Opłata turystyczna coraz bliżej? Rząd proponuje państwowy portal hotelowy
Polska 2050 chce, aby wszystkie gminy mogły pobierać podatek od turystów, a Ministerstwo Sportu i Turystyki planuje własną ustawę wprowadzającą również inne zmiany dotyczące tego sektora. Jaka jest przyszłość zapowiadanej przez polityków opłaty turystycznej?
Zmiana nie tylko z nazwy
Według projektu ustawy złożonego przez posłów Polski 2050, opłatę turystyczną mogłyby pobierać wszystkie gminy, które się na to zdecydują. Jej maksymalna wysokość miałaby na początku wynosić 5 złotych za nocleg. Zwolnione z niej byłyby osoby z niepełnosprawnościami, seniorzy powyżej 70. roku życia oraz rodziny wielodzietne.
Nie jest to całościowa reforma, ale doraźne rozwiązanie dla niektórych miejscowości turystycznych, którym obecnie prawo zabrania pobierania opłaty miejscowej. Sama zamiana nazwy z „opłaty miejscowej” na „turystyczną” stanowi raczej element marketingu politycznego, bo niewiele zmienia w zasadach jej pobierania.
Dlaczego w niektórych miejscowościach do ceny noclegu doliczane jest kilka złotych opłaty na rzecz samorządu, podczas gdy w innych takiej opłaty wprowadzić nie wolno, mimo że domagają się tego lokalni politycy? Zawiłości przepisów staraliśmy się wytłumaczyć w naszej sierpniowej publikacji, #KonkretKJ: Uregulować wynajem krótkoterminowy.
Ustawa o podatkach i opłatach lokalnych, pisana ponad trzy dekady temu, pozwala pobierać opłatę miejscową w miejscowościach posiadających „korzystne właściwości klimatyczne, walory krajobrazowe oraz warunki umożliwiające na pobyt osób w celach turystycznych, wypoczynkowych lub szkoleniowych”.
Sądy interpretując przepisy, uznały, że miejscowość, w której przekroczono normy zanieczyszczenia powietrza, nie może być uznana za taką, w które panują „korzystne właściwości”, nawet jeśli co roku odwiedzają ją miliony osób. Turystyka w takiej skali generuje natomiast pewne koszty dla gminy: choćby w zakresie utrzymania porządku i czystości czy obciążenia dla usług publicznych i transportu.
Jak zwracają uwagę autorzy poselskiego projektu, reprezentowani przez posła sprawozdawcę Rafała Komarewicza, system pomiaru jakości powietrza nie jest zbyt dokładny. Zanieczyszczenia mierzone są w strefach, do których mogą należeć miejscowości z kilku gmin.
Tak więc, nawet jeśli teoretycznie w danej gminie powietrze jest krystalicznie czyste, to przez sąsiedztwo gminy bardziej zanieczyszczonej, nie będzie ona mogła pobierać opłaty na pokrycie wydatków związanych z ruchem turystycznym.
Komarewicz, przewodniczący Krakowskiego Zespołu Parlamentarnego i były przewodniczący Rady Miasta Krakowa, uderza tym samym do swojej lokalnej bazy. Krakowscy samorządowcy od lat domagają się najgłośniej w kraju umożliwienia im pobierania opłaty od turystów.
W nieco odmiennej sytuacji jest niedalekie Zakopane, gdzie mimo przegrywania kolejnych spraw w sądach, władze miasta wprowadzają co jakiś czas opłatę od nowa. Jednak tam również domagają się wprowadzenia korzystnej podstawy prawnej.
Nie-podatek
Prośby włodarzy z miejscowości turystycznych wkrótce mogą zostać wysłuchane przy udziale przedstawiciela drugiej połówki niegdysiejszej Trzeciej Drogi. Ireneusz Raś (PSL), gdy po wyborach parlamentarnych był przymierzany do stanowiska w Ministerstwie Sportu i Turystyki, mówił, że opłata turystyczna to dla niego priorytet.
Przez długi czas projekt stosownej ustawy miał się „znajdować na ostatniej prostej”. Założenia resortu dla szerszej reformy turystyki Raś zaprezentował na konferencjach branżowych zamykających sezon letni, ale również na Krynica Forum, po czym przedstawił je na sejmowej podkomisji do spraw turystyki.
Według założeń ministerstwa, tam, gdzie nie może być pobierana opłata miejscowa, gminy mogłyby zadecydować o uchwaleniu opłaty turystycznej. Jej maksymalna wysokość pozostaje przedmiotem negocjacji. W materiale Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego domagaliśmy się kwoty do 10 złotych, porównując się z Pragą, Budapesztem, Bratysławą czy Wilnem.
Kością niezgody między ministerstwem a samorządowcami pozostaje podział środków z wprowadzanej opłaty turystycznej. Wybrzmiało to na dyskusji panelowej w Krynicy, gdzie Ireneusz Raś starał się przekonać krakowskich radnych do zachowania do 20 procent przychodów z opłaty przez Polską Organizację Turystyczną w celu promocji na świecie odwiedzin w naszym kraju.
Radni Eliza Dydyńska-Czesak (Kraków dla Mieszkańców) i Michał Drewnicki (PiS), odnosząc się do skutków nadmiernego obciążenia ruchem turystycznym w ich mieście, oraz mając świadomość lokalnych potrzeb budżetowych, nie byli tym pomysłem zachwyceni.
