Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Zbigniew Ziobro i tymczasowe aresztowanie. Nie trzeba spektaklu, a tryumfu nad ziobryzmem

Zbigniew Ziobro i tymczasowe aresztowanie. Nie trzeba spektaklu, a tryumfu nad ziobryzmem Zbigniew Ziobro przed komisją ds. Pegasusa; źródło: zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=CzC0QTX3Qco

Rzeczywistym politycznym rozliczeniem złej władzy nie jest spektakl jej pokazowego ukarania – to winna być wyłącznie domena wymiaru sprawiedliwości, a nie władzy ustawodawczej ani wykonawczej – ale zmiana prawa i praktyki tej władzy. Podczas gdy dziś Zbigniew Ziobro może trafić do aresztu tymczasowego, to faktycznym tryumfem nad jego mrocznym dziedzictwem byłoby właśnie ograniczenie i ucywilizowanie stosowania aresztów tymczasowych, których patologię za jego czasów pogłębiono.

 

Ziobro? Bilans jednoznacznie negatywny

Jeżeli z perspektywy wizji prawicy przyszłości, podzielanej przez część środowiska Klubu Jagiellońskiego, należy jednoznacznie jakieś nurty dzisiejszej prawicy odrzucić, to są nimi postmodernizm Grzegorza Brauna i jakobinizm Zbigniewa Ziobry.

Bilans resortu sprawiedliwości pod władzą dawnego lidera Suwerennej Polski ocenialiśmy jednoznacznie negatywnie. Świadczą o tym choćby oceny w kolejnych edycjach naszej sztandarowej publikacji „Rząd pod lupą” (na przykład opinie dra Jacka Sokołowskiego za pierwsządrugą kadencję „dobrej zmiany”), ale i nasze zaangażowanie choćby w przekonywanie prezydenta Andrzeja Dudy do wet w 2017 roku oraz suflowanie lepszych metod reformowania sądów czy Krajowej Rady Sądownictwa, o założeniach kompleksowej reformy wymiaru sprawiedliwości nie wspominając.

Nie nam oceniać trafność i zasadność zarzutów względem byłego ministra sprawiedliwości w sprawie Funduszu Sprawiedliwości, choć i na tych łamach system ten był poddawany jednoznacznej krytyce.

Wydaje się, że Zbigniew Ziobro powinien zostać pozbawiony immunitetu w większości z nich i kwestię należy pozostawić wymiarowi sprawiedliwości. Z uwagi zaś na polityczną rangę sprawy do decyzji Sejmu należy rozstrzygnięcie względem wniosków najdalej idących – o zgodę na zarzut ws. kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie.

Obecna dyskusja o zarzutach dotyczących finansowych patologii odciąga nas jednak od sedna problemu z ziobryzmem. Główną winą dzisiejszego wiceprezesa PiS była instytucjonalna destrukcja sądownictwa i często fatalna polityka personalna, która dziś pozwala we względnej ciszy kontynuować Waldemarowi Żurkowi dzieło niszczenia praworządności. Drugą, nie mniej ważną – był ów jakobinizm właśnie, który objawiał się między innymi zmianą przepisów o tymczasowym aresztowaniu.

Tymczasowe aresztowanie wg Ziobry, czyli pogłębianie patologii  

Z tymczasowym aresztowaniem problem mamy od dekad, o czym konsekwentnie trąbiła doktryna prawa karnego, organizacje strzegące praw człowieka i proprzedsiębiorcze, kolejni Rzecznicy Praw Obywatelskich, organy Rady Europy z Europejski Trybunałem Praw Człowieka na czele.

To systemowa patologia polskiego wymiaru sprawiedliwości, analogiczna do „klepania” przez sędziów zgody na inwigilację, która skończyła się aferą Pegasusa. Dość powiedzieć, że wedle danych liczba akceptacji sądów dla prokuratorskich wniosków o areszt tymczasowy od lat wyraźnie przekracza 90%.

Niestety, z tym istniejącym przez dziesięciolecia problemem Zbigniew Ziobro w resorcie sprawiedliwości nie tylko nie walczył – choć miał przecież w najbliższej ekipie doskonale znającego zagadnienia wiceministra prof. Marcina Warchoła, który wcześniej zajmował się tą problematyką w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich! – ale wręcz ją pogłębił.

Opisywał to szczegółowo na łamach „Więzi” przed ponad rokiem prof. Michał Królikowski. Głębiej zainteresowanych odsyłam do lektury całości, tu przywołam polityczną puentę.

„W większości przypadków przestępstw opisanych w Kodeksie karnym do tego, by aresztować daną osobę, wystarczy, że prokurator uprawdopodobni popełnienie przestępstwa i złoży wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania do sądu. Więcej nie trzeba. Takie przepisy uchwalono w poprzedniej kadencji parlamentu” – podsumował wpływ reform Ministerstwa Sprawiedliwości epoki rządów PiS i Suwerennej Polski znany karnista.

Gotowe ustawy czekają

Tu dochodzimy do sedna. Wydawało się, że formułowane przez lata postulaty ekspertów, organizacji obywatelskich i organów międzynarodowych dotyczące konieczności reformy tymczasowego aresztu w tej kadencji mają szansę doczekać się realizacji.

