Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Bez wizji i bez zmian. Kryzys szkolnictwa wyższego będzie trwać [RZĄD POD LUPĄ]

przeczytanie zajmie 5 min
Bez wizji i bez zmian. Kryzys szkolnictwa wyższego będzie trwać [RZĄD POD LUPĄ] Marcin Kulasek, screen [z]: https://www.youtube.com/watch?v=In-j0szfgPo

Od wielu lat sytuację polskiej nauki i szkolnictwa wyższego określano mianem kryzysu, a politykę kolejnych rządów w jej sprawie oceniano jako błędną lub niewystarczającą. Naiwną okazała się jednak nadzieja, że gorzej być nie może. Po dwóch latach obecny rząd sprowadził finansowanie nauki względem PKB do rekordowo niskich poziomów, a systemowe problemy polskiej akademii nie tylko nie zostały rozwiązane, lecz narastają.

Niniejszy tekst to fragment raportu Klubu Jagiellońskiego „Rząd pod lupą. Ranking polityk publicznych 2025”. Zachęcamy do pobrania i lektury całej publikacji.

Rok 2025 niemal dokładnie pokrywa się z okresem urzędowania nowego Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego Marcina Kulaska. Choć zastąpienie na tym stanowisku niepopularnego Dariusza Wieczorka mogło zwiastować zwrot w polityce naukowej rządu, to nic takiego nie nastąpiło.

Nowy minister nie przyszedł do resortu z konkretnymi celami, nie przedstawił też opinii publicznej jakichkolwiek mierzalnych i długoterminowych planów lub kamieni milowych w zakresie poprawy sytuacji sektora akademickiego, które chciałby zaprojektować lub wdrożyć. Zmiana na stanowisku ministra nie była też konsekwencją przyjęcia przez rząd nowych założeń rozwoju polskiej nauki, lecz raczej skutkiem licznych kryzysów wizerunkowych jego poprzednika.

Z tego powodu na koniec 2025 r. większość dotychczasowych problemów polityki naukowej rządu pozostała aktualna, a szanse i możliwości związane na przykład z deregulacją, prezydencją Polski w Radzie UE, strumieniem środków z KPO, dużym budżetem na obronność czy znakomitą kondycją polskiej gospodarki i wynikającymi z niej dochodami, z perspektywy sektora akademickiego nie zostały wykorzystane.

Należy zatem uznać, że w minionym roku nastąpiło dalsze pogorszenie polityki rządu w tej sferze – obserwujemy dryf, brak celów i głębokie niedofinansowanie, uzupełniane niewielkimi, nie zawsze słusznymi i przewlekle wdrażanymi korektami.

Towarzyszą im liczne działania wizerunkowe takie jak kongres Nauka dla biznesu, cykl debat o polskiej nauce lub ewaluacji czy eventy z polskim astronautą, które w praktyce nie mają żadnego przełożenia na realia polityki rządu wobec akademii. Dobitnym potwierdzeniem wadliwej polityki akademickiej rządu jest też fakt, że suchej nitki nie pozostawiają na niej nawet media tradycyjnie przychylne obozowi lewicowo-liberalnemu.

Finansowanie –

Kluczowym problemem polskiego sektora akademickiego, który degraduje niemal każdy obszar jego funkcjonowania, jest skrajnie niskie finansowanie. Problem ten nie tylko nie został rozwiązany, ale wręcz pogłębiony – w budżecie na 2026 r. przewidziano wprawdzie niewielki nominalny wzrost nakładów, jednak w odniesieniu do PKB poziom finansowania polskiej nauki spadł do rekordowo niskiego poziomu (nieco ponad 1% PKB), pogłębiając w tym zakresie wieloletni trend. Liczne uchwały, apele i petycje środowiska akademickiego nie przyniosły skutku.

Akademia oferuje niekonkurencyjne płace, zaś stypendia doktorantów wciąż są, w pierwszej połowie kształcenia, poniżej pensji minimalnej. Niskie wynagrodzenia dotyczą też kadr administracyjnych, co utrudnia profesjonalizację zarządzania uczelniami. Przez niskie finansowanie agencji grantowych (zwłaszcza NCN), naukowcy nie są w stanie pozyskać środków na realizację projektów badawczych, nawet tych bardzo dobrych.

Brakuje też środków na utrzymanie aparatury badawczej. Wszystko to przynosi poważne skutki, z których bardziej widocznym jest luka pokoleniowa w nauce – zgodnie z danymi w systemie RAD-on, 17,4% nauczycieli akademickich ma 60 lat lub więcej, zaś jedynie 3,3% z nich jest przed trzydziestką.

Niedofinansowanie sektora oraz jego systemowe problemy (organizacyjne, zarządcze, a zwłaszcza jakościowe) coraz bardziej oddalają polskie szkolnictwo wyższe i naukę od państw o podobnej zamożności, jak również wywierają skutki horyzontalne w innych politykach publicznych, na przykład w zakresie przedsiębiorczości, obronności czy innowacyjności.

Niestety stan ten może trwać przez kolejne kolejne lata, gdyż środowisko akademickie nie stanowi dużej części elektoratu i jest niezdolne do strajku. Wiedząc o tym, rządzący mogą więc pozwolić sobie na wyłączenie polityki naukowej z listy swych priorytetów bez większych konsekwencji politycznych.

Wprawdzie w licznych wypowiedziach przedstawiciele resortu nauki zapowiadają walkę o dodatkowe środki w trakcie roku budżetowego, jednak trudno ocenić, na ile będą to realne zabiegi, a na ile działania pozorne, by uspokoić naukowców.

