Kresowianie na Górnym Śląsku – teraźniejszość i dalsze perspektywy
Tekst w wersji audio:
Pisząc o historii Górnego Śląska nie można pominąć tych wszystkich, którzy przybyli na te tereny – wbrew swej woli – Po II Wojnie Światowej. Kresowianie – bo o nich mowa – stanowią ważną część tożsamości regionu. Ich wpływ na lokalną kulturę był znaczący. Czy jednak wraz z pokoleniową zmianą i dynamicznie zmieniającym się pod wpływem nowych technologii światem tożsamość Kresowa na Śląsku nie ulegnie anihilacji?
Wyrwani z korzeniami i zasadzeni w obcej glebie
„To miał być tylko przystanek, miejsce na kilka miesięcy, może lat. A potem wszystko miało się ułożyć na powrót” – tak twierdziło wielu Kresowian przybywających po zakończeniu II wojny światowej na tzw. „Ziemie Odzyskane”, w tym także na Górny Śląsk. Tak też powtarzali odpowiadając na powracające pytania swoich dzieci i wnuków, dopytujących po latach, co było powodem, że urodzili się i wzrastali w tym miejscu i w tej miejscowości.
Niepogodzeni z arbitralnymi decyzjami Wielkiej Trójki przesiedleni, ekspatrianci, musieli z czasem uznać teren, na jakim przyszło im żyć, za swoją nową małą ojczyznę, mimo tego, że traktowali go jak tymczasowy azyl, port, w którym przeczekać mogą wzburzone fale szybko zachodzących politycznych zmian na świecie, a te ani myślały wyhamowywać.
Finalnie, wraz z upływającymi kolejnymi dziesięcioleciami, musieli pogodzić się z faktami dokonanymi i stać się integralną, trwałą częścią lokalnych społeczności, w tym także społeczności śląskiej, wraz z całym dziedzictwem swojej kresowej tradycji i kultury.
Doświadczenie wojennych i powojennych traum towarzyszyło Kresowianom i ich rodzinom przez długie lata. Przybywający z różnych stron kresowego świata II Rzeczypospolitej osiedlani byli w nowych miejscach, niekoniecznie według ustalonego klucza.
Wielu z nich trafiło także na Górny Śląsk, tworząc w takich miastach, jak Gliwice, Bytom czy Zabrze bardzo aktywne i silne środowiska, zaznaczając wyraźnie swoją obecność w życiu nowych lokalnych wspólnot, co przejawiało się m.in. w dużym zaangażowaniu tej grupy w różnych dziedzinach życia, zawodowego, ale także naukowego, edukacyjnego i kulturalnego.
Borykający się z różnymi przeciwnościami i utrudnieniami po 1945 r. Kresowianie potrafili zaznaczać trwałe ślady w wielu aspektach wspólnotowego życia Polaków, dbając o swoją tożsamość i dziedzictwo kulturowe. Znakomita większość przybyłych z Kresów Wschodnich, czy to z ich północy, czy też południa a także ich potomkowie, przez wiele lat stanowiła istotny komponent narodowej społeczności.
Krajowy sport, sztuka, szkolnictwo średnie i wyższe pełne były znanych nazwisk z kresowymi rodowodami. Niełatwe warunki funkcjonowania w opresyjnym systemie PRL i ciągła potrzeba podtrzymywania pamięci o porzuconej „kresowej Atlantydzie” nie były w stanie złamać aktywnego ducha i wiary we własne możliwości, mimo, że oficjalna narracja marginalizowała temat Kresów.
Także i ci, którzy zakotwiczyli się na Górnym Śląsku, w tym także wielu uznanych inżynierów, nauczycieli, lekarzy, odegrali istotną rolę w jego odbudowie i rozwoju. Przykładem może być powojenne zaangażowanie uczonych Politechniki Lwowskiej w tworzenie Politechniki Śląskiej w Gliwicach. Nawiązując do tradycji Lwowa, Wilna, Stanisławowa wielu (póki władza na to pozwalała) zakładało zakłady rzemieślnicze, lokalne gastronomiczne, sklepy.
