Opcja prorosyjska w Polsce. Dlaczego projekt Grzegorza Brauna nie ma dziś sensu
Powrót haseł o „normalizacji” stosunków z Rosją nie jest w Polsce zjawiskiem nowym, ale pierwszy raz od lat pojawia się jako realny postulat polityczny formułowany przez rosnącą w sondażach partię. Problem w tym, że orientacja prorosyjska miała w polskiej historii sens wyłącznie w warunkach skrajnej słabości państwa. Dziś takich warunków po prostu nie ma – a Rosja nie oferuje Polsce nic poza podporządkowaniem.
Ostatnie sukcesy sondażowe Konfederacji Korony Polskiej spotkały się z niepokojem ze strony sporej części opinii publicznej. Oto w Polsce poparcie zyskuje partia, która głosi hasła sprzeczne z przyjętymi normami.
Choć swoje poparcie buduje przede wszystkim na happeningach, emocjach i buncie wobec status quo, to z pojawiających się co jakiś rzeczowych wypowiedzi wypływa pewien konkretny wniosek – KKP (obok partii KORWiN) to obecnie najbardziej przychylna wobec Rosji siła polityczna w Polsce, która domaga się rewizji polskiej polityki względem Moskwy i opowiada się za „deeskalacją” i „normalizacją stosunków polsko-rosyjskich”.
Politycy partii co raz częściej formułują postulaty o konieczności „dobrej współpracy” czy nawet sojuszu z Rosją.
Dotychczasowy konsens polityczny w polskiej polityce wschodniej i napaść Rosji na Ukrainę to powody, dla których takie postulaty wywołują duże oburzenie. Spróbujmy jednak zmierzyć się z tymi tezami na chłodno.
Opcja prorosyjska w Polsce – zarys historyczny
Opcja prorosyjska w Polsce nie jest niczym nowym. W swojej historii zmuszeni byliśmy wypracowywać najróżniejsze koncepcje polityki zagranicznej, by zwiększać szanse na przetrwanie państwa, a w skrajnych przypadkach – narodu.
Bywały w naszej historii ostatnich 300 lat takie momenty, gdy politykę ugody z dominującą na wschodzie kontynentu Rosją niektórzy uznawali za mniejsze zło w obliczu jeszcze gorszych alternatyw.
Można tu wskazać takie postaci-symbole jak Stanisław August Poniatowski, Adam Czartoryski czy Roman Dmowski.
Stanisław August obejmował tron w warunkach skrajnej słabości Rzeczypospolitej wobec trzech potężnych sąsiadów. Sprzeciwiał się polityce antyrosyjskiej, obawiając się, że konfrontacja z Petersburgiem wzmocni porozumienie rosyjsko-pruskie wymierzone w Polskę. Liczył, że Rosja, jako dominujący protektor, nie będzie zainteresowana dzieleniem się „łupem” i pozostawi Polsce choćby minimalny zakres samodzielności, który uznawał za lepszy od rozbioru.
Podobną logiką kierował się Adam Czartoryski, minister spraw zagranicznych Imperium Rosyjskiego w latach 1804–1806. W czasie wojen napoleońskich upatrywał on szansy dla sprawy polskiej we współpracy z carem Aleksandrem I, licząc na nadanie szerokiej autonomii ziemiom dawnej Rzeczypospolitej. Choć projekt ten nie został w pełni zrealizowany, jego ograniczoną formą było autonomiczne Królestwo Polskie powołane po Kongresie Wiedeńskim.
Również Roman Dmowski, w książce Niemcy, Rosja i kwestia polska (1908), postulował sojusz z Rosją i Francją przeciwko Niemcom, które uważał za główne zagrożenie egzystencjalne dla Polski. Jego rozumowanie wyrastało z doświadczeń XIX wieku: występowanie przeciw wszystkim zaborcom naraz prowadziło – jego zdaniem – do ich porozumienia kosztem sprawy polskiej, dlatego należało grać na sprzecznościach między nimi.
