Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.

Donald Trump wycofa żołnierzy z Polski? Karol Nawrocki musi złożyć ofertę

Donald Trump wycofa żołnierzy z Polski? Karol Nawrocki musi złożyć ofertę Polscy i amerykańscy żołnierze; źródło: wikimedia commons

Wszystkie znaki na niebie wskazują, że Amerykanie ograniczą liczebność swoich wojsk w Europie. Aby maksymalnie złagodzić ten proces, prezydent Karol Nawrocki powinien uświadomić Donaldowi Trumpowi, że kiedy stawką jest bezpieczeństwo Polski, jesteśmy gotowi wziąć udział w jego grze.

Amerykanie odchodzą z Europy

Podczas audycji „Sygnały Dnia” Polskiego Radia Adam Bielan skomentował zbliżającą się wizytę prezydenta Karola Nawrockiego w Waszyngtonie. Polityk PiS-u poruszył m.in. temat obecności amerykańskich żołnierzy w Europie, która zgodnie z przeciekami płynącymi z Białego Domu ma ulec znacznemu przerzedzeniu.

Na przełomie września i października Pentagon opublikuje dokument dotyczący ograniczenia liczebności wojsk amerykańskich na kontynencie europejskim. My staramy się o to, żeby ta redukcja obecności amerykańskiej dotknęła nas w możliwie najmniejszym stopniu – mówił Bielan, dodając, że ważnym punktem rozmów Nawrocki-Trump będą także relacje handlowe Polski i USA.

Choć rzeczony dokument nie ujrzał jeszcze światła dziennego, istnieją wiarygodne przesłanki pozwalające ustalić, jakie kroki podejmie Pentagon. Pod koniec lipca portal Politico powołał się na przedstawiciela NATO, według którego amerykańskie siły zbrojne w Europie mogą ulec redukcji nawet o 30%. Oznaczałoby to, że Stary Kontynent opuściłoby blisko 30 tys. żołnierzy; dla porównania to dwukrotnie tyle, ile obecnie stacjonuje w Polsce (ok. 14 tys.).

Doniesienia te niejako potwierdził ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker. Podczas ubiegłotygodniowej wizyty w Wilnie stwierdził, że nie będzie żadnych niespodzianek, jeśli chodzi o rozmieszczenie amerykańskich wojsk w Europie i na całym świecie.

Już wcześniej informował zresztą o rozmowach dotyczących zmniejszenia liczby amerykańskich wojsk na Starym Kontynencie, powołując się na zapowiedzi Donalda Trumpa. Whitaker podkreśla jednak, że Waszyngton regularnie konsultuje się z sojusznikami podczas przeglądu swojej obecności wojskowej, ustalając m.in. sposób rozmieszczenia amerykańskich żołnierzy i zapewniając, by nie było żadnych luk w zakresie bezpieczeństwa ani w zakresie zdolności.

Nowe priorytety

Kierunek zmian w polityce Pentagonu wydaje się zatem jasny: amerykańscy żołnierze będą stopniowo wycofywać się z Europy. Jedną z głównych przyczyn takiej decyzji jest geopolityczny pivot Stanów Zjednoczonych w stronę Indo-Pacyfiku, gdzie Amerykanie walczą z Chinami o pozycję hegemona.

Wspomniany przez Bielana dokument, który ma zostać opublikowany pod koniec września, to raport Pentagonu pod nazwą Globalny Przegląd Sił (Global Force Posture Review), zawierający szacunki dotyczące liczebności i lokalizacji amerykańskich sił zbrojnych. Jego celem jest dostosowanie rozmieszczenia wojsk do priorytetowych celów strategicznych; w przypadku administracji Trumpa oznacza to właśnie pivot na region Indo-Pacyfiku oraz ograniczenie wydatków na cele zagraniczne.

