Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Ustawa o osobie najbliższej? Karol Nawrocki powinien ją podpisać, ale pod jednym warunkiem

Ustawa o osobie najbliższej? Karol Nawrocki powinien ją podpisać, ale pod jednym warunkiem źródło: https://www.youtube.com/watch?v=whiOojIKhCM&t=311s

Gdyby Karol Nawrocki podpisał ustawę o statusie osoby najbliższej, to w korzystny dla prawicy sposób przygasilibyśmy wojnę kulturową, dając przestrzeń na promowanie pozytywnej agendy promocji małżeństwa. By było to możliwe, koalicja, a więc odpowiedzialni za projekt minister Katarzyna Kotula i PSL, muszą zrezygnować z przyznawania konkubinatom przywilejów podatkowych.

W miniony piątek politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego i Lewicy stanęli wspólnie na konferencji prasowej i przedstawili założenia do ustawy, która nosi tytuł: „Ustawa o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu”.

Jak widzimy, przynajmniej formalnie, nie jest to ustawa o związkach partnerskich. Można by wobec tego założyć, że ma ona niemałe szanse na wejście w życie. Akceptację dla takiego rozwiązania przez lata deklarował jako potencjalnie możliwie prezydent Andrzej Duda i tę samą deklarację zarówno w kampanii prezydenckiej, jak i w ostatnich dniach podtrzymał prezydent Karol Nawrocki.

Półtora roku temu na tych łamach zachęcałem polityków PSL-u do tego, żeby taką ustawę przygotowali, czyniąc zadość zarówno obietnicom rządzącej koalicji, jak i oczekiwaniom konserwatywnych wyborców. Diabeł jednak tkwi w szczegółach.

Ułatwienia tak, przywileje nie

Do tego momentu nie poznaliśmy tekstu ustawy, znamy tylko jej założenia przedstawione na konferencji. Znajdą się tam oczywiście rozmaite ułatwienia dla żyjących w związkach hetero- i homoseksualnych. Osoby funkcjonujące w takich relacjach będą miały możliwość zawarcia specjalnej umowy u notariusza, która potwierdzi fakt, że żyją wspólnie. W efekcie zyskają między innymi pełne prawo do informacji medycznej czy do decydowania o miejscu pochówku.

Jakkolwiek te kwestie nie budzą wątpliwości, tak w założeniach znajdziemy również dalej idące przywileje. Część z nich moim zdaniem można zaakceptować – to w mojej opinii np. prawo do renty po zmarłym partnerze albo możliwość objęcia partnera ubezpieczeniem wtedy, gdy jedna osoba pracuje, a druga nie.

Część z przywilejów rodzi jednak pytania o zgodność z art. 18 Konstytucji RP. Mam na myśli przede wszystkim kwestie podatkowe. Projekt zakłada wspólne rozliczanie się, w zamyśle premiujące małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, które po sformalizowaniu może zapłacić niższe podatki i być zwolnione od podatku od spadków.

Warto tu zwrócić uwagę, że wątpliwości względem konstytucyjności podnosiło na wcześniejszych etapach – gdy formalnie mowa była o ustawie o związkach partnerskich – m.in. Ministerstwo Finansów kierowane przez Andrzeja Domańskiego.

Jak czytamy w uwadze MF na stronach Rządowego Centrum Legislacji „można (…) spodziewać się dalszego, znaczącego obniżenia liczby zawieranych małżeństw. W tym kontekście zasadne jest pytanie o zgodność projektowanych zmian z ustawą zasadniczą, m.in. z zasadą konstytucyjnej ochrony małżeństwa”.

Trudno uznać, że tego rodzaju wątpliwości straciły na aktualności w efekcie zmiany nazwy projektowanej instytucji. Wydaje się zatem, że warunkiem konstytucyjności nowego prawa jest istotna różnica zakresu przywilejów między małżeństwem a sformalizowanymi konkubinatami. Przywileje podatkowe wydają się naturalnym kandydatem na to rozgraniczenie.

Co więcej, chcąc uniknąć możliwości wykorzystywania statusu związku jako narzędzia do optymalizacji podatkowej, zaproponowano, by przywileje w tym zakresie były dostępne tylko dla tych par, które zdecydują się na wspólność majątkową.

