Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Donald Tusk wygra następne wybory. W Wilanowie. W domu starców

przeczytanie zajmie 3 min
Donald Tusk wygra następne wybory. W Wilanowie. W domu starców autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Ostatnie występy premiera dowodzą, że z człowieka, który reprezentował „młodych, wykształconych, z wielkich ośrodków” stał się politykiem obsługującym sfrustrowanych, antypisowskich emerytów.

Wyobrażam sobie, jak to wyglądało. Któryś z doradców przyszedł do gabinetu premiera i powiedział: „Donald, Kuba Wojewódzki zaprasza. Idź, będziesz młodzieżowy”. No to poszedł.

To symptomatyczne, że Donald Tusk, który po powrocie do Polski zapewniał, że będzie – w przeciwieństwie do Jarosława Kaczyńskiego – dostępny dla dziennikarzy, gawędzi sobie z Kubą Wojewódzkim i Piotrem Kędzierskim, a nie znajduje czasu na poważniejsze rozmowy z ludźmi, którzy zadaliby szefowi rządu niewygodne pytania.

W podcaście Onetu Tusk wprawdzie musiał zmierzyć się z „trudnymi pytaniami”, ale dotyczyły one głównie tego, dlaczego Morawiecki z Ziobrą jeszcze nie siedzą i czemu Hołownia spotyka się z Bielanem.

Opowieści z fotela bujanego

Chciałbym napisać, że odpowiedzi szefa rządu były zaskakujące w swej kuriozalności, ale to byłaby nieprawda, zważywszy na to, co zdarzyło się dzień wcześniej. Wówczas bowiem, na spotkaniu w Piotrkowie Trybunalskim, premier powiedział, po pierwsze, że zrealizował 30 proc. obietnic, gdyż tyle otrzymał głosów oraz – na pełną zawodu wypowiedź młodej kobiety, jego wyborcy – odrzekł, że dzieci się nie rodzą, bo kobietom jest za dobrze, a „za jego czasów…”.

Premier podczas rozmowy z Wojewódzkim i Kędzierskim podtrzymał pierwsze stwierdzenie, co świadczy o tym, że to nie było tylko chlapnięcie w przypływie chwili.

Okazuje się, że z Donalda Tuska – niegdyś bożyszcza „młodych, wykształconych, z wielkich miast” – został boomer, który chyba nie zdaje sobie sprawy, jak śmieszne jest to, co mówi. Oczywiście, że dostał 31 proc., bo ile miał? 100 proc.? Mało demokratyczne te standardy pana premiera.

Po drugie, świadome szerzenie takiej narracji pokazuje, że Tusk nie odrobił lekcji ostatnich ośmiu lat. Jednym z cenniejszych elementów dziedzictwa Prawa i Sprawiedliwości jest zmiana paradygmatu w kwestii zobowiązań wyborczych. Dziś nie można już na chybcika spisać stu punktów, które rzekomo mają zostać zrealizowane w sto dni – choć od początku wiadomo, że to fikcja – i bez żenady twierdzić, że jest to poważny program wyborczy, ignorując fakt, że większość obietnic nigdy nie zostanie spełniona.

To znaczy można, bo Platforma Obywatelska właśnie to zrobiła, ale płaci za to dużą cenę – Tusk bezustannie zbiera razy za brak sprawczości. Młodzi, ze szczególnym uwzględnieniem prawo- i lewoskrętnych ideowców, mają wyższe standardy.

Z kolei wykłady z repertuaru „za moich czasów” to już czysty krindż. Jeśli dzisiejszych młodych nie stać na w miarę normalne funkcjonowanie na rynku mieszkaniowym i założenie rodziny, to nie pocieszą ich historyki pana przed siedemdziesiątką, jak to było za komuny.

Święta wojna emerytów

Obraz dziadersa dopełnia refleksja na temat Polski 2050, którą szef rządu był uprzejmy się podzielić w podcaście Onetu.

„Uważam, że problem z Szymonem Hołownią i jego partią polegał na bardzo fałszywym założeniu, że 15 października 2023 roku istotna część polskich wyborców głosowała za Trzecią Drogą, czyli ani PiS, ani PO, tylko żeby znaleźć jakieś trzecie rozwiązanie.

Nie, Polacy głosowali, bo mieli 8 latach już naprawdę serdecznie dosyć tego brutalnego, obleśnego bałaganu, jaki PiS nam zafundował. (…) Pierwszym etapem jest symetria – »PiS PO jedno zło«. Drugim etapem jest złudzenie, że w związku z tym znajdziemy coś, co jest ponad albo obok.

A fundamentalnym sporem w polskiej polityce i fundamentalną emocją wśród zwykłych ludzi jest dokładnie ten spór” – stwierdził premier.

Rzeczywiście, wyobraźnią emerytów zawładnęły te dwie toksyczne figury, ale im ktoś jest młodszy, tym nie odnajduje się w tym konflikcie. Jeśli Tusk zastanawia się, dlaczego Koalicja Obywatelska straci młodych na rzecz Sławomira Mentzena i Adriana Zandberga, to właśnie między innymi dlatego, że toczy wojnę, która emocjonuje coraz mniejszą część wyborców.

Ostatnie wybory pokazały, że PO-PiS jest wyjątkowo słaby – rośnie grupa ludzi – z młodymi na czele – która ma dość nieznośnego zaganiactwa do jednego bądź drugiego plemienia, które w praktyce politycznej różnią się już coraz rzadziej. Ani Tusk, ani Kaczyński zdają się tego nie rozumieć, czym tylko przyspieszają nieuchronny koniec swojej dominacji.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.