Umowa UE-Mercosur została przyjęta. Mielniczek: Bezapelacyjna porażka Polski
W środę 3 września Komisja Europejska przyjęła umowę handlową z państwami Mercosur. Polska nie znalazła sojuszników, aby ją zablokować. Jak przekonuje ekspert, negatywnie odbije się to na naszej gospodarce.
Umowa UE–Mercosur (hiszp. Mercado Común del Sur, organizacja zrzeszająca sporą część państw Ameryki Południowej – przyp. red.) to porozumienie, na mocy którego zliberalizowane mają zostać relacje handlowe między Europą a Ameryką Południową. W założeniach przewidziano m.in. eliminację 93% ceł Mercosur na towary z UE, preferencyjne traktowanie dla pozostałych 7%, a także zniesienie 91% ceł UE na towary z Mercosur.
Imponująca skala
Umowa handlowa między tymi dwoma blokami gospodarczymi jest jedną z największych w historii. Swym zasięgiem obejmie obszar zamieszkały przez ponad 700 mln obywateli obu kontynentów i odpowiadający za ponad 20% globalnego PKB.
Problemem nie jest jednak skala przedsięwzięcia, lecz jego założenia. Te również na papierze wyglądają atrakcyjnie. Stworzenie strefy wolnego handlu, w której Unia Europejska eksportować będzie produkty wysoko przetworzone i zaawansowane technologicznie, a sprowadzać głównie artykuły rolne, wydaje się logiczne.
Prawdziwa nierówność
W tekście, który ukazał się na łamach Klubu Jagiellońskiego w lutym bieżącego roku, Bartosz Mielniczek dowodził, że taki model handlu jest w rzeczywistości niekorzystny i nierówny dla tych państw UE, dla których rynkiem zbytu produktów spożywczych i rolnych są inne kraje europejskie.
„Panuje przekonanie, że na umowie UE–Mercosur stracą europejscy rolnicy i producenci żywności, a zyska przede wszystkim europejski przemysł. W sporej mierze jest to prawda. Żywność i surowce rolne odgrywają w południowoamerykańskim eksporcie nieporównywalnie większą rolę niż w europejskim. […] Państwa Mercosur mają nieporównywalnie korzystniejsze warunki prowadzenia produkcji rolnej od panujących w Europie” – tłumaczył ekspert.
Podkreślając polską perspektywę, Mielniczek zauważył, że umowa będzie szczególnie niekorzystna właśnie dla naszego kraju. Komentował to następująco:
„Z polskiego punktu widzenia umowa UE–Mercosur jest niekorzystna. […] Polska jest największym eksporterem drobiu w Europie i jednym z największych na świecie. […] Wystawienie tak ważnego sektora polskiej gospodarki (6–7% PKB) na nierówną konkurencję na kluczowym, a przy tym nasyconym już rynku, jest dla Polski po prostu nie do przyjęcia”.
Kompletna porażka Polski
Poprosiliśmy Bartosza Mielniczka również o komentarz na gorąco po przyjęciu przez Komisję Europejską umowy UE-Mercosur.
– Brak mniejszości blokującej to bezapelacyjna porażka zarówno Warszawy, jak i Paryża. Przez pewien czas były istotne przesłanki, by sądzić, że do sprzeciwu uda się ostatecznie przekonać Włochy, lecz interesy koncernów przemysłowych okazały się mieć większą wagę – stwierdził ekspert CAKJ, odnosząc się do próby budowania sojuszu przeciwników umowy.
– Dla Polski, której cały model rozwoju sektora rolno-spożywczego opiera się na eksporcie produktów na rynek europejski, pojawienie się konkurencji z Ameryki Południowej oznacza dodatkowe nasilenie presji rynkowej na polskie firmy. Te z kolei będą przerzucać społeczne i ekonomiczne koszty umowy na rolników. Brak spójnej strategii wsparcia krajowego sektora (poza działaniami doraźnymi) każe z niepokojem patrzeć w przyszłość, w której do rozwiązania pozostanie problem rolnictwa ukraińskiego na unijnym rynku – zagrożenie znacznie poważniejsze niż umowa z Mercosur – dodał.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
