Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Wystawa Jan Paweł 2.0. Jak przekroczyć papieski impas?

Wystawa Jan Paweł 2.0. Jak przekroczyć papieski impas? Autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Spolaryzowane narracje towarzyszące postaci Jana Pawła II skutkują niemożnością podjęcia dyskusji wokół jego postaci i dziedzictwa. Jesteśmy więc w momencie, w którym nagląca staje się potrzeba poszukania nowych płaszczyzn porozumienia w tym względzie. Krok naprzód wykonali artyści na wystawie Jan Paweł 2.0, która w dniach 16-19 października odbyła się w krakowskiej siedzibie Klubu Jagiellońskiego.

Podejmowanie próby rozmowy o „papieżu” zwykle wzbudza w rozmówcach (przewidywalną) konsternację. Gdy podejmowaliśmy ten temat w trakcie przygotowań do wystawy, dominującą reakcją był uśmiech, a najczęstszą formą odpowiedzi – nadsyłanie kolejnych znalezionych w internecie memów.

Bo w istocie bardzo trudno dziś zareagować inaczej. Stajemy w obliczu braku adekwatnej narracji o Janie Pawle II. Takiej, która bez nadwyżek emocjonalnych odnosiłaby się do jego spuścizny myślowej i odegranej przez niego roli. Można wręcz odnieść wrażenie, że dominującym dziś stylem jest zamykanie owego dziedzictwa w wyrwanych z kontekstu hasłach i posługiwanie się gotowymi zestawami skojarzeń.

Między pomnikiem a memem

Celem naszej wystawy była próba przekrojowego ukazania tego, jak odpowiada na ten specyficzny stan dzisiejsza twórczość plastyczna. Bardzo szybko można odnieść wrażenie, że rysują się tu dwie główne osie narracyjne.

Pierwsza z nich, którą określiłabym jako próbę podjęcia wielkiej narracji, polega na podejmowaniu tradycyjnych formuł obrazotwórczych (pomniki, obrazy, portrety), aby realizować nadrzędny cel, jakim jest upamiętnienie autorytetu.

Tutaj także umieściłabym wszelkiego rodzaju dewocjonalia, od zawsze mające swoje miejsce w produkcji plastycznej. Odpowiednikami w sferach pozaplastycznych byłyby m. in. studia o Janie Pawle II czy nadawanie jego imienia miejscom i instytucjom.

Taka twórczość jednak musi konfrontować się z problemem, jaki od razu pojawia się także we współczesnej sztuce religijnej (pisałam o tym obszerniej w osobnym artykule) – a więc trudnością z odnalezieniem dla siebie miejsca w obrębie paradygmatu postawangardowego.

Promuje on bowiem sztukę istotowo relatywną, sankcjonującą własną artystyczność odniesieniami do tradycji awangardy, której świat wartości był światem stricte artystycznym. Łatwo w tym przypadku także paść ofiarą oskarżenia o kiczowatość, szczególnie jeśli podejmuje się ilustracji wartości, które nas najbardziej przekraczają (religia, miłość, patriotyzm).

Ponadto specyficznym rysem polskiej kultury ma być opisywana już przez Witolda Gombrowicza tendencja do automatycznej psychologicznej depersonifikacji wybitnej postaci i oddzielania się od niej, jakbyśmy chcieli powiedzieć, „to nie jest jeden z nas”.

Skutkiem tego jest podchodzenie do autorytetu jak do pozbawionego ludzkiego wymiaru pomnika. Czy mówi to o naszej narodowej trudności w familaryzowaniu wzniosłości? A może jeszcze o czymś innym?

Z drugiej strony otwiera się obszar „memiczny”, którego charakteryzować nie trzeba. Owa papieska popkultura – jak chciałabym ją określić – wbrew narzucającym się nierzadko skojarzeniom, startuje z innego miejsca niż ta opisana wyżej.

Nie jest już odpowiedzią na samego Jana Pawła II, ale właśnie na owe „wielkie narracje”. Odnosi się zatem niebezpośrednio do niego jako człowieka, a w pierwszej kolejności do sztuki o nim, którą postrzega jako kicz.

Komentuje jej naiwność i prostotę uczuciową, a także nierzadko nadmierną pompatyczność. Wynikające zaś z mylnej identyfikacji źródła owej papieskiej popkultury oburzenie także podlega tutaj tematyzacji i jako takie włączone zostaje w obręb tej komediowej machiny twórczej.

