Paweł Musiałek: reakcje Polski i NATO na politykę Rosji są niewystarczające
Po największym ataku rosyjskim wymierzonym w Polskę od rozpoczęcia wojny na Ukrainie musimy zadać sobie fundamentalne pytanie: Co zrobić, aby Rosja odczuwała koszty swojej polityki?
Słoń w pokoju
Paweł Musiałek w swoim komentarzu na kanale Youtube Klubu Jagiellońskiego wyraził potrzebę szerszego spojrzenia na konflikt z Rosją.
Mam takie wrażenie, że w tej debacie brakuje jednej bardzo kluczowej kwestii. Omijamy wszyscy słonia w pokoju. Zastanawiamy się i pytamy cały czas, jak bronić się przed rosyjską agresją, ale jednocześnie omijamy pytanie, co zrobić, żeby Rosja w ogóle zaprzestała tego typu prowokacji — pytał prezes Klubu Jagiellońskiego.
Według Pawła Musiałka nastroje, jakie panują w polskiej debacie publicznej, źle rozkładają akcenty. Kluczowe wyznanie nie polega bowiem na tym, jak się bronić przed rosyjskimi atakami, jak odpowiednio ustawić obronę przeciwlotniczą, ani jak wyłapywać na terenie naszego kraju rosyjskich agentów. Pytanie, które przede wszystkim powinno zaprzątać uwagę polityków, komentatorów i ekspertów brzmi: Co należy zrobić, aby Rosja zaczęła w końcu odczuwać koszty swojej agresywnej polityki?
Dyskusji nad tym nie toczymy zarówno w Polsce, jak i poza nią. Dominuje paradygmat defensywny. Temat prawdziwego ukarania Rosji, refleksja, jakie działania ofensywne powinniśmy podejmować wobec Moskwy, nie istnieje.
Gra w kotka i myszkę z Rosją
Wina za atak dronowy została przez polski rząd jednoznacznie przypisana Rosjanom. Doświadczenie z Przewodowa mówi nam jednak, że musimy być w tych kwestiach bardzo ostrożni. Wtedy myśleliśmy, że to rosyjska rakieta uderzyła w terytorium Polski, jednak później okazało się, że był to ukraiński pocisk. Oficjalna komunikacja polskich władz pozostawiała wówczas wiele do życzenia.
W tym przypadku jest inaczej. Władze polskie jednoznacznie i szybko obarczyły winą Rosję, a więc muszą mieć wystarczająco dowodów, by tak sądzić. To nie jedyny przykład rosyjskiej ingerencji na terenie Rzeczypospolitej. Jednak ostatni atak dronów to oczywisty przykład eskalacji wrogich działań.
Polskie służby zatrzymywały już wcześniej rosyjskich agentów. Zidentyfikowały sprawców akcji sabotażowych, m. in. pożaru hali na Marywilskiej w Warszawie. Wszystkie działania przeciwko naszemu bezpieczeństwu spotkały się z jakąś odpowiedzią ze strony państwa. Czy reakcje te należy uznać za wystarczające?
„Warte podkreślenia jest, że do tej pory reagowaliśmy dość wstrzemięźliwie. Zapraszaliśmy rosyjskiego ambasadora na dywanik, wręczaliśmy noty protestacyjne. W sytuacji, w której udowadnialiśmy rosyjską winę, jak w przypadku pożaru na Marywilskiej, zamykaliśmy rosyjski konsulat. Trzeba jasno powiedzieć, że to były wszystko reakcje, które w świetle tego co dziś obserwujemy, są niewystarczające” — powiedział Paweł Musiałek.
Prezes KJ sugeruje bardziej zdecydowane odpowiedzi na rosyjskie działania hybrydowe ze strony NATO, jak i Polski:
„Przesyłaliśmy Ukrainie broń, ale z wieloma zastrzeżeniami. Nakładaliśmy na Rosję sankcje, ale były one bardzo dziurawe i niekonsekwentne, nie reagowaliśmy wystarczająco szybko na to, jak Rosja zmieniała swoje schematy działania i te sankcje omijała” — kontynuował, wykazując nieskuteczność naszej strategii obronnej.
Działania rosyjskie wzmacniają nastroje anty-ukraińskie
Paweł Musiałek uważa, że rosyjski atak miał na celu wzmocnienie nastroju społecznego reprezentowanego przez hasło „To nie nasza wojna”.
„Wielu uważa, że ten rosyjski atak jest dzisiaj dowodem na to, że sytuacja robi się niebezpieczna, i że Polska niepotrzebnie wspiera Ukrainę. Zaczyna dominować błędne przekonanie, że gdybyśmy nie wspierali Ukrainy, stali z boku jak np. Wiktor Orban, to bylibyśmy bezpieczni. Rosyjskie drony służą wzmocnieniu strachu przed rosyjską agresją i zwiększenie niepewności co do tego, czy warto dalej strategicznie wspierać Ukrainę” — stwierdził Musiałek.
„Rosjanie wysłali bardzo wyraźny sygnał, że systemowa wojna z Zachodem może zostać zakończona, tylko jeśli Zachód uwzględni rosyjskie interesy. Moskwa nie ogranicza swoich interesów wyłącznie do Ukrainy. Polska znajduje się na rosyjskiej liście planów bardzo wysoko. Właśnie dlatego, gdybyśmy od początku prowadzili uległą politykę wobec Rosji, to i tak nie zmieniłoby to nastawienia tego państwa do nas” — podsumował swój wywód prezes KJ.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