Śmiało można stwierdzić, iż także wiele sportowych sukcesów powojennej Polski i regionu śląskiego było udziałem sportowców z korzeniami na ziemiach utraconych. A wszystko mimo różnić kulturowych, językowych, czasem i religijnych, które sprawiały, że proces adaptacyjny ludności napływowej wcale nie był łatwy – czasami nacechowany pewnymi napięciami.
Struktura osiedlenia Kresowian na ziemi górnośląskiej, w przeciwieństwie do innych regionów, nie była raczej określana tym, z jakiego miasta, miasteczka przybyło się na ten teren, podczas gdy gdzie indziej naturalnym kryterium „doboru” osiedleńczej wspólnoty było pochodzenie z tych samych bądź sąsiednich miejscowości.
Dlatego też, współcześnie, nietrudno jest znaleźć, np. na Dolnym Śląsku miejscowości, w których żyją potomkowie ekspatriowanych z tych samych wiosek, osad czy miasteczek w stosunku 1 do 1. W takich sytuacjach łatwiej było wówczas o identyfikację tożsamościową i podtrzymanie dawnych więzi i kontaktów.
Natomiast miasta aglomeracji górnośląskiej stały się docelowym miejscem osiedlenia dla tysięcy przybyszów z większych ośrodków miejskich przedwojennej II Rzeczypospolitej, stąd też większe rozproszenie przybyszów w nowych miejscach zamieszkania, choć tu także swój lgnął do swego, poszukując znajomego towarzystwa, sąsiedztwa.
Solidarnościowe przebudzenie Kresowian
Ostatnie dziesięciolecie PRL, a szczególnie czas przechodzenia Polski przez transformację ustrojową, to renesans aktywności środowisk kresowych. Kolejne pokolenie na narastającej fali solidarnościowej zmiany lat 80-tych, a później przełomu dającego krajowi nowy, demokratyczny, wolnościowy początek, poczuło swoją szansę.
Wówczas zarówno, ci, którzy pamiętali doskonale czas powojennego, bolesnego doświadczenia przymusowych przenosin ze świata kresowego, jak i pokolenie ich własnych, dorosłych już dzieci, ochoczo korzystali z „wiatru zmian” łapiąc oddech odzyskanej wolności.
Tamten czas to początek zakładania wielu znanych dzisiaj organizacji kresowych, licznych stowarzyszeń, wszędzie tam, gdzie żywa pozostawała pamięć kresowych pokoleń. W wielu śląskich miastach zakładano Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich (wszak znakomita większość ekspatriantów pochodziła z tego rejonu II Rzeczypospolitej), jako oddziały organizacji o zasięgu ogólnokrajowym lub także organizacje niezależne.
Pojawiały się stowarzyszenia zrzeszające dawnych mieszkańców (lub ich potomków) konkretnych kresowych miejscowości. W tej sposób zrzeszali się np. dawni samborzanie, drohobyczanie, miłośnicy Stanisławowa i innych miejsc.
Wraz z ich powstawaniem i szybkim przyrostem liczby członków pojawiały się rozmaite inicjatywy i przedsięwzięcia będące emanacją tych środowisk. Niejednokrotnie cieszyły się one wsparciem władz lokalnych.