Planowana polityka Pentagonu zakłada w związku z tym, że Stany Zjednoczone będą stawiać na pierwszym miejscu odstraszanie chińskiej agresji wobec Tajwanu, a żeby to osiągnąć, podejmą ryzyko ograniczenia swojej obecności w Europie i przerzucenia części odpowiedzialności na sojuszników.

Gorącym zwolennikiem takiego rozwiązania jest Elbridge Colby, podsekretarz stanu ds. polityki obronnej i jeden z czołowych policymakerów administracji Trumpa. Jego stanowiska mogą budzić obawy wśród mieszkańców europejskich krajów NATO.

Przykładowo, w książce Strategia wypierania. Amerykańska obrona w dobie konfliktu mocarstw zapowiada brak dalszego zaangażowania Waszyngtonu na Starym Kontynencie w obliczu chińskiego zagrożenia.

„Stany Zjednoczone mogą nie wypełnić luki powstałej we wschodniej części NATO na skutek niechęci Europejczyków do zintensyfikowania wysiłków na rzecz własnej obrony. W rzeczywistości według tezy, którą stawiam w tej książce, Stany Zjednoczone nie powinny wypełniać tej luki […] Powinno się oszczędnie gospodarować siłą i determinacją Amerykanów w odniesieniu do głównych wyzwań, przede wszystkim Chin na zachodnim Pacyfiku […] Wezwania do użycia siły militarnej w przypadkach innych niż te główne wyzwania powinny zostać potraktowane z dozą sceptycyzmu i ogólnie powinny zostać odrzucone” – pisze Colby.

 Wojsko a sprawa polska

Najważniejsze z naszego punktu widzenia jest rzecz jasna pytanie: Co z amerykańskimi żołnierzami w Polsce? Choć brak jeszcze informacji o ich docelowej liczbie, rosnące koszty utrzymywania wojsk w Europie zamiast w Azji sugerują, że redukcja obejmie także nasz kraj.

Biorąc jednak pod uwagę dotychczasowy, wzorowy wręcz, stan wojskowej współpracy na linii Warszawa-Waszyngton możemy być umiarkowanymi optymistami co do skali tejże redukcji. Polska inwestuje rekordowe środki w obronność, przeznaczając planowo 5% PKB na wojsko, a jako lider wschodniej flanki NATO oferuje Ameryce strategiczną stabilność w Europie w czasie, gdy Indo-Pacyfik zyskuje status priorytetowego regionu.

Donald Trump wielokrotnie podkreślał, że Polska jest jednym z nielicznych państw NATO konsekwentnie wywiązujących się ze zobowiązań wobec Sojuszu i stawiał nas za wzór dla innych. Nawet izolacjonistyczne środowiska jak think tank Defence Priorities piszą w swoich analizach, że Polska jest potrzebna Stanom do utrzymania swojej pozycji na arenie międzynarodowej.

Widzimy więc, że w umownym amerykańskim rankingu zaufania Polska zajmuje bardzo wysokie miejsce, nawet w dobie rewizji polityki Pentagonu. Zupełnie nierozsądnym i kosztownym (nie tylko dla Polski, lecz również dla Stanów) krokiem byłaby zatem masowa redukcja liczebności żołnierzy stacjonujących nad Wisłą, nie wspominając o ich całkowitym wycofaniu.

Bardziej prawdopodobnym rozwiązaniem jest koordynowana relokacja wojsk podobna do niedawnej operacji w Jasionce, w ramach której dotychczasowy kontyngent amerykański zostanie przeniesiony do innych baz i lokalizacji w Polsce.

Czy zatem Trump wycofa swoich żołnierzy z Polski? Część z nich zapewne tak, by mogli ruszyć w stronę Pacyfiku, lecz zdecydowana większość z nich pozostanie nad Wisłą, zapewniając nieocenione wsparcie w obronie naszej Ojczyzny przed rosyjskim zagrożeniem.

Reaktywacja Fort Trump?

