Edukacja zdrowotna zła? Stwórzmy prawicowy podręcznik i rozmawiajmy z dziećmi!
W krytyce edukacji zdrowotnej prawica promuje kulturę woke, stawiając siebie w roli ofiary i walcząc z wyolbrzymionym zagrożeniem. Zamiast tego powinna zabiegać o powstanie konserwatywnego podręcznika, który ochroni dzieci przed faktyczną indoktrynacją.
Kaczyński: Edukacja zdrowotna to seksualizacja dzieci
Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego powrócił spór o edukację zdrowotną. Przedstawiciele prawicy, na czele z Jarosławem Kaczyńskim, zdążyli już wyrazić swoją bardzo krytyczną opinię o debiutującym w programie nauczania przedmiocie.
— Ona [edukacja zdrowotna – przyp. wydawcy] naprawdę wprowadza i nieuctwo, i lenistwo, a jednocześnie demoralizację, bo samo nieuctwo jest demoralizujące, lenistwo jest demoralizujące, ale do tego jeszcze dochodzi to, co jest w centrum myślenia lewicy. W centrum myślenia lewicy jest myślenie o kwestiach intymnych. I oni w tych sprawach też chcą już dzieci uczyć. Mówi się o seksualizacji dzieci — grzmiał prezes Prawa i Sprawiedliwości.
W podobnym tonie wypowiadali się inni politycy PiS-u, między innymi były minister edukacji Przemysław Czarnek.
Prawicowe woke
Nietrudno odnieść wrażenie, że krytyka edukacji zdrowotnej w wykonaniu prawicy przekracza granice politycznego umiarkowania. Swoje rozczarowanie tym stanem rzeczy wyraził Piotr Trudnowski, zarzucając obozowi konserwatywnemu, że jego retoryka wpisuje się w istocie w promowaną przez lewicę kulturę woke.
— Przesłuchałem sobie całkiem sporo wystąpień przeciwników edukacji zdrowotnej i mam wrażenie, że ich retoryka nie do końca jest adekwatną odpowiedzią na to, z czym rzeczywiście mamy do czynienia i co faktycznie znajduje się w podstawie programowej. Mówienie o seksualizacji, indoktrynacji, deprawowaniu dzieci to są najlżejsze określenia, z którymi mamy tutaj do czynienia. Określenie, które zrobiło na mnie największe wrażenie, to to, że edukacja zdrowotna to „piła łańcuchowa, która rozszarpie nasze dzieci” — mówił Trudnowski.
— Uważam, że prawica wpadła w lewicową pułapkę kultury woke, tylko że w jej konserwatywnej wersji. To kultura, która każe stawiać się nieustająco w miejscu ofiary i z drugiej strony wypychać z debaty publicznej wszystko, co jest jakkolwiek niepoprawne polityczne i co mogłoby ranić czyjekolwiek uczucia — komentował były prezes Klubu Jagiellońskiego.
Zdaniem Trudnowskiego, kultura woke opiera się na szkodliwym założeniu, że „co cię nie zabije, to cię osłabi”; w myśl tej zasady rodzice powinni zatem być wyjątkowo nadopiekuńczy i chronić swoje dzieci przed wszelkimi zagrożeniami, takimi jak edukacja zdrowotna w oczach prawicy. Publicysta proponuje zamiast tego skorzystać z rady Jonathana Haidta i Grega Lukianoffa z książki Rozpieszczony umysł, aby zachęcać dzieci do ryzyka i powrócić do z natury konserwatywnej zasady „co cię nie zabije, to cię wzmocni”.
— Zamiast zamykać dzieci w „wieżach z kości słoniowej” , założeniem konserwatywnego wychowania powinno być właśnie przygotowanie ich do tego, by sobie ze światem, takim jakim on jest, z całym jego zepsuciem, ze wszystkimi problemami współczesnej kultury […] Jestem głęboko przekonany, że to jest dobra diagnoza i właśnie z tego powodu patrzę z niechęcią na to podejście konserwatystów, że należy dzieci od edukacji zdrowotnej uchronić.
Oceny moralne? Do decyzji rodziców
W opinii Trudnowskiego, w programie nauczania edukacji zdrowotnej powinno znaleźć się zastrzeżenie, które pozostawia ocenę moralną i etyczną poruszanych zagadnień w gestii rodziców. Taki zabieg uszanowałby konstytucyjne prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i uniknąłby indoktrynacji.
— Fakt, że w szkole będą poruszane tematy takie jak transpłciowość, antykoncepcja czy homoseksualność, sam w sobie nie jest zły. Wyobrażam sobie sytuację, w której szkoła przekazuje dzieciom podstawową wiedzę, a zarazem program jasno wskazuje, że każdy ma prawo do indywidualnej oceny etycznej tych zjawisk. Taki przedmiot byłby świetnym pretekstem, aby dzieci mogły przyjść do domu i porozmawiać o tym z rodzicami. Wtedy konserwatywny rodzic mógłby wyjaśnić swoje stanowisko, np. mówiąc, że seks przedmałżeński i antykoncepcja to grzech, ale jednocześnie, że homoseksualistom należy się szacunek ze względu na ich ludzką godność — proponował Trudnowski.
— Jeśli jednak program będzie przedstawiał te zagadnienia w sposób zupełnie neutralny, bez tego zastrzeżenia, faktycznie będzie można mówić o cichej formie indoktrynacji. Zgadzam się, że niedopuszczalne byłoby, gdyby moralne i religijne oceny były pokazywane jako gorsze czy odbiegające od normy — dodawał.
Potrzeba prawicowego podręcznika
Trudnowski uważa, że zamiast sprzeciwiać się edukacji zdrowotnej, prawica powinna działać proaktywnie. Idealnym rozwiązaniem może być napisanie podręcznika, za pomocą którego konserwatywni rodzice mogliby wychowywać swoje dzieci zgodnie z własnymi wartościami.
— Skoro badania pokazują, że większość Polaków popiera wprowadzenie edukacji seksualnej w szkołach, to zamiast formułować jednoznaczny sprzeciw i liczyć na to, że przedmiot zniknie, powinniśmy zająć się przygotowaniem do jego realizacji. Poza wywieraniem presji na Ministerstwo Edukacji, aby skorygowało program, powinniśmy zająć się stworzeniem dobrego, konserwatywnego podręcznika. […] Podręcznik ten musiałby realizować podstawę programową, ale jednocześnie zawierać zabezpieczenia, które chronią przed indoktrynacją. Powinien kłaść nacisk na rolę rodziców i uzupełniać perspektywę, której może brakować w szkole. W ten sposób rodzice mogliby aktywnie korzystać ze swojej konstytucyjnej autonomii i wychowywać dzieci zgodnie ze swoimi wartościami — przekonywał były prezes KJ.
— Dodatkowo, musimy zadbać o to, kto będzie uczył tego przedmiotu. Prawdopodobnie będą to nauczyciele WDŻ, biologii czy WF. Należy zadbać o to, by kursy i szkolenia dla nauczycieli prowadzili również konserwatyści — konkludował publicysta.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.