Można te koncepcje krytykować lub uznawać za błędne, nie sposób jednak odmówić im wewnętrznej logiki. W każdym przypadku były one odpowiedzią na konkretny układ sił i dramatyczne położenie państwa polskiego.
Rosja nie chce dogadać się z Polską
Dzisiejsza sytuacja jest jednak zupełnie inna. W obecnych warunkach polityka prorosyjska przyjęłaby raczej formę akomodacji strategicznej wobec Rosji, czyli uznania interesów bezpieczeństwa, które Rosjanie wyłożyli w grudniu 2021 roku w tak zwanym „ultimatum Ławrowa”.
Główną osią rosyjskich żądań były wówczas roszczenia dotyczące uznania kluczowego głosu Moskwy w sprawach bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej, wycofania amerykańskich instalacji wojskowych z państw „nowego NATO”, blokada dalszych rozszerzeń sojuszu na wschód i nie podejmowanie działań, które Rosja mogłaby uznać za zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa.
Żądania te zostały wtedy odrzucone przez stronę amerykańską, ale ta „propozycja” po dziś dzień wyznacza kierunki rosyjskich działań. Dopóki Rosja z niej nie zrezygnuje (lub nie zostanie do tego zmuszona), to wszelka forma ewentualnego porozumienia z nią musi uwzględniać faktyczny wymiar celów Moskwy, które nie ograniczają się tylko do Ukrainy.
Rosja nie przedstawiła Polsce żadnej propozycji pozytywnej i nie patrzy na Warszawę jak na partnera, tylko jak na przeszkodę, więc w praktyce proponowana przez stronnictwo Grzegorza Brauna „normalizacja” oznaczałaby dostosowanie polskiej polityki do układu, w którym to Moskwa miałaby odgrywać rolę głównego rozgrywającego w Europie Środkowo-Wschodniej.
Aktualnie nie ma jednak podstaw do uznania takiej propozycji za pożądaną, ponieważ – co najistotniejsze w doborze racjonalnego kierunku polityki zagranicznej – nie zmusza nas do tego układ sił.
Rosja nie jest w chwili obecnej na tyle silna względem Polski i regionu, by model orientacji prorosyjskiej uznać za wartościowy. W 2025 r. jesteśmy zdecydowanie silniejsi niż w czasach Stanisława Augusta Poniatowskiego czy Romana Dmowskiego, co ma także bezpośrednie przełożenie na to, że wysyłanie listów, gestów i sygnałów o gotowości współpracy byłoby na Kremlu uznane raczej za podstępną taktykę mającą uśpić czujność Moskwy.
Działania partii Grzegorza Brauna
Nawołujące do „współpracy” z Rosją stronnictwo Grzegorza Brauna zdaje się tych argumentów nie zauważać lub jawnie ignorować.
W wysłanym 20 listopada liście do rosyjskiego szefa dyplomacji, politycy KKP przyznają, że problemów w relacjach z Rosją jest sporo, ale stwierdzają, że „nie znajdą one pozytywnego rozwiązania na ścieżce innej niż pokojowa”. Za polską rację stanu w najbliższym czasie uznają „utrzymanie pokoju, zamiast generowania coraz ostrzejszych aktów wzajemnej wrogości wobec Rosji”.
Jeszcze większą śmiałością poglądów wykazał się członek KKP Jacek Wilk, który udzielił na portalu X – jak sam to określił – „lekcji polityki realnej”, twierdząc, że Ukraina „to obecnie najbardziej wrogie Polsce państwo na świecie”, które „powinniśmy szachować dobrą współpracą z Rosją…”. Przedstawia nawet szerszą wizję strategiczną, gdyż stwierdza, że „Rosję powinniśmy szachować jeszcze lepszą współpracą z Chinami”.
