Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Drugi rok rządu Tuska. 10 wniosków [RZĄD POD LUPĄ]

Drugi rok rządu Tuska. 10 wniosków [RZĄD POD LUPĄ] Premier Donald Tusk przed spotkaniem z Prezydentem Karolem Nawrockim w Pałacu Prezydenckim, 14.08.2025 r. Fot. Burzykowski Damian/Newspix.pl

„Środkowy” okres sprawowania władzy powinien być najbardziej produktywny i owocny w sukcesy, którymi rząd będzie się chwalił do końca swojej kadencji. Czy rok 2025 taki właśnie był dla rządu Donalda Tuska? 

Niniejszy tekst to fragment wstępu do raportu Klubu Jagiellońskiego “Rząd pod lupą. Ranking polityk publicznych 2025”. Zachęcamy do pobrania i lektury całej publikacji. 

Trudny półmetek

Oceniając drugi rok rządu Tuska należy mieć na uwadze istotny kontekst. Pierwszy rok rządów to dla każdej nowej władzy czas rekrutowania ludzi, zapoznawania się z realnymi problemami, “inwentaryzacji” kolejnych instytucji, zdobywania doświadczenia oraz “ucierania” relacji z innymi instytucjami tak w rządzie, jak i poza – zawsze należy oceniać go więc z pewną taryfą ulgową.

Jednak drugi rok sprawowania władzy to dla wielu rządów okres najbardziej intensywnej pracy i często najważniejszych reform. Decydenci są już bowiem świadomi potrzeb i możliwości, a przy tym nie mierzą się jeszcze ze zmęczeniem opinii publicznej oraz niektórych polityków własnego obozu – ono wkrada się w ostatnim etapie rządów.

Dodatkowo towarzyszy mu widmo rozpoczynającej się kampanii wyborczej, które ogranicza ambicje nowych reform i przenosi koncentrację na “dowiezienie” rozpoczętych projektów. Te uwarunkowania powodują, że to właśnie “środkowy” okres władzy powinien być najbardziej produktywny i owocny w sukcesy, którymi rząd będzie się chwalił do końca swojej kadencji.

Czy rok 2025 taki właśnie był dla rządu Tuska? 

1. Niskie ambicje i proste finansowe decyzje

Z pełnym przekonaniem można powiedzieć, że nie. Drugi rok charakteryzował się co prawda wzmożoną aktywnością ustawodawczą, która jednak nie przełożyła się na nową jakość rządzenia czy ambitniejsze cele.

Potwierdza to główna ocena rządu płynąca z niniejszego raportu: 4,8 w skali “szkolnej” byłoby świetnym wynikiem jednak w skali 1-10 jest to wynik bardzo słaby.

Co ciekawe, w spocie podsumowującym dwa minione lata rząd chwali się działaniami, które podjął… w pierwszym roku rządzenia. Potwierdza to naszą opinię, że drugi rok nie był okresem, który wyróżniałby się szczególnymi sukcesami.

Co więcej, wspomniane w spocie podwyżki dla nauczycieli, 13. i 14. emerytura, budowa szybkiej kolei, renta wdowia, zwiększenie finansowania in vitro, “babciowe”, to nie systemowe reformy, a “proste” transfery bezpośrednie i to w dodatku finansowane kosztem wzrostu deficytu w budżecie państwa.

2. Katastrofalna wiarygodność własnych zobowiązań

Jedną z najniższych ocen w aspekcie horyzontalnym rząd otrzymał w obszarze realizacji własnych zobowiązań wyborczych: zarówno realizacja konkretów jak i umowy koalicyjnej szła w 2025 roku bardzo słabo.

Według różnych wyliczeń rząd zrealizował nie więcej niż ⅓ swoich zobowiązań, a co istotne, w 2025 roku liczba wprowadzonych w życie obietnic nie rosła znacząco co dowodzi, że problemem nie było opóźnienie wynikające z braku przygotowania kadrowego, ale fakt, iż rząd nie traktuje własnych zobowiązań jako istotnych.