W listopadzie 2024 r. stosowny projekt (druk 865) złożył klub Polski 2050 reprezentowany przez szefa Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Pawła Śliza. Obejmuje on m.in. skrócenie pierwszego okresu aresztu, uchylenie przesłanki zagrożenia surową karą oraz urealnienie przesłanki w postaci obawy matactwa.

Był to pierwszy projekt skierowany do sejmowych konsultacji społecznych. Pozytywnie oceniło go 78% spośród kilkuset uczestników. Dodatkowo aprobująco kierunek zmian, zgłaszając czasem pomniejsze techniczne uwagi, zaopiniowali m.in. Pracodawcy RP, Naczelna Rada Adwokacka, Krajowa Izba Radców Prawnych, Prokurator Generalny (wówczas Adam Bodnar) oraz Krajowa Rada Sądownictwa.

Drugi poselski projekt przedłożyli posłowie Konfederacji (druk 935) reprezentowani przez Przemysława Wiplera. Część jego rozwiązań jest tożsama z propozycją Polski 2050, część idzie dalej – między innymi promując alternatywy dla aresztu tymczasowego w formie dozoru elektronicznego czy aresztu domowego.

Choć spotkał się z mniejszą liczbą instytucjonalnych opinii i ocen obywateli w konsultacjach, to również dominował w nich pozytywny odbiór kierunkowych propozycji.

Zamrażarka w komisjach wciąż działa

Projekt Polski 2050 skierowany został do Komisji Nadzwyczajnej 19 grudnia 2024 roku, zatem czeka tam na rozpatrzenie już blisko 11 miesięcy. Przedłożenie Konfederacji trafiło do tej samej komisji 24 stycznia, a więc ponad 9 miesięcy temu.

To nie bez znaczenia, bo zgodnie z obowiązującym brzmieniem art. 43 ust. 1 Regulaminu Sejmu „komisje przedstawiają sprawozdanie nie później niż w terminie 9 miesięcy (podkreślenie – PTr) od dnia przeprowadzenia pierwszego czytania”.

W obu przypadkach przekroczono już zatem podstawowy regulaminowy termin wprowadzony do Regulaminu – na wniosek posła Ryszarda Wilka z Konfederacji – przez obecną większość parlamentarną. Skorzystano najpewniej z wyjątku pozwalającego na wydłużenie go o kolejne 3 miesiące.

Oznacza to, że najpóźniej za kilka tygodni oba projekty zaopiniowane przez komisję powinny wrócić na salę plenarną. W pracach właściwej komisji nie widać niestety pośpiechu. Spotkała się dotąd dwa razy – w marcu, by „dyskutować nad harmonogramem pracy” oraz w październiku na „dyskusję ogólną”.

Niemniej inicjatywa posłów już przyniosła pierwsze owoce – zmotywowała do pracy stronę rządową. W sierpniu do Sejmu, a we wrześniu do tej samej komisji, trafiło rządowe przedłożenie (druk 1600), które również zmienia in plus standardy stosowania tymczasowego aresztowania.

Pomylone priorytety

Rozliczanie polityków za przekroczenie uprawnień i przekroczenie obowiązków jest domeną władzy sądowniczej. Dla władzy politycznej – rządu i parlamentu – priorytetem powinno być stanowienie i stosowanie prawa.

Fakt, że mówiąc o rozliczeniach z ziobryzmem, koncentrujemy się na wymiarze prawno-karnym, a nie legislacyjno-ustrojowym – dowodzi, że mamy do czynienia z istotnym pomylenie priorytetów.

Nie neguję demokratycznego łaknienia sprawiedliwości, ale jest banałem stwierdzenie, że systemowa zmiana prawa przez lata łamiącego międzynarodowe standardy, a dodatkowo nieproporcjonalnie zaostrzonego przez Zbigniewa Ziobrę, ma nieporównanie większe znaczenie dla tysięcy obywateli i stanu praworządności w Polsce niż rozliczenie prawdziwych bądź domniemanych win polityka w zarządzaniu podległym mu funduszem.

Zagrożenie byłego ministra sprawiedliwości tymczasowym aresztowaniem ma więc wymiar podwójnie symboliczny. Po pierwsze, może stać się ofiarą nadmiernie represyjnych środków zapobiegawczych, które sam z lubością promował i rozszerzał. Po drugie jednak, dziś rządzący ewidentnie cieszą się na myśl, że może go dotknąć to, co sam chciał, by państwo stosowało względem innych obywateli.

Kolejność powinna być dokładnie odwrotna. Najpierw uporanie się z ustrojowym, legislacyjnym i praktycznym testamentem złej władzy, a potem dopiero rozliczanie za partykularne przewiny. To dopiero oznaczałoby realny tryumf praworządnego państwa nad ponurym dziedzictwem ziobryzmu.

Biorąc jednak pod uwagę, jak ochoczo w sprawach ustrojowych z tych zdobyczy w swojej praktyce korzysta, przy poklasku politycznego i medialnego zaplecza, minister Waldemar Żurek – trudno być zdziwionym.

Wiele wskazuje bowiem, że ziobryzm zostanie z nami na dłużej, również w praktyce najzacieklejszych przeciwników politycznych byłego ministra sprawiedliwości.      

Interesuje Cię proces legislacyjny, konsultacje społeczne i efekty reformy Regulaminu Sejmu RP zrealizowanej z inicjatywy Klubu Jagiellońskiego? Zapisz się już dziś na newsletter legislacyjny Klubu Jagiellońskiego i zobacz inne nasze publikacje dotyczące tej tematyki!