Andrzej Duda w ZEN.com. Czas na stworzenie stałej rady byłych prezydentów
Andrzej Duda w Kanale Zero; źródło: zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=FBwbj1EDrKc
Andrzej Duda wchodzący w świat biznesu to sygnał dla państwa polskiego. Potrzebujemy modelu zaangażowania byłych prezydentów w służbę na rzecz państwa.
W niedzielę 19 października na łamach portalu „Puls Biznesu” ukazał się wywiad z byłym prezydentem Rzeczypospolitej Andrzejem Dudą. Rozmowa dotyczyła przede wszystkim jego decyzji o dołączeniu do rady nadzorczej polskiego fintechu ZEN.com.
Z kolei we wtorek dowiedzieliśmy się, że jego żona, Agata Kornhauser-Duda, została doradcą prezesa Narodowego Banku Polskiego.
Andrzej Duda ma misję?
We wspomnianym wywiadzie Duda stwierdza, że widzi w ZEN.com duży potencjał do stworzenia całego systemu finansowego, który będzie intuicyjny i przyjazny w obsłudze. Jego zdaniem firma powinna kierować swoją ofertę nie tylko do młodych użytkowników, ale również – a może przede wszystkim – do osób z jego pokolenia i starszych.
Podkreśla również, że jego doświadczenie w prawie administracyjnym może pomóc firmie w budowaniu zaufania i bezpieczeństwa konsumentów.
„Przyjąłem na siebie współodpowiedzialność za nadzór nad tym, by ZEN.com był instytucją maksymalnie bezpieczną dla klientów. […] Zanim zająłem się polityką, specjalizowałem się w prawie administracyjnym, w tym gospodarczym publicznym. Koncesje, licencje, zezwolenia – wszelkie prawne ograniczenia swobody działalności gospodarczej to był mój obszar specjalizacji” – wyjaśniał Andrzej Duda.
Służba, a nie stanowiska
W rozmowie z „Pulsem Biznesu” były prezydent zapewnia, że nie zamierza ubiegać się o żadne stanowisko polityczne, choć nie wyklucza powrotu do aktywnej działalności publicznej. Zastrzega jednak, że w jego przypadku najważniejsza jest służba na rzecz państwa.
„Z moimi współpracownikami z czasów prezydenckich pracujemy nad stworzeniem think tanku. Chciałbym, żeby na obrzeżach polityki pełnił funkcję konsultacyjno-doradczą w kwestiach rozwoju Polski i kontynuacji idei Trójmorza. Choć nie zamykam drogi powrotu do aktywnej polityki” – stwierdza była głowa państwa.
Byli prezydenci puszczeni samopas
Dołączenie przez Andrzeja Dudę do ekipy Kanału Zero oraz rady nadzorczej ZEN.com pokazuje, że w Polsce brakuje pomysłu na zagospodarowanie tak znaczących postaci jak byli prezydenci. W skrócie – marnujemy potencjał ludzi, którzy mają doświadczenie na arenie zarówno krajowej, jak i międzynarodowej, a mogliby wciąż realnie służyć Rzeczypospolitej.
W poniedziałkowej rozmowie Radia RMF FM poseł PiS Jacek Sasin, pytany o ostatnie decyzje Andrzeja Dudy, stwierdził, że potrzebujemy pomysłu na zaangażowanie byłych prezydentów w służbę publiczną.
– W II Rzeczypospolitej konstytucja kwietniowa stwierdzała, że były prezydent zostaje senatorem. Może to jest jakieś rozwiązanie. Może też trzeba stworzyć radę byłych prezydentów, która pomagałaby w podejmowaniu kluczowych decyzji dla Rzeczypospolitej – mówił były minister aktywów państwowych.
Trudno się z posłem nie zgodzić. Były prezydent Rzeczypospolitej to osoba o licznych kontaktach międzynarodowych, z doświadczeniem w polityce zagranicznej oraz w zarządzaniu wizerunkiem państwa.
Specjalna rada prezydencka
Zgodnie z obowiązującymi przepisami tzw. emerytura prezydencka wynosi 75% zasadniczego wynagrodzenia urzędującego prezydenta. Oznacza to, że Andrzej Duda otrzymuje nieco ponad 13 tys. zł brutto miesięcznie.
Pomijając kwestię tego, jak niskie jest to uposażenie (a tym bardziej wynagrodzenie urzędującego prezydenta), warto zastanowić się, czy skoro Andrzej Duda i tak pobiera środki z budżetu państwa, nie należałoby zaangażować go – jako jednego z kluczowych polityków ostatniej dekady – w stałą służbę na rzecz Rzeczypospolitej.
Pomysł powołania stałej rady przy Prezydencie RP, w której zasiadałyby byłe głowy państwa, wydaje się rozsądny i stabilny. W obecnym hipotetycznym scenariuszu w takiej radzie byliby Andrzej Duda, Bronisław Komorowski, Aleksander Kwaśniewski i Lech Wałęsa.
Każdy z nich wywodzi się z innej opcji politycznej i wnosi doświadczenie z różnych etapów funkcjonowania III RP. Mogliby więc wspierać urzędującego prezydenta swoim doświadczeniem, wiedzą i kontaktami, pomagając mu podejmować kluczowe decyzje.
Nie ma w tym pomyśle nic kontrowersyjnego – pozbawieni bezpośredniego wpływu byli prezydenci mogliby w ten sposób wciąż pośrednio służyć Rzeczypospolitej, wykorzystując swoje doświadczenie i obycie.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