Słusznie zwraca uwagę w swojej analizie Michał Radziszewski, że zrealizowane zostały głównie proste działania, wymagające zazwyczaj jednej decyzji, zaś systemowe działania – których nawiasem mówiąc na liście konkretów nie jest dużo – nie zostały “dowiezione”.

Warto przy tym zaznaczyć, że rząd nie ma jednak problemu z chwaleniem się realizacją postulatów zrealizowanych tylko w części lub praktycznie w ogóle (np. odpolitycznienie mediów publicznych). 

3. “Kradziona” rama komunikacyjna

Rok 2025 nie był rokiem także ofensywy narracyjnej. Słusznie zwraca uwagę w swojej analizie Sebastian Wijas, iż rząd nie przedstawił żadnej dużej, spójnej narracji nakreślającej ideowe fundamenty koalicji.

Silnym i rzeczywistym spoiwem rządu pozostaje więc „wspólnota antypisizmu” i to pomimo faktu, że paradoksalnie w sferze merytorycznej opowieści gabinet premiera Tuska porusza się w dużej mierze wewnątrz ram narracyjnych nakreślonych przez poprzedników.

To prawica najskuteczniej wymyśliła definicję wizji rozwoju opartej na asertywności państwowej, dużych inwestycjach i “twardym” bezpieczeństwie.

Wijas podkreśla, że zamiast zaproponować własną alternatywę, koalicja staje się kustoszem wizji, którą wcześniej kontestowała, a szczególnie symboliczna jest zmiana nazwy krytykowanego wcześniej Centralnego Portu Komunikacyjnego na Port Polska.

Wijas celnie zauważa, iż “pragmatyczne” hasło „Robimy, nie gadamy” można czytać jako – zapewne nie do końca uświadomioną – próbę ucieczki od problemu braku własnej, autonomicznej wizji rozwoju Polski.

4. Zarządzanie strategiczne leży 

Jednym z najważniejszych deficytów rządu odnosi się do zarządzania strategicznego. Obserwacja działań rządu nie pozwala na zrekonstruowanie spójnego planu rządu Tuska.

Deklaracje przedwyborcze były zbiorem niepowiązanych postulatów, a powracające wystąpienia o charakterze programowym – kolejne exposé i cykliczne przemówienia – nie znajdują niemal żadnej długofalowej kontynuacji poza generalnym naciskiem na szeroko pojęte bezpieczeństwo.

Pewien wyjątek stanowi w tym zakresie dokument „Priorytety polityki Rady Ministrów”, powierzony do realizacji przez premiera ministrowi Maciejowi Berkowi.

Słusznie zwraca uwagę w swojej analizie Stanisław Starnawski, że priorytety wskazywane w dokumencie są zbiorem pomysłów zgłoszonych przez ministerstwa, którym luźną spójność nadano tylko na poziomie narracyjnym.

O ile więc samo stworzenie instytucji ministra-nadzorcy w osobie Macieja Berka usprawniło zarządzanie na poziomie współpracy międzyresortowej, o tyle trudno powiedzieć, że podniosło jakość zarządzania strategicznego.

5. Antypisizm priorytetem

Jedynym obszarem, który miał realny priorytet rządu i przez to zasługiwał na określenie go mianem “strategicznego” były rozliczenia z PiS. Tej kwestii premier poświęcał dużo uwagi, energii, komunikacji, dzielił zadania i egzekwował je od ministrów.

Warty podkreślania jest fakt, że jedyną dymisją w czasie lipcowej rekonstrukcji rządu, która miała swoje “merytoryczne” wyjaśnienie, była dymisja ministra sprawiedliwości Adama Bodnara, który zdaniem premiera Tuska nie dość intensywnie realizował poruczone mu zadania, podczas gdy w zakresie rozliczeń szef rządu konsekwentnie realizował założoną politykę i angażował w nią cały aparat państwa.

