Jak kapitalizm zaraża ludzi samotnością? Debata na Festiwalu Kultury Poświęconej
W ramach Festiwalu Kultury Poświęconej zatytułowanego „Dialogi Postchrześcijańskie” odbyła się debata, w której udział wzięli Cezary Boryszewski z Klubu Jagiellońskiego, prof. Małgorzata Jacyno i publicystka Gabriela Lisowska. Uczestnicy dyskutowali o kryzysie relacji, problemach demograficznych i epidemii samotności, która w coraz większym stopniu ogarnia Polskę.
Dlaczego młodzi są samotni?
Punktem wyjścia do dyskusji były dane demograficzne, z których wynika, że 44 proc. Polaków przed 30. rokiem życia to single, a 75 proc. młodych randkuje online, choć tylko ułamek z nich wchodzi w trwałe związki. Cezary Boryszewski zapytał prelegentki, jakie są tego przyczyny.
Zdaniem prof. Małgorzaty Jacyno źródło kryzysu relacji tkwi w zaniku procesów definiujących, czym jest dobry związek. Stanowi to bezpośrednią konsekwencję myślenia kapitalistycznego, które zmusza jednostkę do funkcjonowania w kategorii przedsiębiorstwa.
– Umyka nam to, co dzieje się w tkance społecznej. Kiedyś „okienko” na studiach było czasem na bezinteresowne bycie razem. Dzisiaj czas musi być wykorzystany racjonalnie. Znikają kawiarnie, bistro, miejsca, gdzie można po prostu posiedzieć bez presji konsumpcji.
Zgodnie z modelem ordoliberalnym, w relacji pozostaje się tylko wtedy, gdy przedsiębiorstwu się to opłaca. Jeżeli wszystko przeliczamy na zysk i stratę, to bezinteresowność, która jest fundamentem miłości czy przyjaźni, staje się „nieekonomiczna” – tłumaczyła socjolożka Uniwersytetu Warszawskiego.
Gabriela Lisowska z kolei upatrywała źródła samotności młodych Polaków w obecnej kulturze terapeutycznej.
– Bardzo popularne jest hasło, że „musisz najpierw pokochać siebie, żeby pokochać kogoś innego”. To pułapka. Ludzie oddają się tzw. self-care i czekają na moment idealnej samoakceptacji, zapominając, że to właśnie w relacji z drugim człowiekiem często odkrywamy własną wartość. Zamiast spotkania, mamy projektowanie oczekiwań – twierdziła autorka podcastu „TW: Lisowska”.
Lisowska odniosła się również do technologii, która zamiast łączyć, staje się narzędziem selekcji światopoglądowej.
– Dzisiaj polityka jest obecna już w opisie na Tinderze. To pierwszy filtr. Sprawdzamy: „konfiarz” czy „Julka”? Szukamy awatarów, które pasują do naszej bańki, a nie realnych ludzi. To sprawia, że spotkanie z kimś o innych poglądach staje się niemal niemożliwe, bo odrzucamy go po jednym przesunięciu palcem po ekranie.
Wojna klas i płci
W trakcie debaty wybrzmiał wątek klas społecznych i budzącej emocje tzw. wojny płci. Jak zauważyła prof. Jacyno, dyskutowane problemy mają charakter przede wszystkim ekonomiczny.
– Kryzysu relacji nie obserwuje się wśród ludzi majętnych. Rody arystokratyczne czy wyższa klasa średnia mają mnóstwo okazji do spotkań, od klubów dobrych manier po wspólne polowania.
Miliarderzy mają po ośmioro dzieci, a Ursula von der Leyen ma ich pięcioro. Tymczasem „jednoosobowe przedsiębiorstwa”, czyli ludzie prowadzący działalność gospodarczą, po prostu nie mogą sobie na nie pozwolić – wyjaśniała socjolożka.
Jacyno zauważyła także, że konflikt kobiet i mężczyzn stał się de facto nową odsłoną marksistowskiej walki klas. W nawiązaniu do tej myśli Lisowska zwróciła uwagę na paradoksalny trend w mediach społecznościowych: renesans tradycyjnych ról płciowych, ale podanych w nowoczesnym, marketingowym opakowaniu.
– Fascynujący jest dla mnie dyskurs o energii męskiej i żeńskiej. Zauważyłam popularność tego przekazu jakieś dwa lata po tym, jak narracje feministyczne osiągnęły swoje apogeum. Wiele nowicjuszek, oczekujących jasnych wskazówek, poczuło zmęczenie tymi treściami.
Wyczerpane hasłami o sile i sprawczości z jednej strony, a obrzydzaniem interakcji damsko-męskich z drugiej, odkryły nową ideę: życie w zgodzie z energią żeńską – mówiła.
Według Lisowskiej, owa energia to w rzeczywistości przyjęcie cech takich jak wrażliwość, empatia czy uległość wobec mężczyzn.
– Ta nostalgia za anachronicznie rozumianą prawdziwą kobiecością to nic innego jak wyraz tęsknoty za wszystkimi zaletami patriarchatu. Co więcej, doskonale się to sprzedaje. Część twórczyń zrobiła rebranding kursów dla silnych i niezależnych kobiet, promując je teraz jako czułe kobiece kręgi — komentowała publicystka.
Checklista i przedsiębiorstwo
Pod koniec dyskusji Boryszewski dopytał Lisowską o poruszony wcześniej wątek mediów społecznościowych. Jej zdaniem, istnieje różnica między budowaniem relacji w aplikacjach social media takich jak Instagram, a internetowymi usługami randkowymi zapewnianymi np. przez Tindera.
– Ja uwielbiam Instagrama, dzięki niemu poznałam mnóstwo fascynujących osób. Ta formuła, w której mogę się wypowiedzieć, a ludzie mogą przyjść i mnie usłyszeć, a nie tylko zobaczyć, bardzo sprzyja budowaniu relacji; nie tylko romantycznych, ale również przyjacielskich.
Jeśli chodzi o Tindera, przeraża mnie sposób, w jaki odbywa się tam poznawanie drugiego człowieka. Te randki wyglądają bardziej jak rozmowa kwalifikacyjna niż prywatne spotkanie.
Rozmowy przypominają przedziwny casting, gdzie ludzie nawzajem sprawdzają, czy dana osoba spełnia gotową checklistę, którą sobie wcześniej ustalili – mówiła prowadząca podcastu „TW: Lisowska”.
Prof. Jacyno została z kolei zapytana, czy zgadza się ze stwierdzeniem, że potrzebny jest głęboki wstrząs społeczny i obniżenie się poziomu życia, aby dzieci zaczęły się rodzić na większą skalę.
– Problem polega na tym, że obok ubóstwa materialnego dotyka nas dziś ubóstwo ideowe. Niemożność wyobrażenia sobie rzeczywistości innej niż model przedsiębiorstwa. Kiedyś, jak opisywał Weber, w kapitalizmie istniało miejsce na ducha rodziny i przestrzeń na praktykowanie bezinteresowności.
Dzisiejszy model przedsiębiorstwa zakłada, że wszystko jest interesem: każdy jest producentem, jeden sprzedaje grunty, inny osocze, a jeszcze inna produkuje dzieci w klinice surogacyjnej. Doszło do tego, że bezinteresowność jest wręcz zwalczana, np. we Francji można dostać mandat za pomoc osobom proszącym o pieniądze.
Bez przywrócenia tej przestrzeni poza zyskiem, samo operowanie kategoriami wstrząsu czy poziomu życia niczego nie wyjaśnia – konkludowała socjolożka z Uniwersytetu Warszawskiego.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.