaczynają wracać. Po raz pierwszy od 1989 r. więcej Polaków opuściło Niemcy, niż do nich wyjechało. Trzy razy więcej Polaków wraca z Wielkiej Brytanii, niż do niej wyjeżdża. Dodatni bilans migracyjny notujemy też z Holandią.

Niemiecki Federalny Urząd Statystyczny zbiera dane o liczbie przyjezdnych i wyjeżdżających cudzoziemców z podziałem na narodowości. Urząd w 2024 roku wskazał, że saldo migracji polsko-niemieckiej było dla Niemiec ujemne i wynosiło 12,1 tys. Był to pierwszy ujemny wynik od początku publikowania tych danych.

Skąd taki wynik? Spójrzmy na inne liczby. 20 lat temu średnie roczne wynagrodzenie w Niemczech wynosiło ok. 30 tys. euro, natomiast nad Wisłą było to 6 tys. euro. Ta różnica znacząco się zmniejszyła do około dwóch do jednego.

Zasypaliśmy też inną przepaść. Jako powody powrotów przewija się opieszałość niemieckich instytucji i zapaść infrastruktury. Niemieckie autostrady będące kiedyś symbolem wielkiego Zachodu, dziś nie budzą podziwu. Wiele z nich wymaga remontu.

Tymczasem Polska:

Porównanie dróg krajowych w Polsce z 2004 i 2024 roku.

W przypadku Wielkiej Brytanii szum medialny zaczął się w czerwcu 2024 r. Wtedy właśnie odnotowano ponad trzykrotną różnicę. Do Wielkiej Brytanii przyjechało 7 tys. Polaków, podczas gdy 25 tys. wróciło do Polski. Jak opisuje „Daily Mail”, nie tylko kwestie gospodarcze mają tutaj znaczenie. Dla wielu osób nie mniej ważne jest poczucie braku bezpieczeństwa.

„To nie była już ta sama Wielka Brytania, do której przyjechaliśmy 15 lat temu w poszukiwaniu lepszego życia” – przyznał w wywiadzie jeden z powracających Polaków.

Mit Holandii również upada. Tamtejszy urząd statystyczny ogłosił w 2025 r., że Holandia po raz pierwszy ma negatywne saldo migracji z Polską. Nic w tym dziwnego. Kilkanaście lat temu średnia pensja w Holandii była niemal pięciokrotnie wyższa niż w Polsce. Dziś według danych Eurostatu mówimy już tylko o dwukrotnej różnicy.

Bardzo symboliczne są dane dotyczące bezrobocia. W 2010 r. w Polsce wynosiło ono 9–10%, a dziś Polska ma jeden z najniższych wskaźników bezrobocia w UE i niższy niż w Holandii. Oprócz Polaków wracających z emigracji zatrudnienie w Polsce znajdują też migranci.

„Ja kończyć studia i robić kariera”

Obecnie w Polsce przybywa około 2,5 mln obcokrajowców i wielu z nich ma o naszym kraju pozytywne zdanie. Co najczęściej chwalą? Czystość, spokój, walory turystyczne i kulinarne, możliwość godnego zarobku, zaawansowaną cyfryzację, ale też bezpieczeństwo.

Poczucie bezpieczeństwa było znaczącym czynnikiem decydującym o migracji w Polsce. Można by próbować żyć za niewielką pensję, gdyby była gwarancja, że uda się ją bezpiecznie przynieść do domu. Jednak w wielu bramach, zaułkach i kamienicach czekały grupy cwaniaczków, które lubiły przywłaszczać sobie cudze mienie, a skala włamań do mieszkań była znacznie większa niż obecnie.

Dziś te same obawy pojawiają się na Zachodzie – „Tędy lepiej nie chodzić”, „nie możesz wracać sama”, „trzeba zamontować kraty w oknach”.

Te same lęki, które gnębiły Polaków kilkanaście lat temu, dziś pojawiają się na Zachodzie. Powodów powrotu Polaków z emigracji nie należy więc upatrywać wyłącznie w wypłacie, bo nie było to jedyny czynnik decydujący o wyjeździe. Polska 20 lat temu była krajem słabych instytucji, kiepskiej infrastruktury i zacofania technologicznego.

Patrzyliśmy na Zachód jak na niedościgniony wzór. Dziś wiele się zmieniło, a w niektórych aspektach doświadczamy nawet trendu przeciwnego – to dziś coraz częściej stajemy się obiektem zazdrości.

Tekst piosenki zespołu Big Cyc o mieszkańcu Afryki, który woli osiedlić się w Polsce niż wracać, miał być prześmiewczy i wytykać nasze przywary. Wyszło inaczej. „Makumba” mieszka dziś w Polsce i żyje mu się dobrze.

