Polak, Szwed – dwa bratanki? Bałtyk to dla Polski morze możliwości
Premier Donald Tusk i Ulf Kristersson, konferencja prasowa 28.11.2024. Źródło: https://youtu.be/VSBSRfkA1S0
Morze Bałtyckie w obliczu rosyjskiego zagrożenia wymaga szczególnej troski. Zwrot w stronę Bałtyku to nie tylko nasza powinność, lecz także świetna okazja do wykorzystania ogromnego potencjału, jaki oferuje ten region.
Ze Środka na Północ
Jeśli zapytamy przeciętnego Polaka o geograficzne położenie swojego państwa, najprawdopodobniej odpowie, że Polska należy do Europy Środkowej. To określenie, spopularyzowane przez Milana Kunderę w eseju Zachód porwany albo tragedia Europy Środkowej, na stałe wpisało się w mapy mentalne Polaków, a wraz z nim pogląd, że naszymi najbliższymi sąsiadami są Czechy, Słowacja i Węgry, razem z nami tworzące Grupę Wyszehradzką (V4).
Owa teza, choć prawdziwa pod kątem fizycznej bliskości granic, okazuje się problematyczna pod kątem politycznym. W ostatnich latach zarówno Węgry Viktora Orbána, jak i Słowacja Roberta Ficy prowadzą pod płaszczykiem dbania o własne bezpieczeństwo energetyczne niezwykle szkodliwą politykę appeasementu wobec Rosji.
W Czechach z kolei na stanowisko premiera powróci Andrej Babiš, który podczas swojej poprzedniej kadencji m.in. za sprawą sporu o kopalnię w Turowie jasno dawał do zrozumienia, że nie szuka w Polsce sojusznika.
Widzimy zatem, że rządy krajów V4 realizują bądź będą realizować politykę jawnie sprzeczną z naszą racją stanu. Nie nawołuję bynajmniej do rezygnacji ze współpracy w ramach Grupy, chociażby w sektorze migracji i infrastruktury. Realistyczna ocena sytuacji w Europie Środkowej podpowiada jednak, że powinniśmy poszukać sojuszników w innych regionach.
Jaki kierunek będzie w takim razie najbliższy Polsce? Ten, gdzie znajdują się państwa posiadające wspólne doświadczenia historyczne, zbliżoną do naszej diagnozę sytuacji geopolitycznej i potencjał ścisłej współpracy ekonomicznej. Mowa o basenie Morza Bałtyckiego, od Litwy, Łotwy i Estonii po państwa skandynawskie.
Niedawno postulowałem zwrócenie przez Polskę większej uwagi na państwa Globalnego Południa. Tym razem postaram się uargumentować, dlaczego to północ Europy powinna stać się punktem odniesienia dla architektów naszej polityki zagranicznej.
Sztokholm, Warszawa – wspólna sprawa
Nie ma żadnych wątpliwości co do tego, że region Bałtyku jest jednym z najważniejszych strategicznie obszarów w całej Europie. Od akcesji Szwecji i Finlandii do Sojuszu Północnoatlantyckiego zaczęto go prześmiewczo określać jako morze wewnętrzne NATO. Nie wolno jednak zapominać o Rosji, która z racji dostępu do Bałtyku wciąż daje znać o swojej obecności, w tym wojskowej.
Rozumie Radosław Sikorski, który podczas senackiej konferencji nazwał Bałtyk obszarem, gdzie stykają się dwa światy: rosyjski autokratyczny i nasz demokratyczny, którego chcemy bronić.
Apel ministra spraw zagranicznych z pewnością wysłuchuje Karol Nawrocki, wszak od początku kadencji udziela swoje prezydenckie wsparcie sojusznikom z Litwy, Łotwy i Estonii, najbardziej narażonym na potencjalną rosyjską agresję. Polska dobrze rozumie problemy państw Bałtyku i prezentuje zbliżony do nich punkt widzenia na kremlowski imperializm.