Niezależnie od intencji, skala niedofinansowania sektora akademickiego pozostaje tak głęboka, iż doraźne zastrzyki na poziomie kilkuset milionów złotych i tak nie zmieniają ogólnego stanu rzeczy. Przyjmowanie zaś reguły corocznej „walki o dodatkowe środki” obniża presję na stałe, systemowe zwiększenie finansowania akademii.

Duże nowelizacje ustaw –

W 2025 r. zapowiadana od ponad dwóch lat duża nowelizacja ustawy „Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce” wciąż nie doszła do skutku. Co więcej, nie jest nawet publicznie znany jej projekt, planowany termin uchwalenia ani choćby ogólny kierunek projektowanych zmian. Wynika z tego, że rozpoczynając swoją kadencję rząd nie tylko nie wiedział, jakich systemowych zmian wymaga polskie szkolnictwo wyższe i nauka, ale też przez dwa lata urzędowania nie zdołał się tego dowiedzieć.

Podobne opóźnienie występuje w przypadku szeroko zapowiadanej reformy PAN, w kwestii której dopiero w grudniu 2025 r. opublikowano kolejny projekt nowelizacji. W chwili opracowywania niniejszego dokumentu trudno spekulować, czy i w jakim kształcie zostanie on uchwalony.

Ponad dwuletnia zwłoka z przygotowaniem projektu głównej i zapowiadanej od 2023 r. nowelizacji pokazuje wyraźnie, iż obecny rząd, znajdując się obecnie już w drugiej połowie parlamentarnej kadencji, nie wydaje się być zdolny do zaprojektowania (a co dopiero wdrożenia) jakiejkolwiek głębszej systemowej zmiany i naprawy choćby najbardziej wadliwych aspektów funkcjonowania sektora.

Również w debatach naukoznawczych podkreśla się, że rząd „nie ma w tej chwili zdolności do tego, żeby wdrażać radykalne reformy. Brak tam przywództwa, określonych celów, nie ma jakiejkolwiek wizji polityki naukowej”.

Najambitniejszym zadaniem w tym zakresie będą zapewne nowe (i nie wiadomo, jak trwałe) zasady ewaluacji naukowej, jednak ta zaplanowana na 2026 r. (za lata 2022–2025) odbędzie się na starych zasadach i w oparciu o listę czasopism naukowych przygotowaną jeszcze przez poprzedni rząd. Wydaje się zatem, że najwyższą ambicją rządu w sferze nauki pozostaje zwykłe administrowanie i unikanie skandali.

„Władza już nie zaprasza naukowców do okrągłych stołów […] nie paktuje z nimi, nie zamawia raportów o stanie nauki, nie szuka strategii naprawczych. Czasy «Paktów dla wiedzy» (Barbara Kudrycka, 2008 r.) czy «Konstytucji dla nauki» (Jarosław Gowin, 2017 r.) dawno minęły” – pisała Alicja Gardulska na łamach „Wyborczej” .

Deregulacja –

W sektorze akademickim nie wykorzystano szansy na szeroko zapowiadaną przez rząd deregulację, która w tej dziedzinie przybrała postać szczątkową. Co więcej, niektóre projekty ustaw oznaczone jako deregulacyjne nie usuwają z systemu żadnych regulacji, lecz… wprowadzają nowe. Choć część z nich wydaje się zasadna, nie zmienia to faktu, że o żadnej deregulacji nie może tu być mowy.

Tymczasem prawo szkolnictwa wyższego i nauki niewątpliwie jest dziedziną przeregulowaną (np. w zakresie prowadzonych w sektorze akademickim postępowań administracyjnych albo obowiązków sprawozdawczych uczelni), co od lat opisywane jest w literaturze prawniczej. Rząd wydaje się nie mieć zaplecza eksperckiego, by sprostać temu problemowi.

Drobne korekty systemu –/+

Brak zdolności zaprojektowania i wdrożenia głębszej systemowej zmiany jest maskowany próbami wprowadzania drobnych, doraźnych korekt, mających na celu rozwiązanie punktowych problemów sektora akademickiego, na ile to możliwe przy tak niskim finansowaniu.

To m.in. wprowadzenie zapomogi dla doktorantów, umożliwienie pracodawcom potwierdzania danych zawartych w dyplomie ukończenia studiów, zmiany w ubezpieczeniach społecznych i zawieszaniu kształcenia doktorantów, zmiany dotyczące cudzoziemców kandydujących na studia w Polsce, zmiany w zasadach wydatkowania środków na stypendia, nowe zasady wydawania dyplomów elektronicznych, czy – wciąż projektowane – nowe zasady ewaluacji.

Zmiany te zasługują na niejednoznaczną ocenę. Przede wszystkim, nawet mimo słuszności niektórych z nich, duża część wciąż nie została wdrożona ze względu na długi, a niekiedy wręcz absurdalny czas procedowania rządowych projektów ustaw.

Niektóre ze zmian są też bardzo dyskusyjne i wydają się być efektem lobbingu (jak chociażby złagodzenie skutków ewaluacji), część została zaś wprowadzona bez odpowiednich okresów przejściowych zaskakując uczelnie i powodując chaos (na przykład zmiany dotyczące potwierdzania znajomości języka polskiego przez cudzoziemskich kandydatów na studia), a niektóre z tych, które były szeroko zapowiadane (jak na przykład zmiany w zakresie bezpieczeństwa na uczelniach po morderstwie na terenie UW albo nowe regulacje antymobbingowe) wciąż nie ujrzały światła dziennego.

Zatem nawet jeśli pozytywnie ocenić niektóre punktowe zmiany lub plany takowych zmian, to wiele do życzenia pozostawia tempo prac.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.