Charlie Kirk był rasistą i homofobem? Polemika z Piotrem Wilkinem
Charlie Kirk nie był wzorem do naśladowania, ale daleko mu do pozbawionego uczuć hejtera. Dyskusja o jego śmierci powinna służyć nam jako przestroga przed manipulacjami i łatwymi sądami, których pełno w social mediach.
Amerykański Kirk podbił polski internet
Śmierć Charliego Kirka wywołała tak wielką erupcję emocji, że jego postać oderwała się od realiów i poszybowała w sferę symboliczną. Dla jednej strony sporu politycznego stał się on świętym, dla drugiej – demonem.
Influencer wcześniej nie budził mojego zainteresowania, nie był mi ani bratem, ani swatem. Jednak chcąc nie chcąc, zaczęły do mnie docierać informacje na jego temat – w formie youtubowych komentarzy, wpisów na twitterze czy nawet memów. Część z nich wydała mi się tak oburzająca, że zacząłem odczuwać wobec Kirka pewną niechęć.
Jednak tutaj włączył się mój wyuczony sceptycyzm wobec tego, co nam serwują internetowe algorytmy i jak próbują manipulować naszymi emocjami. Postanowiłem więc sprawdzić, co bardziej kontrowersyjne pogłoski, na temat jego działalności.
Jak się okazało – słusznie.
Wydumany rasizm i homofobia
Piotr Wilkin zebrał we wpisie na Facebooku listę popularnych oskarżeń wobec Charliego Kirka, dodając też parę ataków od siebie. Wpis ten został usunięty, po czym przywrócony przez platformę, a w międzyczasie przedrukował go portal OKO.press wraz z linkami rzekomo potwierdzającymi te rewelacje. Korzystając z tego spisu, przygotowałem krótką ich weryfikację poszczególnych wpisów.
Jednym z poważniejszych oskarżeń wobec Kirka był jego rzekomy rasizm. Według autora artykułu influencer miał rzekomo „szczuć” na osoby czarnoskóre i to w kontekście śmierć Iryny Zaruckiej. „Szczucie” jest dość mocnym określeniem, po którym można spodziewać się podżegania do nienawiści.
Tymczasem, gdy kliknąłem w link, w którym rzekomo do niego dochodzi, ukazał mi się fragment wywiadu z FOX News. W jego trakcie Kirk mówił, że mimo iż w USA forsowano narrację, że czarni są ofiarami ataków białych, to dane statystyczne wskazują, że częściej zdarza się przeciwny scenariusz – iż to czarnoskórzy atakują białych.
Pewnie ktoś o złych intencjach mógłby zintepretować te słowa jako zachętę do atakowania czarnoskórych, jednak w samej wypowiedzi jej nie ma. Z kolei klasyfikowanie jako ataku podawanie niekorzystnych danych statystycznych na temat grup społecznych jest już nieco paranoiczne.
Zgodnie z tą logiką musielibyśmy uznać, że stwierdzenie, iż „w Polsce 95% osadzonych w więzieniach jest płci męskiej” to atak na polskich mężczyzn. Zwłaszcza że przytoczone przez Kirka statystyki służyły do krytyki zakłamania mediów i progresywnych polityków, a nie czarnej społeczności.
Kolejnym poważnym zarzutem, który przewija się w wielu dyskusjach i memach, zapewne głównie przez swój obrazowy charakter, jest rzekomy pogląd Kirka, który podobno twierdził, że „gejów powinno się kamieniować”.
Jedyne, na co udało mi się trafić w tym temacie, co mogło prowadzić do takich wniosków, była wypowiedź z jego podcastu, w której reagował na słowa pewnej kobiety. Mówiła ona, że powinno się brać udział w paradach równości, bo Biblia mówi, żeby kochać swoich sąsiadów.
Kirk, polemizując z nią, wskazał, że Pismo w innym fragmencie mówi, iż mężczyzna, który kładzie się z innym do łóżka, powinien być ukamienowany. Nie postulował zatem kamieniowania kogokolwiek; był to raczej przytyk do traktowania wyrywkowo i dosłownie cytatów z Biblii.
Jeśli daliście się nabrać na ten wpis, to mam jednak dla was dobrą wiadomość – w te sidła wpadł też pisarz Stephen King, który w emocjonalnym tweecie powielił informację o Charlie Kirku chcącym kamienować gejów. W odpowiedzi na niego szybko pojawiły się reakcje, w tym od homoseksualnych znajomych Kirka, którzy demontowali to pomówienie. W efekcie tego pisarz ostatecznie przeprosił za swój wpis i go usunął, za co należy mu się szacunek .
Amerykański kibic broni i wojny kulturowej
Nie mam tutaj zamiaru oczywiście chronić Kirka, więc nie mam problemu, żeby przyznać, że wszystkie źródła Wilkina odnośnie stosunku influencera do broni są prawdziwe. Faktycznie starał się krytykować wykorzystywanie nawet bardzo tragicznych zbrodni jako argumentu w dyskusji o dostępie do broni.
