Sędziowie i posłowie nie powinni mieć podwójnego obywatelstwa. Co postanowią politycy?
Resort ministra Żurka pracuje nad przepisami, które pozwoliłyby, by sędziami w polskich sądach mogli zostać obywatele innych państw. Musimy stanowczo sprzeciwić się takim pomysłom. W Sejmie leży też projekt PiS zaostrzający warunki nabycia obywatelstwa przez cudzoziemców – ogłoszony przez Karola Nawrockiego w trakcie kampanii wyborczej. Ten pomysł, dla odmiany, warto pochwalić.
Dwa pozornie niezwiązane ze sobą projekty pojawiły się w ostatnim czasie w przestrzeni legislacyjnej. Znajdują się na różnym etapie procesu legislacyjnego. Pomysł na dopuszczenie do urzędu sędziego osoby z podwójnym obywatelstwem jest na etapie prac w ministerstwie. Projekt zwiększający wymogi, jakie musi spełnić obcokrajowiec w celu otrzymania polskiego obywatelstwa, jest już w Sejmie. Oba zagadnienia dotyczą potencjalnego problemu osób z podwójnym obywatelstwem, których lojalność wobec państwa polskiego może wchodzić w konflikt z obowiązkami wobec innego państwa.
Podwójne obywatelstwo to podwójna lojalność
Regulację wprowadzającą wymóg posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego przez sędziów sądów powszechnych i Sądu Najwyższego wprowadzono dopiero w 2018 roku. Argumentowano wówczas, że zmniejszy to ryzyko działalności na rzecz innego państwa. Na obecną regulację w pismach do RPO poskarżyli się niektórzy prawnicy.
Niestety RPO podzielił ich argumentację, a co gorsza w odpowiedzi na jego stanowisko Ministerstwo Sprawiedliwości przyznało, że trwają już prace nad taką legislacją i znajduje się ona w końcowej fazie konsultacji wewnątrzresortowych.
RPO oraz resort wskazują na naruszenie zasady równości, argumentując, że przepisy są niespójne – w innych zawodach państwowych nie obowiązuje bowiem podobny wymóg. Przykładowo nie dotyczy on sędziów sądów administracyjnych ani policjantów, podczas gdy funkcjonariusze CBA mają taki obowiązek, a w przypadku pracowników wywiadu i kontrwywiadu – wojskowego oraz cywilnego – stosuje się odmienne regulacje.
Być może w przypadku wywiadu i kontrwywiadu takie rozróżnienie wynika z potrzeb danych agencji i specyfiki wykonywanych misji, gdzie podwójne obywatelstwo może mieć jakąś wartość, natomiast w pozostałym zakresie przynajmniej podstawowa logika RPO wydaje się być słuszna, jednak kierunek podjętych działań jest w zupełności błędny. W przypadku zróżnicowanych wymogów dla sędziów, nie należy znosić obowiązku posiadania wyłącznie obywatelstwa polskiego, lecz objąć nim wszystkich sędziów.
Polskim posłem może być obcokrajowiec – to błąd
Część krytyków mogłaby podnieść zarzut, że nieracjonalne jest stawianie takich wymogów wobec sędziów w sytuacji, gdy podwójne obywatelstwo może mieć poseł, senator, minister, premier czy nawet prezydent. Ponownie należy przyznać, iż taki stan jest objawem znaczącej niekonsekwencji i powinien zostać zmieniony. Pomysły wprowadzenia takiego ograniczenia zresztą już się pojawiały, choćby w 2023 roku, kiedy taka propozycja trafiła do senackiej komisji petycji.
W przypadku funkcji pochodzących z wyborów jednak nawet regulacja ustawowa wydaje się niewystarczająca, ponieważ wymogi startu w wyborach określa konstytucja. Zakaz wyboru na posła, senatora, prezydenta oraz sprawowania funkcji rządowych dla osób z podwójnym obywatelstwem powinien mieć rangę konstytucyjną.
Racjonalność takich zabiegów jest oczywista. Obywatelstwo daje nie tylko prawa, ale nakłada również obowiązki. Tak jest w przypadku polskiego obywatelstwa, tak samo jest z obywatelstwami innych państw. Od polityków i sędziów oczekujemy, że będą oni spełniali swoje obowiązki wobec państwa polskiego, ale nie chcielibyśmy, aby posiadali takie zobowiązania wobec innych państw, nawet jeśli nie wiązałoby się to z większym ryzykiem działalności na rzecz obcego państwa.
