Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Chiny łapią Zachód za gardło. W Europie zabraknie smartfonów i lodówek?

Chiny łapią Zachód za gardło. W Europie zabraknie smartfonów i lodówek? US-China 7th discussion on trading issue. Źródło: commons.wikimedia.org

Chińczycy zwiększają presję na USA i Unię Europejską, ograniczając możliwość eksportu swoich metali ziem rzadkich i stosowanie ich w produktach. To kolejny krok w eskalacji wojny handlowej między Chinami i Stanami Zjednoczonymi. Państwo Środka tym samym pokazuje, że posiada niemilitarne środki nacisku i nie zawaha się ich użyć.

Wojna handlowa nasila się

W czwartkowy poranek na portalu X został opublikowany istotny wpis Jakuba Jakóbowskiego, wicedyrektora Ośrodka Studiów Wschodnich. Jak donosił ekspert, Chiny rozszerzyły ograniczenia na eksport i użycie komponentów wykonanych z metali ziem rzadkich w zaawansowanych technologicznie produktach firm zachodnich.

W skrócie chodzi o to, że od 1 grudnia każda na świecie firma oferująca produkt, w którym znajduje się choćby najmniejszy komponent wykonany z pochodzących z ChRL metali ziem rzadkich, musi zapytać chiński rząd o zgodę na jego dalszą sprzedaż.

Szczególną sytuację mają produkty tzw. dual-use, czyli podwójnego zastosowania (militarnego) oraz potencjalni odbiorcy znajdujący się na czarnej liście chińskiego rządu. Takie produkty nie dostaną licencji.

Powyżej opisany krok stanowi kontynuację chińskiej odpowiedzi na amerykańskie ograniczenia w eksporcie podzespołów do produkcji zaawansowanych półprzewodników i wprowadzane cła. Ponadto ruch ten może stanowić kartę przetargową chińskiego przywódcy Xi Jinpinga przed spotkaniem z Trumpem w Korei Południowej, planowanego na koniec października.

Skutki tego ruchu mogą być jednak natychmiastowe. Jak pisze Jakóbowski, teraz liczne podmioty z branży high-tech będą musiały ustawić się w kolejce do uzyskania licencji od chińskiego rządu. Niektóre podmioty licencji nie otrzymają, co z pewnością wpłynie na stabilność i efektywność łańcuchów dostaw, a w radykalnym scenariuszu wstrzymanie prac w fabrykach sprzętu elektronicznego, samochodów i wielu innych branży.

Polska wpięta jest w łańcuchy dostaw zachodnich koncernów i nie ma własnego zaplecza technologicznego. Efekt, jakiego można się spodziewać? Dostaniemy rykoszetem.

Metale ziem rzadkich

Wbrew swojej nazwie nie są wcale rzadkie. Jest to zbiorcza nazwa 17 pierwiastków niezbędnych do produkcji zaawansowanej elektroniki, uzbrojenia czy infrastruktury energetycznej.

Występują w przyrodzie bardzo często, rzadkość polega jednak na tym, że z powodu wysokich nakładów finansowych, szkodliwości procesu wydobycia dla środowiska i niskiego stopnia koncentracji w rudzie surowce ziem rzadkich pozyskiwane są jedynie z kilku złóż na świecie.

Według danych przywoływanych przez portal Spiders Web, Chiny odpowiadają za ponad 60% światowego wydobycia metali ziem rzadkich i aż ponad 85% ich przetwarzania, szczególnie jeśli chodzi o lit czy kobalt, surowce niezbędne do produkcji baterii i podzespołów do pojazdów elektrycznych.

98% dostaw metali ziem rzadkich do Unii Europejskich w 2023 roku pochodziło z Chin. I niestety, przez długie, długie lata kompletnie odłogiem leżała kwestia dywersyfikacji źródeł dostaw.

Tym bardziej dziwi krótkowzroczne opieranie przemysłu high-tech przez UE i USA na chińskich dostawach. Już w 2010 roku ChRL nałożyła dwumiesięczny zakaz eksportu swoich metali ziem rzadkich do Japonii wskutek sporu terytorialnego.

W 2021 roku zaś Chiny zmniejszyły produkcję magnezu, co doprowadziło do 700-procentowego skoku cen i dołożyło kolejnego problemu łapiącego zadyszkę europejskiemu sektorowi motoryzacyjnemu.

