Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Mniejszość niemiecka na Górnym Śląsku i diaspora górnośląska w Niemczech

przeczytanie zajmie 25 min
Mniejszość niemiecka na Górnym Śląsku i diaspora górnośląska w Niemczech Autor ilustracji: Bruno Dziadkiewicz

Tekst w wersji audio:

 

Mniejszość niemiecka na Górnym Śląsku funkcjonuje nieprzerwanie od ustalenia nowych granic po pierwszej wojnie światowej. Pierwsze, co przychodzi do głowy, to sytuacja z 1921 roku, gdy granica została przesunięta na zachód. Tak faktycznie się stało na terenie miast takich jak Katowice czy Chorzów, jednak należy mieć na uwadze, że wcześniej mniejszość niemiecka zaczęła się formować w takich miastach jak Bielsko i Cieszyn.

 

Początki mniejszości niemieckiej na Górnym Śląsku

Górny Śląsk to kraina dotknięta wieloma zmianami granic administracyjnych. Nie jest tajemnicą, że aktualne województwo śląskie składa się nie tylko z terenów górnośląskich. Zastanawiając się nad przeszłością tego regionu, najczęściej mamy na myśli miasta znajdujące się na terenie dzisiejszej aglomeracji.

W kontekście mniejszości niemieckiej warto jednak zaznaczyć, że jej działalność na Górnym Śląsku rozpoczęła się na południu aktualnego województwa, w miejscowościach takich jak np. Bielsko. Tradycje omawianej mniejszości mają już przeszło sto lat, choć dzisiaj ogólne struktury mniejszościowe wyglądają zupełnie inaczej, a obszar jej funkcjonowania jest zdecydowanie większy.

Po zakończeniu I wojny światowej Niemcy, którzy znaleźli się na wschód od Olzy, byli już świadomi, że przyjdzie im funkcjonować w ramach administracji polskiej. Od samego początku budziło to spory niepokój, który skutkował konkretnymi działaniami na płaszczyźnie politycznej.

Sytuacja w samorządach wydawała się być sprzyjająca, szczególnie, że większość mieszkańców miast stanowiła ludność niemieckojęzyczna. Naturalnym ruchem było tworzenie się partii politycznych o charakterze lokalnym, które miały być głosem tej ludności. Nie spotkało się to z entuzjazmem nowej administracji, która starała się zmienić charakter rad miejskich poprzez bezpośrednią ingerencję w ich skład. W ten sposób stopniowo pojawiały się stronnictwa polskie, będące dotychczas mniejszościowymi.

Inaczej kształtowała się historia na tzw. pruskim Śląsku. Tam zdecydowano się na organizację plebiscytu, który miał zdecydować o dalszych losach polskich granic. Niefortunnie dla rządu w Warszawie wynik okazał się niekorzystny dla Polski, co poskutkowało wybuchem III powstania śląskiego.

Ostatecznie II Rzeczpospolita uzyskała niewielki, lecz najbardziej uprzemysłowiony fragment Górnego Śląska, a zamieszkująca go społeczność niemiecka stała się mniejszością. Podobnie jak w przypadku Niemców na południu tworzyły się ruchy polityczne, które miały na szczeblu lokalnym reprezentować niemiecką społeczność.

Społeczność niemiecka na Górnym Śląsku była najliczniejszą grupą Niemców w II Rzeczpospolitej. Po ukonstytuowaniu się polskiej władzy pojawiła się potrzeba stworzenia wspólnego bloku, który będzie chronił interesy mniejszości. Przy tak dużej liczbie ludzi o różnych poglądach, rzeczą naturalną było powstawanie ugrupowań o różnych profilach – od lewicowych do prawicowych.

Ugrupowania konserwatywne i liberalne, o charakterze prawicowym, utworzyły wspólny blok, który działał prężnie w Sejmie Śląskim. Z lewicowymi działaczami sytuacja była bardziej skomplikowana. Na przykładzie różnych samorządów widać bowiem, że socjaliści formowali partie, które miały charakter ponadnarodowy i skupiały się bardziej na potrzebach konkretnej warstwy społecznej, głównie robotniczej, niż aspektach związanych stricte z mniejszością niemiecką.

