Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Dania Mette Frederiksen wyznacza trend. Europa zaczyna walczyć z imigracją

Dania Mette Frederiksen wyznacza trend. Europa zaczyna walczyć z imigracją zdjęcie: “Mette Frederiksen hilser landsmøtet” by Arbeiderpartiet, CC BY-ND 2.0

W czasie rosnącego znaczenia tematu migracji w Europie coraz więcej krajów zaczyna brać przykład z rozwiązań wprowadzanych przez Danię. Premier tego państwa, Mette Frederiksen, jest też dobrym wzorem dla współczesnej lewicy, jak łączyć wrażliwość socjaldemokraty z twardą polityką migracyjną.

„Przez lata nie docenialiśmy wyzwań związanych z masową imigracją. Polityka gospodarcza i polityka imigracyjna w Europie były zbyt liberalne. Ponieśliśmy porażkę, jeśli chodzi o utrzymanie umowy społecznej (…)” – wbrew pozorom słowa te nie zostały wypowiedziane przez żadnego z polityków antyimigranckiej prawicy. Powyższa opinia została wyrażona przez szefową duńskich socjaldemokratów Mette Frederiksen.

Po objęciu urzędu premiera w 2019 r. Frederiksen nie zatrzymała się tylko na zdecydowanych deklaracjach, ale podjęła się ich faktycznej realizacji, co naraziło ją na ostry sprzeciw liberalnych salonów i unijnych instytucji. Obecnie jednak ci sami dawni krytycy powszechnie przekonują do kopiowania jej działań na poziomie unijnym i chwalą panią premier za twardy kurs wobec imigracji.

Twarda prawica łowi w bastionie lewicy

W tym miejscu czytelnik może spytać, dlaczego socjaldemokratyczna polityk mówi głosem obecnej prawicy. Odpowiedź na to pytanie leży w historycznych zmaganiach Kopenhagi z problemem migracji. Pierwsze migracje do Danii rozpoczęły się po II wojnie światowej, nasilając się szczególnie w latach 80. Debata na temat problemów wywołanych tym zjawiskiem nabrała powszechnego charakteru dopiero w kampanii wyborczej w 2001 r.

Wówczas sukces odniosła radykalnie antyimigrancka, prawicowa Duńska Partia Ludowa (DF), której poparcie pozwoliło na przejęcie władzy przez centroprawicową koalicję. W zamian nowy rząd zerwał z dotychczasowym paradygmatem w polityce migracyjnej, uchwalając przepisy, które uznano wówczas za najbardziej restrykcyjne prawo w Europie.

Kolejny utwardzenie stanowiska nastąpiło kilkanaście lat później. W szczycie kryzysu migracyjnego we wrześniu 2015 r. i w momencie, gdy Angela Merkel ze swoją Willkommenskultur zachęcała do otwierania granic dla migrantów, w Danii rząd ówczesnego premiera Larsa Løkke Rasmussena z liberalnej partii Venstre jeszcze mocniej poszedł w odwrotnym kierunku. Najlepszym symbolem przyjętych zmian stało się zalegalizowanie konfiskaty biżuterii i kosztowności osób ubiegających się o azyl.

Co więcej, utrudniono wtedy łączenie rodzin uchodźców oraz wprowadzono pozwolenia na pobyt tymczasowy. Aby zapobiec masowemu napływowi obcokrajowców z Bliskiego Wschodu, podjęto decyzję o zamieszczeniu w libańskich gazetach ogłoszeń informujących o surowości przepisów azylowych.

To właśnie w tym czasie DF znalazła się u szczytu swojej popularności, stając się 2 największym ugrupowaniem w parlamencie. Szczególnie duże wsparcie partia zdobywała wśród robotników i na prowincji, a więc w jak dotąd żelaznym elektoracie socjaldemokratów.

Osłabienie socjaldemokracji doprowadziło do wyniesienia na stanowisko szefowej partii Mette Frederiksen. Zdając sobie sprawę z przyczyn utraty poparcia elektoratu, nowa liderka postawiła na zdecydowane zerwanie z liberalnym stanowiskiem jej partii w obszarze migracji. Tę dość radykalną woltę uzasadniono obciążeniem systemu usług socjalnych przez migrantów. Równocześnie socjaldemokraci w dalszym ciągu pozostali ugrupowaniem progresywnym światopoglądowo i realizującym lewicową politykę gospodarczą.