Sam fakt, że rząd i prezydent posiadają tę samą diagnozę sytuacji powinien nam uzmysłowić, jak ważny dla Polski staje się ten region. Skoro priorytetem obu pałaców jest bezpieczeństwo kraju, to współpraca militarna w obrębie basenu będzie stanowić dla nas – i tym samym dla całej wschodniej flanki NATO – poważne wzmocnienie na czasy przedwojenne.
Nasze państwo już poczyniło pierwsze kroki ku zwiększeniu znaczenia Bałtyku dla strategii bezpieczeństwa. Wraz z upływem wojny rosyjsko-ukraińskiej port w Gdyni staje się kluczowym hubem Sojuszu dla magazynowania sprzętu wojskowego, który ma trafić do amerykańskich baz w Polsce i bezpośrednio na Ukrainę.
Oczywiście Polska powinna rozszerzyć rozwój militarny Bałtyku na inne kraje regionu. Nasilające się ataki hybrydowe ze strony Moskwy (jak sabotaże naszej infrastruktury) czy działalność floty cieni są sygnałem, aby zintensyfikować patrole morskie szczególnie wzdłuż wybrzeży najsłabszych Litwy, Łotwy i Estonii.
Jak słusznie zauważa Zuzanna Nowak z The Opportunity Institute for Foreign Affairs w rozmowie dla money.pl, należy przede wszystkim zwiększyć interoperacyjność systemów nadzoru państw NATO oraz przejść od szybkiego reagowania do proaktywnej obrony.
Zacieśnienie współpracy z państwami Bałtyku należy scementować naszym udziałem w organizacjach międzynarodowych. W pierwszej kolejności powinniśmy aktywniej działać w instytucjach, do których już przynależymy; na przykład, Polska od lipca tego roku do czerwca 2026 roku przewodniczy Radzie Państw Morza Bałtyckiego, lecz fakt ten umknął uwadze opinii publicznej. To odpowiednia platforma do nagłośnienia naszych geopolitycznych aspiracji.
Polska powinna także rozpocząć ofensywę dyplomatyczną i dołączyć do organizacji, do których obecność naszego kraju wniosłaby wartość dodatnią. Rok temu premier Donald Tusk został zaproszony na spotkanie Nordic-Baltic Eight (NB8), a więc forum współpracy Litwy, Łotwy i Estonii z państwami nordyckimi.
Dobrym rozwiązaniem będzie także uczynienie z Polski państwa-obserwatora Rady Nordyckiej (kraje skandynawskie) i Rady Bałtyckiej (Litwa, Łotwa, Estonia). Jako jeden z liderów wschodniej flanki NATO stajemy się naturalnym rzecznikiem państw, które do tej grupy można zaliczyć: od Szwedów i Duńczyków, po Finów i Estończyków.
W dyskusji o współpracy z państwami basenu Morza Bałtyckiego krajem, który należy najmocniej wyróżnić, jest Szwecja. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy, jak znakomite relacje Warszawa utrzymuje ze Sztokholmem, m.in. to dzięki dyplomatycznemu wsparciu Szwedów odnieśliśmy sukces w postaci Partnerstwa Wschodniego, polskiej inicjatywy w ramach Unii Europejskiej mającej na celu przyspieszenie integracji z państwami spoza Wspólnoty jak Ukraina, Gruzja czy Mołdawia.
Dziś szwedzkie myśliwce Gripen czuwają nad bezpieczeństwem polskiego nieba, co mogliśmy zaobserwować podczas wtargnięcia rosyjskich dronów na teren naszego kraju. Kilka dni temu MON podpisał duży kontrakt na zakup szwedzkich okrętów, odznaczających się – podobnie jak cała marynarka wojenna Szwecji – wysoką jakością.
Wreszcie, podczas wspomnianego szczytu NB8 premier Tusk podpisał z premierem Ulfem Kristerssonem porozumienie o strategicznym partnerstwie, a więc dokument gwarantujący współpracę na najwyższym poziomie dyplomatycznym. Jest to niezwykłe, że Szwecja kojarzona historycznie z krwawym potopem znalazła się w gronie naszych najbliższych sojuszników, a wręcz przyjaciół, jeśli założymy ich istnienie w stosunkach międzynarodowych.
