Pogromca Nord Stream zostaje w Polsce. Wołodymyr Ż może nam się przydać
Wyciek z uszkodzonego gazociągu Nord Stream, screen: https://x.com/euronews/status/1755334607472300103
Sprawa Wołodymyra Z. oskarżonego o wysadzenie Nord Stream to dla Donalda Tuska test przywództwa. Premier ma szansę pokazać, że Polska potrafi mówić „nie” silniejszym i chroniąc domniemanego dywersanta działać w zgodzie z własnym interesem narodowym.
Niszczyciel Nord Stream zostaje w Poslce
Niełatwą decyzję musiał podjąć sąd w sprawie Wołodymyra Z., oskarżonego o wysadzenie gazociągu Nord Stream. Z jednej strony trybunał w Karlsruhe wydał Europejski Nakaz Aresztowania, który upoważnia Polskę do wydania przebywającego na jej terenie Ukraińca w ręce niemieckich władz.
Jeśli oskarżony rzeczywiście dopuścił się tego aktu dywersji, a tym samym pozbawił rosyjską machinę wojenną źródła potencjalnego wsparcia finansowego, niewątpliwie zadziałał w interesie również naszego kraju. Trudno byłoby zatem ot tak wydać domniemanego sprawcę bohaterskiego i politycznie korzystnego dla Polski czynu.
Sędzia zdecydował, że nie musimy tego robić. Jak zauważył Mariusz Jałoszewski na łamach OKO.press, w artykule 607r kodeksu postępowania karnego napisane jest, iż można odmówić wykonania Europejskiego Nakazu Aresztowania w sytuacji, gdy „przeciwko osobie ściganej, której dotyczy nakaz europejski, toczy się w Rzeczypospolitej Polskiej postępowanie karne o przestępstwo, które stanowi podstawę nakazu europejskiego”.
Takie postępowanie rzeczywiście ma miejsce – Wołodymyr Z. jest świadkiem w śledztwie prowadzonym przez wydział zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Gdańsku. Postępowanie dotyczy zniszczenia mienia, uszkodzenia gazociągu i zanieczyszczenia morza, a więc czynów opisanych odpowiednio w artykułach 163, 165 i 182 kodeksu karnego.
Polska posiada zatem podstawę prawną, by zatrzymać oskarżonego Ukraińca z dala od niemieckiego wymiaru sprawiedliwości.
Gambit Tuska
W interesie Donalda Tuska leżało wykorzystanie owej podstawy prawnej. Sytuacja z Wołodymyrem Z., która na pierwszy rzut oka wydaje się tykającą bombą w rękach premiera, może ostatecznie stać się dla niego niepowtarzalną okazją do wzmocnienia własnego rządu, co w dłuższej perspektywie przysłuży się nie tylko jemu, lecz także całej Polsce.
Z „pomocą” sabotażysty Gazociągu Północnego Tusk ma bowiem szansę upiec dwie pieczenie na jednym ogniu: pokazać asertywność wobec Niemiec oraz zyskać kartę przetargową w relacjach z Ukrainą. Swoisty bunt wobec Berlina może mieć dla premiera szczególnie osobiste znacznie. Odmawiając wydania Wołodymyra Z. w ręce Niemiec, Tusk ma możliwość zdystansowania się od zarzutów prawicy o prowadzenie zbyt uległej polityki wobec naszych zachodnich sąsiadów czy wręcz potajemną realizację ich interesów.
Dotychczasowa polityka Friedricha Merza nie wskazuje, aby Niemcy zaczęły patrzeć na Polskę jak na równorzędnego partnera; premier nie ma zatem żadnych powodów, by darzyć Berlin nieograniczonym zaufaniem i stronić od wszelkiego politycznego nacisku. Jeśli Merz wyciąga asa w postaci kontroli granic i przerzucania nam migrantów, niech jokerem Tuska będzie Wołodymyr Z.
Jak już wspomniałem, takie rozwiązanie przyniesie wymierne korzyści nie tylko szefowi rządu, lecz także całemu państwu. Ochroniwszy człowieka, który zadał poważne szkody rosyjskiej machinie wojennej zwiększyliśmy wiarygodność naszej antyimperialnej polityki i wysłaliśmy sygnał, że walczący z ruskim mirem powinni być wspierani, a nie sądzeni.
Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć po raz kolejny o Niemczech; ich niedawna, niezwykle szkodliwa polityka wobec Rosji powinna być piętnowana, a Wołodymyr Z. niech służy jako przypomnienie i przestroga, aby nasi sąsiedzi nigdy nie myśleli o powrocie do business as usual z Moskwą. Tusk powinien więc powtórzyć swój apel z zeszłorocznego wpisu na X: „Do wszystkich inicjatorów i patronów Nord Stream 1 i 2. Jedyne co powinniście dzisiaj zrobić, to przeprosić i siedzieć cicho”.
Jako iż Wołodymyr Z. jest obywatelem Ukrainy, sytuacja ta ma przełożenie również na stosunki z naszym wschodnim sąsiadem. Skoro polski sąd nie wydał domniemanego sabotażysty Niemcom, możemy zyskać wdzięczność Kijowa, dzięki czemu obecne, dość chłodne relacje polsko-ukraińskie ulegną ociepleniu. Dzisiaj, kiedy sytuacja na geopolitycznej arenie jest szczególnie napięta, potrzebujemy każdego momentu odprężenia jak tlenu.
Oczywiście, Polska powinna wówczas dążyć do tego, by Ukraina mogła ów dług wdzięczności spłacić. Tusk zyskał silny argument w rozmowach z prezydentem Zełenskim, zwłaszcza w sprawach istotnych dla Polski jak np. perspektywy kontynuowania ekshumacji na Wołyniu.
Premier ma zatem możliwość zapewnienia Ukrainy, że Polska pozostaje państwem przyjaznym Ukrainie i niezmiennie solidaryzującym się z jej obywatelami, co pozwoli nam głośniej i skuteczniej upominać się o własne interesy w relacjach z Kijowem.
Koniec imPOsybilizmu
Choć sprawa Wołodymyra Z. ma wymiar głównie symboliczny, może stać się dla Tuska momentem próby i szansą, by pokazać, że potrafi zachować się jak prawdziwy mąż stanu. Pokazując asertywność wobec Niemiec i prowadząc realną politykę wobec Ukrainy, premier ma szansę udowodnić, że jako rządzący jest w stanie zerwać z mentalnością imposybilizmu, która dotychczas przyświecała Platformie Obywatelskiej (i nie tylko).
Chodzi o porzucenie myślenia, jakobyśmy byli krajem peryferyjnym w świecie stosunków międzynarodowych i mimo najszczerszych chęci nie mieli żadnych prawnych, ekonomicznych i politycznych możliwości kształtowania rzeczywistości – retoryka stosowana przez Tuska po fiasku renegocjacji umowy Mercosur jest tego dobrym przykładem. Czas zatem, by premier udowodnił, że „da się”, nawet gdybyśmy w przypadku Wołodymyra Z. mieli nadepnąć na odcisk silniejszych od nas Niemiec.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.