Mniejszość w mniejszości

Ważnym, aczkolwiek często pomijanym elementem mniejszości niemieckiej na Górnym Śląsku, była społeczność żydowska. Zasadniczy problem polega na tym, że mało kto podejmuje się analizy, która pozwoliłaby określić, kiedy traktować społeczność żydowską w charakterze mniejszości narodowej, a kiedy jedynie religijnej.

Szczególnie ruchy syjonistyczne starały się wpłynąć na wizerunek Żydów jako zjednoczonego narodu, a nie wyłącznie wyznawców judaizmu. Wiadomo natomiast, że wielu żydów uznawało się w dwudziestoleciu międzywojennym za Niemców wyznania mojżeszowego.

W takich miastach jak Bielsko, Cieszyn czy Katowice można zauważyć wielu żydów postępowych. Nie wyróżniali się oni z tłumu. Świetnie znali język niemiecki, nie posiadali specyficznego akcentu. Chodzili do niemieckich szkół, pielęgnowali niemiecką kulturę i brali aktywny udział w życiu politycznym, orientując się w kierunku niemieckim. Choć zdecydowaną większość mniejszości niemieckiej stanowili chrześcijanie, żydzi stanowią wyjątkowo trudną do oszacowania grupę, co zdaje się mieć podłoże także polityczne.

Lata 30. XX wieku, szczególnie po dojściu Adolfa Hitlera do władzy, pokazały jak mocno zmieniła się polityka państwa niemieckiego wobec żydów. Dla wielu rodzin żydowskich był to pierwszy, rażący sygnał, albowiem przekonali się, że państwo, którego są obywatelami, a także naród, którego częścią się czują, staje przeciwko im.

Polityka Rzeszy miała bezpośrednie przełożenie na sytuację mniejszości niemieckiej na polskim Górnym Śląsku. Także tutaj nastroje antysemickie wzrastały, choć żydzi najcięższe doświadczenia zaczynają przeżywać od września 1939 roku, a zatem po napadzie III Rzeszy na Polskę.

Wiele rodzin nie wierzyło, że ich wyznanie tak radykalnie wpłynie na to, jak zostaną potraktowani przez państwo niemieckie. Wielu mężczyzn będących weteranami I wojny światowej walczyło po stronie państw niemieckich i identyfikowało się z tym narodem. Rzesza niemiecka jasno jednak wskazywała, że częścią tego narodu nie są.

W obliczu holocaustu, ale też wydarzeń po drugiej wojnie światowej, związanych między innymi z powstaniem Izraela, trudno obiektywnie przeanalizować sytuację żydów w ramach mniejszości niemieckiej. Kolejne wydarzenia historyczne oraz polityczne wpłynęły na zmianę poglądów wielu osób, ale też w oparciu o materiały źródłowe granica między religią i narodowością bywa bardzo cienka.

Spoglądając jednak na listę noblistów śląskich, nie sposób pominąć fakt, że postacie takie jak Otto Stern czy Fritz Haber, choć pochodzą z rodzin żydowskich, traktowani są jako przedstawiciele narodu niemieckiego. Obaj byli podobnie potraktowani przez aparat nazistowski i opuścili granice Rzeszy. Żory, gdzie urodził się Stern, znalazły się po 1921 roku w granicach Polski, więc osoby pokroju przyszłego noblisty również stały się częścią mniejszości niemieckiej.

Z dzisiejszej perspektywy jest to temat o tyle problematyczny, że ciężko jednoznacznie ocenić dziedzictwo tej grupy. Jedni kwalifikują je jako żydowskie, doszukując się jednocześnie cech narodowych, inni bywają bardziej powściągliwi w ocenie.