Sukces antyimigracyjnego zwrotu

Strategia przyjęta przez Frederiksen okazała się nad podziw skuteczna – w jej wyniku socjaldemokraci stopniowo zaczęli odzyskiwać poparcie w kluczowych dla nich grupach społecznych. Finalnie w wyborach w 2019 r. współtworzony przez jej ugrupowanie blok partii lewicowych osiągnął większość w parlamencie, pozwalając na objęcie przez Frederiksen fotela szefowej rządu mniejszościowego.

Nowa premier nie tylko podtrzymała antyimigrancki kurs, ale zdecydowała się pójść o krok dalej – zaczęła wprowadzać kolejne restrykcje. Nowe rozwiązania miały prowadzić do ułatwienia integracji na rynku pracy i zmniejszenia świadczeń społecznych dla azylantów.

Zaostrzono też zasady przyznawania zezwoleń na stały pobyt, uzależniając zgodę od wykazania długotrwałego zatrudnienia. Ułatwiono przy tym wycofanie zgody na azyl w przypadku stwierdzenia wygaśnięcia przesłanek do jego przyznania i deportację migrantów do kraju pochodzenia.

Duńskie przepisy w tym zakresie zostały uznane przez Komisję Europejską za niezgodne z prawem UE, co jednak w praktyce pozostało bez znaczenia, gdyż Kopenhaga pozostaje wyłączona w ramach klauzuli opt-out z unijnych przepisów w obrębie kontroli granic i polityki migracyjnej.

W 2021 r. burzę medialną wywołało natomiast uznanie przez rząd znacznych połaci Syrii (objętej wtedy działaniami wojennymi) za bezpieczne, co oznaczało odebranie azylu dla setek migrantów z tego kraju. Analogiczne kontrowersje wzbudziło podpisanie umowy z Rwandą, która miała pozwolić na odsyłanie migrantów do ośrodków w tym afrykańskim kraju na czas rozpatrywania ich wniosków azylowych przez duńskie władze.

Podobny mechanizm próbował później zaimplementować brytyjski gabinet torysów Rishiego Sunaka. Jednak w obu przypadkach przyjęte rozwiązania okazały się niewypałem.

Te porażki na polu ograniczania migracji oraz sceptycyzm mniejszych lewicowych ugrupowań nie przeszkodziły Frederiksen w utrzymaniu popularności i ponownym sukcesie jej ugrupowania w wyborach w 2022 r.

Tym razem zamiast współpracy w obrębie bloku lewicowego liderka socjaldemokratów zdecydowała się na koalicję z partiami centroprawicy, które podzielały jej krytyczny stosunek do migracji.

Frederiksen dyktuje tempo Europie

Porzucenie przez Danię planu deportacji azylantów do Rwandy nie oznacza całkowitej rezygnacji z polityki angażowania krajów trzecich w ograniczaniu imigracji. Tym razem jednak w optyce Frederiksen ma się to odbyć na szczeblu unijnym.

W tym celu Kopenhaga wzywa do reformy Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, co miałoby ułatwić deportowanie migrantów. I nie jest w tym osamotniona. Podobne aspiracje zgłasza również włoska premier Giorgia Meloni.

Kilka tygodni temu natomiast w „The Guardian” pojawił się wspólny tekst duńskiej szefowej rządu i laburzystowskiego premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera, w którym oboje wyrazili chęć aktualizacji EKPC.

Jednym z priorytetów Danii w UE jest wypracowanie nowej definicji „bezpiecznego kraju trzeciego” oraz stworzenie wspólnej unijnej listy bezpiecznych krajów pochodzenia. Ważna pozostaje też współpraca z krajami trzecimi leżącymi na szlakach migracyjnych oraz prace nad przepisami umożliwiającymi odsyłanie osób przebywających na terenie Unii nielegalnie.