Spowolnienie zbrojeń i transformacji energetycznej na horyzoncie

Nie pierwszy raz Chińska Republika Ludowa przekształca gospodarczą zależność w narzędzie nacisku. Tym razem jest to o tyle ważne, że wydarza się w momencie, w którym osiągnięto w Europie konsensus w sprawie zwiększenia wydatków na zbrojenia, które wymagają przecież wielu zaawansowanych technologii opartych o dostarczane z Chin pierwiastki ziem rzadkich.

Ucierpi też flagowy projekt Unii Europejskiej, czyli Zielony Ład. Nie będzie mógł być zielony, ponieważ większość rynku produkcji choćby paneli fotowoltaicznych, baterii do samochodów elektrycznych, magazynów energii jest zdominowana przez Chińczyków.

W dalszej kolejności ucierpieć może komfort życia przeciętnego człowieka Zachodu. Nasze smartfony, telewizory, lodówki działają dzięki tym pierwiastkom. Elektronika radykalnie podrożeje, a niektóre sprzęty być może nawet wypadną z rynków.

To na razie tylko hipotetyczny scenariusz. Chińczycy przez krok po kroku od lat przejmowały cały łańcuch dostaw tego rodzaju produktów i obecnie bez dostarczanych przez nich podzespołów praca wielu fabryk może okazać się niemożliwa.

Natomiast z drugiej strony, Chińczycy w ten sposób piłują gałąź, na której siedzą. To Chińczycy są obecnie największym dostawcą dóbr konsumpcyjnych do Europy, a Europa jest dla Chin drugim największym partnerem handlowym pod względem wartości.

Trudno zatem wyobrazić sobie, że w momencie gdy jeszcze chińska potęga nie jest na tyle duża, aby rzucić wyzwanie Stanom Zjednoczonym, Pekin pójdzie na ostateczne zwarcie ze światem Zachodu.

Stawiam hipotezę, że Xi Jinping bierze na zakładnika cały sektor high-tech i łańcuch dostaw zaawansowanej elektroniki i dual-use, aby wymusić tym pokazem siły na Trumpie wycofanie się z części ograniczeń nałożonych przez USA na Chiny.

Czy Zachód się przebudzi?

Japonia pokazała już, że w obliczu szantażu surowcowego można działać szybko i skutecznie. Po chińskim embargu z 2010 roku Japończycy zdecydowanie postawili na dywersyfikację dostaw, zwiększenie recyklingu odpadów zawierających metale ziem rzadkich oraz inwestycje w zagraniczne projekty wydobywcze i infrastrukturę, m.in. w Australii.

Podobną drogą powinien pójść dziś Zachód, tym bardziej że niewykorzystany potencjał wciąż drzemie w Afryce. Kontynent ten dysponuje przynajmniej 20% rezerw w 12 kategoriach minerałów kluczowych dla zielonej transformacji oraz 19% rezerw metali niezbędnych do produkcji standardowej baterii litowo-jonowej.

Znajduje się tam 59% światowych zasobów platynowców, 48% diamentów, 75% kobaltu, 68% manganu, 59% grafitu, a także duże nieoznaczone pokłady litu. Maroko dominuje w produkcji fosforytów, Gwinea w boksytach, a Afryka dysponuje także jedną trzecią światowych rezerw uranu.

Prawdziwym wyzwaniem pozostaje jednak infrastruktura. Wiele złóż leży w państwach śródlądowych, o utrudnionym dostępie do portów lub pogrążonych w wewnętrznej niestabilności, co poważnie komplikuje logistykę i bezpieczeństwo dostaw.

Choć Unia Europejska wielokrotnie podkreślała konieczność dywersyfikacji źródeł surowców, w 2022 roku aż 80% wydatków na eksplorację na kontynencie afrykańskim przypadło na cztery państwa spoza UE: Kanadę, Australię, Wielką Brytanię i RPA.

Lepszego momentu na dywersyfikację już nie będzie — a w gruncie rzeczy, ten moment minął kilka lat temu. Zachód przespał czas, w którym mógł w spokoju budować alternatywne łańcuchy dostaw. Teraz, nieprzygotowany, wchodzi z impetem w nowy rozdział wojny handlowej, który może poważnie spowolnić zarówno proces zbrojeń, jak i transformację energetyczną.

Lepiej zapnijmy pasy.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.