Jest to o tyle trudne, że współczesna mniejszość niemiecka dba o tradycje oraz historie związane z działalnością jej poprzedników. Pomijanie żydów przy tej działalności, chociaż byli oni także częścią mniejszości niemieckiej i sami jako Niemcy się identyfikowali, niesie za sobą olbrzymie zagrożenie w postaci rugowania spuścizny ze względu na religię, jaką wyznawali jej przedstawiciele.

Mniejszość niemiecka współcześnie

Współczesna mniejszość niemiecka działa na różnych płaszczyznach. Na Górnym Śląsku, gdzie wg spisu z 2021 roku mieszka 138737 Niemców, występuję kilka organizacji mniejszościowych, z czego dwie największe to Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców w Woj. Śląskim oraz Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Niemców w Woj. Opolskim.

Organizacją dachową dla wszystkich jest Związek Niemieckich Stowarzyszeń znany pod skrótem VdG (niem. Verband der deutsche Gesellschaften). Pod względem działalności współczesna mniejszość niemiecka na Górnym Śląsku może przypominać tę sprzed II wojny światowej, jednak zauważalne są zasadnicze różnice.

Na wstępie należy zauważyć, że granice III Rzeczpospolitej zdecydowanie różnią się od przedwojennych granic. Obecnie niemal cały Górny Śląsk znajduje się pod polską administracją. Wskutek działań po wojnie struktura górnośląskiej społeczności radykalnie się zmieniła. Wpłynęło to bezpośrednio na sytuację Niemców, których liczba znacząco spadła.

Choć na terenie woj. śląskiego pozostało znacznie więcej niemieckich rodzin, głównym ośrodkiem działań mniejszości stało się woj. opolskie. To tam pojawiła się w latach 90. XX wieku najsilniejsza reprezentacja społeczności niemieckiej, co miało bezpośrednie przełożenie na życie polityczne regionu. Mniejszość niemiecka od upadku komunizmu w Polsce do dzisiaj nieprzerwanie sprawuje mandaty w ramach sejmiku województwa opolskiego.

Istotnym elementem działalności politycznej górnośląskich Niemców była tożsamość, która zbliżała ich do świata zachodniego. Lata 90. ubiegłego stulecia to złota era stowarzyszeń mniejszości niemieckiej, które osiągają rekordowe ilości członów.

Warto zauważyć, że Związek Młodzieży Mniejszości Niemieckiej staje się w tym czasie trzecią największą organizacją młodzieżową w Polsce, zaraz po obu związkach harcerskich. Trend ten trwał jednak do 2004 roku, kiedy nastąpiła istotna zmiana. Rzeczpospolita Polska stała się częścią Unii Europejskiej. Trzy lata później dołącza do strefy Schengen.

Pojawia się tutaj wyraźny koniunkturalizm. Liczba członków zaczyna gwałtownie spadać, a wpływ na to mają trzy podstawowe aspekty. Pierwszy wiąże się z emigracją. Tysiące niemieckich Górnoślązaków opuszcza swoje rodzinne strony i wyjeżdża na stałe do Niemiec. Na terenie państwa niemieckiego przestają być członkami mniejszości.

Drugą kwestią jest brak nowych członków. Granice są otwarte, nie trzeba mieć paszportów. Uczestnicząc w życiu Towarzystw Społeczno-Kulturalnych Niemców członkowie mogli i nadal mogą liczyć na pomoc przy uzyskaniu niemieckiego obywatelstwa oraz paszportu. Kiedy jednak nie jest to konieczne, a samo członkostwo przestało kojarzyć się z argumentem, żeby uzyskać niemieckie dokumenty, spadła ilość wstępujących w szeregi struktur mniejszościowych.

Trzecim problemem jest czas. Przemijanie dotyka niemal wszystkie organizacje pozarządowe w Polsce, które borykają się z nikłym zainteresowaniem wśród potencjalnych nowych członków. Struktury mniejszościowe dla młodzieży pod wieloma względami wydawały i wydają się nieatrakcyjne.

Powoduje to sytuację, w której kolejni członkowie umierają z racji zaawansowanego wieku, natomiast nie są oni jednocześnie zastępowani przez nowych, młodych członków. Stan osobowy organizacji znacząco się przez to kurczy.

