Partia Razem pójdzie z Tuskiem. Paulina Matysiak nie jest jej potrzebna
Mimo kampanijnego zwrotu ku rozwojowi Partia Razem pozostaje skrajnie lewicowym ugrupowaniem, które nie wejdzie w koalicję z prawicą. Dla takiej formacji Paulina Matysiak nie jest atutem, a obciążeniem.
Kto broni Matysiak?
Wyrzucając Paulinę Matysiak z Partii Razem, kierownictwo ugrupowania zamknęło ciągnącą się od dłuższego czasu telenowelę. Jako symetrysta i zwolennik rozmów ponad podziałami oraz członek stowarzyszenia „Tak dla CPK” powinienem zrugać Razem za taką decyzję. Nie mogę jednak tego zrobić, gdyż rozumiem perspektywę, jaką przyjął zarząd partii.
Na pierwszy rzut oka usunięcie posłanki z Razem wzbudziło w komentariacie mieszane uczucia. Jeśli jednak bliżej przyjrzymy się tym, którzy stają w obronie Matysiak, łatwo dostrzeżemy wyraźny przechył sympatii w prawo.
Pauliny Matysiak nie bronią sympatycy jej byłej już formacji ani nawet ludzie, na których Razem mogłoby potencjalnie liczyć w wyborach. Nie twierdzę, że partia jest w tej sprawie jednomyślna, ale dominujący głos był jednoznacznie aprobatywny.
Aby to zrozumieć, trzeba wiedzieć, skąd Razem może pozyskiwać wyborców. W dużym uproszczeniu: elektorat w Polsce dzieli się na dwa bloki – liberalno-lewicowy oraz prawicowy. Przepływy między tymi grupami istnieją, ale są niewielkie i dotyczą głównie partii w centrum, a nie położonych na skraju osi.
W efekcie, większość głosów, jakie może zdobyć Razem w kolejnych wyborach prezydenckich, znajduje się w elektoracie lewicowo-liberalnym, a zatem wśród wyborców obecnych partii rządzących. Szkopuł tkwi jednak w tym, że ci ludzie Partii Razem nie ufają.
Na ten problem zwracał uwagę m.in. Łukasz Pawłowski, prezes Ogólnopolskiej Grupy Badawczej, komentując niski wynik formacji Zandberga w scenariuszu jednej listy ugrupowań rządzących. Sondaż wykazał faktyczny brak przepływów do Razem, mimo że partia ta jest w badaniach pracowni ugrupowaniem drugiego wyboru dla kilku procent wyborców rządu.
Istotną cechą tej grupy jest jednak niechęć do PiS-u. Zdaniem Pawłowskiego, twarda antyrządowa postawa sprawia, że wyborcy Koalicji 15 Października nie mają pewności co do jednoznacznie negatywnego stosunku Razem wobec partii Jarosława Kaczyńskiego.
Razem nie łowi na prawicy
W tym miejscu pojawia się posłanka z Kutna. Jej współpraca w ramach „Tak dla Rozwoju” z posłem Marcin Horałą z PiS, przychylne wypowiedzi o prezydencie Karolu Nawrockim czy chwalenie prawnika z Ordo Iuris za obsługę prawną nie budują przekonania o antypisowskim nastawieniu. Nawet jeśli absurdalna wiara w sojusz Zandberga z Kaczyńskim ogranicza się do „Silnych Razem”, to wątpliwości mogą dotyczyć liczniejszej grupy.
Niektórzy zdają się ulegać mrzonce, że Razem zbiera szerszy elektorat. Jednak fakt, że prawicowym organizacjom zdarzy się pochwalić niektóre aspekty programu ugrupowania Zandberga nie zmienia w żaden sposób charakteru tej partii i struktury jej elektoratu.
Prawicowcy głosujący na Razem ze względu na prorozwojową narracją i propaństwową postawę to zjawisko zasadniczo niewykraczające poza akademickich publicystów, a w każdym razie statystycznie wręcz nieistotne.
Jak pokazują sondaże (OGB i CBOS) na Razem głosują osoby o poglądach lewicowych i centrowych, podobnie w przypadku tych, którzy rozważają głos na tę partię jako drugi wybór (OGB). Jeśli spytamy wyborców Zandberga o wymarzonych koalicjantów, to wskażą na Nową Lewicę i Koalicję Obywatelską.
Nie będzie to zatem partia zachowująca równą odległość od największych bloków. Razem chce być koalicjantem Tuska, ale zachowującym realną podmiotowość, pozwalającą wdrażać postulaty programowe. Nie odrzuca absolutnie obecnej władzy, a jedynie domaga się lewicowej korekty jej kursu, którą zagwarantować ma uzależnienie większości od udziału w niej Razem.
