Rosyjskie drony ujawniają prawdę o naszych sąsiadach? Komentatorzy analizują
Władimir Putin na paradzie z okazji Dnia Zwycięstwa, screen: https://www.youtube.com/watch?v=wSxdfu3WPSc
Rosja atakuje Polskę dronami, karmiąc przy tym swoich obywateli poczuciem mocarstwowości. Czy rosyjski patriotyzm jest tak naprawdę imperializmem mającym na celu odwrócić uwagę społeczeństwa od realnych problemów kraju?
Rosjanie testują Polskę i NATO?
W warszawskiej siedzibie Klubu Jagiellońskiego miała miejsce dyskusja wokół książki „Dlaczego Rosjanie są inni?” . W debacie wzięli udział autor publikacji Piotr Gursztyn, dziennikarka Kanału Zero Arleta Bojke oraz dyplomata i badacz Rosji prof. Hieronim Grala.
Punktem wyjścia dla toczonej dyskusji był niedawny atak rosyjskich dronów na Polskę, którego skala zdaniem Arlety Bojke była zaskakująca, mimo wcześniejszego zamknięcia lotniska w Jasionce i ostrzeżeń ze strony Ukrainy.
— Choć może nie jest to jeszcze gra va banque, to zagranie z dronami było bardzo agresywnym krokiem. Myślę, że miał on sprawdzić reakcję nie tyle Polski, co raczej państw sojuszniczych […] W kontekście relacji Putin-Trump jest to zagranie, które może nam się wydawać nieracjonalne, ale Rosjanie mają dalszy plan. Pytanie, co dalej za tym pójdzie? Czy to już wszystko i teraz ćwiczenia ZAPAD przebiegną spokojnie? — zastanawiała się Bojke.
Na pytanie, jak na incydent z udziałem dronów zareagowały rosyjskie media, Hieronim Grala odpowiedział, że początkowo zrobiły to w „starobolszewickim stylu”, tzn. odrzuciły informację jako fałszywą i oskarżyły Polskę o rusofobię. Późniejsze reakcje proputinowskich mediów były natomiast dużo bardziej tryumfalistyczne.
— Potem w mediach społecznościowych pojawiało się całe możliwe spektrum reakcji. Od powątpiewania w ten incydent, przez twierdzenie, że to mogły być drony podrzucone przez Ukraińców, do takich już skrajnych pytań jak „Dlaczego tak mało?” i zachwytu, że wreszcie pokazaliśmy, kto tu rządzi — tłumaczył Grala.
— Ja z kolei traktowałem to wydarzenie jako bezpośrednią reakcję na wizytę prezydenta Nawrockiego w USA. Amerykanie nadali tej wizycie dużą rangę, co strona rosyjska z pewnością zauważyła. Moim zdaniem, był to sygnał ze strony Rosji, aby Polska „nie fikała” i nie czuła się zbyt pewnie. Pamiętam, że rozważano, czy Rosjanie liczyli się z tym, że ktoś może zginąć. Szczątki jednego z dronów spadły na dom, co pokazuje, jak poważne były konsekwencje. Nasza reakcja była ostrożna, co może wynikać z kultu „dupokrytki i asekuracji” w wojsku — twierdził z kolei Gursztyn.
Rosjanie: patrioci czy imperialiści?
Dalsza część dyskusji była poświęcona mentalności rosyjskiego narodu, ze szczególnym uwzględnieniem tamtejszej kultury wojskowej i politycznej. Piotr Gursztyn przyznał rację tezie gen. Rajmunda Andrzejczaka, jakoby przeciętny rosyjski żołnierz nie różnił się zbytnio od przeciętnego obywatela.
— Wielu ekspertów wskazuje, że niepowodzenia rosyjskiej armii na froncie ukraińskim wynikają z tzw. „wyuczonej bezradności”. Chodzi o to, że w rosyjskim wojsku panuje bardzo sztywna hierarchia i ścisłe przekazywanie rozkazów w dół, bez pozostawiania pola do samodzielnych decyzji niższym oficerom. Warto też zauważyć, że ta mentalność armii jest odzwierciedleniem rosyjskiego społeczeństwa. Sami Rosjanie mówią o sobie, że są „cierpliwi” i potrafią długo czekać, znosić trudności. To dotyczy zarówno zwykłych ludzi, jak i elit — komentował autor książki „Dlaczego Rosjanie są inni?”.