Skutkiem tego znaczenie mniejszości niemieckiej na Górnym Śląsku, choć nadal istotne, znacząco spadło. Organizacja została zmarginalizowana w województwie śląskim, natomiast w województwie opolskim zmuszona była otworzyć się szerzej na tożsamość śląską.

Uczyniono to do tego stopnia, że wręcz zrezygnowano z oficjalnego szyldu mniejszości niemieckiej, pod którym zdobywano dotychczas mandaty do sejmiku. W 2023 roku doszło także do przełomu w wyborach parlamentarnych.

Po raz pierwszy w historii III Rzeczpospolitej w parlamencie zabrakło posła mniejszości niemieckiej. Ta druzgocąca porażka uwypukliła pogłębiający się problem mniejszości, której znaczenie spada, a skąpa oferta nie przemawia do ogółu.

Mniejszość niemiecka czy śląska?

Mniejszość niemiecka w woj. opolskim, rozwijając działalność polityczną, odczuła mocno zagrożenie ze strony organizacji takich jak Ruch Autonomii Śląska. Obawiano się, że organizacje skupiające się na śląskich wyborcach celują dokładnie w ten sam elektorat co mniejszość.

Zamiast współpracy rozpoczęła się rywalizacja, podczas której działacze z województwa opolskiego stanęli w silnej opozycji wobec śląskości. Przekaz był jasny – jedyną uznawaną tożsamością była tożsamość niemiecka. Śląskość traktowano w kategoriach folkloru.

Inaczej sytuacja wyglądała w woj. Śląskim, gdzie mniejszość tworzyła nawet wspólne komitety wyborcze z organizacjami skupionymi wokół śląskiej tożsamości. Zasadnicza różnica polegała na tym, że śląskość w kontekście tożsamościowym nie była odrzucana, nie była też podrzędna, lecz traktowana na równi z tożsamością niemiecką. To otworzyło drogę do współpracy na wielu płaszczyznach, co skutecznie działało przez długie lata, zwłaszcza, że regionalistom udało się współrządzić w sejmiku wojewódzkim.

W dalszym ciągu jednak organizacje mniejszości niemieckiej na Górnym Śląsku były hermetyczne i nie potrafiły wejść ze swoją ofertą w przestrzeń publiczną. Liczne projekty, które przygotowywano, opierały się wyłącznie o starzejących się członków, którzy z czasem zaczęli odchodzić.

Poszczególne koła zaczęły się zamykać, a odbudowa struktur zaczęła być wyzwaniem graniczącym z cudem. Nie pomagała też działalność kolegów z Opola. Przedstawiciel TSKN w Woj. Opolskim zasiadając w Komisji Wspólnej Rządu i Mniejszości Narodowych i Etnicznych pokazał czerwoną kartkę Ślązakom, którzy ubiegali się o status mniejszości. Negatywnie wyrażano się także w kwestii uznania języka.

Działania te sprawiły, że wiele śląskich rodzin zdystansowało się od mniejszości niemieckiej, której w przeszłości byli przychylni. Wielu członków w kuluarowych rozmowach przyznawało się, że są rozczarowani kierunkiem, jaki mniejszość obrała wobec tożsamości śląskiej.

Pod wpływem mocno spadkowej tendencji oraz po ciężkiej porażce w wyborach parlamentarnych nastąpił kolejny przełom. Mniejszość niemiecka w woj. opolskim postanowiła zmienić zdanie, a nawet szyld. Postawiono na śląskość, uznano śląską tożsamość, zaczęto traktować śląską identyfikację na równi z niemiecką.

Pożądany efekt udało się uzyskać, gdyż ocieplenie wizerunku skutkowało ponownym uzyskaniem mandatów do sejmiku oraz rad gmin. To świetny przykład, jak rozbieżność między członkami mniejszości niemieckiej w dwóch województwach doprowadziła do konkretnych, choć późno wdrożonych rozwiązań.