Problem polega na tym, że ta instytucja jest w polskim prawie dostępna tylko i wyłącznie dla małżeństw. Nawet rodzic z dzieckiem nie ma wspólności majątkowej, więc rozszerzenie możliwości jej ustalenia na związki oznaczałoby istotny krok do zrównania statusu takich par z małżeństwami.

Podpis korzystny dla prawicy

Zachęcam koalicję rządzącą, by wycofała się z najdalej idących przepisów, bo chciałbym, żeby Karol Nawrocki ustawę dotyczącą statusu osoby najbliższej podpisał. Na dziś otoczenie głowy państwa deklaruje, że propozycja jest zbyt podobna do małżeństwa, wobec tego prezydent skłania się do weta.

Sądzę, że z perspektywy troski o konserwatywne wartości wejście w życie ograniczonej w przywilejach ustawy ułatwiającej życie konkubentom w czasie panowania centro-lewicowej koalicji to optymalne rozwiązanie. Sprawi ono bowiem, że temat legalizacji związków partnerskich czy nawet tzw. pełnej równości małżeńskiej zostanie na lata zablokowany.

Trudno będzie podczas rządów prawicy znowu mówić, że „trzeba wreszcie wprowadzić równość małżeńską”, skoro niemożliwe to było nawet za czasów najbardziej liberalnej koalicji od lat.

Jeśli prezydent Nawrocki zawetuje pomysł PSL-u i Lewicy, to gdy konserwatyści wrócą do rządzenia, temat praw osób LGBT znów rozpali emocje i może – podobnie jak za poprzednich rządów prawicy – przesuwać stanowisko opinii publicznej w bardziej lewicowo-liberalną stronę.

Ktoś powie, że właśnie po to Polacy wybrali taką, a nie inną głowę państwa, żeby blokowała takie ustawy jak ta. Dane przeczą jednak takiemu postawieniu sprawy. Wieloletnie atakowanie rządu PiS za niechęć wobec środowisk LGBT sprawiło, że poglądy Polaków zmieniły się na niekorzyść konserwatystów.

Jeszcze w 2013 roku ledwie 33 proc. Polaków było za tym, aby pary tej samej płci mogły zawiązywać związek partnerski, 60 proc. sprzeciwiało się takiemu pomysłowi. 10 lat później, po 8 latach rządów prawicy, przewagę uzyskali zwolennicy takich regulacji.

W 2024 roku „za” było ponad 50 proc. badanych, w tym aż 37 proc. deklarujących swoje poglądy jako prawicowe. Ponad jedna na trzy osoby deklarująca prawicowe poglądy nie ma nic przeciwko związkom partnerskich osób tej samej płci! Również 40 proc. spośród tych, którzy deklarują chodzenie do kościoła co tydzień, popierała legalizację homoseksualnych związków partnerskich. Tak niekorzystna dla konserwatystów zmiana opinii społecznej również po konserwatywnej stronie polskiego społeczeństwa powinna skłaniać prawicę do zmiany taktyki w tej sprawie.

Szczególnie, że gdy zapytamy o legalizację heteroseksualnych związków partnerskich, to okazuje się, że ich akceptacja w polskim społeczeństwie jest powszechna. W 2024 roku wg danych CBOS 90 proc. Polaków było „za”, w tym 87 proc. wyborów prawicy i 88 proc. co tydzień uczęszczających do kościoła.

Jak widać, nie jest to sprawa, w imię której warto kłaść się Rejtanem, tylko precyzyjnie postawić tamę zrównywaniu przywilejów małżeństw i konkubinatów w zgodzie z duchem polskiej Konstytucji. Zdecydowanie należałoby zadbać o to, by legalizacja związków innych niż małżeństwa nie oznaczała równoprawnej alternatywy i nie spowodowała tym samym spadku liczby zawieranych małżeństw.

Gdyby tak się stało, to na dobrą dekadę skończyłby się paradygmat wiecznej wojny kulturowej, w której prawica stawiana jest w roli tej siły, która chce utrudniać ludziom życie. Konserwatyści mogliby skoncentrować się na pozytywnej agendzie, czyli tłumaczeniu w debacie publicznej, jak pozytywną wartością – także konstytucyjną – jest małżeństwo. Pozytywnej propagandy małżeństwa potrzebujemy znacznie bardziej, niż walczenia z konkubinatami.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.