Ewidentne upolitycznienie prokuratury, naciski na sądy, łamanie prawa, dymisjonowanie osób mających związek z politycznym przeciwnikiem, tworzenie nieuzasadnionych komisji śledczych, próby teatralnego postawienia polityków przed Trybunałem Stanu, czy wreszcie odebranie głównej partii opozycyjnej środków finansowych pokazują, że celem nie jest jedynie osądzenie winnych, ale polityczna wendeta, która obciąża rząd w zakresie respektowania standardów demokracji.

6. Konfrontacja z Prezydentem

W tegorocznej edycji Rządu pod Lupą poświęciliśmy specjalny rozdział na ocenę współpracy rządu z innymi organami władzy. Naturalnie najważniejsze były relacje z Prezydentem.

Słusznie zwraca uwagę Piotr Trudnowski, iż ośrodek prezydencki po wyborze Karola Nawrockiego stał się dla rządzących głównym, istotniejszym od opozycji, punktem odniesienia, a w praktyce punktem konfrontacji, często inicjowanej przez rząd.

Rządzący konsekwentnie odmawiali pełnego procedowania przez Sejm projektów prezydenckich (z polityczną aprobatą koalicji rządowej), co należy ocenić negatywnie, gdyż obniża to kulturę polityczną.

Równie istotnym problemem są kwestie personalne i proceduralne w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego. Trudnowski zaznacza, że ciąży na nich przede wszystkim spór polityczno-prawny o dostęp szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego do informacji niejawnych (rząd przegrał w tej sprawie w sądzie pierwszej instancji), brak zgody premiera na bezpośrednie konsultacje Prezydenta z szefami służb oraz brak decyzji Karola Nawrockiego  w sprawie nominacji oficerskich w służbach.

7. Największe sukcesy – armia, deregulacja, kulturowe status quo

Do największych sukcesów rządu należy konsekwentne wzmacnianie bezpieczeństwa i to w różnych domenach, co spięte jest nową Strategią Bezpieczeństwa Narodowego.

W aspekcie modernizacji armii Juliusz Sabak zwraca uwagę, że rząd Donalda Tuska może pochwalić się bezprecedensowymi inwestycjami w sprzęt wojskowy, pozyskaniem tanich kredytów z programu unijnego SAFE oraz rozwojem flagowego projektu fortyfikacji wschodniej granicy “Tarcza Wschód”.

Rząd konsekwentnie uszczelnia także granicę polsko-białoruską w kontekście nielegalnej migracji podejmując słuszną, choć niełatwą, decyzję o wstrzymaniu wniosków azylowych oraz kontynuacji polityki pushbacków.

Drugim obszarem zasługującym na pochwałę jest deregulacja. Choć nie przyniosła ona spektakularnych efektów to kolejne pakiety legislacyjne pokazywały, że włożono duży wysiłek w przeprowadzenie tego procesu.

Znamienny jest fakt, że ten sukces wynikał w dużej mierze z “outsourcowania” tego zadania poza administrację państwową (inicjatywa SprawdzaMy przedsiębiorcy Rafała Brzoski zdiagnozowowała przeregulowane obszary i wskazała potencjalnie zbędne przepisy, które to propozycje rząd następnie filtrował i przeprowadzał przez proces legislacyjny).

Trzecim sukcesem, aczkolwiek niemieszczącym się w ramach żadnej polityki publicznej, było powstrzymanie się rządu od działań naruszających kulturowe status quo, co w dobie geopolitycznych wyzwań byłoby nieodpowiedzialne.

Zaniechanie działań o charakterze “aksjologicznej rewolucji”, do których wzywała niemała część przychylnych rządowi opiniotwórczych mediów i środowisk, było efektem decyzji premiera, który nie chciał wzbudzać kontrowersji ani dawać paliwa prawicowej opozycji.

8. Największe porażki – wymiar sprawiedliwości, ochrona zdrowia, finanse publiczne 

Bez wątpienia największą porażką rządu jest dalsze obniżanie standardów praworządności, zaś w dalszym ciągu trwa polityka delegitymizacji Trybunału Konstytucyjnego.