Ruszyła działalność wydawnicza, powstawały przeglądy piosenek, festiwale kultury kresowej, teatry, organizowane pierwsze wyjazdy za wschodnią granicę, odkrywano na nowo własną tożsamość, właśnie wtedy, gdy można było nareszcie być z tego faktu rzeczywiście dumnym. Nikt jeszcze nie przeczuwał, że ten „karnawał kresowej wolności” może kiedyś znacząco zwolnić swoje tempo; trudno było w takich okolicznościach wyobrazić sobie, jak funkcjonować może ta społeczność i jej następcy za kilka dziesięcioleci. Entuzjazm chwili nie pozwalał na głębsze refleksje nad przyszłością, na przewidzenie potencjalnych kryzysów…
Mrówcza praca u podstaw w epoce III RP
Trzy dekady w „nowej Polsce” członkowie kresowych towarzystw na Górnym Śląsku poświęcali na kontynuację działań i rozbudowę (w miarę możliwości) bazy członków, co po przełomie XX i XXI w. stawało się z roku na rok coraz trudniejsze. Niemniej, zaznaczyć trzeba, że mimo narastających kadrowych kłopotów starano się wytrwale budować kresowy zasób pamięci i tożsamości, aktywnie włączając się w życie wspólnot lokalnych i zaznaczając w nich swój wkład.
Siłą rzeczy – najliczniejszymi w tym gronie byli dawni mieszkańcy Kresów południowo-wschodnich i ich potomkowie. Bytomscy, gliwiccy czy katowiccy lwowianie na wielu poziomach starali się podtrzymać spuściznę przodków, zawsze akcentując ten wkład w dziedzictwo narodu, w historię państwa. W miarę możliwości dbano także o współpracę z lokalnymi władzami; niektórzy kresowianie sami angażowali się w życie społeczne i polityczne, by moc na tym polu starać się o właściwy lobbing i wsparcie tych środowisk.
Lista przedsięwzięć tworzonych i współtworzonych przez ich liderów i współpracowników mogłaby być bardzo długa. Cykliczne i okazyjne koncerty, działalność wydawnicza (beletrystyczna i naukowa), aktywność medialna w środkach masowego przekazu, liczne przeglądy muzyczne, festiwale muzyki i kultury kresowej, prelekcje dla studentów i młodzieży szkolnej, spotkania z ludźmi Kresów w szerszej formule publicznej.
Nie można zapomnieć o wielu akcjach charytatywnych, w których prowadzenie włączało się wielu ludzi związanych i nie związanych z Kresami. Dzięki temu możliwe było niesienie pomocy Polakom pozostającym za wschodnimi granicami naszego kraju i ich rodzinom.
Z funduszy tych niejednokrotnie pokrywano stypendia dla utalentowanych młodych Polaków z Kresów. Nieoceniony jest też wkład tego typu działalności w odnowę i podtrzymanie polskiego materialnego dziedzictwa na wschodzie – wiele kwest prowadzono z myślą o konserwacji kaplic, nagrobków, żołnierskich mogił, na cmentarzach poza granicami państwa.
Te działania kontynuowane są także i współcześnie m. in. przez katowickie i gliwickie środowiska kresowe. Akcje tego typu prowadzą również kresowianie i pasjonaci z mniejszych ośrodków z terenu aglomeracji – tam również przybywało i przybywa historycznych upamiętnień w postaci pamiątkowych tablic, patronów szczególnych miejsc, cyklicznych wydarzeń związanych z uhonorowaniem zasłużonych kresowian i ich potomków.
Kresy to istotna część polskiej tożsamości
Przebijanie się do świadomościowego mainstreamu nigdy nie było dla Kresowian łatwe, z różnych względów. Sam przykład wieloletniego zabiegania o właściwe upamiętnienie i znalezienie trwałego miejsca w narodowej świadomości dla ludobójstwa wołyńskiego, może uzmysławiać skalę problemu.
Wielu poświęcało lata życia i zaangażowania by móc skutecznie zawalczyć o swoje miejsce w historii, czy choćby uzmysłowienia rodakom roli jaką w dziejach narodu odegrały tamte ziemie.
