Liberalny rewizjonizm. Dlaczego Tusk nie znosi Pełczyńskiej-Nałęcz?
Chce wizji, a tych którzy jej nie mają, wysyła do lekarza. Jest odwrotnością Donalda Tuska, bo wierzy w liberalizm, ale krytykuje liberałów za pogardę wobec ludu. To jednak za mało, żeby osiągnąć podmiotową pozycję w koalicji. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stoi bowiem na czele skompromitowanego projektu politycznego, z dużą wewnętrzną opozycją.
„Tusk się wściekł” – to zdanie, tak już zgrane, dobrze podsumowuje klimat, jakim owiana jest od paru dni sytuacja w koalicji rządzącej. Wbrew oczekiwaniom wybory na przewodniczącą Polski 2050 wygrała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz; osoba, której premier bynajmniej nie darzy sympatią. Jakkolwiek popaść w niełaskę Tuska jest stosunkowo łatwo, tak wydaje się, że w przypadku minister funduszy ta emocja jest szczególna.
Tłumaczyć to można na wiele sposobów, choć najważniejszy z nich brzmi: Pełczyńska-Nałęcz to krew z krwi liberalnego mainstreamu, a mimo to nie unika krytycyzmu wobec własnej formacji intelektualnej.
Zanim bowiem obecna szefowa Polski 2050 została prawą ręką Szymona Hołowni, pracowała jako dyrektorka Forum Idei Fundacji Batorego i uprawiała coś, co ówcześnie (czyli mniej więcej w połowie PiS-owskiej ośmiolatki) zaciekle zwalczano jako symetryzm. Tak naprawdę chodziło o niezgodę na jakąkolwiek krytyczną refleksję na temat 30 lat III RP, którą sprowokowały rządy Jarosława Kaczyńskiego.
„W konsekwencji z całą siłą ujawniła się frustracja ludzi uważających się za przegranych transformacji, którzy na dodatek latami byli stygmatyzowani i etykietkowani jako »zacofany Ciemnogród« czy zwrócony w przeszłość homo sovieticus. Przy czym ta frustracja aż do 2015 roku była przez kolejnych rządzących lekceważona, a nawet deprecjonowana.
Stało się też oczywiste, że zawrotne tempo zmian doprowadziło do bardzo głębokich podziałów w społeczeństwie, zwłaszcza w wymiarze kulturowym. Uwidoczniły się również poważne »niedoróbki« systemu instytucjonalnego oraz słabe zakorzenienie społeczne wartości demokratycznego państwa prawa” – pisała Pełczyńska-Nałęcz w tekście „Nie trzecia, nie czwarta, a wspólna. Opowieść o Rzeczypospolitej”.
Obecna minister funduszy to więc osoba, która – z jednej strony – była w stanie w pewnym momencie przyznać za Marcinem Królem „byliśmy głupi” (co uczyniło wielu), ale z drugiej strony – co ważniejsze – nie uległa pokusie (której uległo wielu) zignorowania tej emocji na rzecz niecierpiącego grama niuansu straszenia PiS-em.
I to właśnie dlatego Pełczyńska-Nałęcz nie pasuje Tuskowi. Szef Koalicji Obywatelskiej od lat już bowiem, co trafnie ujął Robert Krasowski w Czasie Kaczyńskiego, zorientował się, że to prezes PiS jest głównym punktem odniesienia w polskiej polaryzacji, a zatem jego rola może sprowadzać się wyłącznie bycia reaktywnym anty-Kaczyńskim. Pełczyńska-Nałęcz, jako ekspertka think tanku, punktowała m.in. to podejście.
„Jeszcze w 2013 r. Donald Tusk w wywiadzie dla »Wyborczej« powiedział: »Dzisiaj, tak jak i kilka lat temu, PO nie będzie ofertą dla tych, którzy oczekują jakiejkolwiek wersji ekstremizmu, tego, co czasami nazywa się wyrazistością. Taka ideowa twarda polityka przynosi w Polsce więcej szkód niż pożytku«.
Te słowa można uznać za esencję ideową jeśli nie całej III RP, to na pewno okresu rządów Platformy. Bije od nich przekonanie, że żyjemy w czasach, w których fundamentalne kwestie normatywne zostały już przesądzone. Dlatego nie ma potrzeby wszczynania zbędnych kłótni o wartości i podejmowania wysiłku samookreślenia się w tej sferze” – pisała przed laty obecna szefowa Polski 2050 na łamach „Wyborczej”.
To oczywiste, że z takim podejście do polityki i państwowości trudno być lubianym przez Tuska. Bo nawet jeśli premier przyjął już do wiadomości, że wizja w polityce nie powinna wiązać się ze skierowaniem do lekarza, to w dalszym ciągu potrafi zaproponować jedynie sklejone naprędce 100 konkretów, o których wiedział, że są nie do zrealizowania – a już na pewno nie w tym czasie. Ale przynajmniej – w optyce szefa rządu – nie można mu zarzucić braku programu.
Pełczyńska-Nałęcz sytuuje się w tym kontekście jako swoista liberalna rewizjonistka – osoba, która nie podważa dorobku III RP (co zarzucała PiS-owi w tekście dla Batorego), ale dostrzega jego wady i chce na nie w umiarkowany sposób odpowiadać. Kluczowe w kontraście do Tuska jest już samo odpowiadanie, bo sugeruje ono, że szefowa Polski 2050 – inaczej niż premier – ma jakąkolwiek agendę pozytywną.
Tak bowiem należy czytać jej propozycje programowe. Nawet jeśli sprzeciw części ludzi budzi jej stosunek do deweloperów czy renteriów, to trudno odmówić jej wizji spójności i konsekwencji.
I to generuje konflikt. Tusk zwykle z pobłażaniem lub wyraźną niechęcią traktował wierzących w możliwości polskiego państwa pięknoduchów; ta druga emocja zwycięża, kiedy lider KO nie ma nad nimi kontroli. Tak właśnie jest w przypadku Pełczyńskiej-Nałęcz i dlatego zdecydowanie lepsza z jego punktu widzenia byłaby Paulina Hennig-Kloska, której podmiotowe ambicje są nienachalne.
Okazało się, że trzeba będzie się układać z kimś o większych aspiracjach, co zapewne skończy się permanentną wojenką podjazdową – w pierwszej kolejności o stanowisko wicepremiera. A nowa liderka Polski 2050 będzie musiała jednocześnie skupić się i na podtrzymaniu jedności partii, i myśleniu, jak nie utonąć w 2027 roku.
Przed Katarzyną Pełczyńską-Nałęcz jednak bardzo trudne zadanie. Trudno odgrywać podmiotową rolę w koalicji, gdy jest się szefową partii pogrążonej w tak głębokim kryzysie. Zwycięstwo z Pauliną Hennig-Kloską było minimalne, odniesione po wielkim zamieszaniu i kompromitacji. Przychylne rządowi media zaszczuły Szymona Hołownię, Polska 2050 jest bardzo osłabiona i wewnętrznie podzielona. Pełczyńską-Nałęcz czeka test przywództwa, okoliczności nie będą sprzyjać, a każde potknięcie zostanie bezwzględnie wykorzystane.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.