Trudnowski słusznie podkreśla, że nie są publikowane nawet te orzeczenia TK, które podjęto w składach, które nie budzą wątpliwości. Równolegle po stronie rządu istnieje polityka częściowej (nie tak radykalnej, jak względem TK) delegitymizacji decyzji Sądu Najwyższego i Krajowej Rady Sądownictwa.

Drugą największą porażką rządu jest kwestia ochrony zdrowia. Zwiększenie nakładów na ten obszar polityki publicznej nie wystarczyło do tego, aby załatać rekordową dziurę w budżecie NFZ, która doprowadziła do wstrzymania wykonywania niektórych usług medycznych w wielu placówkach w całej Polsce.

Co więcej, jak celnie przypominają Maria Libura i Stanisław Maksymowicz, mimo tej sytuacji rząd w przededniu wyborów prezydenckich forsował obniżenie składki zdrowotnej dla przedsiębiorców, ostatecznie zawetowane przez prezydenta Andrzeja Dudę.

Trzecią największą porażką rządu jest zaś stan finansów publicznych. Rząd przyjął budżet z rekordowym deficytem, co podnosi nie tylko sam dług, ale także koszty jego obsługi.

W efekcie Polska należy do światowej czołówki państw w kategorii tempa wzrostu długu publicznego. Tylko w ograniczonym zakresie zadłużenie to może być usprawiedliwione wydatkami na niezbędną modernizację armii.

Rząd nie ma odwagi na podniesienie danin publicznych, bądź ograniczenie wydatków, co w efekcie zwiększa ryzyko fiskalne, zwłaszcza jeśli nie spełnią się optymistyczne założenia gospodarcze. Rządowi zadania nie ułatwia w tym aspekcie Prezydent, który zapowiedział wetowanie inicjatyw zmierzających do podniesienia podatków i w przypadku np. ustawy podnoszącej akcyzę na alkohol rzeczywiście to zrobił.

9. Rekonstrukcja bez przełomu

W wakacje miała miejsce głęboka rekonstrukcja rządu. Sprowadzała się ona jednak do zmian personalnych. Z zapowiedzi odchudzenia niewiele wyszło.

W styczniu 2025 roku w skład rządu wchodziło 109 osób (premier, 26 ministrów i 82 wiceministrów) i pod koniec listopada również było to 109 osób (premier, 21 ministrów i 87 wiceministrów).

Co istotniejsze układ sił wewnątrz resortów się nie zmienił. Słusznie zwraca uwagę w swojej analizie Piotr Trudnowski, iż wiceministrom wywodzącym się z mniejszościowych partii koalicji brakuje determinacji, by pracować na sukcesy, które zdyskontuje główny minister z innej partii.

10. Stabilne poparcie społeczne

Zwieńczeniem oceny rządu jest jego ocena w oczach społeczeństwa. Rząd już po kilku miesiącach funkcjonowania miał więcej przeciwników niż zwolenników, więc kluczowy proces spadku poparcia miał miejsce w pierwszym roku rządzenia.

Rok 2025 przyniósł okresowe fluktuacje zakończone podobnym poparciem rządu na poziomie z ubiegłego roku (ok. ⅓ społeczeństwa to zwolennicy rządu, połowa to jego krytycy). Oznacza to stabilizację poparcia, aczkolwiek na niskim poziomie.

Poparcie dla premiera Tuska, choć obiektywnie niskie, to na tle “establishmentowych” premierów w Europie jest dość stabilne, co pokazuje, że Tuskowi udaje się dość sprawnie politycznie manewrować po niespokojnych wodach, które “topią” jego politycznych sprzymierzeńców w UE.

Być może to właśnie zdolność trwania w niesprzyjających okolicznościach, a także obniżenie poprzeczki oczekiwań, jest jego największym (bo niestety nie Polski) sukcesem.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.