Ten konflikt interesów nie musi ograniczać się do sfery aksjologii i teorii, nietrudno przecież wyobrazić sobie sytuację w której podjęcie jakiejś decyzji będzie miało wpływ nie tylko na Polskę, ale też na drugie państwo. W takiej sytuacji niepożądane jest, aby polityk rozstrzygał samodzielnie, któremu państwu winien jest większą lojalność.
Przykład lepszy niż wykład – wojna z Rosją, Nord Stream
Gdyby groźba inwazji rosyjskiej stała się bezpośrednia w krótkiej perspektywie czasu, polityk z obywatelstwem USA mógłby preferować mniejsze zaangażowanie Stanów w kontrze do interesu Polski, zaś polityk z obywatelstwem Ukrainy dążyć do większej konfrontacji, niżbyśmy tego chcieli. Tymczasem jako obywatele mamy prawo oczekiwać, że polityk będzie kierował się wyłącznie interesem Polski. Wyłączność obywatelstwa tego nie gwarantuje, ale dopuszczenie osób z podwójnym obywatelstwem gwarantuje, że tak nie będzie.
Wyobraźmy sobie również, że sprawa ekstradycji obywatela Ukrainy podejrzewanego o wysadzenie Nord Stream II trafia do sędziego, który ma również obywatelstwo Ukrainy. Byłby to idealny pretekst dla rosyjskiej propagandy i reakcji anty-ukraińskiej w Polsce.
To nie jest propozycja nacjonalistyczna
Takie podejście nie wyklucza, że politykami czy sędziami mogą zostawać Polacy urodzeni jako obywatele innych państw. Jednak wybierając ścieżkę kariery, w której zobowiązują się służyć Polsce, powinni zerwać wszelkie zobowiązania wobec kraju pochodzenia. W obu przypadkach kluczowy jest wymóg lojalności wobec państwa polskiego oraz wierność konstytucji, a więc także ochrona jego suwerenności. Rezygnacja z przywilejów wynikających z posiadania obcego obywatelstwa i pełne postawienie na Polskę jest dowodem gotowości do spełnienia tych wymogów.
Niesłuszny jest więc zarzut, że dostęp do tych stanowisk jest nierówny, gdyż wymóg ten stawiany jest wobec wszystkich, a osoby z podwójnym obywatelstwem mają ścieżkę pozwalającą spełnić wymagania. Przykład takiej sytuacji mieliśmy w Sądzie Najwyższym, gdzie nominacja prof. Aleksandra Stępowskiego była wstrzymana do czasu, aż zrzekł się on obywatelstwa Wielkiej Brytanii.
Idźmy za przykładem Australii, Nowej Zelandii i Łotwy
Oczywiście przepisy powinny uwzględnić możliwość nadania obywatelstwa innego państwa lub przewidzieć ścieżkę rezygnacji z niego, jeśli się o nim wcześniej nie widziało. Wydaje się to dziwne, ale taka sytuacja miała miejsce w Australii, która wymaga od swoich posłów, aby nie byli obywatelami innych państw. Gdy odkryto, że jeden z polityków nie zrzekł się zgodnie z wymogami obywatelstwa, zaczęto prześwietlać pod tym kątem innych parlamentarzystów.
Kilkunastu z nich okazało się obywatelami innych państw. Kryzys był tak duży, że w wyniku utraconych mandatów rządząca koalicja przez moment straciła nawet większość w izbie niższej parlamentu. Podobne regulacje posiada m.in. Nowa Zelandia, Łotwa i Litwa.
Obywatelstwo po 10 latach? Dobry pomysł
Drugi projekt ustawy dotyczy zaostrzenie procedury nadawania obywatelstwa. Jego główne postulaty to konieczność przebywania na terenie Polski na podstawie zgody na pobyt stały z 3 do 10 lat, kolejny projekt ma dotyczyć również wprowadzenia wymogu zdania egzaminu z języka polskiego na poziomie C1 (Obecnie B1).
O konieczności takich zmian pisaliśmy już 2 lata temu. Jako pewien impuls do zmian wskazywany jest fakt, że od 3 lat w Polsce mieszkają Ukraińcy, którzy w 2022 uciekli przed wojną. Musimy jednak pamiętać, że większość z nich nie przebywa w Polsce na podstawie zgody na pobyt stały, a na podstawie tymczasowych przepisów, które nie pozwalają nabyć obywatelstwa. Takie uprawnienia nabywają osoby, które pojawiły się w Polsce po 2014 roku. Problem może stać się bardziej powszechny za kilka lat, racjonalna polityka powinna na niego odpowiedzieć już teraz.
