Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Pogaństwo lekarstwem na odczarowanie świata?

Pogaństwo lekarstwem na odczarowanie świata? Autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

C.S. Lewis wyraził kiedyś pogląd, że prawdopodobnie, aby udało się na nowo uczynić Europejczyków chrześcijanami, konieczne będzie najpierw zrobienie z nich dobrych pogan. Bogowie powrócą. Od nas zależy, czy ich przybycie nas zaskoczy i przerazi, czy powitamy ich z ostrożną radością (z bogami i elfami zawsze należy uważać) i każemy się prowadzić do ich Pana i Władcy.

Pobożna obsesja odczarowywania

Pogaństwo – prawdziwie poręczna pałka. Dobrze leży w dłoniach konserwatywnych tropicieli „zagrożeń duchowych” i pogromców Halloween, ale ostatnio zapamiętale okładają nią także katolicy łagodni, budujący prawdziwe więzy w miejsce skostniałych instytucji i ciągle zapraszający nas do jakichś głębokich relacji. Od nich szczególnie mocno dostaje się wszelkim formom „pogańskiej etyki honoru” czy „magicznemu myśleniu w modlitwie”.

Ktoś kiedyś powiedział, ale nie wiem kto, bo nie mogę znaleźć źródła (możliwe, że po prostu objawiono mi to we śnie), że w każdym protestancie jest coś z żyda, a w każdym katoliku jest coś z poganina. Myślę, że to trafna złota myśl. Niech nam przyświeca.

Myślę, że jest coś impresyjnie protestanckiego w obu tych kierunkach ataków. Jakiś strach przed wiarą, że może istnieć życie w kosmosie. Nie mam tu oczywiście na myśli nowoczesnego kosmosu wypełnionego zimnym echem dawnych eksplozji.

Myślę o kosmosie Greków, w którym za każdym rogiem czaiła się jakaś wyposażona w podmiotowość siła. Gdyby bowiem (tak wyobrażam sobie echo lęków tych tępicieli pogaństwa) kosmos nie okazał się pusty, to obecne w nim byty albo zaprowadziłyby nas wprost w objęcia diabła, albo co najmniej oddaliły od Boga. Oto więc kosmos musi być pusty i mieścić muszą się w nim tylko Bóg (surowy i czujny albo czuły i nasłuchujący naszych szeptów) i człowiek.

To spojrzenie ma jednak słabość i chociaż retorycznie jest ona przed nami schowana, to jej skutki są dla nas w oczywisty sposób unaocznione. Pusty kosmos miał zrobić Bogu więcej miejsca, ale w rzeczywistości przestał nam Go wskazywać. Kontakt z pustką wszedł nam w krew. Może i jest dużo miejsca dla Boga, ale niezbyt dobrze wkomponowuje się On we wnętrze, które dla Niego urządziliśmy.

Szukamy dziur, które można Nim załatać albo delegujemy Go do roli szeptu na dnie naszych jeszcze nie do końca znaturalizowanych serc. Chociaż miał być wielki, to jest coraz mniejszy – ten surowy jest przecież trochę śmieszny i nieskuteczny, a ten troskliwy jakby znikający, homeopatyczny. Przynajmniej żadna rusałka nam w głowie nie zawróci.

Świat musi stać się na nowo pogański

C.S. Lewis wyraził kiedyś pogląd, że prawdopodobnie, aby udało się na nowo uczynić Europejczyków chrześcijanami, konieczne będzie najpierw zrobienie z nich dobrych pogan. Takie ujęcie sprawy budzi opór, bo powrót do czegoś gorszego, gdy istnieje już lepsze, wydaje się dziwaczną strategią rozwojową.

A jednak, całkiem możliwe, że religie nie są po prostu niezależnymi od siebie ideami, którymi możemy dowolnie żonglować (taka wizja sama w sobie jest lodowato nowoczesna), ale przepastnymi zestawami znaczeń, postaw i modeli życia, które przechodzą w siebie o wiele bardziej organicznie niż arbitralnie.

Kosmos jest dziś tak wysterylizowany z sensów, że trudno głosić w nim Sens. Nastroiliśmy uszy tak, by niczego nie słyszeć, a oczy tak, by niczego nie widzieć. Szczycimy się (słusznie) tym, że Chrystus odmienił kompletnie pogański świat, ale przecież przy całym tego świata okrucieństwie był to świat rozgadany i rozśpiewany.

