Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Ekspert Klubu Jagiellońskiego na łamach „Więzi” ocenia bezpieczeństwo żywnościowe Polski  17 grudnia 2025

Bartosz Mielniczek: Państwo musi pomóc polskim rolnikom

Ekspert Klubu Jagiellońskiego na łamach „Więzi” ocenia bezpieczeństwo żywnościowe Polski  17 grudnia 2025
przeczytanie zajmie 4 min
Bartosz Mielniczek: Państwo musi pomóc polskim rolnikom źródło: http://elements.envato.com/

– Jesteśmy najbardziej suwerennym żywnościowo krajem w Europie. Mimo to, polski rolnik jest sprowadzany do roli taniego poddostawcy dla przemysłu spożywczego, który w wielu sektorach jest zdominowany przez kapitał zagraniczny – mówi Bartosz Mielniczek w rozmowie z Wojciechem Albertem Łobodzińskim na łamach „Więzi”.

Polska jest samowystarczalna?

Na łamach portalu „Więź” ukazała się rozmowa Wojciecha Alberta Łobodzińskiego z Bartoszem Mielniczkiem, ekspertem Centrum Analiz KJ ds. rolnictwa, o bezpieczeństwie żywnościowym Polski. Mielniczek wskazuje na fakt, że nasz kraj jest samowystarczalny żywnościowo, a dzięki zróżnicowanej strukturze rolnictwa zajmujemy czołową pozycję w Unii Europejskiej w tym zakresie.

Jak zauważa, nie byłoby to możliwe bez Wspólnej Polityki Rolnej (WPR), programu UE mającego na celu zapewnienie bezpieczeństwa oraz  opłacalności ekonomicznej produkcji żywności w państwach członkowskich. Mielniczek zwraca uwagę na stabilizujący charakter WPR, dzięki której utrzymano produkcję żywności o wysokiej jakości, a wsparcie finansowe pozwoliło przetrwać wielu gospodarstwom rodzinnym, sprzyjając zróżnicowanej i bardziej zrównoważonej produkcji żywności.

„Polska dołączyła [do WPR – przyp. wydawcy] w odpowiednim momencie. Po upadku PRL-u i krótkim okresie transformacji, przez większość lat 90. Polska była importerem żywności, mimo iż była krajem o znaczącym potencjale rolniczym. Wejście do Unii Europejskiej i uruchomienie dopłat bezpośrednich dało ogromnego »kopa« modelowi rodzinnych gospodarstw rolnych.

Dopłaty te częściowo zabezpieczyły źródła dochodu gospodarstw, zwłaszcza tych mniejszych, co pozwoliło im odzyskać »oddech« i zyskać bezpieczeństwo socjalne. Dzięki temu mogły one przejść z modelu samozaopatrzenia na produkcję na rynek” – tłumaczy ekspert CAKJ.

Na pytanie o stopień wspomnianej samowystarczalności w poszczególnych sektorach rolnictwa Mielniczek odpowiada, że Polska praktycznie osiągnęła ten stan w produkcji żywności, o czym najlepiej świadczy znaczna nadwyżka w eksporcie mięsa, w szczególności drobiu. Ponadto nasz kraj osiąga wartość eksportu żywności rzędu ok. 230 mld złotych, czyli prawie dwukrotnie więcej od Ukrainy uznawanej za potentata rolnego.

„Przed akcesją do Unii Europejskiej byliśmy importerem netto żywności. Po dwudziestu latach członkostwa Polska jest już w pierwszej dziesiątce eksporterów żywności na świecie. Jest to gigantyczny skok. Zatem nie tylko zapewniliśmy sobie pełną suwerenność żywnościową (jesteśmy najbardziej suwerennym żywnościowo krajem w Unii Europejskiej), ale z powodzeniem sprzedajemy nasze produkty za granicę” – komentuje.

Ukraińskie zboże zaszkodzi polskim rolnikom?

