Jawność w zamrażarce. Tajny majątek ministra Żurka to wierzchołek góry lodowej
Waldemar Żurek podczas konferencji prasowej; źródło: zrzut ekranu z https://www.youtube.com/watch?v=sYR8U6eTNxI
Minister sprawiedliwości Waldemar Żurek nie zgodził się na ujawnienie swojego oświadczenia majątkowego. Wcześniej utajniał swój stan posiadania jako sędzia, a sprzeciwiał się objęciu przedstawicieli trzeciej władzy standardem jawności. Tymczasem ledwie w zeszłym roku jego dzisiejszy zastępca w imieniu Ministerstwa Sprawiedliwości jednoznacznie popierał jawność majątków ministrów. Ponad dekadę temu, za drugiego rządu Tuska, w tym samym resorcie powstał najlepszy projekt uporządkowania tematu. Mimo kolejnych pomysłów i deklaratywnej zgody zwaśnionych stron na reformę – jawność wciąż tkwi na samym dnie politycznej zamrażarki. Nic nie zapowiada, że ktoś ją z niej wyciągnie.
Teoretyczny konsensus rządu i opozycji
Na początku bieżącej kadencji Sejmu dwa największe kluby – Koalicji Obywatelskiej i Prawa i Sprawiedliwości – równolegle złożyły tożsame w najważniejszych założeniach projekty reformy oświadczeń majątkowych. Obie ustawy zakładały kierunkowe ujednolicenie przepisów, w efekcie którego jawne z definicji będą majątki najważniejszych osób publicznych – prezydenta, premiera czy ministrów.
Obejmowały standardem jawności także najważniejszych menedżerów ze spółek Skarbu Państwa i państwowych agencji. Kazały również uwzględniać w oświadczeniach majątek odrębny małżonków. Dodatkowo, projekt PiS zakładał cyfrowe („komputerowe” – napisano w projekcie) uzupełnianie oświadczeń, by skończyć z patologią nieczytelnych, odręcznych informacji uniemożliwiających elektroniczną analizę i agregację danych.
Stanowisko względem poselskich projektów zajął w kwietniu 2024 rząd. Poparł projekt koalicyjny, skrytykował opozycyjny – ale zasadniczo opowiedział się za kontynuacją prac w kierunku zwiększenia standardu przejrzystości życia publicznego.
Osobne stanowisko względem projektu PiS zajęło Ministerstwo Sprawiedliwości. Ówczesny i obecny wiceminister, poseł Koalicji Obywatelskiej Arkadiusz Myrcha zadeklarował, że „Ministerstwo Sprawiedliwości z zadowoleniem przyjmuje wszelkie inicjatywy ustawodawcze zmierzające do zwiększenia transparentności życia publicznego” i z satysfakcją podkreślał, że działania w tej materii podjęły dwa największe kluby. „Wyrażam przekonanie, że wypracowane w tej sposób rozwiązania sprostają oczekiwaniom obywateli” – konkludował.
Rzadko zdarza się, że w tym samym czasie dwie zwaśnione partie podejmują tak jednobrzmiące inicjatywy. Wydawałoby się, że w tej sytuacji szybkie dopracowanie i przegłosowanie przepisów to formalność. „Zgoda, zgoda, a Bóg wtedy rękę poda”? Nic z tych rzeczy. Oba projekty od blisko dwóch lat leżą głęboko zamrożone w sejmowej podkomisji, która w wakacje wystąpiła do marszałka Sejmu o dalsze wydłużenie terminu na zakończenie prac.
Dyrektorka żłobka na świeczniku, minister Żurek – nie
Temat oświadczeń majątkowych wraca do centrum debaty publicznej w efekcie cyklu śledczych materiałów Szymona Jadczaka z Wirtualnej Polski i potwierdzenia przy tej okazji, że oświadczenie majątkowe ministra Waldemara Żurka jako jedyne spośród członków rządu opublikowane nie zostanie.
❓❓❓Czy można wierzyć Donaldowi Tuskowi?
2️⃣0️⃣2️⃣3️⃣Donald Tusk grzmi, że wszyscy ministrowie i ich żony będą musieli ujawniać majątki.
0️⃣7️⃣▫️2️⃣0️⃣2️⃣5️⃣Ministrem sprawiedliwości zostaje Waldemar Żurek
0️⃣9️⃣▫️2️⃣0️⃣2️⃣5️⃣Minister Waldemar Żurek ukrywa swoje oświadczenie majątkowe, Tusk… pic.twitter.com/8WI5LsvgoT— Szymon Jadczak (@SzJadczak) September 3, 2025
Dlaczego minister Żurek nie wyraził zgody na publikację swoje oświadczenia majątkowego? Bo mógł. Omawiana wyżej reforma zaproponowana przez dwa największe poselskie klubu i poparta przez rząd nie została zrealizowana, więc jego członek może zgodnie z prawem ukrywać swój majątek przed opinią publiczną.
Na czym polega patologia? Na tym, że od lat mamy absurdalną nierówność co do jawności oświadczeń różnych grup obywateli. Z mocy ustawy jawne są oświadczenia majątkowe nie tylko posłów i senatorów, radnych i wójtów, ale też choćby… dyrektorek publicznych przedszkoli czy żłobków, o szkołach i innych samorządowych instytucjach nie wspominając. Oświadczenia dużo ważniejszych z perspektywy życia publicznego prezydenta, premiera, ministra – można ujawniać wyłącznie za zgodą zainteresowanych.