Kirk, jak zresztą wielu amerykańskich republikanów, traktował dostęp do broni jako świętość, uważając, że zbrodnie z jej użyciem są ceną, jaką ludzie płacą za tę wolność. Jest więc ponurą ironią, że zmarł od strzału z broni.
Oczywiście można to wykorzystać jako dowód „że broń zabija i trzeba ją zakazać” albo że „Kirk poniósł najwyższą ofiarę za swoje ideały”. Jednak ocena tego aspektu zależy od stosunku do amerykańskiego prawa, a sam problem wydaje się być zupełnie oderwany od polskiej debaty.
Kolejnym prawdziwym oskarżeniem wobec Kirka jest to, że krytykował on wprowadzenie Civil Rights Act z 1964 roku, który znosił dyskryminację rasową. Z tym, że mamy tutaj do czynienia z niepełnym kontekstem. Ograniczenie tej informacji wyłącznie do tego jednego zdania sprawia wrażenie, że Charlie Kirk chciałby cofnięcia czasu i ponownego wprowadzenia dyskryminacji rasowej.
Tymczasem, gdy prześledzimy pełne wypowiedzi Kirka, okaże się, że był on przeciwnikiem wprowadzenia tych przepisów ze względu na ich długotrwałe konsekwencje. W Civil Right Act widzi początek zmian, które finalnie doprowadziły do obecnych problemów z polityką DEI, poprawnością polityczną, a także do pogłębiania podziałów rasowych i odwrotnego rasizmu. Krytyka ustawy nie wynikała z niechęci do jej założeń, ale raczej z formy, w jakiej ją wprowadzono.
Jeszcze na koniec sprawa „czarnej listy” amerykańskich profesorów, opublikowanej przez Turning Point USA, współtworzonej przez Kirka. Jej celem było stworzenie spisu naukowców, którzy rzekomo dyskryminowali konserwatywnych studentów i szerzyli „lewicową propagandę”.
Faktycznie jest to oburzające, zwłaszcza ze strony osoby, która starała się promować otwarty dialog ze wszystkimi. Jednak znów warto to osadzić w kontekście w jakim powstała. Amerykańskie wojny na uniwersytetach ciągną się bowiem od lat. W jej ramach występy konserwatywnych prelegentów były przyczynami nie tylko protestów, blokad i ostracyzmu ale wręcz zamieszek z użyciem fizycznej przemocy.
Polski uniwersytet ma swoje problemy, ale na szczęście daleko nam do sytuacji, w której regularnie dochodziłyby do nas głosy o tym, że ktoś dostał w głowę pałką, bo miał poglądy które się komuś nie podobały (w tym temacie polecam książkę „Rozpieszczony Umysł” Lukianoffa i Haidta, którzy szerzej opisują ten problem).
W tej sprawie Kirk nie wykazał się zatem przykładną, chrześcijańską moralnością, ale też nie odstaje od metod używanych w USA w walce kulturowej, która tam ma temperaturę znacznie gorętszą niż u nas.
Wśród oskarżeń pojawiały się jeszcze inne tematy: marksizm kulturowy, stosunek do wojny na Ukrainie czy ataku na męża Nancy Pelosi. Trudno odnieść do wszystkiego, co mówił ten aktywny członek życia publicznego i co ktoś o tym sądzi. Jednak moim celem nie była analiza dorobku Kirka, a raczej przestroga przed manipulacjami i łatwymi sądami, których pełno w social mediach.
Nie przenośmy do nas cudzych legend
Charlie Kirk nie był więc wzorem do naśladowania, ale daleko mu do pozbawionego uczuć hejtera, a już zwłaszcza – zasługującego na śmierć. Był człowiekiem i jak każdy miał swoje wady i zalety.
Jego śmierć jest tragedią, ale myślę, że kolejną tragedią będzie wykorzystanie pamięci o nim jako symbolu do walki politycznej. I to przez obie strony sporu politycznego.
Zapewne dla sporej części osób także to, co tutaj napisałem, zostanie uznane za „wybielanie” Charliego Kirka. W końcu jeżeli nie podobają mi się manipulacje na czyjś temat, to nie wynika to z tego, że po prostu nie lubię manipulacji, tylko z faktu, że jestem po „tamtej” stronie. Już zresztą zdążyłem się do tego przyzwyczaić.
W zasadzie Kirk już staje się człowiekiem-symbolem, w rodzaju George’a Floyda – przypadkowej ofiary, z której pośmiertnie zrobiono symbol sprzeciwu wobec policyjnej przemocy. Zarówno wtedy uważałem, że przenoszenie na grunt polski amerykańskiej wojny kulturowej jest co najmniej wątpliwe, tak samo teraz nie widzę sensu w tym żeby legendę Kirka przenosić do Polski, co zresztą opisał wczoraj Konstanty Pilawa.
Mamy bowiem własne problemy, którymi możemy zająć, nie musimy importować ich z USA i to jeszcze w zmanipulowanych wersjach.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.