Strzeliste metafory i obrazowe a fortiori Jezusa z Nazaretu wpadały jak pociski w żyzną glebę sensów, symboli, paternów i mitów, by po kilku pokoleniach wejść w twórczą symbiozę z modelami rzeczywistości płodnej i gotowej na więcej. Bogowie mogli wierzgać, a ich kapłani początkowo nie rozumieć, ale wszystkie świątynie wskazywały na Niebo, wszystkie mity opowiadały fragmenty Ewangelii.

Echo Słowa rozchodziło się w gęstym powietrzu żywego Kosmosu. Dziś w próżni nikt nie usłyszy twojej ewangelizacji.

Kwestia proporcji często pada ofiarą retorycznych sztychów. Odpowiedzią na banał o prawdzie leżącej pośrodku jest niewiele tylko mniejszy banał o prawdzie leżącej „tam, gdzie leży”, co zwykle maskuje jedynie przekonanie mówiącego o tym, że leży na najdalej jak to tylko możliwie wysuniętym przyczółku jego preferowanej wartości. Mądrość jednak polega na tym, by wziąć pod uwagę wszystkie istotne czynniki, wtedy faktycznie jest szansa na zobaczenie jasno, gdzie prawda leży rzeczywiście.

Chesterton twierdził, że od nowożytności świat pogrążony jest w kolejnych napadach monomanii, szalonych próbach doprowadzenia wyizolowanej wartości czy idei do „logicznego końca”. Okazało się, że w istocie gorliwe oczyszczanie świata z idoli musiało napędzić rodzaj gorliwości, który w Bogu samym dostrzeże kolejnego idola.

Jasne, współczesny świat pełen jest idoli, ale przypominają oni jałowe cienie, czyste i abstrakcyjne pragnienia i doznania niezakotwiczone w niczym trwałym. Omszały głaz czy stary wiąz są oczywiście materialne, ale przez swoją stałość i wieloaspektowość mogą być transmiterem i odbiornikiem. Samą swoją naturą pchają do wyczekiwania i kontemplacji.

Pieniądze i doznania, chociaż same w sobie są przecież bardziej „duchowe”, to jednocześnie są raczej duchami nawiedzającymi przez chwilę pusty gmach martwego świata i poprzez całkowitą zależność od naszych myśli i emocji utwierdzają nas w poczuciu, że poza nami nikogo i niczego więcej nie ma.

Niczego nie można odczytać w logice znaku, jeśli świat nie może żadnych znaków czynić. Mamy tylko widmowe komnaty naszych umysłów, gdzie podobno czeka Bóg gotowy na budowanie z nami relacji.

Świat jest księgą znaków

No właśnie, znaki. W trosce o ochronie nas przed „myśleniem magicznym” obłożono anatemą wstydu jakiekolwiek próby czytania ze świata. Zabawne, że tyle mówi się o czytaniu znaków czasu, działaniach Ducha Świętego, ale trudno powiedzieć, co w praktyce ma robić osoba, która chciałaby wziąć sobie ten nakaz do serca.

Na takich ludzi tylko czekają po prawicy tropiciele „pogańskich praktyk wróżenia”, a po lewej stronie troskliwi wykazywacze „myślenia magicznego”. Aż strach powiedzieć, że „piękną dziś mamy pogodę, dzięki Bogu”. Nie chodzi nawet o to, na ile takie myślenie pozwala na faktyczne interpretowanie czy przewidywanie zdarzeń.

Po prostu, szukając w świecie, szczególnie w przyrodzie, sensów i znaczeń, myślimy o niej jak o żywej księdze. Jeśli występują w niej postaci i bohaterowie, to tym bardziej spodziewany się, że czytając uważnie, dowiemy się czegoś o Autorze. Tak, oczywiście, mamy Pismo, jesteśmy „ludźmi Księgi”, nie musimy wróżyć z chmur, by poznać Słowo, ale przecież to właśnie ta Księga tak pełna jest symboli, metafor i znaków, które coraz trudniej nam zrozumieć.

Czym jest ziarnko gorczycy dla kogoś, kto go nigdy nie widział? Milczący kosmos nie może już być dla nas słownikiem i komentatorem. Jest jałowy jak gleba, na którą spada ziarno, by obumrzeć, a my jałowiejemy razem z nim.

Kto śledzi przepływy zeitgeistu i stara się trzymać dłoń na pulsie świata, ten wie, że epoka wielkiej redukcji i systemowego bytobójstwa dobiega końca tak czy inaczej. Bogowie powrócą. Od nas zależy, czy ich przybycie nas zaskoczy i przerazi, czy powitamy ich z ostrożną radością (z bogami i elfami zawsze należy uważać) i każemy się prowadzić do ich Pana i Władcy.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.