Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Banujemy rakotwórcze produkty z Temu i Sheina. Ponad połowa ubrań zawierała metale ciężkie

Banujemy rakotwórcze produkty z Temu i Sheina. Ponad połowa ubrań zawierała metale ciężkie Źródło: https://elements.envato.com/sales-consumerism-pandemic-concept-senior-man-look-3XYWFED

Chiński sklep internetowy Shein został tymczasowo zawieszony we Francji po tym, jak śledztwo wykazało, że na platformie można kupić toksyczne produkty i deprawujące zabawki. W Polsce również wykryto artykuły zagrażające zdrowiu. Unia Europejska przyspiesza blokadę celną chińskiego e-commercu.

Zalew taniego chińskiego badziewia

Z państw Unii Europejskiej docierały do nas kolejne informacje o groźnych produktach oferowanych przez azjatyckie (często chińskie) internetowe sklepy, oferujące wysyłkę paczki z zamówieniem prosto z dalekiego wschodu. Popularność e-commersu w ostatnich latach niewiarygodnie wzrosła za sprawą kilku platform, które zdominowały rynek.

Wśród nich znajdują się trzej chińscy giganci: Temu, Shein i AliExpress. Platforma Temu po półtora roku od wejścia na polski rynek miała aż 11,7 miliona aktywnych odbiorców miesięcznie!

Chińskie sklepy internetowe stosując dumping, oszustwa sprzedażowe i agresywną reklamę, zaczęły zalewać Europę i Stany Zjednoczone tanimi produktami, w wielu kategoriach bezkonkurencyjnymi cenowo z tymi, które pochodziły od lokalnych producentów.

Jak się jednak okazuje, niska cena wynika często z wątpliwej jakości oraz wykorzystywania szkodliwych substancji, o czym przekonali się europejscy (w tym polscy) konsumenci.

Rakotwórcze ubrania i kosmetyki na polskim rynku

Opublikowany miesiąc temu raport belgijskiej organizacji konsumenckiej TestAchats we współpracy z instytucjami zajmującymi się badaniem bezpieczeństwa produktów z Niemiec i Danii wykazał, że aż 70% badanych artykułów pochodzących z Sheina i Temu nie spełniło norm bezpieczeństwa. Wśród nich znajdują się zabawki dla dzieci, spośród których aż 26 na 27 oblało test bezpieczeństwa.

Oprócz wykazywanej często obecności substancji toksycznych w zabawkach, ubraniach i kosmetykach, podobne badania w UE stwierdzały, że produkty z Chin są groźne dla dzieci. I nie chodzi tutaj o wygórowane normy unijne, które momentami mogą wydawać się przesadzone. Chodzi na przykład o smoczki dla niemowląt z łatwo odpadającymi koralikami powodujące wysokie ryzyko zadławienia.

Według komunikatu prasowego Federacji Konsumentów z 7 kwietnia, w ponad połowie (57,6%) wybranych losowo ubrań, butów i akcesoriów pochodzących z azjatyckich platform sprzedażowych poddanych badaniu laboratoryjnemu wykazano obecność metali ciężkich chromu, niklu, ołowiu i kobaltu w niebezpiecznym stężeniu.

Przepisy ograniczają zawartość metali ciężkich w produktach do <0,05%. Zwycięzcą w konkursie na największe przekroczenie tej normy została bluzka z odkrytymi ramionami i klamerkami, która zawierała 15,2% niklu, 300 razy więcej niż to dopuszczalne. Na wyróżnienie zasługują również jeansy ozdobione perłami przekraczające ponad 200 razy maksymalną wartość chromu oraz komplet bikini z łańcuszkiem i kryształkami, zawierający 3-krotnie więcej ołowiu ponad unijną normę.

Francja zdecydowanie wobec chińskich sklepów

Francuski rząd podjął decyzję o tymczasowym zawieszeniu działalności Sheina po tym, jak śledztwo sądowe wykazało, że w ofercie tej platformy znajdują się deprawujące lalki erotyczne o wyglądzie dzieci. Chiński sklep ma wykazać, że wszystkie treści dostępne online są zgodne z przepisami krajowymi. Sheinowi zarzuca się również sprzedaż innych nielegalnych produktów, w tym broni.

