Franciszek był fatalnym papieżem. Dominik Dubiel SJ nieudolnie go broni [POLEMIKA]
Dominik Dubiel SJ, autor książki Franciszek. Papież z wszystkich stron gościł niedawno w podcaście Kultura Poświęcona. Jego nieudolna gloryfikacja Jorge Bergoglio tylko potwierdza moją ocenę tego pontyfikatu. Było to fatalne 12 lat dla Stolicy Apostolskiej.
Muszę powiedzieć, że odsłuchując podcast Kultury Poświęconej, w którym Konstanty Pilawa rozmawiał z ks. Dominikiem Dubielem SJ, kilkukrotnie podnosiłem brew ze zdumienia. Może najbardziej wtedy, kiedy żaden z rozmówców nie potrafił dobrze podać miejsca, w którym zmarły papież Franciszek wypowiedział szalenie dyskusyjną paralelę, porównująca różnorodność religii do różnorodności języków.
Na wszelki wypadek wyjaśnię, że w świetle tradycyjnej katolickiej nauki, potwierdzonej uroczyście na Soborze Watykańskim II, „jedyna prawdziwa religia przechowuje się w Kościele katolickim i apostolskim, któremu Pan Jezus powierzył zadanie rozszerzania jej na wszystkich ludzi” (DH1).
Zdaniem Pilawy papież powiedział to na Filipinach, ks. Dubiel poprawił, że w Indonezji. Na tej ostatniej tezie oparł swoją apologię papieża tłumacząc, że wypowiedź miała miejsce w kraju zdominowanym przez muzułmanów, w którym chrześcijanie stanowią niewielką mniejszość.
Tymczasem w rzeczywistości Franciszek wypowiedział te słowa na spotkaniu z młodzieżą w Singapurze. Jest to kraj demokratyczny, z pełną wolnością religii, gdzie relatywnie najwięcej jest buddystów, ale nie wiele mniej ludzi nie identyfikujących się z żadną religią. Mniej więcej tyle samo jest chrześcijan a nieco mniej muzułmanów. W takim kontekście kulturowym całą apologię ks. Dubiela diabli biorą.
Równie niewiarygodna jest jego obrona franciszkowej wersji synodalności. Miałoby to być rzekomo lekarstwo na klerykalizm. Problem w tym, że efektem wcale nie jest dowartościowanie świeckich, a klerykalizm w rozmiarach znacznie powiększonych, tyle że w całości skoncentrowany w jednej osobie papieża.
Słusznie mój redakcyjny kolega, Tomasz Rowiński, nazwał to zjawisko turbopapiestwem. Wcale nie mamy więc przejścia od feudalizmu do demokracji, a, tak jak to istotnie działo się w historii Europy, przejście od układu władzy rozproszonej i wielobiegunowej, do jednoosobowego absolutyzmu. (Nb ks. Dubiel używa słowa „feudalizm” z takim zacięciem, z jakim peerelowska propaganda postponowała zachodni imperializm).
Tylko turbopapizm pozwala ks. Dubielowi wypowiedzieć słowa, że przecież papież Franciszek nie był „półgłówkiem, poganinem, złym człowiekiem”, przyjmując to za pewnik nie wymagający udowodnienia. Ja jednak pytam czemu mam to przyjąć na wiarę? Wiemy przecież, że wśród blisko 300 następców św. Piotra byli mordercy, cudzołożnicy, krzywoprzysięzcy, złodzieje…. Na jakiej podstawie przyjmujemy, że mogło to się zdarzyć dawno temu, a nie może dzisiaj? Ja stawiam tezę, i będę jej dowodził, że Franciszek był złym papieżem.
W ostatnim rozdziale Ewangelii wg św. Jana Jezus mówi do Piotra: „Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”.
Otóż uważam, że Franciszek postanowił do końca życia opasywać się sam i chodzić tam gdzie sam chce. Innymi słowy postanowił być tylko i wyłącznie Bergogliem, obdarzonym papieską władzą, ale bez wzięcia na siebie owego prowadzenie gdzie nie chce, czyli poważnego traktowania papieskich obowiązków.
Spójrzmy jedynie na relacje Franciszka z Eugenio Scalfarim, jednym z głównych przedstawicieli włoskiego, liberalnego dziennikarstwa. Po każdym spotkaniu wybuchała afera i trzeba było tłumaczyć, że papież nie powiedział tego, co Scalfari powiedział, że papież mu osobiście powiedział. A jednak nie spowodowało to zakończenia tych spotkań.
Co więcej, po śmierci wiekowego dziennikarza (choć słuszniej wypadałoby nazwać go plotkarzem) trzy lata temu, biuro prasowe Watykanu poinformowało, że papież ciepło je wspomina. A trzeba powiedzieć, że wśród plotek Scalfariego było i twierdzenie, że papież nie wierzy w istnienie piekła, i nawet, że nie wierzy w bóstwo Jezusa.
Ktoś naprawdę uważa, że Franciszek spotykając się ze Scalfarim postępował roztropnie, że dobrze wykonywał swój urząd papieski umacniania braci w wierze? Przecież robił co chciał, chodził gdzie chciał, mimo że na konklawe opasano go brzemieniem piotrowym.
Wielu pewnie jeszcze pamięta, jak papież rzucił się przed kamerami całować stopy polityków z Sudanu gdzie toczyła się wojna domowa. Gdyby był zwykłym świeckim politykiem, taki teatralny gest byłby przez wszystkich uznany za najczystszy populizm. A jednak wielu turbopapistów zachłystywało się wspaniałością papieskiego gestu. Niech tam…
Można byłoby to znieść, gdyby nie informacje o domniemanej chorobie kolan, która miała uniemożliwiać Franciszkowi wykonywanie przyklęknięć podczas sprawowania Ofiary Eucharystycznej.
Dalsze mnożenie podobnych przykładów uważam za bezcelowe. Mógłbym to robić bardzo długo. Skonkludujmy stwierdzeniem, że przeżyliśmy 12 lat kiepskiego w stylu i niedobrego dla Kościoła pontyfikatu. Można tylko mieć nadzieję, że Bóg dopuścił to mając na względzie wyższe dobro – skompromitowanie turbopapizmu.
Na zakończenie muszę jeszcze poruszyć jedno dziwaczne stwierdzenie ks. Dubiela: „Gdybyśmy przeanalizowali: ile razy Pan Jezus mówi „miłujcie Mnie”, a ile razy „miłujcie się wzajemnie”? Nie wiem, czy w ogóle Pan Jezus mówi w jakimś miejscu: „kochajcie Mnie”. To ustawia pewien sposób myślenia”.
Wiem, że modne jest teraz duszpasterstwo polegające na rzucaniu szokującymi paradoksami. Byłoby jednak dobrze, gdyby choć trochę znajdowało oparcie w faktach.
„Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 37).
„Nauczycielu, które przykazanie w Prawie jest największe? On mu odpowiedział: Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mt 22, 36-37). „Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania” (J 14, 15).
„Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę” (J 14, 24).
Odniosłem wrażenie, że rozmowa miała służyć także promocji napisanej przez ks. Dubiela książki o zmarłym papieżu. Cóż, autor nie skłonił mnie do wysłupania tych kilkudziesięciu złotych.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.