Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Sukces libertarianizmu? Javier Milei i Argentyna jako studium przypadku

przeczytanie zajmie 10 min
Sukces libertarianizmu? Javier Milei i Argentyna jako studium przypadku źródło: Wikimedia Commons; CC BY 2.5 AR

Reformy Javiera Milei poprawiają część kluczowych wskaźników gospodarczych Argentyny. Nie oznacza to jednak triumfu libertariańskiej doktryny jako takiej. W kraju, w którym państwowe instytucje przez dekady były źródłem inflacji, korupcji i chaosu regulacyjnego, niemal każda radykalna redukcja ich roli musiała przynieść krótkoterminową ulgę. Argentyński eksperyment warto więc czytać nie jako gotowy model do naśladowania, lecz jako studium funkcjonowania liberalnych narzędzi w warunkach instytucjonalnej zapaści.

W ostatnim czasie na profilach Nowej Nadziei Sławomira Mentzena zostały opublikowane statystyki, z których wysnuć można wyłącznie jeden wniosek – El Loco prowadzi Argentynę do sukcesu. Wiele wskaźników ekonomicznych w ostatnich dwóch latach miało się poprawić dzięki reformom prezydenta. Polityk ten traktowany jest na wolnorynkowej prawicy jako pożądany symbol zmian. Czy jest to pogląd słuszny?

Punkt wyjścia

Na początku lat 20. XXI wieku chyba jedynym powodem radości dla ludności Argentyny mogła być dobra forma ich reprezentacji narodowej w piłce nożnej. Wskaźniki ekonomiczne znajdowały się bowiem dokładnie na przeciwnym biegunie. Średnia stopa inflacji za rok wynosiła astronomiczne 211%, deficyt budżetowy sięgał 15% PKB, a dług publiczny 88,4% PKB.

Wskaźnik biedy wynosił 52,9% (dane z początku 2024 roku), zaś poniżej progu ubóstwa żyło 18,1% Argentyńczyków. Nie dziwi więc fakt, że w wyborach z dnia 19 XI 2023 roku zdesperowani wyborcy zdecydowali się na terapię szokową, wybierając na prezydenta Javiera Mileia.

Przywódca partii La Libertad Avanza już od początku jawił się jako szczególnie charakterystyczny przedstawiciel alternatywnej prawicy. Deklaruje się jako anarchokapitalista, nigdy nie czesze włosów oraz wierzy w reinkarnację swojego ulubionego psa. Ten oryginał zaprezentował Argentyńczykom konkretny plan naprawy kraju, a następnie z podziwu godną konsekwencją rozpoczął jego realizację.

Cięcia polityczne

Podczas kampanii wyborczej z roku 2023 charakterystycznym atrybutem Javiera Milei była piła łańcuchowa, z którą występował na scenie. Symbolizowała ona najważniejszą receptę ekonomisty na naprawę kraju, którą miała być radykalna deregulacja (cięcie) wielu aspektów życia gospodarczego.

W wizji libertariańskiego prezydenta państwo powinno rzecz jasna otrzymać niewielki zakres obowiązków, zaś największe przedsięwzięcia powinny być realizowane z inicjatywy prywatnej. Jest to model zupełnie obcy dotychczasowej polityce Argentyny, a zatem odrębnego „cięcia piłą łańcuchową” wymagał system prawny kraju.

Najważniejszym narzędziem do przeprowadzenia deregulacji przepisów stała się paradoksalnie ogromna (długa na ponad 600 artykułów) ustawa o tytule Ustawa o Podstawach i Punktach Wyjścia dla Wolności Argentyńczyków (esp. Ley de Bases y Puntos de Partida para la Libertad de los Argentinos).

Pomimo tego, że jej finalna wersja przeszła przez parlament w wersji bardzo okrojonej, to jednak wprowadziła istotne zmiany.

Ustawa rozszerzyła kompetencje prezydenta, umożliwiając mu podejmowanie decyzji w obszarze administracji, energetyki i finansów publicznych bez bieżącej kontroli parlamentarnej. Wprowadziła także długoterminowy system zachęt dla największych inwestycji, gwarantujący stabilność prawną oraz preferencje podatkowe i celne dla projektów przekraczających 200 mln dolarów.

Jednocześnie otworzyła drogę do prywatyzacji wybranych spółek państwowych, w tym Intercargo i Energía Argentina, oraz zliberalizowała prawo pracy, m.in. poprzez zniesienie sankcji za zatrudnienie nieformalne.

Choć w samej ustawie nie znajduje się aż tyle przepisów deregulacyjnych, ile chciałby prezydent, to jednak tego rodzaju prawo miało na celu przede wszystkim ułatwić szybkie przeprowadzenie innych przemian.

