Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Grzegorz Braun czy Marek Jurek? „Front gaśnicowy” to nie prawica

Grzegorz Braun czy Marek Jurek? „Front gaśnicowy” to nie prawica autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Fanatyczni zwolennicy Grzegorza Brauna mają dziś więcej wspólnego z lewicą niż prawicą. Prawicowa tradycja myślenia o państwie, relacjach międzynarodowych, obowiązkach jednostki względem wspólnoty – jest im zwyczajnie obca.

Debata, której potrzeba

W minionym tygodniu Klub Jagielloński zorganizował niezwykle ciekawą debatę dotyczącą „zjednoczonego frontu gaśnicowego”. Rozmowę między nestorem chrześcijańskiej prawicy, byłym marszałkiem Sejmu Markiem Jurkiem a przedstawicielem młodego pokolenia narodowej publicystyki, Kacprem Kitą, poprowadziła Karolina Olejak.

Zdecydowaliśmy się na dyskusję w takim składzie, by nie powielać błędów liberalnych mediów. Chcieliśmy zastanowić się nad fenomenem popularności Grzegorza Brauna wśród osób jednoznacznie prawicowych, o ugruntowanych konserwatywnych wartościach, rozumiejących emocje czy nastroje patriotycznych i katolickich wyborców, często demonizowanych albo wręcz wyśmiewanych przez główny nurt komentatorów.

Merytorycznie debata spełniła oczekiwania: panowie względem fenomenu byli krytyczni, ale z punktu widzenia ideowej prawicy. Nie uciekali się do wygodnych zaklęć o populizmie, pełzającym faszyzmie i ruskich onucach, ale celnie z konserwatywnych pozycji punktowali wyrachowanie, niespójności i pozorność alternatywy niesionej przez Grzegorza Brauna.

Jestem przekonani, że taka debata była potrzebna. Nikt chyba w prognozach na mijający 2025 rok nie był nawet bliski temu, by przewidzieć, że w końcu roku Konfederacja Korony Polskiej zacznie ocierać się o dwucyfrowe wyniki w sondażach, a co więcej urośnie wcale nie kosztem Konfederacji Mentzena i Bosaka.

Powiedzmy to wprost: Grzegorz Braun jest politycznie jednym z największych zwycięzców tego roku, a dodatkowo skala jego sukcesu jest wielką niespodzianką.

Szambo wybiło

Każdy, kto choć raz zapuścił się w tym roku w rewiry prawicowego internetu, mógł zapewne przeczuwać, że taka debata nie spotka się z entuzjazmem fanatyków „frontu gaśnicowego”. Nie pierwszy raz krytyka ze strony tego środowiska spadła na Marka Jurka.

Wcześniej były marszałek Sejmu naraził się braunistom, inicjując tzw. Deklarację Szesnastu. Było to oświadczenie krytykujące Grzegorza Brauna za „próbę szerzenia wrogości w relacjach chrześcijańsko-żydowskich”. Dokument podpisali m.in. prof. Andrzej Nowak oraz Paweł Milcarek.

„Jurek, facet oderwany od rzeczywistości”. „Polityk upadły, oby nigdy nie wrócił do rządzenia”. „Wstyd panie Jurek, dobry z pana aktor. Aktor systemu”. „Zdumiewająco bezczelny”. „Obślizgły typ szebesgoj jurek hanukowy”. „Kundel szczeka jak się boi” – to tylko niektóre z najczęściej lajkowanych, o zgrozo, komentarzy pod filmem.

Nie satysfakcjonuje mnie wyjaśnienie tego ścieku wyimaginowanymi „botami”. Zbyt wiele osób w ostatnich wyborach zaufało Braunowi, by uznać te głosy za zmyślenie tej czy innej farmy trolli. Uważam zaś, że są one po prostu symboliczne dla kierunku, w jakim zmierzają zwolennicy lidera Korony.

Marek Jurek – autorytet dla całej prawicy

Niezasłużoną krytykę od tych niby najbardziej prawicowych wyborców otrzymuje jeden z najbardziej integralnych prawicowych polityków. Marek Jurek od dekad był jednym z nielicznych rzeczywistych autorytetów ideowej prawicy. I to ponad jej podziałami.

Podobnie cenili go tak konserwatywni liberałowie, jak i centroprawicowi instytucjonaliści. Cieszył się estymą tyleż wśród narodowców, co i pośród bardziej konserwatywnych (lub po prostu szanujących tradycyjną kulturę polityczną) polityków głównego nurtu.

Mówimy o jednym z najmłodszych twórców Ruchu Młodej Polski, który sygnował jego deklarację programową w wieku zaledwie 19 lat. Była to najważniejsza, a być może jedyna rzeczywiście istotna, tożsamościowa organizacja prawicowej opozycji antykomunistycznej. Jest on zarazem najbardziej konsekwentnym zwolennikiem instytucjonalizacji ochrony życia w polskim porządku prawnym.

Jurek to rzadki przypadek polityka, który po politycznej porażce w fundamentalnej sprawie za stosowne uznał zrezygnować z jednego z najwyższych zaszczytów państwowych. Był wiernym promotorem tradycjonalizmu katolickiego w czasach, gdy była ich dosłownie garstka.

Wreszcie twórca Prawicy RP stanowi unikalny przykład tego, że „chrześcijańska polityka” nie sprowadza się jedynie do konsekwencji w tzw. sprawach światopoglądowych, lecz pociąga za sobą równie daleko idące zobowiązania, choćby w zakresie definiowania racji stanu w polityce międzynarodowej, i to w najlepszej szkole polskiego realizmu geopolitycznego, wywodzącej się od Adolfa Bocheńskiego.

