Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Donald Trump chce się pozbyć Zełeńskiego? Ukryty kontekst negocjacji pokojowych

Donald Trump chce się pozbyć Zełeńskiego? Ukryty kontekst negocjacji pokojowych źródło: Flickr

Trudno uwierzyć, że wybuch afery korupcyjnej na Ukrainie bezpośrednio przed rozpoczęciem rozmów w Genewie to przypadek. USA liczy na nowe rozdanie polityczne w Kijowie i szybkie zakończenie wojny. Co to oznacza dla bezpieczeństwa Polski?

Dotyk „Midasa”

W połowie listopada doszło do kolejnej odsłony zmagań Ukrainy z korupcją, która przyjęła formę najpoważniejszej afery od wybuchu wojny.

Prowadzone przez niezależne od ukraińskiego rządu NABU (Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy) oraz SAP (Specjalną Antykorupcyjną Prokuraturę) śledztwo ujawniło proceder wymuszania łapówek przez urzędników w państwowej spółce energetycznej Enerhoatom w formie 10–15% „prowizji” od wartości kontraktów. Łączną kwotę wymuszeń od kontrahentów szacuje się na około 100 mln USD.

Ukraiński „Midas” (taką nazwę nadano całej operacji) przemienił energetykę w gigantyczny skandal. Kwota – choć niemała – nie jest jednak powalająca; nie o nią samą zresztą tu chodzi. Największe wrażenie robią nazwiska zaangażowanych. Są to ludzie z otoczenia prezydenta Zełeńskiego.

„Midas” to kolejny dowód na systemowy problem Ukrainy, który nieuchronnie wpłynie na dynamikę relacji Ukraina-Zachód i osłabi pozycję ekipy Zełeńskiego w najprawdopodobniej najważniejszym od 24 lutego 2022 roku momencie dla dalszych losów wojny i pokoju.

Kompromitacja prezydenta i rządu

Głównym podejrzanym w tej sprawie jest Timur Mindicz, biznesmen i bliski przyjaciel Zełeńskiego, który miał kierować całą operacją. Mindicz jest współwłaścicielem Studia „Kwartał 95”, jednego z najpopularniejszych ukraińskich przedsiębiorstw rozrywkowych, którego największą gwiazdą był obecny prezydent Ukrainy.

Sprawa ta uderza więc bezpośrednio w Zełeńskiego. Mindicz to jego były wspólnik, który miał dostęp do otoczenia prezydenta. Ostatecznie uniknął on zatrzymania, uciekając przez Polskę do Izraela, którego jest obywatelem.

Znaki zapytania pojawiają się także wokół postaci Hermana Haluszczenki, który w latach 2021-2015 był ministrem energetyki, a po tegorocznej restrukturyzacji rządu został ministrem sprawiedliwości.

Choć nie jest on (jeszcze) w gronie oficjalnych podejrzanych (trwa dochodzenie w jego sprawie), to podejrzane jest to, że po odejściu z ministerstwa, w obrębie którego doszło do korupcyjnych praktyk, został ministrem odpowiedzialnym za przeciwdziałanie nim.

Haluszczenko oraz jego następca w ministerstwie energetyki podali się do dymisji. Kompromituje to więc nie tylko wiarygodność prezydenta, ale i ukraińskiego rządu.

„Midas” a sprawa pokoju

W całej aferze paradoksalnym pozytywem może być to, że została wykryta. Można uznać to za dowód na działanie NABU i SAP, instytucji powołanych do życia po 2014 roku, w dużej mierze przy wsparciu (i presji) Zachodu.

„Midas” zbiegł się w czasie z upublicznieniem „planu pokojowego” USA, który nie jest korzystny z perspektywy Kijowa.

Amerykanie (przede wszystkim nastawiona przychylnie do Rosji frakcja J.D Vance’a reprezentowana przez Steve’a Witkoffa, która miała negocjować punkty planu ze stroną rosyjską) skorzystali z momentu słabości Ukraińców, którego „Midas” jest jednym z elementów, by przymusić ich do zaakceptowania faktów dokonanych w postaci wysoko postawionego – czyli trudnego do przyjęcia z perspektywy ukraińskiej – punktu wyjścia w rozmowach.

Delegowany do rozmów z Ukraińcami Sekretarz Armii USA Dan Driscoll, który w zeszłym tygodniu odwiedził Kijów, miał przekazać, że Ukraina znajduje się w opłakanej sytuacji i zdobycie reszty Donbasu przez Rosjan jest tylko kwestią czasu. Wobec tego Ukraińcy powinni zaakceptować porozumienie już teraz, gdy ich sytuacja jest i tak relatywnie lepsza.

Choć nie poznaliśmy dotąd oficjalnej wersji, to ujawniane przez media przecieki wskazują na to, że najtrudniejsze punkty dotyczą przede wszystkim trzech kwestii.

Pierwsza to redukcja liczebności ukraińskiej armii do 600 000 żołnierzy w trakcie pokoju, druga to zinstytucjonalizowana blokada członkostwa Ukrainy w NATO, a trzecia dotyczy przesunięcia linii rozgraniczenia na korzyść Rosji, czyli w praktyce oddanie kontroli nad resztą ufortyfikowanych pozycji w Donbasie.

Według informacji „Wall Street Journal”, Ukraina miała także domagać się usunięcia problematycznego punktu dotyczącego przeprowadzenia audytu całej dotychczas przekazanej pomocy międzynarodowej, który mógłby wykazać nieprawidłowości.

