Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Wojskowe zbliżenie Polski z Turcją. Nasze radary trafią nad Bosfor?

Wojskowe zbliżenie Polski z Turcją. Nasze radary trafią nad Bosfor? Władysław Kosiniak-Kamysz i minister obrony narodowej Turcji Yaşar Güler, źródło: https://www.gov.pl/web/obrona-narodowa/wzmacniamy-strategiczna-wspolprace-z-republika-turecka

Polska rozszerza współpracę wojskową z Turcją. W grudniu wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podpisał w Ankarze porozumienie m.in. w zakresie rozwijania przemysłu obronnego, współpracy służb wywiadowczych i ćwiczeń wojskowych. Rozwój tureckiego programu zbrojeniowego może być wzorem dla polskich władz. Potencjał relacji z Turcją wykracza jednak poza ten format. Oba kraje mają być filarami południowej i wschodniej flanki NATO, buforu oddzielającego sojusz od wrogich działań Rosji.

Wizyta Kosiniaka-Kamysza w Turcji zaowocowała porozumieniem obejmującym wymianę informacji, wspólne ćwiczenia wojskowe, rozwój przemysłu zbrojeniowego, współdziałanie kontrwywiadu i wywiadu oraz działania na rzecz rozwoju zdolności operacyjnych naszych sił zbrojnych.

Bardziej namacalnym rezultatem są podpisane kontrakty na dostawy systemów rozpoznania i walki elektronicznej tureckiego potentata zbrojeniowego, Aselsana, za bagatela prawie 1,5 mld zł (410 mln $), obejmujące systemy zakłócania radarów dalekiego zasięgu i systemów walki radioelektronicznej z rodziny KORAL, sprawdzonych na polu bitwy np. w Syrii. Brakuje polskich odpowiedników i zakup został dobrze odebrany przez analityków wojskowych.

Miesiąc wcześniej Aselsan potwierdził dostawy systemu rozpoznania i obserwacji ARSUS 100, który ma wzmocnić polskie lekkie opancerzone transportery rozpoznawcze Kleszcz produkowane przez AMZ-Kutno, a opracowany przez konsorcjum polskich podmiotów i współfinansowany przez NCBR, w zakresie wyposażenia rozpoznawczo-obserwacyjnego (286 zestawów – radary, optoelektronika i elektronika).

Umowę na 16,6 mln euro podpisano w listopadzie 2024 r., a współpraca układa się na tyle dobrze, że we wrześniu 2025 r. na targach przemysłu obronnego w Kielcach rozszerzono jej zakres. Skala jest wystarczająco duża, by móc liczyć na transfer tureckich technologii na polski rynek. Kleszcze będą trafiać do Wojska Polskiego od 2026 r. do 2035 r.

Polskie technologie dla Turków

Polska zaś przymierza się do eksportu systemu pasywnej lokalizacji firmy PIT-RADWAR. Na razie został zamówiony przez Agencję Uzbrojenia i ma uzupełniać polski system obrony przeciwlotniczej w zakresie wykrywania celów latających. Dostawy zaplanowano na lata 2030-2038.

Szef Ministerstwa Obrony Narodowej wspomniał w Ankarze, że rodzima produkcja nie może koncentrować się jedynie na odpowiadaniu na zapotrzebowanie Wojska Polskiego, ale też sojuszników i rząd będzie aktywnie wspierał eksport do wojsk NATO-wskich partnerów.

Produkt jest łakomym kąskiem dla Ankary. Może wspomóc jej zdolności obronne przed myśliwcami piątej generacji zarówno z kierunku rosyjskiego (Rosja wdraża właśnie Su-57), jak i z greckiego, gdzie wkrótce na wyposażeniu znajdą się amerykańskie F-35. Prowokacje grecko-tureckie po obu stronach co kilka lat zaogniają relacje i prowadzą do destabilizacji bezpieczeństwa morskiego we wschodniej części Morza Śródziemnego.

Tarcza Wschód wzbudza zainteresowanie

Turcy aktywnie zabiegają o szybko rosnący rynek polskich zamówień zbrojeniowych. Tamtejsze systemy walki elektronicznej mogą być integrowane z pojazdami wojskowymi w różnych domenach – powietrznej, lądowej i morskiej.

Jak informuje portal Milmag, polskie wojsko mogą zainteresować „systemy aktywnej ochrony czołgów pozwalające je chronić przed oddziaływaniem pocisków przeciwpancernych kierowanych, jak i przeciwko bezzałogowcom. Są sprawdzone w warunkach bojowych”. Co bardziej istotne, Turcja oferuje rozwiązania walki elektronicznej, które mogą być podwieszone pod drony Bayraktar TB2, będące już na wyposażeniu Wojska Polskiego.

To modelowy przykład rozwijania zdolności eksportowych przemysłu zbrojeniowego, który Turcy świetnie opanowali – najpierw sprzedaż produktu z półki, potem opcje wzmacniania go nowymi rodzimymi technologiami. Wcześniej jednak te technologie sprawdzane są przez tureckie wojsko na poligonie wojskowym.

Aktualnie Turcy pracują nad Stalową Kopułą, odpowiednikiem izraelskiej Żelaznej Kopuły, tj. wielowarstwowej obrony przeciwlotniczej, nad którą pracuje również Polska. Sprawę traktują priorytetowo – mimo tragicznej sytuacji budżetowej minister finansów zapowiedział już rok wcześniej, że akurat na obronności nie zamierza oszczędzać.

