Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Telefony i laptopy pomagają w nauce? Badania mówią, że jest odwrotnie

Telefony i laptopy pomagają w nauce? Badania mówią, że jest odwrotnie źródło: http://elements.envato.com/

Firmy technologiczne od lat obiecują edukacyjną rewolucję. Tymczasem kolejne raporty i analizy pokazują, że cyfrowe narzędzia w szkołach rzadko przynoszą realne korzyści, a wręcz szkodzą.

Obietnica cyfrowej szkoły

Pięćdziesiąt lat po tym, jak Apple rozpoczął sprzedaż komputerów do szkół, klasy na całym świecie są wypełnione ekranami. Wielu uczniów korzysta dziś z urządzeń wydanych przez szkołę, a cyfrowe platformy, aplikacje i systemy zarządzania nauczaniem takie jak Librus stały się codziennością. Globalny rynek technologii edukacyjnych wart jest setki miliardów dolarów.

Jak jednak podaje w „The Economist” paradoks polega na tym, że im więcej technologii w szkołach, tym… słabsze dowody na to, że realnie poprawia ona uczenie się.

artykule „Technologia edukacyjna jest opłacalna. Jest też w większości bezużyteczna” czytamy bowiem (tłum. red.):

„Długoterminowe trendy wskazują na możliwość, że wzrost popularności urządzeń w klasie odpowiada za niepokojący spadek wyników w czytaniu i innych przedmiotach. Wyniki 21 ogólnokrajowych testów porównawczych rosły od 1994 r. do osiągnięcia szczytu w latach 2012-2015, kiedy to zaczęło gwałtownie wzrastać korzystanie z ekranów; następnie zaczęły spadać.

W głównych ocenach z matematyki, nauk ścisłych i czytania w latach 2011-2019 częstsze wykorzystanie komputerów w szkole do nauki koreluje z niższymi wynikami. Natomiast uczniowie w klasach, w których komputery są rzadko używane lub nie są używane wcale, zazwyczaj osiągają najwyższe wyniki”.

„The Economist” pisze, że cyfrowe narzędzia w najlepszym wypadku przynoszą jedynie marginalne korzyści, a często nie dają żadnych efektów lub wręcz szkodzą w nauce. W świetle tych danych coraz trudniej bronić tezy, że masowa cyfryzacja szkół była oparta na solidnych podstawach naukowych.

Mit korzyści edukacyjnych

Co istotne, wnioski przedstawione dziś przez „The Economist” nie są nowe. Karolina Orlecka w tekście „Co technologia robi z mózgiem dziecka? Zaburzenia mowy, krótkowzroczność i epidemia chorób psychicznych” na łamach portalu Klubu Jagiellońskiego pisała:

„Świetnym przykładem są również kraje skandynawskie. Ponad 10 lat temu postawiono w nich na cyfryzację szkół. Z danych z PISA z ponad 60 państw wynika, że istnieje odwrotnie proporcjonalna zależność między środkami wydanymi na wprowadzenie wysokich technologii a spadkiem osiągnięć w nauce dzieci.

Im więcej pieniędzy wydano na komputery, tym gorsze wyniki w testach matematycznych osiągali uczniowie.

Orlecka zwracała także uwagę, że nowe technologie w szkołach nie tylko nie poprawiają wyników w nauce, ale mają negatywny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne dzieci. Krótkowzroczność, wady postawy, otyłość, zaburzenia mowy, problemy z koncentracją i rosnąca skala trudności emocjonalnych tworzą kontekst, w którym trudno oczekiwać lepszych rezultatów edukacyjnych.

O micie korzyści edukacyjnych nowych technologii pisali również dr.hab Bartłomiej Biga i Piotr Trudnowski w tekście promującym raport „Zatrzymać smartwicę. Badania, regulacje, rekomendacje dotyczące smartfonów w szkołach”.

Czytamy w nim:

„Istotne wątpliwości budzi popularna w debacie teza o wykorzystywaniu urządzeń do celów edukacyjnych. W pytaniu wielokrotnego wyboru poszerzenie wiedzy w ramach swoich zainteresowań deklaruje jedynie 19,7% polskich nastolatków, przygotowanie do sprawdzianów 16,3%, a poszerzanie wiedzy potrzebnej do szkoły 6%.

Te dane dobitnie pokazują, że także w oczach samych zainteresowanych funkcja edukacyjna smartfonów jest postrzegana jako marginalna”.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.