Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

„Gangus” Karol Nawrocki radzi sobie na świecie. Liberałowie mają problem

przeczytanie zajmie 3 min
„Gangus” Karol Nawrocki radzi sobie na świecie. Liberałowie mają problem Karol Nawrocki podczas wizyty w USA; źródło: flickr.com

Robienie afery o branie snusów przy tak poważnej sytuacji międzynarodowej jest nie tylko śmieszne, ale i radykalnie nieskuteczne. Cóż jednak zostało, gdy prezydent nieźle radzi sobie na świecie?

W liberalnym komentariacie kolejne wzmożenie. Tomasz Trela: „Danie w dziąsło ważniejsze niż Polska. Totalna kompromitacja”. Roman Giertych: „Każda osoba uzależniona od tytoniu potrafi wytrzymać przez kilka godzin. Pan Karol Nawrocki nie jest zdolny wytrzymać bez używki nawet 1 godziny i tym samym nie jest zdolny do wypełniania jakiejkolwiek funkcji publicznej. To, co on zażywa, to nie jest tytoń”.

Dorota Brejza: „Lekceważy Polskę, lekceważy naszych międzynarodowych partnerów. Publicznie propaguje fatalne zdrowotne nawyki. Dyzma.”

Robienie politykowi zarzutu z faktu brania snusów (Giertychowi ewidentnie wydaje się, że społeczeństwo dalej nie wie, co to jest) w sytuacji tak poważnych geopolitycznych przetasowań, których jako Polska staliśmy się uczestnikami, jest nie tylko śmieszne (bo co to za zarzut?!), ale i radykalnie nieskuteczne.

Dlaczego więc Platforma Obywatelska i okolice sobie to robią? Z jakiego powodu po raz kolejny próbują rozkręcić „aferę” wokół nienowego faktu, jakim jest nikotynowy nałóg prezydenta Nawrockiego?

Polacy lubią nowego prezydenta

Sierpniowe badanie CBOS nie pozostawia wątpliwości – opinia publiczna dobrze ocenia dotychczasową politykę Karola Nawrockiego. Nowa głowa państwa jest liderem zaufania Polaków, odnotowując pozytywny stosunek u 52 proc. badanych. Jedynie 31 proc. wyraża nieufność wobec byłego prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Niezależnie od sympatii czy antypatii wobec nowego Lokatora Pałacu Prezydenckiego, trzeba przyznać, że Karol Nawrocki ustał. Mimo tego, że podczas kampanii wyborczej figurował jako „gangus” i „alfons”, w dodatku – tu akurat zgodnie z prawdą – niemający żadnego poważnego doświadczenia politycznego, okazuje się, że radzi sobie całkiem nieźle.

Jego zagraniczne wizyty – z odwiedzinami w Białym Domu czy Zgromadzeniem Ogólnym ONZ na czele – były komentowane mniej lub bardziej entuzjastycznie, ale jednak jako sukcesy.

„Prezydent sprostał zadaniu, jego przemówienie było udane i nagrodził je oklaskami sam Sikorski, siedzący w boksie polskiej delegacji obok przedstawiciela RP w ONZ Krzysztofa Szczerskiego […]Na sesji prezydent prowadzi intensywną działalność dyplomatyczną, spotykając się z przywódcami wielu państw i sekretarzem generalnym ONZ António Guterresem.

Jeśli dojdzie do spotkania z Trumpem, będzie miał kolejną okazję do przekonywania go, by w konflikcie Rosji z Ukrainą zajął jednoznacznie proukraińskie stanowisko” – pisze na stronach „Polityki” Tomasz Zalewski.

Wydaje się, że relacje Nawrockiego z Donaldem Trumpem i amerykańską administracją, dziś jak nigdy kluczową dla naszego bezpieczeństwa, są w niekłamany sposób dobre. Bezustannie podkreślają to zresztą politycy koalicji rządzącej, którzy rozliczają go z tego, co udało mu się w Waszyngtonie załatwić.

Liberalny świat nie wie, co zrobić

„Zapowiadał [Nawrocki – red.], że będzie prowadził dynamiczną politykę zagraniczną i widać, że tę dynamiczną politykę zagraniczną prowadzi i póki co jakichś wielkich błędów nie robi” – powiedział w środę w Radiu Zet Piotr Zgorzelski.

Każdy, komu polaryzacja całkowicie nie zamknęła oczu na rzeczywistość, musi przyznać rację wicemarszałkowi Sejmu. Dla antypisowskiego świata to problem z dwóch powodów.

Po pierwsze, wprowadza dysonans poznawczy. Jestem przekonany, że znaczna część liberalnej bańki medialno-politycznej – a za nią niepisowscy wyborcy – zupełnie szczerze uwierzyła, że Nawrocki to niezbyt inteligentny osiedlowy zabijaka, który dziwnym zbiegiem okoliczności został szefem IPN-u, wobec czego nie ma pewności, czy umie samodzielnie ubrać garnitur.

Okazuje się, że człowiek, który w wyobraźni wielu osób funkcjonował w ten sposób, potrafił nie tylko wygrać wybory, ale również bez kompleksów pokazywać się na za granicą i rozmawiać ze światowymi przywódcami, którzy – zdaje się – nie traktują go jako efemerycznego odszczepieńca.

Cóż w takiej sytuacji zostaje najbardziej wzmożonym przedstawicielom liberalnego świata, jak nie kiepskiej jakości ataki za snusy?

Po drugie, fakt, że po stronie rządowej są jeszcze ludzie trzeźwo myślący (choćby cytowany wyżej Zalewski czy Magdalena Biejat, która na portalu X napisała, że kręcenie afery o snusa to chyba nienajlepszy pomysł) spowoduje w tym środowisku podziały. Bo poza komentatorami rozsądnymi są tam też tacy, którzy PiS uważają za zło wcielone, którego pod żadnym pozorem nie wolno chwalić, gdyż wówczas popada się we wraży symetryzm.

Niewykluczone więc, że jeśli prezydent Nawrocki podtrzyma dobrą passę, to na łamach gazet – tych miłujących wolność słowa wymierzonego przeciwko Kaczyńskiemu – będziemy czytali rzewne teksty, jak to liberalny wyborca i „symetryści oraz oportuniści” ulegają „urokowi Nawrockiego”.

Oczywiście będą to zarzuty absurdalne i pokazujące, że część publicystów gotów jest zignorować fakty, gdy nie pasują do ich politycznych emocji. A jak kończyło się zwieranie antypisowskich szeregów, które miały stać na baczność przed Donaldem Tuskiem, to już w ostatnich latach kilkukrotnie widzieliśmy. Krótko mówiąc, sukcesów nie wróżę.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.