Niezmiernie szanowany i wielokrotnie zapraszany na spotkania w instytucjach kultury miast Górnego Śląska prof. Stanisław S. Nicieja porównuje ten niedoceniany potencjał do utraty 1/3 wspólnotowej pamięci. I choć niektórzy twierdzą, że Dolny Śląsk, że Wrocław, z racji nasycenia ludnością napływową miał i ma znacznie łatwiej, gdy chodzi o dbałość o kresowe dziedzictwo, to górnośląski wkład w to dzieło także jest nie do przecenienia.
Mimo różnych dróg i aktywności, podejmowanych przez liderów kresowych organizacji, starano się by te najważniejsze wydarzenia, stawały się doświadczeniami zbiorowymi, jednoczącymi i inspirującymi kolejne.
Taką rolę odgrywają okolicznościowe jubileusze, coroczne zjazdy Kresowian, organizowane na Jasnej Górze, cykliczne sympozja naukowe, spotkania autorskie (np. z . S.S. Nicieją czy Tomaszem K. Kozłowskim z Warszawskiego Domu Spotkań z Historią) w ramach współpracy z różnymi instytucjami (np. katowickim Oddziałem Instytutu Pamięci Narodowej, Instytutem im. W. Korfantego, Biblioteką Śląską i in.).
Medialne życie i medialną pamięć o Kresach od lat wciąż podtrzymuje nadawana przez Polskie Radio Katowice audycja „Lwowska Fala”. Pokoleniowa ciągłość w myśli i czynie to domena Forów Kresowych, prowadzonych m.in. przez katowicki TML, gdzie we współpracy z grupą śląskich nauczycieli, staraniem przewodników po kresowym świecie, szkolna młodzież uczestniczy w konkursach, projektach, przedstawieniach, wyjazdach edukacyjnych, dając nadzieję na podtrzymanie pokoleniowej ciągłości.
Wskazywaną aktywność pozarządowych organizacji, które w ciągu ostatnich dziesięcioleci wyznaczały główne nurty aktywności w tematach kresowych, uzupełnić należy inicjatywami podejmowanymi przez wielu pasjonatów, zapaleńców, animatorów oddolnych akcji o różnym zakresie i zasięgu.
Wielu z nich zasiliło następnie szeregi organizacyjne dając im nowy impuls. Działalność masowa i jednostkowa nie mogłyby jednak funkcjonować w próżni, w oderwaniu od współpracy ze swoistymi emisariuszami polskości za wschodnią granicą, stąd też liczne przykłady współdziałania z tamtejszymi teatrami, klubami sportowymi kołami zainteresowań.
Wielokrotnie owocowało to realizowanymi wspólnie inicjatywami, czego przykładem może być stale podtrzymywana współpraca śląskich organizacji np. z reaktywowaną kilkanaście lat temu lwowską Pogonią, czy tamtejszym Polskim Teatrem Ludowym.
Rozwijana sieć współpracy to także poszukiwanie i podejmowanie wspólnych akcji z kresowymi organizacjami spoza województwa śląskiego, współpraca z krajowymi instytucjami kulturalnymi, placówkami muzealnymi (np. z Muzeum Ziem Wschodnich Dawnej Rzeczypospolitej w Lublinie).
Czy Kresowianie wymrą?
Gdyby perspektywę trwałości podejmowanych działań mierzyć ich mnogością i wymiarem zaangażowania lokalnych i krajowych inicjatyw, można by było być spokojnym o przyszłe lata nawet dość szeroko pojmowanej kresowej społeczności, grona spadkobierców wspaniałego dziedzictwa.Z zewnętrznej perspektywy żywotność idei i trwałość wspólnoty wydają się jak najbardziej silne. .
Jednak nawet dla samych kresowian niepokojąca teraźniejszość, a tym bardziej mglista przyszłość, stają się coraz częściej przedmiotem większej niż wcześniej troski. Trudno ukrywać, że w trakcie upływających w poczuciu dobrze wypełnianego obowiązku dekad niedostatecznie dużo uwagi i czasu poświęcono spoglądaniu w przyszłość.
