„Pan Bóg miał skwitować: a, to ty bydzies gŏdoł tak, jak jŏ!”. Śląska poezja czy poezja po śląsku?
Tekst w wersji audio:
IDĄ
The past is gone and I’m still alive
– Still Corners, Far Rider
To się dzieje i nie dzieje. Idą długim szeregiem
wszyscy: starzik Gerard, ujek Tomasz, starka Truda,
starzik Johann i ciocia Tila, starzik Roman i staroszek Wiluś,
trochę z tyłu nestor Józef – ostatni, którego rozpoznaję,
wielki tłum o twarzach i bez twarzy.
Idą i idą. gŏdajōm, mówią, sie Sprechen, rozumieją się
słowami i bez słów, poprzez język i w poprzek niego,
coś śpiewają, coś szepczą, słyszę cyję, dzwonki,
ktoś klaszcze w dłonie, ktoś gwiżdże,
przechodzą swobodnie i jakby w procesji.
Idą Śląskiem, przez Piekary, Szarlej, Kozłową Górę,
Brzeziny, Ptakowice, Rybną, Wielowieś, zacierają się nazwy,
pojawiają: Kamin, Langendorf, Josefsthal, Brynica czy Drama
zmienia brzegi, podmywa, gęstnieją szuwary,
klekoczą czaple, bobry wytrwale budują żeremie.
Idą brzegiem, niosą obraz Świętej Rodziny,
taki jak mieli w izbie, ten sam, inny, podobny,
aż mijają mnie i ktoś się odwraca, mówi pogodnie, cicho:
Pōdzies z nami, jak pożyjes swoje.
OBJAŚNIENIA
Słowem wyjaśnienia należy powiedzieć, że starziki lub staroszki i starki to po śląsku dziadkowie i babcie – i jest to forma starsza w użyciu, niż pochodzące z niemieckiego Oma i Opa, przechowana zwłaszcza we wschodnich częściach Górnego Śląska. I jest to, wedle mojej wiedzy, forma uniwersalna, niestopniowalna pokoleniowo: starzikiem czy starką będą dziadkowie, babcie, pradziadkowie, prababcie, jak i wcześniejsi przodkowie w linii prostej. Cyja to akordeon, silnie zakorzeniony w śląskim instrumentarium ludowym.
Charakterystyczna dla Górnego Śląska jest też płynność nazewnictwa między słowiańskimi a germańskimi formami, a zatem Kamin to oczywiście Kamień, dziś dzielnica Piekar Śląskich, podobnie jak Josephsthal, czyli Józefka. Langendorf to zaś Wielowieś.
Ostatnim, na co chciałbym zwrócić uwagę, jest obraz Świętej Rodziny, nawiązujący do tych, które wisiały w izbie jadalnej górnośląskich domów. W tej izbie – tradycyjnie – należało zachować większą powagę, z racji uobecnionego sacrum. Wiązało się to także z jeszcze przedchrześcijańską wiarą w świętość momentu i miejsca wspólnego posiłku, w teologii chrześcijańskiej ponownie podkreśloną przez dualizm Ostatniej Wieczerzy jako uczty i zarazem zapowiedzi ofiary Chrystusa.
PRA
Rzucane z prośbą o przeciągłe potwierdzenie,
serdecznie, gorzko, poufale czy w żarcie:
Bydzie, pra? Praaa, praaa, bydzie.
Szorstkie jak ryk niedźwiedzia, surowe jak kość naga,
podszyte – czyż nie? – nieświadomą wiarą
że w szpiku rzeczy jest prawda o jednym dźwięku,
tym trwającym, zanim wymyślono gamy
i wystarczy tylko pojedynczy głos,
który pyta, woła, wraca nieustannie
jak pływ morski, jak cętki światła krążące
na trawie pod rozbujaną gałęzią.
Coraz starsze wraz z ludźmi, którzy pamiętają,
jak padało co dzień, przypadkiem, z rozmysłem,
było zarazem nadzieją na odpowiedź
oraz odpowiedzią, samo w sobie niosło
ukojenie, ciszę. Przecież niosło, pra?