Ilu Ukraińców ma polskie obywatelstwo?
W obecnej sytuacji sprawa dotyczy głównie Ukraińców, ale zmiana przepisów ma charakter uniwersalny i będzie chroniła nas również przed nabyciem obywatelstwa przez licznych migrantów ekonomicznych w tym tych z Azji, którzy nie czują się Polakami.
Nie powinniśmy zapominać, że wymogi formalne powinny mieć na celu, żeby obywatelstwa Polski nie dostał ktoś, kto Polakiem nie jest. Oczywiście cudzoziemcy w ramach asymilacji mają możliwość stać się Polakami, utożsamiać z naszą kulturą, tradycją i historią, jednak trzeba pamiętać, że nie dotyczy to wszystkich migrantów i proces ten nie ma zastosowania w skali masowej migracji.
Wymóg wydłużenia czasu potrzebnego na uzyskanie obywatelstwa odwlecze w czasie ten problem i ograniczy go, jednak nie wyeliminuje zupełnie. Część Ukraińców, którzy przyjechali do Polski w 2014 i tak będzie już dzisiaj posiadać to uprawnienie, a dane jasno pokazują, że liczba Ukraińców nabywających obywatelstwo Polski rośnie w ostatnich latach.
W 2014 było to jeszcze niespełna 2 tysiące osób, a w 2024 już ponad 8 tysięcy. W 2021 spis powszechny pokazywał, że jest ich ponad 80 tysięcy, tylko w ostatnich 3 latach obywatelstwo otrzymało ponad 19 tysięcy Ukraińców i liczba ta rośnie.
Wymóg egzaminu na poziomie C1 budzi pewne kontrowersje, zdaniem niektórych nie zdałaby go większość Polaków. Jest to dość kontrowersyjne stanowisko. Egzamin na tym poziomie wymaga pewnego skupienia, ale każdy może znaleźć przykładowe egzaminy z języka polskiego na poziomie C1 w internecie i sprawdzić, jakich jest ich trudność.
O ile twierdzenie, że większość Polaków nie zdałaby go na 100% wydaje się zasadne, to jednak twierdzenia, że większość Polaków miałaby problem z jego zdaniem wydaje się absurdalny. Również wobec cudzoziemców ubiegających się o polski paszport nie zapominajmy, że mówi o zdaniu tego egzaminu, a nie zdaniu go w sposób bezbłędny.
Na pewno nieakceptowalny jest obecny poziom, czyli B1. Odpowiada bowiem maturze podstawowej z języka angielskiego. Zdanie takie egzaminu wcale nie oznacza, że osoba z takimi umiejętnościami językowymi dobrze komunikuje się w danym języku. Poziom C1 dla cudzoziemców jest wymagający, ale mówimy o osobach, które powinny czuć się Polakami i chcieć otrzymać obywatelstwo.
Antyukraińskie prawo? Wręcz przeciwnie
Dyskusja skupia się dziś na Ukraińcach, warto jednak zauważyć, że proponowane zmiany nie mają charakteru antyukraińskiego. Wręcz przeciwnie, zaraz po Polsce, to Ukraińcy byliby największym beneficjentem proponowanych zmian.
Nie trzeba wiele wyobraźni jak na nastroje społeczne wpływałaby sytuacja, w której Polacy byliby skazywani przez ukraińskic sędziów. Pobudzałoby to tylko frustrację społeczną i podważało przekonanie, że Polacy są w Polsce gospodarzem. Narracje o ukrainizacji Polski zyskałyby na sile, co leży w interesie Rosji..
Możliwość uzyskania funkcji posła przez obywatela Ukrainy zaś, co obecnie jest możliwe, wzbudzałoby niechęć. W dłuższej perspektywie jeszcze bardziej niebezpieczne wydaje się powstanie ugrupowania ukraińskiego, które za kilka lat mogłoby dostać się do polskiego Sejmu.
W kształtowaniu porządku dotyczącego obywatelstwa musimy pamiętać, żeby kierować się zasadą, że Polacy muszą być gospodarzem we własnym kraju, a posłowie, ministrowie, prezydent czy sędziowie należą do grupy zawodów, które powinny być zobowiązane wyłącznie do wierności państwu polskiemu. Naturalizowany Polak wykazujący lojalność wobec Polski i tylko wobec niej nie powinien mieć z tym problemu.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