Nie jest jednak tajemnicą, że Donald Trump to wyjątkowo chimeryczny przywódca, w związku z czym żadna z jego zapowiedzi nie może być przyjmowana za pewnik. Nie zapominajmy także o słowach szefa Pentagonu Pete’a Hegsetha, który podczas lutowej wizyty w Polsce powiedział wicepremierowi Kosiniakowi-Kamyszowi, że obecność Ameryki nie będzie trwała wiecznie, a my musimy sami inwestować w swoje siły zbrojne.

W zaistniałej sytuacji warto zatem kierować się maksymą „Licz na najlepsze, bądź przygotowany na najgorsze”.

Jak wspomniał wcześniej Bielan, musimy dołożyć wszelkich starań, aby redukcja obecności amerykańskiej dotknęła Polskę w możliwie najmniejszym stopniu. Prezydent Nawrocki może zatem wykorzystać do tego nadchodzącą wizytę w Waszyngtonie, tym bardziej że zgodnie z przytoczonymi zapowiedziami tematem rozmów będą także relacje handlowe.

Donald Trump operuje w polityce kategoriami biznesowymi, dlatego jeśli chcemy wynegocjować silniejszą obecność amerykańskich żołnierzy nad Wisłą, Nawrocki powinien zaproponować wyjątkowo korzystny deal

Z pewnością należy rozważyć kierunek sygnalizowany przez wiceministra obrony narodowej Pawła Zalewskiego. W rozmowie z agencją Reutera oznajmił, że rząd będzie dążyć do uczynienia z Polski głównego hubu wojsk amerykańskich w Europie, nie tylko pod względem logistycznym, jak ma to obecnie miejsce w związku z wojną na Ukrainie, lecz także przemysłowym i usługowym (mowa chociażby o budowie centrum serwisowego dla myśliwców F-16 czy czołgów Abrams).

Taka oferta mogłaby skłonić Amerykanów do utrwalenia swojej obecności w naszym kraju, dlatego warto poważnie rozważyć powrót inicjatywy Fort Trump, stałej bazy wojskowej USA w Polsce postulowanej jeszcze przez prezydenta Andrzeja Dudę. Karol Nawrocki mógłby wskrzesić projekt swojego poprzednika, nawet z całą jego, schlebiającą Donaldowi Trumpowi, otoczką.

Inna propozycja, o której pisał już Michał Steć na łamach KJ, zakłada wzajemne wsparcie w realizacji strategicznych celów obu stron. Polska i inne europejskie kraje NATO mogłyby zaangażować swoje wojska w rejonie Azji i Pacyfiku, a w zamian Stany Zjednoczone utrzymałyby parasol nuklearny oraz stałą obecność wojskową na wschodniej flance Sojuszu.

Takie rozwiązanie, miód na biznesowe serce Trumpa, byłoby również wyraźnym świadectwem tego, że silne relacje transatlantyckie są priorytetem naszej polityki zagranicznej.

W tej dyskusji trzeba natomiast wspomnieć o jednym, istotnym wątku: to Polska jest odpowiedzialna za utrzymanie infrastruktury, z której korzystają amerykańscy żołnierze, co stanowi istotny, choć często niedoceniany, czynnik kosztowy.

Wysokie koszty budowy nowych baz mogą zniechęcać Amerykanów do przeniesienia wojsk z Niemiec, gdzie infrastruktura wojskowa, rozbudowana jeszcze w czasach zimnej wojny, znacząco obniża ich wydatki. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby te kwestie były uwzględnione w rozmowach na temat większej obecności wojsk USA w naszym kraju.

W rozmowach z Trumpem warto brać przykład z fińskiego prezydenta Alexandra Stubba, który potrafił nawiązać ciepłe relacje z włodarzem Białego Domu i jednocześnie prowadzić twarde negocjacje. Zamiast jednak grać z Trumpem w golfa, Nawrocki powinien spędzić z nim czas na poligonie wojskowym.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.