Taka orientacja mało ma jednak wspólnego z wielką polityką realną i pozostaje pobożnym życzeniem. Pekin ma swoją własne strategie i cele, w których Polska odgrywa co najwyżej poboczną rolę. Uznanie z kolei Ukrainy za państwo bardziej wrogie Polsce niż Rosja jest chybione.
Abstrahując nawet od wspólnych interesów Polski i Ukrainy oraz wrogich wobec naszego kraju działań Rosji, Kijów ma po prostu znacznie mniejszy potencjał wyrządzenia nam krzywdy i zagrożenia naszym żywotnym interesom, nawet gdyby z jakiegoś powodu chciał to uczynić.
W swoim programie partyjnym Konfederacja Korony Polskiej stwierdza także, że kluczową zasadą w polskiej dyplomacji powinna być zasada wzajemności.
Skoro więc KKP za tak ważną uznaje dyplomatyczną zasadę do ut des – daję, abyś dał – to jaką zasadę wzajemności proponuje w stosunkach z Rosją? Czy uważają, że to z Warszawy powinien popłynąć sygnał o gotowości do rozmów i współpracy z Kremlem?
W obecnych warunkach takie rozwiązanie byłoby iluzją. Jakiekolwiek zasygnalizowanie neutralności czy gotowości do współpracy byłoby uznane przez stronę rosyjską za niewiarygodne. Polska (w odróżnieniu od Węgier) znajduje się w zbyt ważnym miejscu na mapie i nie jest na tyle słaba, aby być zignorowaną. W związku z tym Rosja uważa, że nie ma powodów, by ufać naszym deklarowanym intencjom.
Uznałaby jedynie nasze pokorne przestrzeganiu punktów „ultimatum Ławrowa”, co oznaczałoby skrępowanie naszej polityki.
Dyplomacja grubego kija
Nie ma co się oszukiwać, wiele wskazuje dziś na to, że Rosja przestanie być izolowana na Zachodzie. Nie zmieni się to z dnia na dzień, ale korzystny dla nas antagonizm będzie słabł. Obowiązkiem państwa polskiego powinno być takie przygotowanie się do tej sytuacji i takie dbanie o układ sił, które nie pozwolą – lub utrudnią – wymuszanie na nas najbardziej niekorzystnych rozwiązań.
Henry Kissinger określił dyplomację jako „sztukę powstrzymywania się od użycia siły”. Choć jest ona rzeczywiście sztuką samą w sobie i nawet słabsze państwa mogą dzięki niej osiągać wynik ponad stan, to dyplomacja jest przede wszystkim narzędziem, za którym zawsze stoją konkretne siły.
Im lepszy dla nas stosunek sił, tym łatwiej możemy osiągać korzystne rozwiązania.
Dobrym przykładem dbającego o te kwestie państwa jest Turcja. Ankara utrzymuje kontakty z Moskwą, ale jednocześnie nie chce dominacji Rosji na Morzu Czarnym, otwarcie wspiera Ukrainę i współpracuje wojskowo z państwami wschodniej flanki – między innymi z Polską. Potrafi bezpośrednio komunikować swoje interesy i jest w stanie zestrzelić wlatujący w swoją przestrzeń powietrzną rosyjski myśliwiec.
Jeśli uznalibyśmy, że z jakiegoś powodu korzystne byłoby dla nas zaangażowanie się w rozmowy z Rosją, to nawet w takim wariancie istnienie państwa ukraińskiego, sojusze regionalne i zdolności ofensywne powinny być przez nas pożądanymi atutami, ponieważ relatywnie osłabiają one pozycję Moskwy. Postulaty Konfederacji Korony Polskiej stoją z tym w uderzającej sprzeczności.
Skąd to wynika? Odpowiedzi niestety nie znajdziemy we wspomnianym wcześniej programie partii. Rosja wspomniana jest tam tylko raz.
Stanowisko partii Brauna nie wygląda na motywowane rachunkiem strategicznym ani analizą faktycznych rosyjskich celów, tylko ideologią i taktycznymi względami trwającej nieustannie kampanii wyborczej.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.