Trudno przychylić się również do słów, które Raś skierował do członków sejmowej komisji: „nie wyobrażam sobie, żeby ktoś traktował to jako podatek”. Słownikowa definicja tego pojęcia to „obowiązkowe świadczenia materialne pobierane przez państwo w celu pokrycia jego wydatków”.
Zdaniem przedstawiciela ministerstwa, opłata turystyczna podatkiem nie będzie, ponieważ jej wprowadzenie nie będzie dla samorządów obowiązkowe – wprowadzona zostanie jedynie tam, gdzie taką wolę wyrazi rada gminy. Za tymi słownymi sztuczkami stoi zapewne chęć obłaskawienia prezydenta, który dalej trwa przy wyborczej obietnicy blokowania nowych podatków.
Idą większe zmiany
W tle propozycji zmian polskich przepisów pozostaje wejście w życie od maja 2026 roku unijnego rozporządzenia regulującego przekazywanie przez cyfrowe platformy do rezerwacji kwater władzom publicznym informacji na temat podmiotów zajmujących się wynajmem krótkoterminowym.
Pozwoli to na eliminację szarej strefy uchylającej się od podatków oraz lokalnych opłat. W związku z tym ministerstwo planuje wprowadzenie nowych przepisów dla tej części turystyki.
W zapowiedziach z Krynicy znalazła się między innymi możliwość wprowadzenia w gminach ograniczeń ilościowych lokali na wynajem krótkoterminowy w określonych strefach, żeby zapobiec masowemu zastępowaniu mieszkańców przez turystów w atrakcyjnych dzielnicach i kurortach. Podobne rozwiązanie postulowaliśmy w naszym materiale w sierpniu.
W przypadku kompleksowej ustawy o wynajmie krótkoterminowym konieczna będzie jednak większa współpraca między resortami. Autorskie projekty grupy posłów czy nawet Ministerstwa Sportu i Turystyki mogą nie uwzględnić wiedzy z Ministerstwa Rozwoju i Technologii w kwestii skoordynowania przepisów z planowaniem przestrzennym i istniejącymi już wymogami prawa budowlanego, czy sanitarnego.
O wykorzystanie danych z platform cyfrowych do wzmożenia kontroli bezpieczeństwa dla gości również apelowaliśmy w naszym materiale.
Pewną nowinką zapowiedzianą przez Rasia przedstawicielom branży turystycznej zgromadzonym na sejmowej komisji było przekierowanie z rządowej strony internetowej Poland Travel bezpośrednio do rezerwacji na stronach zaufanych obiektów noclegowych.
Pozwoliłoby to na ominięcie komercyjnych platform pośredniczących, które inkasują dla siebie sowitą prowizję. Nie wygląda jednak na to, żeby państwowy portal mógł rzucić wyzwanie gigantom tej branży, należy go raczej traktować jako jej uzupełnienie.
Powiedz, co myślisz
Nie wiadomo, czy projekt posłów Polski 2050 pod przewodnictwem Rafała Komarewicza doczeka się uchwalenia, skoro nad analogicznymi pracuje resort Jakuba Rutnickiego. Patrząc na doświadczeniach innych projektów – choćby przepisów dot. stażu pracy – prawdopodobny jest scenariusz, w którym polelska ustawa procedowana będzie za jakiś czas na sejmowych komisjach łącznie z rządym przedłożeniem.
Opracowanie ustawy i trwające obecnie sejmowej konsultacje społeczne mogą być zatem ważnym elementem w wywieraniu na rząd wpływu w sprawie. Od strony prawodawczej kwestia nie wydaje się szczególnie skomplikowana, a ma duże znaczenie dla niektórych miast i gmin, które są odwiedzane przez najliczniejsze rzesze turystów.
Wysokość opłaty ma też znaczenie dla nas jako potencjalnych turystów: warto pamiętać, że Polacy wypoczywają w większości w kraju. O ile warto zaznaczyć, że opłatę turystyczną gminy mogłyby ale nie musiały wprowadzać, to stawka 5 złotych za nocleg, przy większej grupie lub dłuższym wyjeździe, mogłaby uderzyć nas nieco po kieszeni.
Dlatego warto wziąć udział w konsultacjach społecznych poselskiego projektu, które trwają do 12 grudnia (sygnatura w konsultacjach: RPW/37256/2025). Opinie wyrażone na tym etapie będą wskazówką nie tylko w dalszych pracach parlamentarnych, ale również dla rządu, co uwzględnić w zapowiadanych od dawna planach legislacyjnych.
To też dobra okazja, żeby zaprzyjaźnić się z internetowym systemem konsultacji społecznych, wprowadzonym w tej kadencji Sejmu. Teraz każdy z nas może wyrazić swoje zdanie na temat złożonych projektów ustaw, co później powinno być analizowane zarówno przez pracujących nad nowym prawem polityków, jak i sejmowych urzędników odpowiedzialnych za opracowanie oceny skutków regulacji.
Może to mieć większy wpływ na rzeczywistość niż kolejny komentarz w mediach społecznościowych.
Zadanie „Sejm – nowe otwarcie. Monitoring systemu konsultacji społecznych aktów prawnych w Polsce” realizowane jest przez Klub Jagielloński dzięki finansowaniu ze środków Rządowego Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030 PROO Priorytet 3. Ten utwór, z wyjątkiem zdjęć, jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe.

