Marcin Majewski: Tajemnica narodzin Jezusa – czym Ewangelia różni się od mitów?
Dziewictwo Maryi i narodziny Jezusa od wieków budzą pytania i wątpliwości. Czy Ewangelie powtarzają znane z mitów opowieści o boskich narodzinach, czy proponują zupełnie inną logikę myślenia o Bogu i historii? Biblista Marcin Majewski wyjaśnia, na czym polega wyjątkowość historii o Narodzeniu Pańskim.
Rozmowa to spisana część rozmowy z Marcinem Majewskim, która została przeprowadzona w podcaście Kultura Poświęcona
Kobieta, która urodziła Boga i pozostała dziewicą. Jak rozum ma sobie z tym poradzić?
Na pewnym etapie trzeba zawiesić jego żądania.
W internecie roi się od teorii, które próbują wyjaśnić tę zagadkę i przy okazji zaatakować chrześcijan. Pojawia się na przykład argument, że faraonowie, otoczeni boskim kultem, także mieli być narodzeni przez dziewice, co legitymizowało ich władzę. Jak patrzysz na ten temat z perspektywy biblisty?
Zacząłbym od tego, że rzeczywiście wspomniałeś o atakach na ten dogmat – zarówno z zewnątrz, jak i z wnętrza chrześcijaństwa. Ja jednak ująłbym to nieco delikatniej. Z mojej perspektywy częściej spotykam się nie tyle z atakami, ile z pytaniami i wątpliwościami.
To są wątpliwości zupełnie naturalne. Weźmy na początek rzecz oczywistą, ale wartą dopowiedzenia: mówiąc o dogmacie dziewictwa Maryi, mówimy o trzech jego aspektach. Po pierwsze – o dziewictwie ante partum, czyli przed poczęciem Jezusa. W tym punkcie chrześcijanie raczej nie mają trudności, ponieważ Ewangelie mówią o tym wprost. Zarówno Mateusz, jak i Łukasz podkreślają, że to, co się w Maryi poczęło, pochodzi z Ducha Świętego.
Chrześcijanie przyjmują więc bez większego problemu, że poczęcie Jezusa miało charakter nadprzyrodzony i że Maryja zachowała dziewictwo. Trudność pojawia się później – i jest to trudność bardzo ludzka. Jak można mówić o dziewictwie Maryi w trakcie narodzin Jezusa? Jak mogła je zachować w momencie porodu? A także po narodzeniu, czyli post partum.
Kościół katolicki utrzymuje dogmat, że Maryja pozostała dziewicą przez całe życie i nigdy nie współżyła z Józefem. Inne wspólnoty chrześcijańskie, zwłaszcza protestanckie, przyjmują dziewictwo przed poczęciem Jezusa, natomiast uznają, że po narodzinach mogło dojść do normalnego współżycia małżeńskiego – co postrzegają jako coś naturalnego.
To prowadzi do kontrowersyjnego pytania: czy Jezus mógł mieć braci?
Ewangelie rzeczywiście wspominają o „braciach Jezusa”, czasem nawet wymieniając ich z imienia, jak chociażby Jakuba. Znamy jednak klasyczną odpowiedź na tę trudność: grecki termin adelphos ma szersze znaczenie i nie musi oznaczać brata rodzonego. Może odnosić się także do krewnego.
Najszersze znaczenie – że wszyscy ludzie są braćmi – jest tu oczywiście zbyt ogólne. Chodzi raczej o bliskich krewnych. Tak problem rozwiązuje m.in. Protoewangelia Jakuba, wczesnochrześcijański apokryf, który przedstawia Józefa jako wdowca w podeszłym wieku, mającego dzieci z pierwszego małżeństwa.
Ta interpretacja bardzo dobrze przyjęła się w tradycji chrześcijańskiej: „bracia Jezusa”, jeśli istnieli, mogli być po prostu starszym rodzeństwem przyrodnim.
A co z niepokojącymi analogiami do pogańskich mitów?
Rzeczywiście pojawia się zarzut, że Mateusz i Łukasz jedynie adaptują znany topos literacki obecny w kulturach Egiptu czy Grecji – opowieści o dziewiczym poczęciu władców lub herosów.