OBJAŚNIENIA
Pra jest bardzo ciekawym śląskim idiomem, jasno nawiązującym do prawdy i używanym jako partykuła bliska polskim formom literackim prawda?/nieprawdaż? Jest to idiom o tyle interesujący, że choć sam w sobie ma pewną lekkość i żartobliwość, to przechowuje sam rdzeń znaczeniowy słowa prawda, (końcówka -da jest starosłowiańskim przyrostkiem tworzącym rzeczowniki – np. ochło-da swobo-da, góralskie ślebo-da (wolność). Również prasłowiańskie praw- znaczy to, co uczciwe, proste, takie, jak ma być (zachowane np. w bułgarskim, gdzie prawo znaczy prosto). Stąd oczywiście słowo prawo jako zespół stanowionych norm.
Rdzeń pra-/per-/pro- jest też w ogóle właściwy językom indoeuropejskim – jednym z doniosłych przykładów użycia jest choćby prana w sanskrycie jako powszechna siła życiowa, utrzymująca świat w ładzie i porządku.
MALC
Jeśli cukier się dobrze zeszkli, gorący bursztyn zastygnie na łyżeczce i wkrótce będzie topnieć pod zachłannym językiem. Tak właśnie należy: zlizywać, aż słodkość zakłóci metaliczny posmak dna. Przebić się do imentu, powoli, metodycznie, aż się poczuje kres. Jeszcze przed chwilą ersatz Tajemnicy błyszczał opalonym światłem.
OBJAŚNIENIA
Malc to skarmelizowany na łyżeczce cukier, który był popularny jako forma swoistego lizaka domowej roboty. W czasach mojego dzieciństwa przypominany już trochę na zasadzie kulinarnej ciekawostki.
NIY PRZEPOMNIJ
Niy przepomnij – tak jus sie niy gŏdo. Słowo
zatonęło jak otoczak w ciepłym, gwałtownym przypływie
standardu polszczyzny. Spoczęło na dnie morza słów
obok innych form, których starka Truda,
zgodnie z relacją, jeszcze używała. Wygładziły się
krawędzie strzōdka na obły środek. I co jest postrzōdku
niepokoi o wiele mniej, nie zatrzymuje, uwiera słabiej.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów – jakie są
języki aniołów? Ludowy żart głosi, że zostaliśmy na końcu
plemion obdarzanych przez Pŏnbōcka językami, zatem
otrzymaliśmy Jego mowę. Ale to mit obecny
wszędzie, gdzie tonie gŏdka, idiom, zaśpiew, gdzie się goi
znamię własnego narzecza. Bóg używa, to pewne,
wszystkich zapomnianych sylab.
Niy przepomnij – starka Truda powtórzyłaby
trzy razy, jakby na skraju tajemnej liturgii
między urabianiem ciasta a zgarnianiem mąki ze stołu.
Niy przepomnij, by kochać to, co otrzymałeś
co zapadło w niepamięć, albo szybuje wysoko,
poza pojęcia, myśli, znaczenia, tam, gdzie się sięga
tylko ufnością, że Ktoś czuwa nad naszym
dukaniem, rozumie je pełniej niż my
kiedykolwiek, jakkolwiek.
OBJAŚNIENIA
Nawiązanie do Hymnu o miłości listu świętego Pawła do Koryntian jest oczywiście nieprzypadkowe. Nieraz powtarzany na Śląsku dowcip głosi, że na końcu nadawania ludziom przez Pana Boga języków pozostał już tylko Ślązak, co Pan Bóg miał skwitować: a, to ty bydzies gŏdoł tak, jak jŏ. I jest to żart pokrewny innym opowiastkom, funkcjonującym w wielu regionach przywiązanych do swoich małych języków albo dialektów.
Warto zwrócić tu uwagę na przechowaną w śląskim bardzo długo starą formę strzōdek, której stopniowe przesunięcie w języku polskim w kierunku środka- rozpoczyna się już w średniowieczu. Formą pośrednią w polszczyźnie między strzodkiem a środkiem był śrzodek, poświadczony jeszcze w XVIII wieku. W języku czeskim do dziś środek to střed.
Forma przepomnieć zanikła w polszczyźnie później, używana jeszcze np. w Chłopach Władysława Reymonta.
Publikacja jest częścią projektu „imPressje Górnośląskie + Śląsk sztuką pisany vol. 2” jest dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra”. Wszystkie materiały w ramach projektu udostępnione są na licencji CC BY. Zachęcamy do ich przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

