Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Reparacje od Niemiec to marzenie ściętej głowy. Czy Polska ma inne opcje?

przeczytanie zajmie 3 min
Reparacje od Niemiec to marzenie ściętej głowy. Czy Polska ma inne opcje? Pomnik Obrońców Wybrzeża, źródło: wikimedia commons

Nie mamy szans na uzyskanie reparacji wojennych od Niemiec w rozumieniu roszczeń międzypaństwowych ze względu na zrzeczenie się ich przez Polskę. Możemy jedynie liczyć na zadośćuczynienie, które opiera się na dobrej woli Niemiec i zapewnia wsparcie finansowe dla żyjących ofiar.

Nawrocki: Żądamy reparacji od Niemiec

Tradycją corocznych obchodów 1 września jest powrót dyskusji o niemieckich reparacjach wojennych dla Polski. W tym roku zainicjował ją prezydent Karol Nawrocki, który podczas uroczystości na Westerplatte zwracał uwagę na konieczność zbudowania bezpiecznej przyszłości z naszymi sąsiadami, do czego ma doprowadzić rozwiązanie spraw z przeszłości.

— Aby móc budować oparte o fundamenty prawdy i dobrych relacji partnerstwo, musimy załatwić kwestię reparacji od państwa niemieckiego, których jako prezydent Polski domagam się jednoznacznie dla dobra wspólnego — mówił prezydent

— Reparacje nie będą alternatywą dla historycznej amnezji, ale Polska jako państwo przyfrontowe, jako najważniejsze państwo wschodniej flanki NATO potrzebuje i sprawiedliwości i prawdy i jasnych relacji z Niemcami, ale potrzebuje też reparacji od państwa niemieckiego — dodawał.

Nawrocki zaapelował także do premiera i rządu o dyplomatyczne wysiłki w ubieganiu się o reparacje od Niemiec.

Czy jest szansa na reparacje?

O ile dążenie naszego narodu do otrzymania zadośćuczynienia za wyrządzone przez Niemców krzywdy jest moralnie jak najbardziej uzasadnione, to nieuchronnie napotka ono przeszkody prawne.

Jak tłumaczyli prof. Jan Barcz i prof. Jerzy Kranz w rozmowie z Klubem Jagiellońskim, nie mamy szans na uzyskanie reparacji wojennych od Niemiec w rozumieniu roszczeń międzypaństwowych ze względu na zrzeczenie się ich przez Polskę w 1953 roku i Traktat „2+4” z 1990 roku. Na sugestię, że odrzucenie reparacji nastąpiło wskutek szantażu ZSRR i jest przez to nieważne profesorowie odpowiadają, iż w rozumieniu prawa międzynarodowego… nie było żadnego przymusu.

„Przymus byłby wówczas, gdyby czołgi sowieckie zostały skierowane na Warszawę. Wystarczy zajrzeć do rozważań o przymusie w komentarzach do prawa traktatów. Oczywiście wiemy, jakie były ówczesne stosunki z Sowietami, ale nie znaczy to, że możemy teraz powiedzieć, że ówczesne zrzeczenie było nieważne” — zaznaczali naukowcy.

Z kolei Tomasz Turejko, radca prawny współpracujący z Klubem Jagiellońskim, zwraca również uwagę na problemy, które pojawiłyby się nawet w przypadku zwycięstwa strony polskiej przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym.

„Nawet jeżeli udałoby się polskie roszczenia potwierdzić wyrokiem MTS (co z różnych powodów prawdopodobnie nigdy nie nastąpi), to w jaki sposób zmusić państwo niemieckie do egzekucji takiego orzeczenia? Trzeba sobie powiedzieć jasno, że bez dobrej woli ze strony Niemiec nie dostaniemy za straty związane z wojną ani złotówki i żadne orzeczenia lokalnych sądów polskich, włoskich, greckich czy amerykańskich tego nie zmienią.

Prawo międzynarodowe nie przewiduje instytucji »międzynarodowego komornika«, który zająłby konta Deutsche Bundesbanku i przelałby pieniądze na konto NBP. Prawo międzynarodowe kapituluje, kiedy nie ma dobrej woli państw, by go przestrzegać, dlatego spory takie jak ten o reparacje należy przede wszystkim rozstrzygać na płaszczyźnie politycznej” — tłumaczy Turejko.

Zadośćuczynienie zamiast reparacji

Istnieje możliwość otrzymania innego rodzaju odszkodowania od Niemiec, choć jest ona zdecydowanie mniej satysfakcjonująca. Polska może liczyć na zadośćuczynienie w ramach formuły pragmatycznej, która opiera się na dobrej woli Niemiec i zapewnia wsparcie finansowe dla żyjących ofiar.

„Podejście pragmatyczne otworzyło drogę dla innych form pomocy poszkodowanym. Chodzi o wsparcie od niemieckich zakładów przemysłowych, miast, gmin, fundowanie pobytów sanatoryjnych, operacji medycznych. Stworzono platformę dla wspólnych projektów upamiętniających los ofiar zbrodni Niemiec hitlerowskich. Formuła pragmatyczna ma tę zaletę, że nie napotyka ograniczeń. Zależna jest od dobrej woli, świadomości moralnej i historycznej problemu oraz dobrej atmosfery politycznej.

Obecnie zasadniczym kryterium jest świadomość, że należy działać, póki żyją ofiary, a pozostało niewiele czasu. Niezbędna jest też sprawna dyplomacja. Gdy ofiary odejdą, to koniec. O reparacjach międzypaństwowych można zapomnieć, odszkodowania indywidualne nie mają drogi dochodzenia, a świadczenia w formule pragmatycznej muszą trafić bezpośrednio do ofiar” — komentowali prof. Jan Barcz i prof. Jerzy Kranz w rozmowie z Janem Woźniakiem.

Niech za puentę dyskusji o reparacjach wojennych służą słowa Turejki: „Temat reparacji może być rozgrywany do różnych celów, różnymi środkami, ale powinien być zawsze rozgrywany mądrze i roztropnie. Emocje nie są dobrym doradcą, ani w polityce, ani w prawie międzynarodowym. Nie spowodują też, że ktoś nam zapłaci za coś, co nam się nawet słusznie należy”.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.