Nie tylko polityka

Mniejszość niemiecka na Górnym Śląsku poza polityką, zajmuje się również działalnością edukacyjną i kulturalną. Organizowane są kursy języka niemieckiego, wykłady, koncerty, imprezy tematyczne. Wydawane są nawet publikacje o różnej tematyce.

Formuła mniejszości niemieckiej jest aktualnie dużo bardziej otwarta. W projektach realizowanych przez mniejszość nierzadko jest miejsce także dla zainteresowanych, którzy członkami mniejszości nie są. Ma to sens, zważywszy na sytuacje, które można było zaobserwować chociażby w górnośląskich szkołach.

Bycie członkiem mniejszości niemieckiej jest kwestią deklaratywną. Nierzadko rodzice, którzy nie byli członkami mniejszości, deklarowali w szkołach, że ich pociechy nimi są. Dlaczego? Dzięki takim deklaracjom istniała możliwość, że ich dzieci będą uczęszczać na dodatkowo godziny języka niemieckiego, które państwo gwarantuje dzieciom z mniejszości narodowych. Upatrywali w tym szansę na naukę drugie języka na przyzwoitym poziomie.

W istocie prowadziło to do zawyżenia rzeczywistej liczby przedstawicieli mniejszości niemieckiej na Górnym Śląsku. Ponownie dał o sobie znać koniunkturalizm, który od samego początku nierozerwalnie towarzyszy mniejszości niemieckiej, działając nierzadko na jej korzyść.

Współcześnie mniejszość niemiecka na Górnym Śląsku stanowi ważny most pojednania między Polską i Niemcami. Są też istotnym elementem kultury śląskiej. Podejmowane działania przyciągają nie tylko rodziny niemieckie, ale też mieszane i polskie. Przedstawiciele mniejszości stoją także na straży jej praw, pilnując by były one przestrzegane.

Członkowie mniejszości dbają również o spuściznę po swoich przodkach. Ich zaangażowanie wraz z innymi śląskimi organizacjami skutkuje chociażby popularyzacją wiedzy na temat Tragedii Górnośląskiej. Szczególnie ten martyrologiczny temat silnie wiąże rodziny niemieckie, śląskie, ale też polskie. Wspólne obchody i publikacje na ten temat tworzą solidne podłoże do współpracy.

Niemcy w Polsce, Polacy w Niemczech

Górnośląscy Niemcy, który wyjechali do Niemiec, stworzyli tam interesującą diasporę. Wiele rodzin zamieszkujących RFN czuje związek z rodzinnym Śląskiem, jednak nie jest to reguła. Warto mieć na uwadze, że często spotykano się z dylematem, który też mocno popychał ludzi do deklarowania śląskiej narodowości.

Dylemat ten wynikał z traktowania ziem górnośląskich przez Polskę i Niemcy. Nierzadko członkowie mniejszości, których w Polsce nazywano Niemcami przez ich narodowość, w Niemczech nazywani byli Polakami, bo „przecież przyjechali ze Śląska, a Śląsk jest w Polsce”. Taki stan rzeczy kreował u wielu ludzi poczucie, że wszędzie jest się obcym.

Górnośląska diaspora w Niemczech to liczna grupa, która cieszyła się szczególnie w latach 90. ubiegłego stulecia sporym zainteresowaniem polityków, szczególnie związanych z chadecją. Mniejszość niemiecka w Polsce posiada czynne prawo do uczestniczenia w wyborach do parlamentu niemieckiego.

Była to zatem pokaźna grupa wyborców, którzy mogli skutecznie dorzucić za pośrednictwem swoich głosów parę mandatów dla posłów CDU/CSU. Z uwagi na spadającą liczbę mniejszości w Polsce, widoczny stał się także spadek zainteresowania mniejszością wśród niemieckich polityków. Ci, którzy zamieszkali w Niemczech, przestali być mniejszością, więc nie trzeba było skupiać się na sytuacji w Polsce.