Kiedy jednak czytam te teksty przywoływane jako analogie, widzę zasadniczą różnicę. W mitach pogańskich zawsze pojawia się element pożądania seksualnego bóstwa wobec kobiety. Jest tam wątek dominacji, zawładnięcia, często wręcz przemocy. Bóstwo pragnie kobiety i – jako istota duchowa – „posiada” ją w sposób nadprzyrodzony, ale jednak o charakterze seksualnym.
W Biblii spotykamy pewne opowieści zbliżone do tego schematu, jak choćby w szóstym rozdziale Księgi Rodzaju, gdzie mowa o aniołach, którzy zapragnęli córek ludzkich. To narracje o charakterze półmitologicznym, mówiące o transgresji granicy między światem boskim a ludzkim.
Natomiast Ewangelie Mateusza i Łukasza są całkowicie pozbawione tego wątku. Nie ma w nich ani pożądania, ani przemocy, ani seksualizacji relacji Boga z Maryją. To nie jest ten sam topos literacki. Dlatego odwoływanie się do analogii bliskowschodnich czy greckich uważam za przedwczesne – mówią one o dziewiczym poczęciu, ale w zupełnie innym kontekście i w innej logice narracyjnej.
Ewangeliści idą raczej tropem Starego Testamentu, a konkretnie zapowiedzi mesjańskiej z siódmego rozdziału Księgi Izajasza: „Oto panna pocznie i porodzi syna”. W hebrajskim tekście pojawia się termin alma, oznaczający młodą, zwykle niezamężną kobietę. Już to samo było czymś nieoczywistym, bo Mesjasza spodziewano się raczej po kobiecie żyjącej w małżeństwie.
To kojąca wiedza dla każdego katolika, prawda?
Co więcej, w Septuagincie – greckim przekładzie Biblii hebrajskiej dokonanym w Aleksandrii przez Żydów – termin alma został oddany jako parthenos, czyli „dziewica”. To właśnie tym tropem idą Mateusz i Łukasz. Widzą w wydarzeniu narodzin Jezusa coś radykalnie nowego, coś, co wypełnia proroctwo w sposób przekraczający pierwotne wyobrażenia.
Na tym polega logika hagady chrystologicznej: pokazuje ona nowość wydarzeń zapowiedzianych przez proroków, do tego stopnia, że sami prorocy i ich słuchacze nie byli w stanie pojąć pełnej głębi tych zapowiedzi. Tak było zapewne także z Izajaszem.
Dlatego u Mateusza i Łukasza pojawia się anioł. U Mateusza wyjaśnia on Józefowi sens wydarzeń, u Łukasza – Maryi podczas zwiastowania. Wypełnienie proroctwa przekracza ludzkie myślenie i potrzebuje boskiego objaśnienia.
Czy w takim razie wierzący powinni w tym miejscu zawiesić sceptycyzm?
Na pewnym etapie przyjęcia dogmatu potrzebny jest skok wiary – zwłaszcza w odniesieniu do dziewiczego poczęcia Maryi.
Bardzo interesująco tłumaczy to św. Hieronim. Komentując Ewangelie dzieciństwa, posługuje się on obrazem poetyckim, niemal kerygmatycznym. Pyta, jak możliwe było zachowanie dziewictwa Maryi nie tylko przed poczęciem, ale także w trakcie narodzin Jezusa.
Hieronim odwołuje się do sceny, w której Zmartwychwstały Jezus wchodzi do wieczernika mimo zamkniętych drzwi. Podkreśla, że Jezus miał realne ciało i kości, a mimo to przeniknął przez zamkniętą przestrzeń i ukazał się apostołom, pozwalając Tomaszowi dotknąć swoich ran.
Maryję nazywa „bramą zapieczętowaną”. Tak jak Jezus przeszedł przez zamknięte drzwi wieczernika, tak przeszedł przez dziewicze łono Maryi, nie naruszając jej dziewictwa. To oczywiście nie jest biologiczne wyjaśnienie, lecz próba przybliżenia tajemnicy wiary – tego, jak Kościół odczytuje dogmat o dziewictwie Maryi przed narodzeniem, w trakcie narodzin i po nich.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
Marcin Majewski
dr Konstanty Pilawa