Cięcia budżetowe

Diagnoza sytuacji ekonomicznej Argentyny postawiona przez Javiera Milei zakładała, że główne źródło kryzysu tkwi w nadmiernie rozrośniętym aparacie państwa. Problematyczna była zarówno rozrośnięta biurokracja, jak i szeroki zakres spraw, które objęła swoim zakresem działania. Wszystko to ma się zdaniem El Loco skończyć niemal natychmiast. Obejmując władzę, Milei zakładał szybkie obniżanie wydatków publicznych z 44% w relacji do PKB w roku 2023, do 32% po pierwszym roku urzędowania oraz do 25% na koniec kadencji.

W przeciwieństwie do większości znanych polityków Milei do dzieła zabrał się natychmiast po objęciu władzy. Podobnie jak w viralowym filmiku z czasu kampanii wyborczej powiedział won (esp. afuera!) 13 z 20 istniejących ministerstw, zostawiając jedynie osiem (Spraw Zagranicznych, Obrony, Gospodarki, Sprawiedliwości, Kapitału Społecznego, Bezpieczeństwa, Zdrowia oraz nowe: Deregulacji i przebudowy państwa).

Pozostawiono także jedynie 55 z istniejących wcześniej 106 sekretariatów. Pod koniec ubiegłego roku minister deregulacji Federico Sturzenegger poinformował, że zatrudnienie w sektorze publicznym zmniejszyło się w czasie rządów Milei o 60 494 urzędników.

Cięcia dotknęły oczywiście nie tylko samą administrację rządową, ale także szereg programów finansowanych z budżetu. Zgodnie z raportem Centrum Polityki Gospodarczej Argentyny (esp. Centro de Economía Política Argentina), ich skala sięga 29% wydatków państwa w porównaniu z rokiem 2023. A na tym zapewne nie koniec.

Cięcia walutowe

Drugim z największych problmów, które chciał przewalczyć El Loco był wspomniany na początku tekstu potężny wskaźnik inflacji. Walkę z tym rujnującym portfele Argentyńczyków zjawiskiem zapowiadał Milei w kampanii wyborczej, proponując szereg działań w obszarze polityki walutowej. Najbardziej nośnym elementem jego programu była „dolaryzacja” gospodarki Argentyny. O ile nie doszło jeszcze do tak radykalnego posunięcia jak zastąpienie rodzimej waluty amerykańską, to jednak w tej sferze rzeczywiście pozmieniało się wiele.

Jednym z pierwszych kroków nowego rządu było urealnienie kursu argentyńskiego peso, co wiązało się z jego gwałtowną dewaluacją. Kurs waluty został niemal natychmiast podniesiony z 366 do około 800 peso za dolara. Ułatwiono także obrót walutami wewnątrz państwa poprzez zlikwidowanie „kontroli kursowej” (esp. cepo cambiario), czyli 30-proc. opłaty za zakup waluty zagranicznej.

Celem tego rodzaju „terapii szokowej” miało być po pierwsze zredukowanie różnicy pomiędzy oficjalnym kursem dolara a jego wartością realną (esp. brecha cambiaria), po drugie zaś umożliwienie działającym w kraju firmom rozliczanie się w stabilniejszej walucie.

W efekcie tych działań Argentyna miała stać się obszarem znacznie atrakcyjniejszym dla inwestycji zagranicznych, niezbędnych dla rozruszania rozwoju gospodarczego, a co za tym idzie zmniejszenia inflacji.

Pożyczka z Ameryki

Tak ambitne reformy niosą jednak ze sobą skutki uboczne. W teorii najpoważniejszym zagrożeniem był brak rezerw w budżecie Argentyńskiego Banku Centralnego (esp. Banco Central de la República Argentina). Wobec takiego ryzyka konieczne stały się pożyczki. Dla Javiera Milei było to zagadnienie szczególnie trudne do przełknięcia ze względu na to, że sam tego typu rozwiązania zawsze krytykował.

Pierwszy z istotnych kredytów zaciągnięto w Międzynarodowym Funduszu Walutowym w wysokości 20 miliardów dolarów. Znacznie szerzej komentowana była jednak „chwilówka” w takiej samej wysokości otrzymana w październiku od Stanów Zjednoczonych.

Trudno tłumaczyć tę decyzję Amerykanów inaczej niż tylko wzajemną sympatią i podobieństwem ideowym pomiędzy El Loco a Donaldem Trumpem. W krytycznym momencie okazało się więc, że prezydent USA potrafi wspomagać swoich sojuszników. Pożyczka z Ameryki pomogła również Argentynie zdobyć kolejne punkty wizerunkowe, kiedy na początku tego roku ogłoszono spłatę niedawno zaciągniętej pożyczki.