Łobodziński stawia w tekście kluczowe pytanie, gdzie kryje się niebezpieczeństwo płynące z otwarcia się na ukraiński rynek rolny, skoro znacząco przewyższamy naszych wschodnich sąsiadów w eksporcie żywności. Mielniczek wyjaśnia, że problem jest bardziej skomplikowany, gdyż wyniki eksportowe, choć prezentują się atrakcyjnie jako statystyka, nie ukazują rzeczywistego podziału zysków, ponieważ bardzo często są one osiągane kosztem samych rolników.

Jak podkreśla ekspert CAKJ, w polskich warunkach rolnik posiada bardzo niską pozycję zarówno rynkową, jak i negocjacyjną wobec dużych przetwórców oraz przedsiębiorstw działających w rolnictwie. W efekcie, w małych i średnich gospodarstwach narzucane są niskie ceny skupu, co ogranicza opłacalność produkcji, zniechęca do większych nakładów i powoduje nierówny podział zysków.

„Ukraina wprowadza do tej układanki dodatkowy element, który zaostrza problem polskich rolników. Ci, którzy już mają słabą pozycję na krajowym rynku, otrzymują dodatkową konkurencję w postaci producentów zewnętrznych – zarówno w kraju, jak i na naszych rynkach eksportowych” – twierdzi Mielniczek.

Zapytany, czy tą konkurencją jest przede wszystkim tanie zboże z Ukrainy, odpowiada, że z jednej strony ukraińskie zboże jest korzystne dla polskich ferm przemysłowych (np. w branży drobiu), gdyż mogą stać się one bardziej konkurencyjne i tym samym wyniki eksportowe ulegną poprawie. Z drugiej strony bezpośrednio stracą na tym główni zainteresowani, czyli polscy rolnicy uprawiający to zboże.

„Stąd protesty. Pozycja rynkowa wielu gospodarstw jest już bardzo słaba, ponieważ rolnicy, sprzedając swoje surowce, nie mają wpływu na kształtowanie cen – są one im narzucane. Pojawienie się konkurencji z Ukrainy czy np. z krajów Mercosuru w kontekście drobiu, zwiększa presję na obniżanie tych cen” – wyjaśnia ekspert CAKJ.

Więcej zysków dla rolników

Na koniec rozmowy Mielniczek został zapytany o największe wyzwania stojące przed polską polityką rolną. Jego zdaniem, konieczna będzie ochrona obecnego modelu gospodarstwa rodzinnego, ponieważ w świetle nasilającej się koncentracji ziemi i dominacji kapitału zagranicznego w przemyśle spożywczym polscy rolnicy są sprowadzani do roli tanich poddostawców.

Pozytywna zmiana może nadejść ze strony państwa, którego powinno postawić sobie za zadanie zapewnienie rolnikom większego udziału w zyskach.

„Wsparcie tych kilkuset tysięcy rodzin (czyli potencjalnie nawet kilku milionów Polaków), prowadzących produkcję żywności, poprzez zapewnienie im lepszej pozycji rynkowej, przełoży się na wyższy poziom życia na wsi i mniejszą zależność od bezpośredniej polityki państwa. Sprawiedliwy podział zysków i zmiana łańcucha dostaw to absolutnie kluczowe wyzwanie” – twierdzi ekspert CAKJ.

Mielniczek jednocześnie krytykuje rozwiązania postulowane przez liberałów, aby zlikwidować małe gospodarstwa rolne, co ich zdaniem miałoby doprowadzić do koncentracji i zwiększenia produkcji.

„To jednak pomija fakt […], że duża część gospodarzy nie pozbędzie się ziemi z powodu przejściowo słabej koniunktury. Dalsze dociskanie małych gospodarstw spowoduje przede wszystkim zmniejszenie ich ekspozycji na rynek i ograniczenie produkcji, a nie szybki transfer ziemi.

Dlatego korzystniejsze i racjonalne jest zadbanie o uczciwy udział małych gospodarstw w zyskach, aby młodzi ludzie nie byli zmuszeni do opuszczania wsi w poszukiwaniu lepszych zarobków. Mieliby lepsze warunki życia, gdyby otrzymywali sprawiedliwszą część zysków” – konkluduje.

Polecamy raport Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego „Czas protekcjonizmu. Ku strategii suwerenności żywnościowej”.

Wszystkie teksty Bartosza Mielniczka z łamów Klubu Jagiellońskiego.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.