Niezależnie od naszego stosunku do obu tych obszarów plastycznej ekspresji, warto podkreślić ich jeden, jak mi się zdaje, wspólny mianownik. W wyniku postępującej antagonizacji naturalnie powstaje potrzeba uzasadniania własnej postawy, czego wyrazem nierzadko staje się nabieranie przekonania o moralnej wyższości nad drugą stroną.

Może ona wynikać z potrzeby zachowania decorum oraz właściwych rejestrów dyskusji (i skutkować ferowaniem zarzutów o braku szacunku dla autorytetu), czy też wyrażać się poprzez traktowanie tychże gestów jako przejawów umysłowej zaściankowości, złego gustu czy braku estetycznego wysublimowania.

Zarzuty to znaczne, bowiem absolutyzowane dziś wartości estetyczne wchodzą w kompetencje wartości moralnych. Chcą nam mówić, co jest dobre, a co złe. Pozwalają zatem na ocenę innego człowieka. Nie wgłębiając się w meandry tych polemik, warto zaznaczyć jedynie ich nadrzędny problem – brak szacunku w stosunku do innych nie licuje z prawdziwym humanizmem.

Jak wyjść z impasu?

Jesteśmy w momencie, w którym nagląca staje się potrzeba wykonania kroku naprzód i wyjścia z owej niemożności dyskusji. Pierwszym ruchem mogłaby być próba przybrania perspektywy ponad opisanymi zjawiskami i objęcie ich w całości syntetycznym spojrzeniem w przekonaniu, że zarówno owa chęć kontynuacji narracji w „wielkim stylu”, jak i jej memiczne komentarze wystawiają świadectwo przede wszystkim nam samym i naszym metodom radzenia sobie z mitami oraz wrażliwością innych ludzi.

W obszarze twórczości artystycznej zaś potrzeba nam niejako przedarcia się przed obie te mityczne warstwy i dotarcia do prawdy esencjonalnej – tzn. podjęcia próby plastycznego odniesienia się do faktycznego papieskiego przesłania.

Właśnie na to artyści próbowali zwrócić naszą uwagę. Śpiewa już o tym w metamodernistycznym duchu Nowej Szczerości ADU w teledysku JP2 in da house: „Nie zamykaj go w kremówce, lecz go szukaj w encyklikach” – któż nie zgodziłby się z takim postulatem?

Inną metodą jest próba podchodzenia do działalności Jana Pawła II w sposób krytyczny (jak robi to Bartłomiej Kiełbowicz) czy wreszcie podjęcie się wykształcania nowej, nieobarczonej już społeczną drwiną ikonografii.

Propozycję tej ostatniej można zobaczyć na fotografiach Jolanty Czerneckej czy w instalacji Do mycia! Łukasza Murzyna, w której artysta kompiluj tradycję polskiego performensu z lat 70. z prezentacją zaciągniętych kurzem obrazów dewocyjnych, co w połączeniu ze ścieżką dźwiękową (czytany przezeń na głos List do artystów) ma wykształcić w nas odnowioną – oczyszczoną, można powiedzieć, z owych mitów właśnie – gotowość odbiorczą.

Nawet jeśli obecną sztukę papieską ocenimy jako niesatysfakcjonującą pod względem estetycznym czy treściowym, to i tak spełni ona swoją rolę w jednym momencie – wówczas, gdy wzbudzi w nas krytyczną autorefleksję.

Złą sztuką nie jest ta, którą możemy oskarżyć o kicz czy zamach na formalne decorum. Zła sztuka to taka, która pozostawia nas w błogim poczuciu samozadowolenia i przekonania o wyższości nad innymi. Która nie wymaga od nas w żadnym momencie przekroczenia samego siebie w kierunku innych, a zamiast wzbudzać twórczą dyskusję, blokuje możliwość rozmowy i skłania do ferowania szybkich ocen.

Kimże jesteśmy, aby móc oceniać uczucia innych lub dyktować im, w jaki sposób mają dawać wyraz poczuciu wzniosłości? Taki powinien być, jak się zdaje, punkt wyjścia w rozmowie.

Celem wystawy jest więc skierowanie zainteresowania zwiedzających na samych siebie i konfrontacja z własną postawą wobec różnych sposobów wyrażania stosunku do papieża. Integracja tego, co jest obecnie, to jedyna droga, by przekroczyć ów impas w papieskiej narracji.

Po przerwie na poczęstunek odbyła się także rozmowa z artystami.

Księga memów papieskich.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.