Bałtyk pełen okazji
Mimo że obecnymi priorytetami polskiego państwa są bezpieczeństwo i ochrona granic, zielona transformacja wciąż pozostaje w dłuższej perspektywie ważnym zadaniem. A tak się składa, że Morze Bałtyckie stanowi dla nas idealny grunt pod realizację tego celu, dzięki czemu zaopatrzymy siebie w pokaźne pokłady energii.
Warto pochwalić już realizowane projekty, takie jak Baltic Power, a więc wielką farmę wiatrową powstającą na północ od Łeby. Obecnie blisko 15% energii w Polsce pochodzi z wiatru, a zgodnie z prognozami koalicji rządzącej farmy wiatrowe osiągną do 2040 roku łączną moc 18 gigawatów! Oczywiście jest to inwestycja równie korzystna, co kosztowna i wymagająca solidnych zabezpieczeń.
Jak wynika z danych, w lipcu tego roku OZE po raz pierwszy wygenerowały w Polsce więcej energii niż węgiel. To optymistyczny sygnał, wskazujący na właściwy kierunek naszej transformacji energetycznej, w której Bałtyk może odegrać jeszcze większą rolę.
Nie możemy jednak pominąć nieodnawialnych źródeł energii, których Morze Bałtyckie jest pokaźnym dostarczycielem. W tym roku ma miejsce rozbudowa terminalu LNG w Świnoujściu, którego przepustowość osiąga teraz 8,3 mld metrów sześciennych gazu ziemnego rocznie.
Powinniśmy także wspierać rozwój inicjatywy Baltic Pipe, która zapewnia Polsce niezależne od Rosji źródło gazu ziemnego. Słuszną decyzją było udzielenie Wojsku Polskiemu uprawnień do ochrony tej strategicznej infrastruktury, co wzmacnia bezpieczeństwo energetyczne kraju.
Perłą w koronie strategicznych projektów naszego państwa będzie jednak pierwsza polska elektrownia atomowa, która ma powstać w latach 30. na terenie Lubiatowa-Kopalina, konkretnie na wybrzeżu Morza Bałtyckiego.
Obszar nadbałtycki wciąż nie jest w Polsce wystarczająco dobrze zagospodarowany, a przecież to – dosłownie i w przenośni – morze możliwości. Przykładowo, ostatnio popularny stał się temat centrów danych wykorzystywanych przez Big Techy jako instrument odbierania państwom suwerenności. Dlaczego by zatem nie zbudować własnych niezależnych placówek w regionie, gdzie powstają strategiczne dla kraju inwestycje?
Nie można też zapominać o czysto ekonomicznym potencjale. W obecnej sytuacji geopolitycznej polskie porty przeżywają prawdziwy rozkwit, a wolumen przeładunków w ostatniej dekadzie niemal się podwoił. Gdańsk jest dziś piątym co do ruchliwości portem handlowym w Unii Europejskiej, a Gdynia i Świnoujście należą do portów o najwyższym potencjale rozwoju w Europie.
***
Podobnie jak w przypadku Grupy Wyszehradzkiej, na zacieśnienie współpracy z państwami Bałtyku patrzę głównie przez pryzmat interesów realizowanych przez aktualnych przywódców tychże krajów. Stosunki między państwami są zmienne, toteż nie można wykluczyć sytuacji, kiedy na Litwie bądź w Szwecji dochodzi do zmiany rządu na mniej sprzyjający naszej racji stanu, wówczas doprowadzi do spadku intensywności współpracy.
Niemniej obecnie, w dobie rosyjskiego zagrożenia militarnego i potrzeby transformacji energetycznej Polska będzie musiała znacząco zbliżyć się do Europy Północnej. Nie jest to jednak wyłącznie kwestia przymusu. Od czasów słynnych zaślubin mamy okazję na nowo zdefiniować naszą tożsamość oraz przekonać się, że małżeństwo Polski z Bałtykiem to związek, który warto dalej pielęgnować.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
