Dywersja na torach to jasny sygnał. Jak należy odpowiedzieć Rosji?
Po serii agresywnych ataków hybrydowych ze strony Rosji Polska powinna podjąć działania, które zwiększą presję na Władimira Putina i skłonią go do zaprzestania wrogich operacji na naszym terytorium. Można to zrobić w sposób bezpieczny, bez ryzyka niezamierzonej eskalacji militarnej. Przewodnikiem mogą być rekomendacje z raportów Five Ways to Punish Russia oraz Making Russia Pay for Hybrid Attacks autorstwa Center for European Policy Analysis (CEPA).
Ukarać Rosję
W ostatnim czasie Rosja podejmuje coraz bardziej zuchwałe działania na terenie Polski. Nie opadł jeszcze kurz po majowym pożarze Hali Marywilskiej 44 w Warszawie czy wrześniowym wtargnięciu dronów na terytorium naszego kraju, a już w ten weekend doszło do uszkodzenia torów kolejowych na trasie Warszawa-Dęblin.
Jak poinformował premier Donald Tusk, organy śledcze ustaliły, że incydent był aktem dywersji w wykonaniu dwóch obywateli Ukrainy, którzy działali na zlecenie służb Federacji Rosyjskiej.
Dotychczasowe reakcje państwa polskiego na wspomniane ataki hybrydowe nie zasługują same w sobie na krytykę, lecz z drugiej strony należy przyznać, że nie odstraszyły one Rosji w wystarczającym stopniu, skoro zarówno my, jak i nasi sojusznicy z Danii, Estonii czy Rumunii wciąż zgłaszamy występowanie kolejnych wrogich aktów.
Pojawia się pytanie, jak to zrobić? Pomogą nam w tym rekomendacje z raportów Five Ways to Punish Russia oraz Making Russia Pay for Hybrid Attacks autorstwa Center for European Policy Analysis (CEPA), think tanku promującego wzmacnianie więzi transatlantyckich m.in. w zakresie obronności. Co ważne, każda z zaprezentowanych propozycji zakłada poszanowanie norm prawa międzynarodowego i nie daje Kremlowi żadnego przyzwolenia na odwet w postaci wojny.
Jak reagować?
W pierwszej kolejności należy usprawnić to, w czym obecny rząd z Radosławem Sikorskim na czele radzi sobie już całkiem nieźle, czyli dyplomatyczną grę z Rosją. Wobec Kremla powinniśmy stosować zasadę tzw. strategicznej niejednoznaczności, polega ona na wysyłaniu przeciwnikowi niepewnych sygnałów, aby ten miał trudności z odkryciem naszych prawdziwych celów i wypracowaniem stosownej odpowiedzi na nasze działania.
Przykładowo, nie powinniśmy otwarcie deklarować, że bez względu na kolejne rosyjskie prowokacje na pewno nie wyślemy naszych żołnierzy na Ukrainę; analogicznie, nie zapewniajmy też nikogo, że Polska dołączy do tzw. koalicji chętnych. Zamiast tego posługujmy się dwuznaczną retoryką, przeplataną bardziej konfrontacyjnymi wypowiedziami na wzór Sikorskiego, który ostrzegł Rosję po wrześniowym wtargnięciu dronów.
Trzeba doprowadzić Putina i jego administrację do poważnego bólu głowy i braku pewności, czy kolejny atak hybrydowy na Polskę wart jest ryzyka.
Wspomnieliśmy o dronach: raporty CEPA rekomendują wypracowanie odpowiedniego systemu neutralizowania bezzałogowców, który pozwoli wykazać udział Rosji w wysyłaniu ich za naszą granicę, a przy tym nie będzie stanowił zagrożenia dla lotnictwa cywilnego.
Opcjami lepszymi od tradycyjnie wykorzystywanych zagłuszaczy powinny być zaopatrzenie śmigłowców w specjalne czujniki wojskowe oraz umożliwienie przejęcia kontroli radiowej nad dronem za pomocą urządzeń spełniających wymogi lotnicze.
W przypadku zestrzeliwania dronów należy posługiwać się amunicją fragmentującą, która zapewnia szeroki zasięg rażenia i zwiększa możliwość trafienia więcej niż jednego celu jednocześnie. Oczywiście wszystko powinno odbywać się w granicach prawa i ze starannością, aby nie zranić przypadkowych cywilów.
Jednym z najskuteczniejszych instrumentów wykorzystywanych przez Rosję do obchodzenia zachodnich sankcji jest „flota cieni”, a więc nielegalny przeładunek towarów eksportowych (głównie ropy) do statków, które nie znajdują się na finansowej czarnej liście UE. Zgodnie z rekomendacjami CEPA, powinniśmy zatrzymywać statki przynależące do tejże „floty” na tyle długo, aby wiązało się to dla nich z realnymi kosztami.