O zasługach w budowaniu konserwatywnych instytucji – tych państwowych, medialnych czy obywatelskich – już nie wspomnę.

Wzór z Sèvres prawicowego polityka

Czym Jurek tak „braunistów” rozwścieczył? Po wysłuchaniu debaty trudno znaleźć dobre uzasadnienie dla tak gwałtownej i bezpardonowej krytyki. Dość konsekwentnie bowiem marszałek prezentował po prostu oczywiste spojrzenie każdego konserwatysty i chrześcijanina na sprawy publiczne – i wskazywał, jak trudne do pogodzenia z tymi dwoma źródłami postaw politycznych są wybryki Brauna.

Nie lubię internetowych dyskusji o tym kto jest, a kto nie jest prawicą. Konserwatywni liberałowie lubują się w punktowaniu „że to nie prawica” wszystkich, którzy nie podzielają ostentacyjnej orientacji wolnorynkowej. Co bardziej ortodoksyjni zwolennicy PiS – utożsamiali prawicę raczej z tradycją insurekcyjno-niepodległościową, dla której wierności w III RP najważniejszym przejawem miał być stosunek względem Jana Olszewskiego, likwidacji WSI i, w ostatnich latach, po prostu nienawiść do Donalda Tuska.

Nie podzielam żadnej z tych „definicji”, ale zwolennikom jednej i drugiej co do zasady prawicowości bym nie odmawiał. Mając jednak ukuć zestaw postaw „prawdziwej prawicy” wymieniłbym raczej: szacunek do autorytetu; obowiązek troski o fundamentalne sprawy wspólnoty; myślenie w kategoriach raczej odwiecznych idei i prawd niż bieżących mód i angażujących, ale kłamliwych narracji; odrzucenie plemienności na rzecz narodowego solidaryzmu; pracę u podstaw na rzecz silnych instytucji zamiast spektakularnych, straceńczych i symbolicznych szarż; realizm i rozsądek, a nie romantyzm i emocje; wreszcie chrześcijańska miłość bliźniego.

Wzorcem z Sèvres takiego prawicowca jest Jurek. Jeśli jednak zgodzimy się na takie zdefiniowanie wartości przynależnych prawicy, to staje się jasne: fanatyczni zwolennicy Grzegorza Brauna mają dziś więcej wspólnego z lewicą niż prawicą. Prawicowa tradycja myślenia o państwie, relacjach międzynarodowych, obowiązkach jednostki względem wspólnoty – jest im zwyczajnie obca.

Postmodernistyczny prezent dla liberałów i lewicy

Kilka miesięcy temu Cezary Boryszewski popełnił błyskotliwy esej, w którym przekonywał, że fenomen Grzegorza Brauna i jego zwolenników ma wiele wspólnego z dziedzictwem lewicowych intelektualistów i kontrkulturą lat 60-tych.

Celnie punktował, że polityk sprawnie porusza się po ścieżkach wyznaczonych przez postmodernistów i poststrukturalistów. Podkreślał wspólne mechanizmy podważania autorytetu i niechęć do uznania obiektywnej prawdy. Zwracał też uwagę na podobieństwa między postawami rozmaitych antysystemowców – ot, choćby na uprzedni względem „gaśnicowego” wspólny front antymaseczkowy łączący prawicowców różnej maści choćby z popularyzowanym przez „Krytykę Polityczną” Giorgio Agambenem.

Zabawne, że porównaniem oburzeni byli raczej zwolennicy Foucaulta czy Derridy, a nie „brauniści”. Ci ostatni widać w pełni zinternalizowali postmodernistyczną z jednej, a happenerską (zaczynał wszak w „Pomarańczowej Alternatywie”) z drugiej strony formę uprawiania polityki przez swojego idola.

Szkoda tylko, że z realną polityką – zostawmy już, czy prawicową, czy nie – nie ma to wiele wspólnego. Działalność Brauna jest głęboko zakorzeniona w kulturze emotywizmu, postpolityczności, spektaklu.

Kacper Kita słusznie zwrócił uwagę, że Braun ma swoje momenty doniosłe, jak skierowanie oczu opinii publicznej na tragiczną zbrodnię w Oleśnicy. Dla polskiej prawicy lider Korony jest zatem niczym ten zepsuty zegar, któremu zdarza się wskazać prawidłową godziną.

Przeważającą część jego działalności najlepiej skwitować przypomnianym przez Marka Jurka w debacie stwierdzeniem, że negacja nieprawdy czy błędu nie zawsze jest prawdą.

Fakt oderwania politycznych harców „frontu gaśnicowego” od tradycyjnych wartości prawicy jest zapewne powodem, dla którego tak daleko idące nadzieje wiąże z tym środowiskiem obecna władza i jej medialne zaplecze fantazjujące o Braunie w rządowych ławach u boku Kaczyńskiego, Mentzena i Bosaka. Ta wizja dla wielu rozczarowanych wyborców dzisiejszej władzy będzie najlepszym argumentem, by wybaczyć Tuskowi właściwie wszystko.

Trudno uznać zapowiedzi delegalizacji Konfederacji Korony Polskiej za cokolwiek innego, niż pompowanie popularności polityka-reżysera. Prawica jest groźna dla liberałów i lewicy, gdy przypomina o prawdzie i wartościach oraz koncentruje się na pracy państwowej, narodowej, kulturotwórczej. Gdy ogranicza się do destrukcji i zaledwie symbolicznej wojny z samozwańczymi „postępowcami” – jest dla nich prezentem. Tym pożyteczniejszym, im bardziej karykaturalną ma twarz.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.