Zdaniem prof. Hieronima Grali, podstawową cechą Rosjan nie jest powszechnie im przypisywany imperializm, lecz strach przed nieznanym będący pochodną konserwatyzmu tamtejszego społeczeństwa.
— W Rosji przez wieki utrzymywał się model, a raczej brak powszechnej edukacji. Do tego dochodzi specyficzna religijność, często bardziej oparta na zabobonach i rytuałach magicznych niż na głębokiej wierze. Dlatego wydaje się, że ważniejsze od samego imperializmu są inne cechy. To, co my określamy mianem imperializmu, w rosyjskim ujęciu często przybiera formę pamięci historycznej i patriotyzmu. U przeciętnego Rosjanina to przede wszystkim wiara w wielkie dzieje własnego narodu. I właśnie dlatego – proszę tego nie nazywać imperializmem, bo to funkcjonuje na innym poziomie świadomości. Oczywiście, w Polsce patriotyzm nie oznacza chęci podbijania sąsiadów. W przypadku Rosji wygląda to inaczej, bo jeśli spojrzymy na przekrój tamtejszego społeczeństwa, to odsetek osób wrogo nastawionych do sąsiadów jest zdecydowanie większy niż u nas — twierdził profesor.
Inny pogląd w tej sprawie wyraziła Arleta Bojke. W przeciwieństwie do prof. Grali, dziennikarka przekonywała, że imperializm jest częścią rosyjskiego kodu kulturowego i to tak znaczącą, że odwraca uwagę mieszkańców od realnych problemów jak skrajne ubóstwo.
— Nawet moi znajomi, którzy mieszkali w Moskwie – a więc w dużym, otwartym mieście – podróżowali po świecie i widzieli Zachód, nazywali siebie z dumą „Wielkorusami”. Pamiętam też młodą dziewczynę, którą spotkałam rok po tym, jak Rosja zajęła Krym. Były ogromne problemy z wodą, ceny wzrosły i wszyscy to przyznawali. Stałam na bazarze i pytałam ludzi: „Jest lepiej czy gorzej?”. Słyszałam odpowiedź: „Jest trudniej, gorzej”. Ale w ośmiu na dziesięć przypadków padało zaraz kolejne zdanie: „To wszystko nieważne, bo teraz jesteśmy częścią Wielkiego Imperium i teraz nas szanują”.
— Pamiętam, że wzruszyło mnie wtedy, kiedy w lokalnym domu kultury zobaczyłam starą tablicę korkową z powpinanymi szpilkami. Tam, mimo biedy i zapóźnienia, ludzie mówili jednym głosem: że warto cierpieć, znosić trudności, godzić się na zaniedbane życie codzienne, bo Rosja wydaje ogromne pieniądze, żeby podbijać ukraińskie terytoria. Choć w gruncie rzeczy nie były im one do niczego potrzebne, ważne było jedno: żeby Ukraina jako państwo przestała istnieć. W zamian otrzymywali poczucie, że są częścią wielkiego mocarstwa, którego świat się boi, a więc „szanuje”. I właśnie to dla mnie jest przejaw imperializmu: idei, która potrafi zastąpić nawet ciepłą wodę w kranie — tłumaczyła dziennikarka Kanału Zero.
Co Rosjanie mogą powiedzieć o nas samych?
W ramach podsumowania dyskusji o społeczeństwie rosyjskim prof. Grala zacytował słowa Czesława Miłosza: „Być może wszystkie narody, zobaczone jako całość, a nie jako zespół jednostek, są odrażające i sąsiedzi odkrywają na ich przykładzie tylko niemiłą prawdę o społeczeństwie ludzkim w ogóle”.
— Ta myśl może służyć za motto naszej debaty. Doświadczenie Miłosza upoważnia mnie do zaproponowania, abyśmy się zastanowili nad tym, czy kiedy przyglądamy się naszym sąsiadom to czy nie dokonujemy pewnej manipulacji intelektualnej — konkluduje Grala.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