Formacja Zandberga nie idzie drogą Konfederacji, która teoretycznie może wejść w koalicję z obiema stronami sporu. Razem nawet mając na to matematyczne możliwości, nie zawarłoby koalicji ani z PiS, ani z Konfederacją.
Matysiak kontra mandat niebios
Jaka byłaby zatem rola Pauliny Matysiak w takiej partii? Nie tylko jej zdolność pozyskiwania prawicowego elektoratu przy wyraźnie antypisowskim kursie byłaby ograniczona, ale dodatkowo posłanka z Kutna stwarzałaby problemem, z którego partia musiałaby się tłumaczyć.
Jedną z bolączek Razem jest brak własnych środków przekazu, które pozwalałyby na pominięcie dużych mediów. W trakcie kampanii Zandberg częściowo prowadził kampanią internetową, ale nadal nie stworzył alternatywnych kanałów dotarcia do wyborcy.
Dlatego dla Razem w kampanii ważny będzie tzw. mandat niebios, czyli stosunek wyrażony do tej partii przez główne redakcje liberalnych mediów, dających wyborcom glejt na to, że Zandberg jest „nasz”.
Nawet gdyby Razem na twardo zadeklarowało, że interesuje je koalicja z obecną stroną rządową, kierownictwo partii byłoby atakowane przez mainstream za konszachty z drugą stroną i oskarżane o możliwą zdradę obozu liberalnego. To zaś uniemożliwia marsz po wyborców potrzebnych Zandbergowi do przekroczenia progu wyborczego.
Czy w takiej sytuacji możliwe jest posiadanie kogoś takiego jak posłanka Matysiak? Paradoksalnie tak, ale musiałaby to być osoba wykazująca się absolutną lojalnością wobec partii, współpracująca bez zastrzeżeń i podporządkowująca się jej decyzjom wręcz demonstracyjnie. Byłoby wówczas jasne, że nawet jeśli Matysiak współpracuje z Horałą i czasem uśmiechnie się do prezydenta, to ostatecznie zamelduje się po „słusznej” stronie.
Sprawy jednak miały się inaczej. Sama Matysiak stwierdziła w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim, że pewnym decyzjom zakomunikowanym jej przez zarząd zwyczajnie się nie podporządkowała. Taka osoba nie nadaje się z punktu widzenia partii do roli wabika dla elektoratu drugiej strony, bo równie dobrze może przysłużyć się przeciągnięciu wyborców w złym kierunku.
Wreszcie, należy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy taka postawa pasuje do Razem już nie tylko pod względem strategii wyborczej, ale zwyczajnie profilu ideowego partii. Zandberg w ostatniej kampanii zrobił dużo, żeby zmienić swój wizerunek, ale uzasadnione jest podejrzenie, że była to decyzja strategiczna, a nie przewrót ideowy wewnątrz ugrupowania.
Razem pozostaje partią skrajnie lewicową, reprezentującą nurty określane jako woke lewica. Do momentu startu kampanii prezydenckiej lider Razem nie zwykł wychodzić poza swoją bańkę informacyjną, nie rozmawiał z „niewłaściwymi” mediami. Musiał przełamać się do udzielenia wywiadu nawet lewicowemu przecież podcastowi Dwie Lewe Ręce, którego zaproszenia długo nie chciał przyjąć.
„Partia Julek”
Warto przypomnieć jeszcze jedną aferę z udziałem posłanki Matysiak. W lutym 2025, podczas występu na wydarzeniu DLR powiedziała: „Myślę, że większość ludzi poświęca więcej czasu rachunkowi za prąd niż zaimkom”.
Choć wówczas nie wyciągnięto wobec niej konsekwencji, to w internetowej bańce spotkała ją za te słowa ostra krytyka, m.in. ze strony Krytyki Politycznej. W trakcie kampanii prezydenckiej temat przemilczano, bo Partia Razem była dopiero co po rozpadzie, a posłankę chwilę wcześniej odwieszono.
Trudno jednak nie postawić pytania, czy Razem na poziomie działaczy nie pozostało formacją, którą złośliwie nazywa się „partią Julek” – skrajnie lewicową, która najchętniej nie rozmawiałaby z nikim na prawo od centrum, doszukując się tam potencjalnego faszyzmu.
Pod cienką fasadą obietnic budowy atomu i podmiotowego państwa kryje się skrajnie lewicowa agenda. Trudno uwierzyć, że wejście Razem do rządu fundamentalnie zmieni instytucje państwa i nada nowego tempa publicznym inwestycjom.
Spodziewam się raczej ofensywy uderzającej w definicję małżeństwa, walki o aborcję, reprezentację osób trans i poszerzania zakresu tzw. mowy nienawiści. Wszystko w koalicji z Koalicją Obywatelską, z nieskrywaną niechęcią wobec prawicy. Dla takiego projektu Paulina Matysiak nie jest wartością dodaną.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.