Mobilizację wzmacniają także otwarcie wrogie relacje Turcji z Izraelem. Ankara wspiera Palestynę i oskarża Tel Awiw o ludobójstwo; z kolei Izrael destabilizuje region, który Turcja wolałaby widzieć jako spokojny, oraz wiąże się porozumieniami z pozostającymi w konflikcie z Ankarą Grecją i Cyprem, co jednoznacznie godzi w tureckie interesy. Dodatkowym czynnikiem są zdolności Izraela w zakresie wojny powietrznej, zademonstrowane w starciu z Iranem.

Ankara rozważa współpracę badawczo-rozwojową w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (mowa o Czechach, Słowacji, Rumunii i krajach bałtyckich). W Polsce szczególnie interesują ją programy Kaktus i Tarcza Wschód. Ta druga ma umocnić naszą wschodnią granicę.

Po uruchomieniu unijnego programu SAFE, którego największym beneficjentem jest Polska, Turcy mocno podkreślali swoje kompetencje do zaspokojenia zapotrzebowania na uzbrojenie państw członkowskich. Szef MON zapowiedział, że Turcja może liczyć na wsparcie Polski w kontekście włączenia Ankary do europejskich projektów, w tym potencjalnej drugiej edycji programu SAFE.

Wspólny wróg, wspólni sojusznicy

Potencjał współpracy Polski z Turcją wykracza jednak poza przemysł obronny. Oba kraje wraz z Rumunią mają być filarem bezpieczeństwa południowo-wschodniej flanki NATO. O tym szefowie resortów obrony Polski i Turcji mają rozmawiać za kilka miesięcy w Warszawie (wraz z rumuńskim odpowiednikiem), ale też bilateralnie podczas zapowiedzianej kolejnej wizyty Kosiniaka-Kamysza w Ankarze. Rozmowy mają ujednolicić stanowiska obu państw przed lipcowym szczytem NATO w Turcji.

Aktywniejsza rola Turcji w głównym nurcie NATO wiąże się z odwilżą w relacjach Ankary ze Stanami Zjednoczonymi. Bardzo dobre osobiste relacje prezydentów Recepa Tayyipa Erdoğana i Donalda Trumpa przekładają się na większą skłonność Waszyngtonu do ustępstw wobec Turcji.

Od kilku lat Ankara zabiega o powrót do programu myśliwców F-35. Współpraca ta została jednak zamrożona po decyzji Turcji o zakupie rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej S-400, podjętej dekadę temu. W konsekwencji Ankara została wykluczona z konsorcjum produkującego F-35, co wywołało kaskadę skutków dla tureckich programów zbrojeniowych. Jednym z najbardziej symbolicznych przykładów była zmiana przeznaczenia flagowego okrętu desantowego-lotniskowca TCG Anadolu, który ostatecznie dostosowano do operowania bezzałogowcami zamiast samolotów F-35.

Obecnie pojawiło się jednak światełko w tunelu w sprawie odmrożenia transakcji. Warunkiem ma być przekazanie rosyjskich systemów S-400 z powrotem Rosji. Według doniesień Recep Tayyip Erdoğan miał rozmawiać o tej kwestii z Władimirem Putinem w grudniu.

Trump naciska, by Turcja przestała kupować rosyjski gaz i ropę. Tę samą wiadomość przekazał szefowi tureckiego MSZ Marco Rubio, sekretarz stanu USA podczas listopadowego spotkania w Białym Domie. Turecki minister energii zapowiedział, że przedłuży kontrakty na dostawy gazu z Rosji na razie tylko o rok, a tureckie rafinerie będą przestrzegać amerykańskich sankcji na rosyjską ropę.

Trwają rozmowy z Amerykanami i Koreańczykami na temat budowy elektrowni jądrowej w Sinop, Turcy mają też postawić dwa pływające terminale FSRU do odbioru LNG, co wzmocni pozycję Amerykanów na tym rynku kosztem Rosji.

Geopolityka napędzi zbliżenie?

W ostatnich kilku tygodniach na teren Turcji trzykrotnie przedostały się drony, najprawdopodobniej rosyjskie. Jeden z dronów rozbił się w Balıkesir, między Stambułem a Morzem Egejskim, z dala od działań wojennych wokół Ukrainy na Morzu Czarnym. Mógł być wystrzelony z rosyjskiej floty cieni. Turcy zaczynają sobie zdawać sprawę, że postępujące zbliżenie z USA może narażać ich na zaczepki Moskwy, ale o tym później.

Materializujące się zagrożenie ze strony Rosji, pozytywna dynamika w relacjach z USA, a także wsparcie (nie tak jednoznaczne, jak ze strony Polski, ale jednak istniejące) Ukrainy i próby mediowania między napastnikiem a ofiarą stawiają Turcję w roli coraz istotniejszego partnera w zmieniającej się architekturze bezpieczeństwa na południowo-wschodniej flance NATO.

Dobrze, że Polska unika konfrontacyjnej retoryki wobec Turcji w kontekście jej spraw wewnętrznych, jak i złożonych relacji z Rosją. Zarówno marcowa wizyta premiera Tuska w Turcji, jak i lipcowa wicepremiera Kosiniaka-Kamysza, poprzedzona rozmową Radosława Sikorskiego z szefem tureckiego MSZ Hakanem Fidanem, dowodzą, że polski rząd pragmatycznie podchodzi do rozwijania stosunków z Ankarą.

Pozostaje mieć nadzieję, że obok rozmaitych formatów współpracy w ramach NATO oraz polskich zakupów produktów tureckiego przemysłu zbrojeniowego dojdzie wreszcie do poważniejszego otwarcia, dotąd hermetycznego, rynku zamówień tureckich sił zbrojnych na polskie rozwiązania. Radary PIT-RADWAR mogą uchylić drzwi, które kolejne polskie podmioty – przy wsparciu rządu – powinny następnie otwierać coraz szerzej.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.