Chińskie paczki trafiające do USA i UE do niedawna unikały opłat i kontroli celnych dzięki uldze dla przesyłek o wartości poniżej 150 euro. W 2024 roku do UE zostało sprowadzonych 4,6 miliarda paczek tego rodzaju, z czego ponad 90% pochodziło z Chin.

Stany Zjednoczone postanowiły szybko rozprawić się z tym problemem znosząc tę ulgę. Komisja Europejska również zaproponowała jej zniesienie, lecz wymagałoby to zatwierdzenia przez państwa członkowskie i Parlament Europejski. Według szacunków agencji Bloomberg, zmiany miały wejść dopiero w 2027, a nawet 2028 roku. Tymczasem problem jest do rozwiązania tu i teraz.

W czerwcu, gdy Francuzi postanowili wyjść przed szereg państw europejskich, pisałem na łamach Klubu Jagiellońskiego, że powinniśmy pójść za ich przykładem:

„Francji nie podoba się powolny czas reakcji unijnych instytucji, które mając diagnozę problemu, potrzebują aż dwóch do trzech lat na wprowadzenie konkretnych zmian regulacyjnych. […] Rząd francuski ogłosił intensyfikację kontroli towarów o niskiej wartości wjeżdżających do kraju, które będą analizowane pod kątem bezpieczeństwa produktu, standardów oznakowania oraz wymogów środowiskowych.

Ponadto Francja planuje nałożyć ryczałtową »opłatę manipulacyjną« na każdą przesyłkę. Powinniśmy pójść za jej przykładem oraz Stanów Zjednoczonych i rozpocząć działania na własną rękę, równocześnie domagając się szybkich działań w ramach unii celnej”.

Na szczęście Unia Europejska obserwując kolejne przypadki łamania prawa przez platformy e-commerce, zdecydowała się przyspieszyć prace nad reformą celną, która ma zostać wdrożona już w 2026 roku.

Cztery problemy z chińskim e-commercem

Chińskie markety internetowe są zagrożeniem zarówno dla naszych konsumentów, jak i producentów. Istnieją cztery główne powody, dla których powinniśmy zabiegać o przyspieszenie prac w UE oraz sami rozpocząć działania.

Po pierwsze, zezwalanie na sprzedaż nielegalnych produktów. TestAchats we wspomnianym wyżej badaniu przeanalizował 162 produkty, z czego 112 nie spełniało unijnych norm, czyli de facto ich sprzedaż na europejskim rynku była nielegalna. Zabawki były ryzykowne dla dzieci, naszyjniki posiadały niebezpieczne substancje, a ładowarki USB przegrzewały się do temperatury powyżej 100°C pod obciążeniem.

Po drugie, chińskie platformy e-commerce są nieuczciwe wobec konsumentów. Wprowadzają ich w błąd stosując różnego rodzaju manipulacje związane z wysokościami promocji, niepodawaniem najniższej ceny z 30 dni przed obniżką, nieaktualizowania cen mimo ich zmiany oraz utrudniają identyfikację producenta. UOKiK postawił Temu zarzuty związane z oszukiwaniem klientów.

Trzecim problemem jest nieuczciwa konkurencja na europejskim i polskim rynku zagrażająca naszym, rodzimym producentom. W 2023 roku na granicy UE zatrzymano 17,5 miliona podrabianych artykułów, a według raportu think-tanku Information Technology and Innovation Foundation, największe chińskie platformy sprzedawały podróbki. Ponadto stosują one dumping, będąc wspieranymi przez chińskie państwo.

Czwartym problemem jest unikanie przez chińskich dostawców opłat celnych. Dzięki uldze de minimis małe przesyłki o wartości do 150 euro są zwolnione z ceł oraz utrudniona jest ich kontrola celna.

Dobrze, że Unia Europejska po kolejnych incydentach i za sprawą śledztw prowadzonych przez europejskie instytucje deklaruje przyspieszenie prac nad reformą celną uderzającą w chińskie markety internetowe.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.