Sukcesy

Na poziomie wskaźników makroekonomicznych „terapia szokowa” wydaje się przynosić zadowalające rezultaty. Rekordowa inflacja z poprzednich lat została obniżona do średniego poziomu 31,5% w 2025 roku, co stanowi najniższy jej poziom od ośmiu lat. Po obniżce średniego rocznego PKB za rok 2024, w ubiegłym roku zanotowano jego wzrost o 4,5%.

Ponadto zarówno w 2024, jak i w 2025 roku rząd Javiera Milei działał w ramach zrównoważonego budżetu. Wspomniany na początku deficyt udało się zastąpić nadwyżką w wysokości 0,3% PKB, co daje krajowi cenny moment oddechu po latach narastającego zadłużenia.

Za pomocą radykalnych działań w polityce monetarnej udało się także zgodnie z planem zmniejszyć różnicę między oficjalnym kursem peso a jego wartością rzeczywistą, która jest obecnie statystycznie nieistotna. Wskaźnik ubóstwa wśród Argentyńczyków udało się obniżyć do 8,2% społeczeństwa, a wskaźnik biedy do 38,1% populacji.

Porażki

Nie wszystkie fakty przemawiają jednak za reformami El Loco. W ostatnim trymestrze 2023 roku stopa bezrobocia wynosiła 5,7%, by po objęciu władzy przez Milei wzrosnąć do 7,7%. W ostatnim trymestrze 2025 roku wynosiła już 6,6%, co oznacza stosunkowo niewielką różnicę względem poziomu wyjściowego.

Zmieniła się jednak struktura zatrudnienia, czego przejawem jest wzrost szacowanego zatrudnienia nieformalnego (a więc mniej zabezpieczonego socjalnie) – z 46,8% w ostatnim trymestrze 2023 roku do 49% w analogicznym okresie 2025 roku. Opozycja zarzuca także rządowi, że w wyniku cięć nie przeznacza się obecnie wystarczających środków na ochronę przeciwpożarową, wskutek czego pożary szczególnie dotkliwie trawią lasy Patagonii.

Jednym z najczęściej podnoszonych zarzutów wobec reform Javiera Milei jest istotne ograniczenie finansowania ochrony zdrowia. Cięcia w wydatkach publicznych objęły m.in. programy profilaktyczne, instytucje centralne oraz finansowanie części szpitali i systemów nadzoru zdrowotnego. Dla przykładu budżety państwowych klinik leczniczych zostały zmniejszone o 20–40%, natomiast finansowanie prestiżowego Instytutu Malbrána, zajmującego się badaniem chorób zakaźnych obniżono o 26%.

W kraju, w którym publiczna ochrona zdrowia już wcześniej zmagała się z problemami organizacyjnymi i niedoborem zasobów, tak głębokie redukcje prowadzą do pogorszenia dostępności świadczeń i jakości opieki, zwłaszcza dla uboższych warstw społeczeństwa.

Drugą słabością argentyńskiej „rewolucji piły łańcuchowej” jest ograniczenie inwestycji publicznych oraz brak równoległych działań na rzecz budowy trwałych, sprawnych instytucji państwowych. Szczególnie dotkliwe okazały się cięcia w projektach infrastrukturalnych, sięgające 74–100%, a także w funduszach takich jak Program Promocji Badań i Innowacji (–82%) czy Narodowa Komisja Energii Atomowej (–42%).

Radykalne cięcia i deregulacja pozwoliły szybko poprawić część wskaźników makroekonomicznych, lecz nie rozwiązują problemu strukturalnej słabości państwa. Istnieje więc ryzyko, że obecne sukcesy okażą się jedynie efektem krótkoterminowej konsolidacji fiskalnej, a nie trwałej zmiany zdolności Argentyny do generowania stabilnego wzrostu i odporności na przyszłe kryzysy.

Liberalizm czasów kryzysu

Z polskiej perspektywy nasuwa się pewna analogia pomiędzy początkiem transformacji ustrojowej po 1989 roku a działaniami podejmowanymi dziś przez Javiera Milei. Podobnie jak Leszek Balcerowicz, prezydent Argentyny przejął odpowiedzialność za gospodarkę państwa głęboko zdegradowanego przez wieloletnią niewydolność instytucji publicznych i chroniczną destabilizację finansów.

W obu przypadkach odpowiedzią była „terapia szokowa”, rozumiana jako szybkie wdrożenie radykalnych rozwiązań w warunkach ograniczonego zaufania do istniejących struktur państwa. Zarówno polskie doświadczenie lat 90., jak i pierwsze efekty reform w Argentynie sugerują jednak przede wszystkim to, że tego rodzaju polityka może przynosić rezultaty w sytuacjach skrajnego kryzysu instytucjonalnego – niekoniecznie zaś stanowić uniwersalny model rozwoju gospodarczego. I choć co do zasady może być w takich warunkach konieczna, to jednak niesie za sobą również określone konsekwencje społeczne.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.