Zamiast tego Ukraińcy chcieli zawarcia punktu o „amnestii dla wszystkich działań podjętych w trakcie wojny”, co ostatecznie zostało odrzucone przez stronę amerykańską. Rzuca to także dodatkowe światło na próbę ustawowego przejęcia kontroli nad NABU i SAP przez ukraiński rząd w lipcu tego roku. Być może Kijów przewidywał wykrycie afery.

Spełnił się czarny sen Kijowa – skandal ujrzał światło dzienne w najmniej korzystnym dla Ukrainy momencie. Rację ma Zbigniew Parafianowicz, który stwierdził, że z lektury 28 punktów planu pokojowego wyłania się prosty obraz – podpisanie tego dokumentu przez Zełeńskiego będzie oznaczało jego odejście w niesławie i oddanie fotelu prezydenta komuś innemu, prawdopodobnie gen. Załużnemu.

I to w bardzo szybkim czasie, ponieważ według jednego z punktów po podpisaniu porozumienia pokojowego na Ukrainie miałyby w pierwszym możliwym terminie zostać zorganizowane wybory.

23 listopada została przedstawiona europejska (niemiecko-francusko-brytyjska) kontrpropozycja, która jest dla Kijowa o tyle korzystniejsza, że liczebność sił podaje na 800 000 (stan obecny), nie zamyka oficjalnie drogi Ukrainy do NATO, a także podkreśla konieczność utrzymania obecnej linii rozgraniczenia.

Genewskie dyskusje ukraińsko-amerykańskiego pozwoliły ostatecznie zredukować liczbę punktów planu oraz dojść do wstępnego porozumienia w pewnych kwestiach (przede wszystkim w zmniejszaniu presji na ukraińską armię), ale najważniejsze punkty sporne mają być przedmiotem bezpośrednich rozmów na linii Trump-Zełeński.

Cele Amerykanów, sytuacja Polski

Dla Donalda Trumpa opór Kijowa jest przeszkodą na drodze do osiągnięcia celu, jakim jest ograniczenie amerykańskiego zaangażowania w wojnę i szerzej, redefinicję zobowiązań wobec regionu, które krępują elastyczność amerykańskiej polityki, przede wszystkim wobec Rosji. Waszyngton ogranicza swoje zaangażowanie w różnych częściach świata, dlatego usilne dąży do zawarcia pokoju na Ukrainie.

Jak donosi CNN, Ukraińcy sprzeciwiają się jednak większym ustępstwom w sprawie granic, NATO i armii, uznając te kwestie za swoje „czerwone linie”.

Jest to element ryzykownej gry negocjacyjnej, ponieważ podnosi stawkę i może okazać się bolesnym rozczarowaniem dla Ukraińców i wymóc jeszcze większą presję przed spotkaniem Zełeńskiego z Trumpem. Kijów będzie musiał pójść na kompromis.

Pytanie brzmi: czego będzie dotyczył? Z perspektywy Ukrainy zdecydowanie najistotniejsze powinno być utrzymanie jakościowych i ilościowych zdolności swojego wojska oraz przemysłu zbrojeniowego.

Z perspektywy Polski również. Obecnie ukraińskie granice, Ukraina w UE i NATO (co i tak jest mało prawdopodobne) czy jakiekolwiek inne „gwarancje bezpieczeństwa” powinny być dla Polski sprawami wtórnymi wobec osiągnięcia najważniejszego celu – realnych możliwości samoobrony Ukrainy, która w długim okresie zdolna będzie skupiać rosyjską uwagę strategiczną.

Nie zapominajmy, że „Plan” bezpośrednio odnosi się także do Polski, gdyż wskazuje, że myśliwce europejskie (pierwotna wersja planu), bądź NATO-wskie (wersja europejska) mogą stacjonować w Polsce. Pozornie brzmi to pozytywnie, ale jeśli myśliwce mogą, to co innego nie może?

Jeśli w Polsce mogą, to czy w innych krajach wschodniej flanki już nie? Inny z punktów odnosi się do ustanowienia dialogu NATO-Rosja „w celu omówienia wszystkich kwestii bezpieczeństwa oraz stworzenia środowiska deeskalacyjnego”, co „zwiększy możliwości współpracy”.

Nie oznacza to całkowitego zniknięcia korzystnego dla nas antagonizmu na linii Rosja-Zachód, ale nieuchronnie zmierzamy do przesilenia, być może nawet do ponownego włączenia Rosji w krwioobieg zachodniej gospodarki. Jedno jest pewne – jeśli podstawowy sens planu pokojowego się nie zmieni, będziemy mniej bezpieczni.

***

Korupcja na Ukrainie jest dużym problemem. Pełni tam często rolę „smaru”, który pozwala wadliwemu systemowi jakoś funkcjonować. Natomiast w sytuacji, w której płynący do nas okręt z zaopatrzeniem może zatonąć, jako zewnętrzni obserwatorzy nie powinniśmy zwracać pierwszorzędnej uwagi na to, czy przeszedł ostatni przegląd techniczny w podejrzany sposób.

Rozstrzygają się losy zdolnej do samoobrony suwerennej Ukrainy. Jeśli uznajemy jej istnienie za czynnik korzystny z perspektywy polskich interesów, to w naszej debacie publicznej powinniśmy na nowo sobie ten fakt uświadomić ze wszystkimi jego konsekwencjami dla Polski.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.