W tym celu należy zadaniować odpowiednie organy jak Morski Oddział Straży Granicznej do żądania okazania dokumentów, przeprowadzania kontroli załogi i standardów bezpieczeństwa, a także zatrzymywania wszystkich statków, które nie spełniają wytycznych Międzynarodowej Organizacji Morskiej (IMO). Wykazanie przynależności danego okrętu do kremlowskiej „floty cieni” winno skutkować bezprecedensową reakcją państw członkowskich i nałożeniem nowych bądź zwiększeniem dotychczasowych sankcji na rosyjską gospodarkę.
Wreszcie, adekwatną reakcją na rosyjski sabotaż będzie polski kontrsabotaż, w myśl zasady wzajemności. Jeśli niedawno padliśmy ofiarą awarii systemów elektronicznych, której źródeł należy szukać w Moskwie, powinniśmy móc odpowiedzieć podobnie.
Analitycy CEPA proponują chociażby wyłączanie serwerów dowodzenia wykorzystywanych przez przeciwnika, konfiskatę zagłuszaczy, wykluczanie z europejskich usług hostingowych podmiotów naruszających prawo czy też blokowanie nielegalnych transmisji.
W działaniach wojskowych należy z kolei wykorzystać potencjał NATO, aby siły sojuszu odpowiadały na próby sabotażu i ukryte operacje militarne poprzez organizowanie niezapowiedzianych manewrów czy zwiększenie obecności wojsk w newralgicznych regionach.
Skoro Kreml zlecił akt dywersji na ważnej strategicznie trasie kolejowej, rozsądną odpowiedzią z naszej strony byłaby groźba zablokowania rosyjskich szlaków logistycznych.
Jak wyjaśniają analitycy CEPA, każda wymieniona czynność może zostać wykonana jako retorsja, a więc jako co prawda nieprzyjazny, lecz zgodny z prawem międzynarodowym środek odpowiedzi na wrogie działania. Jedynym warunkiem, który musimy wówczas spełnić, jest proporcjonalność w stosunku do ataku przeprowadzonego przez Rosjan.
Wojny nie będzie (przynajmniej na razie)
W trakcie czytania tekstu zapewne pojawiło się w Państwa głowach pytanie, czy proponowane przez CEPA odpowiedzi na ataki hybrydowe nie doprowadzą mimowolnie do wybuchu wojny. Jest to jak najbardziej zasadne pytanie, wszak Rosja jako mocarstwo atomowe to państwo nieobliczalne, które może zinterpretować wszelkie retorsje jako przekroczenie czerwonej linii.
O ile odpowiedź państwa polskiego na rosyjskie prowokacje powinna być zdecydowana i, krótko mówiąc, „ostra”, o tyle wszelkie podejmowane działania muszą odbywać się w granicach rozwiązań pokojowych. Wszystkie opisywane sposoby reagowania na wojnę hybrydową, choć czasami jawnie nieprzyjazne jak akty kontrsabotażu, mieszczą się w granicach prawa międzynarodowego i nie mogą stanowić żadnego casus belli dla Rosji.
Oczywiście, inwazja na Ukrainę udowodniła, że Putin nie ma szacunku dla prawa, dlatego nie możemy wykluczyć, że w przyszłości ponownie zdecyduje się zaatakować inne państwo, np. Polskę. Historia jednak uświadamia również, iż wystarczająco precyzyjne działania wymierzone w rosyjskie wojsko mogą wręcz zapobiegać ewentualnemu zagrożeniu ze strony tego kraju.
Popularnym przykładem jest choćby zestrzelenie rosyjskiego bombowca Su-24 przez siły tureckie. Doprowadziło to rzecz jasna do poważnych tarć na linii Moskwa-Ankara, lecz jako łatwy do udowodnienia akt samoobrony nie mogło stanowić dla Rosji żadnej legitymizacji do rozpoczęcia „specjalnej operacji wojskowej” w Turcji.
Pod żadnym pozorem nie zachęcam do stosowania podobnie eskalujących rozwiązań nad Wisłą, chcę jedynie uspokoić, że nawet najbardziej agresywne retorsje nie zawsze prowadzą do wojen, a zamiast tego mogą skutecznie zniechęcić wrogie państwo do dalszego naruszania przestrzeni terytorialnej państw trzecich.
Czy zatem Rosja odpowie w jakikolwiek sposób? Nie można tego wykluczyć, gdyż prowadząc akcje dywersyjne na terenie Polski i innych krajów UE, Moskwa przekroczyła Rubikon i ewentualna rezygnacja będzie z jej perspektywy okazaniem słabości. Jest to jednak ryzyko warte podjęcia, gdyż w ten sposób zaszkodzimy rosyjskiej machinie wojennej, dla której każdy przyszły akt sabotażu może stać się zbyt kosztownym przedsięwzięciem.
Pamiętajmy również o często powtarzanym założeniu, że w polityce Rosja rozumie jedynie język siły i szanuje wyłącznie te państwa, które są w stanie wejść z nią w konfrontację. To dość sztampowe twierdzenie, lecz rzeczywistość za każdym razem potwierdza jego prawdziwość.
Aby zatem zapobiec dalszym atakom hybrydowym, musimy wykazać się zdecydowaniem w reagowaniu na wszelkie nieprzyjazne działania. W przeciwnym razie pozostaniemy w oczach Moskwy łatwą do upolowania zwierzyną.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