Najpopularniejszy kontent, na który trafiłam w internecie, to rolki obcokrajowców, którzy opowiadają o życiu w Polsce. Czy to pojedyncze, wybiórcze przypadki? Nie. Jest tego naprawdę sporo.

56 twórców internetowych, z 25 krajów opowiada o pozytywnym wizerunku Polski. Łącznie generują 110 950 887 zasięgu i mają 15 533 649 obserwujących. W tej grupie są obywatele m.in. Kazachstanu, Chin, Argentyny, USA, Angoli, Korei Południowej, Niemiec, Francji czy Wielkiej Brytanii i wszyscy mówią, że Polska jest spoko. Ja najbardziej lubię Koreańczyka, który testuje polskie dania, najcięższym wyzwaniem okazał się ryż z jabłkiem.

​​​​​Zmiana oblicza Polski za granicą ma też swoje ciemne strony. Jeśli w mediach brytyjskich pokazuje się zbliżenie niektórych wskaźników gospodarczych Zjednoczonego Królestwa do Polski, to najczęściej nie po to, aby zachwalać nasz kraj, a raczej żeby zawstydzić tamtejsze elity, że „nawet ta biedna Polska powoli nas dogania”.

Podobnie jest z obrazem Polski w Stanach Zjednoczonych wśród prawicowych liderów opinii publicznej. Globalne mocarstwo pokazuje, że nawet ta prowincja, jaką jest Warszawa, to dziś bardziej Europa niż Paryż. Intrumentalizuje się nasz niewątpliwy sukces na potrzeby własnej narracji. Nie jest to jeszcze dowód na zmianę map mentalnych Zachodu. Na pewno jednak jest to pewien kapitał symboliczny, który powinniśmy zauważać i nim świadomie grać.

Nawet TVN rezygnuje z pedagogiki wstydu

​​​Zabawne jest to, że od momentu przejęcia władzy przez Donalda Tuska opowiadania o polskim sukcesie gospodarczym stało się jedną z narracji liberalnych mediów; tych samych, które jeszcze niedawno nie były kojarzone z zachwalaniem Polski jako europejskiego lidera wzrostu.

„Dopiero po iluś wizytach w Stanach widać w jak niedocenianym z naszej własnej perspektywy i znakomitym kraju my żyjemy […] Dzięki tym wycieczkom do Stanów stałem się dużo większym patriotą. Bo po pierwsze wciąż mamy względnie bezpieczny, względnie homogeniczny […] kraj, którego nie rozpieprzyła od środka niekontrolowana migracja, co jest problemem wielu europejskich krajów” – mówił Marcin Prokop.

„Berlińskie kebaby. To jest genialne. Gdyby ten standard sanepidowski zastosować w Polsce? Stoi buda przy wyjściu ze stacji metra i stoi na cegłach, a pod nią jest gniazdo szczurów. Stoi tam kolejka turystów i nie wydawane są rachunki. Kupujesz kebaba i płacisz za niego gotówką. […] Gdybym ja to zrobił w Polsce, gdyby jednego potwierdzenia z karty nie wydał, miałbym kontrole przez 15 lat.

W ogóle BLIK. Wytłumacz Niemcowi co to jest BLIK, przecież on się pogubi w tym, przecież on oszaleje. Naprawdę następuje zmiana na naszych oczach. Pytanie teraz, w którą stronę chcemy patrzeć? Czy patrzeć w stronę tego dziadostwa, czy szukać nowych rozwiązań?” – mówił z kolei Filip Chajzer.

Jeśli nawet idole fajnopolactwa mówią, że w Polsce jest lepiej niż na Zachodzie, to wiedz, że coś się dzieje. Relacje o przeganianiu Zachodu płyną nawet z kanałów, które miały opowiadać o naszej zaściankowości i zacofaniu. Niedługo nawet Kuba Wojewódzki będzie musiał przyznać, że osiągnęliśmy wielki sukces.

„Wyleczyłem się ze Stanów Zjednoczonych. Przyznaje, że Polska jest o wiele lepszym miejscem do zamieszkania pod względem jakościowym, pod względem infrastruktury, pod względem kultury” – to z kolei relacja Marcina Gortata.

Dlaczego mieliby tego nie widzieć Polacy, którzy wyjechali tylko dlatego, że nie mogli liczyć na podstawowe warunki bytowe, czyli poczucie bezpieczeństwa i dobrze płatną pracę? Można to dziś znaleźć w Polsce. Należy więc spodziewać się większej fali powrotów, a pewnie niejeden Polak wracający z emigracji zobaczy w Polsce obcokrajowców, którzy dziś zazdroszczą mu, tak jak kiedyś on im.

To wielka zmiana, której jeszcze nie potrafimy dobrze opowiedzieć.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.