Diaspora górnośląska w Niemczech boryka się z tymi samymi problemami, co wszystkie tego typu organizacje. Ma to bezpośrednie przełożenie na jej liczebność, którą aktualnie trudno określić, a wszelkie rachunki należy traktować z dużą dozą niepewności. W kontekście Górnego Śląska związek odczuwają najczęściej seniorzy, którzy pamiętają jeszcze czas, gdy zamieszkiwali te strony. Ich dzieci i wnuki często tego związku nie odczuwają.

Świetnym przykładem jest działalność ziomkostw śląskich, które na terenie Niemiec funkcjonują, choć wiele z nich kończy swoją działalność. Niektórym udało się wpłynąć na utrzymanie kontaktów z górnośląskimi miastami poprzez podpisanie umów partnerskich między ośrodkami miejskimi. Dobrym przykładem jest tutaj współpraca Bytomia z Recklinghausen.

Z czasem członków było coraz mniej i niektóre ziomkostwa, jak na przykład bielskie ziomkostwo w Lippstadt, uległo likwidacji. Poza brakiem oferty dla młodych, istotny wpływ miała specyfika tych organizacji. Nierzadko uznawano je za mocno prawicowe i doklejano im łatkę rewizjonizmu. To wpływało negatywnie na ich postrzeganie i również odpychało potencjalnych zainteresowanych od wstąpienia w szeregi.

Zdarza się jednak, że górnośląskie rodziny zaszczepiają w swoim potomstwie miłość do Górnego Śląska. Co roku odbywają się wycieczki, w czasie których przyjeżdżają oni do różnych górnośląskich miast, wspominając dawne czasy i pokazując dzieciom lub wnukom ojcowiznę.

Nierzadko są to luźne związki, niekoniecznie mocno ugruntowane w oparciu o aktualną wiedzę. Z reguły jest to po prostu przejaw sentymentu, gdyż stan wiedzy o regionie najczęściej zatrzymał się w momencie opuszczenia rodzinnego domu i jeżeli nie był aktualizowany odwiedzinami rodziny czy częstszymi wycieczkami, to takim pozostał.

Warto wspomnieć, że w górnośląskiej diasporze są też jednostki, które charakteryzują się dużo większym zainteresowaniem. Są to osoby, które popularyzują wiedzę o Górnym Śląsku, a nawet tworzą stowarzyszenia, które są temu celowi poświęcone. Ich działalność jednak wśród wielu inicjatyw ma charakter symboliczny. Problematyczna tutaj jest zdecydowana różnica kultur, która nie zawsze jest zrozumiała po obu stronach.

Górny Śląsk jako region pogranicza zawsze łączył w sobie różne kultury, co determinowało również w ludziach pewne zachowania. Po dekadach życia w Niemczech, członkowie diaspory górnośląskiej posiadają nierzadko wyidealizowaną wizję swoich rodzinnych stron.

Jeśli natomiast odwiedzają te tereny po wielu latach, spoglądają na nie z perspektywy niemieckiej, która również bywa mocno zakrzywiona, bazując na krzywdzących stereotypach. Możliwe reakcje są wówczas dwie, a właściwie jedna, którą na dwie można podzielić. Chodzi mianowicie o rozczarowanie. A to Niemcami, a to Polską.

To na odmianę stanowi niepodważalny dowód, że w ogólnym rozrachunku wszędzie ludzie posiadają wady i zalety, a górnośląskie serca niezależnie po której stronie granicy biją, dopasowują swój rytm do okoliczności, w których się znajdują. Wszak utopijny zachwyt lub gorzkie rozczarowanie towarzyszące górnośląskiej diasporze w Niemczech, nie różni się od tego samego zjawiska, które towarzyszy członkom mniejszości niemieckiej w Polsce, spoglądającym zza Odry na zachód.

Tekst jest częścią projektu pt. „imPressje Górnośląskie + Śląsk sztuką pisany vol. 2” jest dofinansowany ze środków Muzeum Historii Polski w Warszawie w ramach programu „Patriotyzm Jutra”. Wszystkie materiały w ramach projektu udostępnione są na licencji CC BY. Zachęcamy do ich  przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.