Wielokrotnie przytaczane w przemowach, wystąpieniach, hasło o „sztafecie kresowych pokoleń” to wciąż nieosiągalny ideał. Coraz trudniejszy do osiągnięcia wraz z kolejnymi upływającymi latami.
Można zadać sobie pytanie: czy realizacja takiego projektu wprowadzenia Kresów w przyszłościowy wymiar, wraz z nowymi pokoleniami jest rzeczywiście możliwa. Czy świat technologicznego wyścigu i sztucznej inteligencji to wciąż świat odpowiedni dla podtrzymywania pamięci o kresowym „skrawku historii”, czy to wciąż ma swoją, nie tylko sentymentalną, wartość. Przy właściwym przygotowaniu, spostrzeganiu potencjalnych mielizn, pytania takie byłyby bezzasadne.
Niestety, dla wielu środowisk, dla których obiektywną trudnością staje się upływający czas, a co za tym idzie – zauważalny ubytek kadr, nie zawsze oczywistym, a zawczasu realistycznym do osiągniecia celem, było zadbanie o tzw. Zastępowalność pokoleń. A ona jest kluczowa dla trwałości wspólnoty. Obecnie nieubłaganie topniejące szeregi organizacji uzupełnia swoim zaangażowaniem coraz mniejsza grupa młodszych działaczy.
Wciąż jest żywy duch tworzenia i współpracy, nadal są ludzie oddani kresowej sprawie, ale wciąż daleko do osiągnięcia „masy krytycznej”. Trudno także nie zauważać braku właściwej formacji tożsamościowej w pokoleniach wnuków, prawnuków z rodzin o kresowym rodowodzie.
Dziadkowe pamiątki, te pieczołowicie gromadzone łączniki z utraconym światem, coraz częściej trafiają, w najlepszym razie, do antykwariatów, na targi staroci. Swoje robi też pewna niemożność pogodzenia się nestorów środowiska z koniecznością przyzwolenia nowym pokoleniom na własny dobór środków i metod działania – przystających do zmieniającej się coraz szybciej rzeczywistości.
W tak funkcjonującym schemacie nie jest dziwnym, że w szerszym wymiarze „sprawa kresowa” jest w stanie wypłynąć na szersze wody jedynie w momentach politycznego wzmożenia wtedy, kiedy jest to tej czy innej grupie instrumentalnie potrzebne.
***
Kresy Rzeczypospolitej i wszystko co wiąże się z ich dziedzictwem warte jest rzeczywistego uznania, pamięci, ale także współczesnego kształtowania. I nie jest to dziwne, bo wymykają się jedynie przeszłościowej klasyfikacji. Żeby to pojąć trzeba mieć poczucie sprawczości, wpływu.
W środowiskach kresowych, także tych śląskich, wciąż można znaleźć takich ludzi, takie osobistości, które je mają. Mimo okresowych kryzysów, problemów, od których żadne środowiska nie są wolne, daje to nadzieję na zmiany.
Ucieczka od schematyzmów, przetrwanie trudniejszego organizacyjnie czasu wojny za wschodnią granicą, w połączeniu z gotowością do wprowadzania zmian, mogą zapoczątkować nowy rozdział.
„Zaledwie” zapoczątkować, bowiem będzie to wymagało rozeznania sytuacji na nowo, przywrócenia poprzednich relacji z rodakami, ale także z organizacjami na Wschodzie, zbudowania nowych mostów i tam.
Z tych, zdawałoby się „ostatnich Mohikanów kresowej sprawy” funkcjonujących regionalnie i ponadregionalnie i ich zaangażowania można wciąż zbudować fundament, z mniejszą obawą oczekując nowego.
Tekst jest częścią projektu pt. „imPressje Górnośląskie + Śląsk sztuką pisany vol. 2” jest dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra”. Wszystkie materiały w ramach projektu udostępnione są na licencji CC BY. Zachęcamy do ich przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.