Dlatego uważam, że kwestia oświadczenia majątkowego ministra sprawiedliwości to tylko wierzchołek góry lodowej. Po pierwsze, ujawnia systemową nierówność. Po drugie, pokazuje imposybilizm państwa w tej sferze – nawet, gdy obowiązuje deklaratywny konsens rządu i opozycji. Po trzecie, decyzja ministra Żurka jest kontynuacją jego postawy jako sędziego, a to właśnie ta grupa walnie przyczyniła się do zaniechania reformy za poprzednich rządów premiera Tuska.
Kindaperzy i zjednoczenie nadzwyczajnej kasty
Gdy Żurek był sędzią oraz członkiem i rzecznikiem prasowym Krajowej Rady Sądownictwa, to wypowiedział się o pomyśle objęcia swoich kolegów po fachu jawnością oświadczeń.
„Jawność oświadczeń majątkowych wbrew obiegowym twierdzeniom polityków nie ogranicza ryzyka korupcji. To mit. (…) Takie oświadczenie majątkowe to także idealny poradnik np. dla kidnaperów, którzy analizując majątek rodziców, ich oszczędności, mogą planować przestępstwa” – przekonywał w 2016 roku. Jak widać, jako czynny polityk zdania nie zmienił i dalej chce chronić się za zasłoną tajności.
Niechęć sędziów do jawności to problem systemowy i łączy ich ponad ideowymi i koteryjnymi podziałami. Już kilka lat temu na tych łamach zwracałem uwagę, że łączy „nadzwyczajną kastę” bez różnicowania na tych „neo” i „paleo”.
Równie idiotyczne argumenty przeciwko niej co niegdyś sędzia Żurek używały autorytetu obu stron wojny o sądownictwo – prof. Krystyna Pawłowicz i prof. Ewa Łętowska.
Sprzeciw środowiska sędziowskiego był jednym z elementów, które sprawiły, że zablokowano merytorycznie najlepszą i najbardziej zaawansowaną próbę uporządkowania problematyki. Jak czytamy choćby na stronach Centralnego Biura Antykorupcyjnego, dziś oświadczenia majątkowe regulowane są w 31 różnych ustawach i wypełniane na 17 różnych wzorach formularzy.
Problem ten próbował rozwiązać w drugim rządzie Donalda Tuska minister Marek Biernacki. Niestety, pomimo przedstawienia kompleksowego podejścia – dużo lepszego niż omawiane we wstępie projekty poselskie – realizacja została zablokowana przez sprzeciw grup interesu, w tym między innymi organizacji sędziowskich.
Również kolejne próby systemowego rozwiązania problemu, choćby kontrowersja „ustawa o jawności” duetu Mariusz Kamiński-Maciej Wąsik, spaliły na panewce. Jedyne zmiany rządów PiS sprowadzały się rozszerzenia jawności o sędziów i prokuratorów oraz próbę rozszerzenia oświadczeń o majątek najbliższych rodzin… zablokowaną ostatecznie przez Trybunał Konstytucyjny.
Niech Donald Tusk się wścieknie!
Choć zarówno rząd Donalda Tuska, jak i ministerstwo sprawiedliwości za kierownictwa Adama Bodnara, rekomendowały w 2024 roku kontynuowanie parlamentarnych prac nad nowym uregulowaniem oświadczeń, to w tym roku pojawiły się informacje o ponownym „przejęciu” sprawy przez władzę wykonawczą.
W styczniu na stronach CBA pojawiły się nawet sensowne założenia do projektu ustawy, a wiosną medialne doniesienia mówiły o zaangażowaniu w te prace ministra-Koordynatora Służb Specjalnych, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz Ministerstwa Cyfryzacji. Dziennikarze informowali nawet o tym, że już za rok, w 2026 roku, miałby ruszyć pilotaż narzędzia informatycznego do „cywilizowania” oświadczeń.
Problem w tym, że od tego czasu zmieniło się zarówno kierownictwo Centralnego Biura Antykorupcyjnego, jak i struktura rządu. Ostatecznego projektu nie widać ani w wykazie prac programowych rządu, ani na stronie Rządowego Centrum Legislacji. Wraca jedynie co jakiś czas jako „wrzutka-ciekawostka” dla dziennikarzy, ale konkretów brak.
Wszystko wskazuje więc na to, że nie ma woli politycznej podjęcia tematu na serio – ani w parlamencie, ani w rządzie. Stanięcie na czele Ministerstwa Sprawiedliwości, resortu historycznie zaangażowanego pozytywnie w prace na rzecz rozwiązania problemu, przez polityka systemowo uprzedzonego do oświadczeń i ukrywającego własny stan posiadania wydaje się gorzką pointą do trwającej już kilkanaście batalii o uporządkowanie chaosu i poszerzenie jawności.
Jedyna nadzieja? Że Donald Tusk z jakiegoś powodu się wścieknie i rozkaże swoim podwładnym wreszcie zrealizować wielokrotnie składane obietnice. Problem w tym, że wścieka się ostatnimi czasy zwykle w mniej cennych z punktu widzenia państwa i obywateli sprawach.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.