Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Młodzi nie chcą wchodzić w dorosłość. To nie tylko syndrom Piotrusia Pana

Młodzi nie chcą wchodzić w dorosłość. To nie tylko syndrom Piotrusia Pana źródło: http://elements.envato.com/

Młodzi Polacy żyją w dobrobycie, coraz dłużej mieszkają z rodzicami i zmagają się z kryzysem psychicznym. Dorosłość przestaje być marzeniem, a staje się wyzwaniem. Zanim więc osądzimy młodych, warto zapytać, dlaczego dojrzewanie dziś trwa tak długo.

Tekst został pierwotnie opublikowany w obszerniejszej wersji na łamach „Gościa Niedzielnego”. Dziękujemy redakcji za możliwość przedruku! 

Wywiadówka na uczelni

Niedawno mój znajomy, wykładowca akademicki na jednej z krakowskich uczelni, opowiedział mi historię, w którą trudno było mi uwierzyć. Pod koniec semestru, po zajęciach, które prowadził, podeszła do niego starsza kobieta. Okazało się, że to mama jednego ze studentów, który miał problem z zaliczeniem kolokwium. Kobieta prosiła, by dać jej dziecku jeszcze jedną szansę.

Anegdota ta przypomniała mi się, gdy zobaczyłem plakat zapraszający na wydarzenie organizowane przez Uniwersytet Śląski – „Dzień otwarty UŚ. Wywiadówka dla rodziców”. Różowy napis przyciągnął moją uwagę. Wywiadówka – na uczelni?

Czytam program spotkania, a w nim taki fragment: „Jak wspierać, kiedy trzeba pozwolić dorosnąć? Rodzic w roli towarzysza, nie kierownika. Zaprezentowanie studiów jako czasu nie tylko zdobywania wiedzy, ale także wielu ważnych i potrzebnych w życiu kompetencji. Studia to czas zdobywania samodzielności i nowych możliwości oraz rozwoju osobistego”.

No właśnie – na studia idą przecież ludzie dorośli. Czy nie jest absurdem organizowanie wywiadówki dla rodziców dorosłych dzieci?

Druga sytuacja. 21 listopada na Uniwersytecie Jagiellońskim miał odbyć się wykład dr. Tomasza Witkowskiego zatytułowany „Psychologia oparta na dowodach”. Spotkanie jednak odwołano. Decyzję uzasadniono „troską o komfort i bezpieczeństwo wszystkich uczestników wydarzenia, w szczególności osób identyfikujących się jako transpłciowe”.

Z czego to się bierze?

Według badania Młodzi Polacy w badaniach CBOS 1989–2021 jeszcze w 1989 r. tylko 32% osób w wieku 18–24 lata kontynuowało edukację. Zdecydowana większość podejmowała pracę lub jej szukała, próbując się uniezależnić od rodziców. W 2019 r. po ukończeniu obowiązkowej edukacji nadal kształciło się już 61% młodych dorosłych.

W 1990 r. jedynie 33% młodych dorosłych dobrze lub bardzo dobrze oceniało warunki materialne swojej rodziny. W 2021 r. odsetek ten wzrósł do 72%.

Coraz więcej osób mieszka z rodzicami mimo osiągnięcia dorosłości. Już 39% osób stanu wolnego w wieku 25–34 lata mieszka razem z rodzicami – jeszcze 20 lat temu było to 29%.

To częściowo konsekwencja rosnących cen nieruchomości i wzrastających kosztów utrzymania studentów. Związek Banków Polskich prowadzi od 2016 r. badania, z których wynika, że dziewięć lat temu student wydawał średnio 1574 zł miesięcznie na podstawowe potrzeby (jedzenie, zakwaterowanie itp.), a w 2025 r. wydatki te wzrosły do 3979 zł.

Młodzi dorośli żyją w dobrobycie, dopóki mieszkają z rodzicami i się uczą. Matura nie jest już egzaminem dojrzałości. Granica ta przesuwa się do momentu uzyskania tytułu licencjata lub magistra, kiedy trzeba się usamodzielnić — materialnie i relacyjnie. Wysokie ceny mieszkań, a więc i studiowania, sprawiają, że łatwiej pozostać w domu rodzinnym na czas studiów.

To jednak rodzi swoje konsekwencje. Motywacja do podejmowania pracy zarobkowej na studiach jest mniejsza, jeśli nie trzeba zarabiać na czynsz. Młodzi dorośli mają też coraz większy problem z wchodzeniem w relacje intymne. Problemy psychiczne, z którymi zmaga się duża część z nich, a także mieszkanie z rodzicami, utrudniają zawiązywanie związków romantycznych. A to sprawia, że prawdziwy start w dorosłość odkładany jest o kolejne lata.

Rodzice nie pomagają

Dorosłość przestaje być atrakcyjna. W latach 90. i na początku XXI wieku wyjście z domu rodzinnego oraz założenie własnej rodziny było szansą na skok materialny. Pokolenia, które wówczas wchodziły na rynek pracy lub zaczynały studia, jako pierwsze miały okazję pracować w zachodnich korporacjach i korzystać z obiecywanego dobrobytu.

Zmienił się także model wychowania. Rodzicielstwo „z wolnego wybiegu” — kojarzone z pełnymi podwórkami, kluczem na szyi i wiecznie nieobecnymi rodzicami — dawno odeszło do lamusa.

Zastąpiło je rodzicielstwo zaangażowane, które dziś występuje w dwóch wariantach, często porównywanych do kosiarki lub helikoptera.

Rodzic-kosiarka to taki, który usuwa wszystkie możliwe przeszkody sprzed nóg dziecka. Trudno później wymagać od tak wychowanej osoby samodzielności, skoro rodzic robił wszystko, by ta niezależność – związana przecież z umiejętnością radzenia sobie w trudnych sytuacjach – nigdy się nie rozwinęła.

Rodzic-helikopter natomiast to taki, który ma kompulsywną potrzebę nadzorowania i kontrolowania swojego dziecka. Cały czas niczym helikopter krąży nad nim. Ustawia w jego telefonie lokalizator, by zawsze wiedzieć, gdzie się znajduje. Pozwala na zabawę tylko na ogrodzonych podwórkach i relacje wyłącznie ze sprawdzonymi kolegami i koleżankami z klasy, etc.

Pohamujmy pretensje i wyroki

Można śmiać się z Uniwersytetu Śląskiego i jego pomysłu na wywiadówkę dla rodziców przyszłych studentów albo złościć na młodych dorosłych, którzy nie rozumieją idei studiowania i boją się słuchać poglądów nieprzyjemnych dla swoich uszu.

To jednak nie jest tak, że winą za ten stan rzeczy należy obarczać wyłącznie młode pokolenie.

Brak dojrzałości młodych dorosłych jest faktem. Jednak powody, które do tego stanu rzeczy doprowadziły, są bardzo złożone: od materialnych, po kulturowe.

Narzekanie na młodych nic nie da. Parafrazując Jacka Kaczmarskiego – nie bądźmy jak te kury, obrażone na jajka, że zepsute.