Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Piszemy o patologii tzw. mediów samorządowych  2 lutego 2026

Aleksander Miszalski w ogniu krytyki. Czy media samorządowe mogą mu pomóc?

Piszemy o patologii tzw. mediów samorządowych  2 lutego 2026
przeczytanie zajmie 3 min
Aleksander Miszalski w ogniu krytyki. Czy media samorządowe mogą mu pomóc? Aleksander Miszalski; źrodło: zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=hWv2mQ50OOQ

Prezydentowi Krakowa grozi referendum odwoławcze. W zeszłym roku urząd miasta podjął decyzję o siedmiokrotnym zwiększeniu nakładu gazety Kraków.pl. Koszt samego druku wyniesie ok. 1.5 mln zł za najbliższe 12 numerów. Czy samorządowa propaganda ma jeszcze szansę się obronić? 

Kraków.pl – nakład rośnie

Władze Krakowa podjęły decyzję o drastycznym zwiększeniu zasięgu urzędowego dwutygodnika „Kraków.pl”. Z ustaleń portalu Interia wynika, że nakład pisma wzrośnie z dotychczasowych 30 tysięcy do aż 220 tysięcy egzemplarzy, przy jednoczesnej zmianie charakteru z dwutygodnika na miesięcznik.

Operacja wiąże się ze znacznym obciążeniem budżetu miasta. Dziennikarze Interii dotarli do dokumentów, z których wynika, że koszt druku 12 numerów w zwiększonym nakładzie wyniesie 1,56 miliona złotych. Kwota ta pokrywa jedynie proces wydawniczy i nie uwzględnia kosztów dystrybucji. Decyzja o tak dużej inwestycji w media tradycyjne zapadła w drugiej połowie ubiegłego roku.

Gazeta w każdej skrzynce

Kluczową zmianą jest nie tylko liczba drukowanych egzemplarzy, ale przede wszystkim model ich dystrybucji. Dotychczas miejski biuletyn był dostępny w urzędach, bibliotekach i instytucjach kultury, co ograniczało jego zasięg do osób aktywnie odwiedzających te placówki.

Nowa strategia zakłada bezpośrednie dotarcie do mieszkańców. Jak donosi Interia, urząd miasta poszukuje obecnie firmy, która zajmie się kolportażem prasy bezpośrednio do skrzynek pocztowych. Plan zakłada, że gazeta trafi zarówno do mieszkańców blokowisk, jak i domów jednorodzinnych.

Logistyka tego przedsięwzięcia wygeneruje dodatkowe, nieznane jeszcze koszty. Celem jest ominięcie pośredników i zagwarantowanie, że urzędowy przekaz trafi „pod strzechy”, niezależnie od aktywności obywatelskiej mieszkańców.

Urząd miasta wyjaśnia

Przedstawiciele prezydenta Aleksandra Miszalskiego argumentują, że zmiana ma charakter prospołeczny. W oficjalnym stanowisku urząd miasta wskazuje na konieczność walki z wykluczeniem informacyjnym. Zwiększony nakład ma umożliwić dostęp do wiedzy o sprawach miasta seniorom oraz osobom niekorzystającym z mediów społecznościowych.

Jak wynika z tłumaczenia Urzędu Miasta, decyzja o zwiększeniu nakładu i zmienieniu charakteru gazety Kraków.pl została podjęta na długo przed rozpoczęciem się trwającej zbiórki podpisów pod wnioskiem referendalnym. Niemniej oczywiste zdaje się, iż sama decyzja podyktowana była próbą poprawienia wizerunku prezydenta Miszalskiego.

Władze miasta zmagają się z kryzysem wizerunkowym i zarzutami dotyczącymi m.in. zadłużania Krakowa. Własne medium o masowym zasięgu daje magistratowi narzędzie do przedstawiania własnej narracji bez pośrednictwa niezależnych dziennikarzy. Według doniesień Interii, otoczenie prezydenta liczy, że papierowa gazeta pozwoli odzyskać poparcie w grupach, do których nie docierają komunikaty internetowe.

Media samorządowe to rak

Bez względu na moment podjęcia decyzji i brak związku ze zbiórką podpisów pod inicjatywą referendalną, media samorządowe pozostają patologią polskiej demokracji. W niedawnym tekście na łamach Klubu Jagiellońskiego Roch Zygmunt wskazywał na mechanizmy rządzące mediami samorządowymi.

„Od mniej więcej dekady coraz popularniejszą praktyką wśród miłujących demokrację polskich samorządowców stało się wydawanie własnej prasy. […] Jak nietrudno sobie wyobrazić, taki proceder ma na celu przede wszystkim niszczenie niezależnej prasy lokalnej i regionalnej. Nie tylko dlatego, że uwaga czytelników koncentruje się na samorządowych tytułach” – pisał.

W tym samym tekście podkreślał również karykaturalny charakter samorządowych periodyków:

Ważnym elementem treści takich gazetek jest propaganda sukcesu – gdyby czytać wyłącznie je, można byłoby uznać, że polskie gminy to krainy mlekiem i miodem płynące, w których najważniejszymi wydarzeniami są otwarcie nowej remizy strażackiej czy oddanie wyremontowanej drogi. Oczywiście z inicjatywy niezastąpionego pana burmistrza, który niczym mąż opatrznościowy dba o bezpieczeństwo mieszkańców”.

Ta diagnoza w zaskakujący sposób rymuje się z wypowiedziami krakowskich polityków Koalicji Obywatelskiej, przytaczanymi przez Interię:

„Niestety Olek w ostatnim czasie stał się memem, […] Dlatego musimy pokazać, co się udało do tej pory zrobić, a jest się czym pochwalić. Za słabo komunikowaliśmy się do tej pory z mieszkańcami, a jak się czegoś nie wie i nie ma świadomości, to można podjąć złe decyzje. Dlatego chcemy dotrzeć z informacją o sukcesach jak najszerzej” – czytamy w tekście Dawida Serafina.

Koniec z finansowaniem to jedyna droga

W ostatnim raporcie #KonkretKJ zaproponowaliśmy tzw. „Pakiet lokalnej demokracji”, czyli pięć propozycji mających na celu przybliżenie funkcjonowania samorządów samym obywatelom i uczynienie go bardziej demokratycznym.

Jakości lokalnej demokracji z pewnością przysłużyłoby się również ustanowienie zakazu wydawania mediów przez samorządy, a także instytucje i spółki podległe samorządowi terytorialnemu. […] W praktyce bowiem podległe lokalnym politykom media pełnią rolę propagandową, a nie informacyjną, a dodatkowo zabijają niezależną od władz konkurencję” – piszą autorzy #KonkretKJ.