Dania była też jednym z głównych zwolenników przyjęcia zaproponowanego przez KE Paktu Migracyjnego, który koncentruje się na ochronie granic zewnętrznych UE przy pomocy przyspieszenia procedur azylowych, i którego wdrożenie przewidziano na 2026 r. Dziś nie ma zatem wątpliwości, że duńska premier jest twarzą walki z imigracją w całej Unii Europejskiej.

Przykład z Frederiksen bierze udział cały szereg innych polityków – od postępowej lewicy do twardej prawicy. Wśród naśladowców warto wymienić kanclerza Niemiec Friedricha Merza, który duńską politykę migracyjną nazwał „naprawdę wzorową”. W bliskim kontakcie z przedstawicielami rządu Frederiksen pozostają też urzędnicy gabinetu wspomnianego Starmera, konsultując rozwiązania w zakresie migracji stosowane w Danii.

Na korzyść liderki duńskich socjaldemokratów wpływa sukces w ograniczaniu migracji – według danych serwisu immigration.dk liczba wniosków o azyl w maju 2025 r. była najniższa od 40 lat. Wątpliwości specjalistów budzi natomiast, na ile sukces ten wynika z podjętych działań przez rząd Frederiksen.

Przykładowo Jakob Schwörer i Kristina Birke Daniels przekonują, że brak dowodów na związek przyczynowy między restrykcyjną polityką migracyjną Danii, a faktycznym zmniejszeniem imigracji. Ich zdaniem fakt, że mniejszy napływ migrantów odnotowano także w krajach skandynawskich, charakteryzujących się bardziej liberalnym podejściem w tym obszarze, wskazuje, że decydujące znaczenie miały czynniki zewnętrzne, takie jak pandemia z 2020 r. czy agresja Rosji na Ukrainę.

Limitowana skuteczność duńskiego modelu?

Jakkolwiek byśmy nie oceniali skuteczności działań przyjętych przez rząd Frederiksen, na jej korzyść działało także zmniejszenie znaczenia twardej prawicy skupionej w DF. W kolejnych wyborach partia ta stopniowo ulegała trwałemu osłabieniu, a w 2022 r. stała się najmniejszą siłą w parlamencie. Wydawać by się mogło, że przestawienie socjaldemokratów na tryb antyimigrancki daje mniej paliwa ich oponentom z prawej strony.

Problem w tym, że ostatnie wydarzenia mogą wskazywać na to, że nic takiego nie ma miejsca. Ostatnie wybory lokalne z listopada 2025 r. zakończyły się dla socjaldemokratów, mimo ich wygranej, najgorszym wynikiem od ponad 100 lat. Bardzo dobrze poradziły sobie natomiast ugrupowania twardej prawicy i to zarówno spod znaku DF, jak i Duńskich Demokratów. Na spadku poparcia dla partii Frederiksen skorzystała również bardziej ideowa Zielona Lewica, przejmując m.in. fotel burmistrza Kopenhagi.

Na ryzyko utraty władzy wskazują również sondaże, które dają większość mandatów w przyszłym parlamencie blokowi partii prawicy oraz wyraźne umocnienie jej bardziej radykalnego odłamu. W przypadku ziszczenia tego scenariusza partia Mette Frederiksen znalazłaby się w opozycji.

Powyższe sygnały zdają się świadczyć o tym, że skuteczność działań duńskiej premier zaczyna się wyczerpywać, niemniej jest jeszcze zbyt wcześnie, by kategorycznie przekreślić jej szanse. Najbliższe wybory odbędą się najpewniej dopiero na jesieni 2026 r., co nakazuje zachowanie ostrożności w przewidywaniu klęski Frederiksen.

Mimo niekorzystnych badań już dziś można powiedzieć, że przywódczyni socjaldemokratów odniosła niewątpliwy sukces. Niewielu przywódców staje się przykładami dla swych odpowiedników z tak szerokiego spektrum politycznego i z tak wielu różnych państw. Fakt, że duńska polityka migracyjna jest dziś inspiracją dla polityków od Londynu po Rzym sprawia, że można zaryzykować stwierdzenie, że dziedzictwo Mette Frederiksen zostanie z nami na dłużej.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.