Big techy niszczą środowisko. Usługi w chmurze słono nas kosztują
Awaria AWS jest świetną okazją, aby porozmawiać o destrukcyjnym wpływie big techów na środowisko. Centra danych obsługiwane przez takie megakorporacje jak Amazon zużywają energię elektryczną, cieplną i wodną na niespotykaną dotąd skalę, co prowadzi do wyzysku społeczności zamieszkujących w pobliżu placówek. W obliczu niespotykanych skutków rozwoju technologii potrzebne nam są nowe regulacje.
Centra danych – centra zużycia energii
Poniedziałkowy poranek został zdominowany przez awarię Amazon Web Services (AWS), największej firmy oferującej usługi w chmurze i serwery do obsługi aplikacji i stron internetowych.
Z tego powodu platformy takie jak Snapchat, Zoom czy Roblox tymczasowo przestały działać. Źródło problemów wykryto w centrach danych AWS zlokalizowanych w północnej Wirginii w USA.
Centra danych i skutki ich działalności zasługują na szersze omówienie, wszak ich wpływ na rzeczywistość nie ogranicza się jedynie do przechowywania infrastruktury informatycznej. Obiekty te są jednymi z największych konsumentów energii elektrycznej, o czym świadczy światowe zużycie na poziomie ok. 415 TWh odpowiadające 1,5% całkowitego zużycia energii elektrycznej na planecie (stan z 2024 roku).
W skali europejskiej odsetek ten jest jeszcze większy, bowiem 70-96 TWh energii zużytej przez centra danych stanowiło 2-3% zapotrzebowania na prąd na kontynencie. Niechlubnym liderem europejskiej klasyfikacji jest Irlandia, gdzie szacuje się, że centra danych pochłaniają 22% całkowitego zużycia energii elektrycznej w państwie (dla porównania, w Polsce jest to ok. 2%).
Jak podaje Międzynarodowa Agencja Energetyczna, całkowite zużycie energii elektrycznej przez Amazon, Google, Metę i Microsoft zwiększyło się ponad dwukrotnie w latach 2017–2021. Z dużą dozą pewności można stwierdzić, że trend będzie jeszcze się pogłębiał, głównie za sprawą sztucznej inteligencji i innych zaawansowanych technologii.
Według MAE, w 2026 r. zapotrzebowanie na energię elektryczną przez centra danych związane z rozwojem AI oraz kryptowalut wzrośnie do zawrotnego poziomu od 620 TWh do 1050 TWh! Inna statystyka podaje natomiast, że w 2030 roku zużycie energii w samej Europie wyniesie aż 115 TWh, a więc blisko o połowę więcej niż obecnie.
Przytoczone statystyki z pewnością działają na wyobraźnię, lecz nawet one nie są w stanie nam uzmysłowić, jak bardzo energochłonne są usługi w chmurze.
Big techy niszczą przyrodę
Więcej światła na kosztowną i destrukcyjną politykę big techów rzuca książka Sylwii Czubkowskiej Bóg techy. Jak wielkie firmy technologiczne przejmują władzę nad Polską i światem. Autorka dobitnie ukazuje, jak proekologiczne hasła głoszone przez megakorporacje są jedynie pustymi frazesami, za którymi kryje się polityka greenwashingu i eksploatowania środowiska naturalnego.
Przykładem, który podczas lektury budzi uczucie szoku i oburzenia, jest historia centrum danych Microsoft zlokalizowanego w pobliżu holenderskiego Middenmeer. W 2021 roku obiekt zużył 84 tysiące metrów sześciennych wody, a więc tyle, ile cała populacja miejscowości zużywała w ciągu pięciu lat!
„Żarłoczność” centrum danych okazała się opłakana w skutkach, ponieważ obiekt pobierał wodę również podczas letnich upałów, które wywołały suszę w całej Holandii. Ów przypadek nie jest odosobniony, wielkie spółki konsumują za pomocą centrów danych ogromne zasoby wody (w Irlandii zużywa się szacunkowo 50 mln metrów sześciennych wody!).
„Te altruistyczne według PR-owców inwestycje okazują się bardzo kosztowne w eksploatacji (…) Po jakimś czasie zauważają to okoliczni mieszkańcy: w spadku ciśnienia wody, w wysychających rzeczkach i studniach, w tym, jak pudła wielkich hal oświetlają okolicę, jak hałasują i jak zmieniają krajobraz” – pisze Czubkowska, pokazując destrukcyjny charakter big techów.
W przypadku rozwoju technologii mamy do czynienia z samonapędzającą się machiną. Wraz ze zwiększoną intensywnością prac nad sztuczną inteligencją potrzeba coraz więcej mocy obliczeniowej w budowanych przez megakorporacje centrach danych, co prowadzi do coraz większego zużycia energii i wody.
W Bóg techach Czubkowska przedstawia hipokryzję, jaką wykazują się giganci cyfrowi w promocji zrównoważonego, ekologicznego rozwoju.
„Kolejne firmy raportują ogromne wzrosty emisji gazów cieplarnianych, przyznając, że nie są w stanie osiągnąć zapowiadanej od lat neutralności klimatycznej. W ciągu pięciu lat Google globalnie wyemitował ponad 15 milionów ton dwutlenku węgla, notując w tym czasie wzrost emisji o 48 procent” – pisze dziennikarka.
Być może potrzebowaliśmy wielkiej awarii AWS, aby ta skłoniła nas do refleksji nad tym, jak krwiożerczy – zarówno w sferze zużycia energii, jak i oddziaływania na środowisko – potrafią być najwięksi giganci cyfrowi.
W obliczu gwałtownego rozwoju technologii i jego coraz wyraźniejszych konsekwencji musimy rozważyć wprowadzenie nowych regulacji obciążających działalność big techów.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
